Wymarzone gry, których jeszcze nie zapowiedziano. 10 mega tytułów z listy życzeń

Wymarzone gry, których jeszcze nie zapowiedziano. 10 mega tytułów z listy życzeń
PG Exclusive Publicystyka

Wyobraźnia doprowadziła mnie do pomysłów na gry, które czekają na zapowiedź. Oto moje wymarzone nowości, kontynuacje i odświeżenia hitów.

Gdybyście mogli wybłagać u złotej rybki, albo jina uwięzionego w złotej lampie, jedną grę, której obraz przetrzymujecie w myślach, jaki byłby to tytuł? Jakaś kontynuacja ulubionej serii, która nie doczekała się jeszcze zapowiedzi? Coś zupełnie nowego na bazie znanych licencji filmowych, komiksowych lub powieści? Ja nie byłbym w stanie zdecydować się wyłącznie na pojedynczą grę, bo zwyczajnie jestem z tych większych marzycieli. Wyobraźni przestrzennej może nie posiadam, ale doskonale wiem, jakie nowości chciałbym zobaczyć na już i na teraz. Mam ich kilka w głowie i korzystając z okazji, poddam się wraz z Wami szaleństwu, które kiedyś w przyszłości może urzeczywistni się w oficjalnych zapowiedziach. Oto moje TOP 10 wymarzonych gier.

Red Dead Redemption 3

Gdy wszyscy wokół pieją z zachwytu nad niedawno zaprezentowanym GTA VI, ja uciekam myślami do innej gry Rockstar Games. Do kontynuacji Red Dead Redemption 2 jest mi bardziej po drodze, bo współczesny świat mamy za oknem a Dziki Zachód musimy wyobrażać sobie w głowie. Ale nie tylko dlatego chciałbym zobaczyć mistrzów sandboxów ponownie bawiących się konwencją westernu. Nurtuje mnie pytanie, co mogli by udoskonalić w grze niemal bezbłędnej, w której ilość detali przeraża i wprawia w zdumienie. Przydałoby się też ostatecznie zamknąć historię rodziny Marstonów, zobaczyć czy syn Johna znajdzie dla siebie miejsce w nowym świecie, rozdartym przez pierwszą wojnę światową.

Wojna Krwi: Wiedźmińskie Opowieści 2

Oczywiście, że czekam na Wiedźmina 4 (pochwalę się, że już grałem) i odświeżoną pierwszą część serii zapoczątkowanej przez CDPR. Ale Wiedźmina nigdy dość, prawda? Życzyłbym sobie, aby w grafiku wydawniczym polskiego studia znalazł się również prequel bądź sequel produkcji, która okazała się komercyjną porażką. Nie rozumiem, jak to mogło się stać, gdyż Wojna Krwi to jedna z najlepszych karcianek na konsole i PC. Świetne zagadki, ciekawy styl narracji (jakby stworzony na wzór słuchowiska) i fabularnie dawała radę. Może za mało w niej było Geralta, może źle rozłożono balans pomiędzy starciami przy stole? Mimo wszystko marzę o jeszcze jednym spin-offie, bo to przyjemna alternatywa dla gier akcji.

The Last of Us III

Co aktualnie porabia Naughty Dog? Podobno mają na warsztacie aż 3 gry i wydaje się, że jedną z nich musi być The Last of Us III. W końcu to ich najbardziej rozpoznawalna marka. Nie wyszło im z trybem multiplayer, więc fabularny “singiel” jest tu aż nazbyt oczywisty. Póki jednak plotki nie zostaną potwierdzone, dopisuję “trójeczkę” do listy marzeń. W poprzednią część grałem jak zły, nawet pozwoliłem sobie przejść ją dwa razy, co w moim przypadku jest anomalią. Winię za to realistyczną rozgrywkę, bardzo survivalową, która oduczyła mnie grania na niskim i średnim poziomie trudności.

The Evil Within 3

Obawiam się, że detektyw Sebastian Castellanos nigdy już nie będzie naszymi oczami na świat pogrążony w ciemności, z której wyłażą potwory. Najprawdopodobniej Microsoft, po przejęciu studia Tango Gameworks, pogrzebie genialny cykl survival-horrorów. Szkody wyrządzone fanom gatunku są niemierzalne – ciekawe połączenie filmowości, angażujących walk z bossami i sugestywnego stylu artystycznego (lokacje wyglądają na zrodzone w umysłach szaleńców). Wystarczyły zaledwie dwie części, by Capcom zaczął się pocić. Jakkolwiek The Evil Within potrafił momentami wystraszyć jak Resident Evil – przez walkę z pajęczycą miałem koszmary. A dodatkowo historia była mocniejsza od wirusa zamieniającego ludzi w zombie.

Dino Crisis Remake

Nie jestem miłośnikiem wskrzeszania gier zza grobu, szczególnie, gdy twórcy zbyt szybko odsuwają wieko z trumny i przeprowadzają operację ożywiana bez głębszej refleksji – Naughty Dog coś o tym wie. Branża powinna brać przykład z Capcomu, którzy wiedzą, ile odstępu czasu zachować między oryginałem a odświeżeniem. Muszą tylko jeszcze popracować nad listą tytułów, bo notorycznie zapominają o Dino Crisis wydanym w 1999 roku. Z racji dużego skoku popularności gatunku horrorów i przesytu produkcji z zombiakami, aż się prosi o wywołanie dinozaurów do tablicy. Ta gra udowodniła, że prehistoryczne gady na głodzie mogą wystraszyć bardziej od powolnych umarlaków.

Obcy: Izolacja 2

Do jasnej anielskiej, ile trzeba czekać na to, aż SEGA zrozumie, że Obcy: Izolacja była w świecie gier tym, czym 8. pasażer Nostromo w medium filmowym – przełomowym horrorem. To niepojęte, że studio nie widzi tego, co gracze – najlepszej gry na bazie uniwersum Ridley’a Scotta. Klimat zaszczucia, nieustępliwy potwór i retrostylistyka wzniosły tytuł ponad konkurencję. Pierwszy raz od bardzo dawna można było narobić w majty ze strachu podczas rozgrywki, trwać w napięciu przez całą grę. Nawet zwykłe zapisywanie stanu gry było czynnością, która podnosiła ciśnienie. Kontynuacja tej grozy jest tu bardziej niż obowiązkowa i wciąż mam nadzieję, że kiedyś poznamy dalsze losy Amandy Ripley.

Disciples Reboot

To, co uczyniono serii Disciples, powinno być karalne. Z najlepszej strategii turowej (tak, nie boję się tego mówić w odniesieniu do Herosów), zrobili z niej nudną, generyczną popierdółkę. Najnowszy Disciples: Liberation nawet nie jest cieniem swojego dawnego “ja”. I nad tym ubolewam, chyba ze wszystkich klasyków najbardziej żal mi jest, że przez głupie decyzje deweloperów zniszczyli legendarną markę, przy której zarywałem noce. Tu nie jest potrzebne szukanie nowych rozwiązań i uwspółcześnianie gry, a powrót do korzeni serii. Niech wróci mrok, proste mechaniki walki i jej szachowy styl, wyróżniający się wysokim poziomem trudności. Może wtedy uda się przekonać graczy do turówek i odzyskać renomę genialnego Disciples.

The Callisto Protocol 2

Oj, nie tak miała wyglądać przyszłość The Callisto Protocol. Mówili, że dostaniemy duchowego spadkobiercę Dead Space’a, horror AAAA o niesamowitych pokładach emocji i strachu… I chociaż uciekła jedna literka A, a napięcie grozy wyraźnie spadło po premierze, to wciąż będę bronił tej gry jak ostatniej kanapki w czasie długiej podróży. Marketing i stan techniczny zaprzepaściły sukces finansowy, ale oby Striking Distance nie utraciło ducha walki. Uniwersum zrodzone w głowie Glena Schofielda i jego zespołu to nadal bardzo dobry materiał na kontynuację. Otóż “jedynka” dała nam coś, czego nie dała odświeżona przygoda Isaaca Clarka – ciekawe lore świata, które jest realistyczne i zarazem pięknie przedstawione. Gdyby dopracować element walki i poruszania postacią, wrzucić kolejną gwiazdę z Hollywood do drugiej części, to wiele więcej nie trzeba, aby zrobić z niej hit.

Metro 4

Czy muszę Wam podawać argumenty przemawiające za stworzeniem jeszcze jednego Metro? Ukraińskie studio 4A Games ostatnim razem wypuściło cudny FPS, wzięli na warsztat najlepsze pomysły na rozgrywkę, wzbogacając doznania graczy o eksplorację dużych, półotwartych lokacji, dobrze napisane postacie, system moralności. A przede wszystkim stworzyli historię niczym wielką przygodę na granicy walki o przetrwanie i poszukiwania ziemi obiecanej, lepszego jutra. Kolejna część niby już powstaje, ale dopóki nie zobaczę pierwszego trailera i daty premiery, zachowam Metro 4 jako projekt zawieszony w powietrzu.

Thorgal

Thorgal przez chwilę zajmował głowy fanów CDPR i dziennikarzy, którzy snuli teorie jakoby seria komiksów o skandynawskim wojowniku miała być bazą pod nową grę Polaków, a może i trylogię nie gorszą od Wiedźmina. Osobiście brałbym w ciemno, ponieważ jest to uniwersum bogate w wyraziste postacie i wydarzenia. CD Projekt Red przydałaby się nowa seria pod RPG, inne klimaty i styl opowieści, który miesza różne koncepcje – w tym przypadku sci-fi z mitologią nordycką. No i nie zapominajmy, że główny bohater to materiał na nowego ulubieńca graczy, bo nie jest tożsamy z archetypem typowego wikinga. Jest zaprzeczeniem ich dzikiej natury, a przez to intryguje jak Geralt – tak jak on jest inny od reszty. Poza tym, dobrze wspominam Skellige z Wiedźmina 3 i myślę, że CDPR bez trudu odnalazło by się u źródła wikińskich klimatów.

Grzegorz Rosa
O autorze

Grzegorz Rosa

Redaktor
Ekspert w dziedzinie "kombinatoryki" w grach i zarazem człowiek, który wybrał drogę antagonisty. Nie boi się pisać treści niewygodnych dla innych. Specjalizuje się w publicystyce wszelakiej, krytykowaniu słabych gier, filmów, a nawet ludzi. Jako jedyny na świecie grał już w Wiedźmina 4...
Udostępnij:

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie