Adrian Chmielarz nie wierzy w Atomic Heart. „Coś tu się nie zgadza”

Adrian Chmielarz
Newsy PC PS4 PS5 Xbox Series

Adrian Chmielarz napisał na Twitterze dłuższą nitkę, w której przyznaje, że „nie kupuje” Atomic Heart. Trudno się z nim pod wieloma punktami nie zgodzić.

Chmielarz jest jednym z czołowych polskich deweloperów, a zarazem osobą, która sprawuje pieczę nad fenomenalnie zapowiadającym się Witchfire. Jego nowe wypowiedzi mogą dla wielu wydawać się kontrowersyjne, ale zasadniczo ciężko mu nie przyznać racji. W końcu rosyjskie Atomic Heart może i wygląda nieźle, ale samo studio budzi co najwyżej mieszane uczucia.

Chmielarz „nie kupuje” Atomic Heart

Jeżeli jesteście zainteresowani, o co tu w ogóle chodzi, polecam udać się do tego artykułu, w którym szczegółowo opisywałem kontrowersje wokół Atomic Heart. Tytuł może i wygląda wspaniale, ale wiele rzeczy budzi spore wątpliwości. Nawet niedawno ogłoszone wymagania na PC wydają się kuriozalnie niskie. Do tego w samym studiu panować ma chaos, a liczba deweloperów oscyluje wokół… 80 osób. To trochę mało jak na potencjalnego „killera AAA” od niezależnego dewelopera, prawda? Podobne wątpliwości ma również polski game designer, Adrian Chmielarz.

Chmielarz zaznacza, że z zasady nie zamierza bojkotować gier przed premierą. Nie wiemy, czy radziecki setting Atomic Heart jest wyłącznie tłem fabularnym, czy faktycznie gra może nieść gloryfikujący Rosję przekaz. O tym dowiemy się zapewne wtedy, kiedy ukończymy ten tytuł. Deweloperzy mogą w istocie mieć antywojenne nastawienie, ale obawiają się skutków tego, co mogłoby się stać, gdyby otwarcie to przyznali.

„To nie jest wojna ideologiczna”

Mówimy o prawdziwej wojnie o morderstwa, gwałty i zniszczenia – a niektórzy inwestorzy i to, gdzie trafiają zyski studia, są cholernie podejrzane. Więc, ponownie, nie kupię gry. To popieprzona sytuacja, bo na pewno istnieje szansa, że deweloper to ogólnie rzecz biorąc grupa miłych ludzi, którzy nie mogą nawet otwarcie mówić o swoim antywojennym nastawieniu bez obawy o więzienie (zatweetowali coś niejasnego, ale było to zbyt głupie, by traktować to poważnie), ale zastanowię się nad tym, jak tylko ukraińscy ojcowie i matki, synowie i córki przestaną umierać od rosyjskich kul. Do tego czasu moje pragnienie seksownych radzieckich robotów będzie musiało być zaspokojone w inny sposób.

– wyjaśnia polski game designer

W dalszej części wpisów Chmielarz zaznacza, że gra faktycznie wygląda „fenomenalnie”, ale powstaje już ponad 5 lat, a zespół liczy jedynie 80 osób. Jego zdaniem „coś tu się nie zgadza”. Ostatecznie takie wątpliwości nie są niczym dziwnym, a „graniczy to z niemożliwością, że Atomic Heart jest tym, czym się wydaje”. Później deweloper mówi o plotkach, które można było usłyszeć już wcześniej. Tytuł może być (mimo zapewnień) bardzo krótki i dość „jednorodny” pod kątem rozgrywki, a wszystko okaże się sztucznie wydłużone przez abstrakcyjny poziom trudności. Inna opcja jest taka, że gra od Mundfish okaże się mocno zbugowana, a nawet niegrywalna.

Swoją drogą – deweloper zaznaczył też bardzo istotny szczegół. Twórcy wyjątkowo mocno stawiają na akcent „seksownych radzieckich robotów” w promocji swojej gry, co wydaje się nieco kuriozalnym pomysłem. No ale na ten moment ciężko zgadywać, czy to tylko tania próba przekonania do siebie graczy. Jak będzie? No cóż – przekonamy się już 21 lutego 2023 roku i to także za pośrednictwem Xbox Game Pass.

Udostępnij:

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie