Grałem w Wiedźmina 4! We śnie. I opowiem Wam jak było [#1 Grzechu Warte]

Wiedźmin 4
Publicystyka

Jak wygląda Wiedźmin 4, o czym i o kim będzie najnowsza gra CDPR? Miałem okazję to sprawdzić, choć w najgorszy możliwy sposób…

Niniejszy tekst jest fikcją literacką. Wszelkie podobieństwa do prawdziwych wydarzeń są przypadkowe.

To miał być kolejny spokojny dzień w pracy. Coś tam poczytać w necie, obejrzeć kilka żeńskich cosplayów i łyknąć Winiary na orzeźwienie, by dotrwać do zaćmienia Słońca – jak to zwykle bywa na zdalnym w redakcji. Zerknąłem na jeden trailer z God of War na PC, później drugi na Youtube. Kiedy z głośników usłyszałem po raz setny Chłopcze, oczy zaczęły cofać się głębiej do powiek, a głowa opadać centymetr po centymetrze w kierunku snu. Wtem zadzwonił telefon od nieznanego mi numeru. Myślałem, że boty z fotowoltaiki, bo mówiłem coś na głos o tym, by zrezygnować z tradycyjnego prądu, ale nie…

Po drugiej stronie aż dwóch rozmówców, pytają mnie czy ja to ja, tak po nazwisku. Pokiwałem twierdząco (chyba nie usłyszeli); po chwili ciszy przeszli do konkretów. Mówią, że dzwonią w imieniu CDPR i chcieliby mnie sprosić na rozmowę. Najlepiej, żebym był na miejscu do południa, bo sprawa pilna, i nie na telefon. Na początku zestrachałem się, że postawili na nogi prawnika, akurat po moim next-genowym żarcie o Cyberbugu. Jednak nie pękłem i rzuciłem im, że jak wyczarterują Gulfstreama, to może zdążę – wiecie, tak szybko z wybrzeża do Warszawy nawet z zatankowanym Hołowczycem za kierą nie da rady. Skończyło się na udawanym śmiechu i słowach: „jak będziesz na dole to puść strzałkę”.

Randka w ciemno w CDPR

grafika koncepcyjna CDPR
Źródło: https://static.cdprojektred.com

Kilka godzin później, oto stoję przy recepcji, podpisując jakąś listę obecności i jednocześnie podziwiając ogromną rzeźbę Geralta z Yennefer. Wiadomo, przywitałem się z nimi, a później z agentami PR, którzy od 5 minut stali za moimi plecami, czekając aż oderwę wzrok od seksownych… dłoni Yen. Gdy jedziemy windą nadal trwam w napięciu, jakbym przeżywał potworny crunch. Wreszcie docieramy do pokoju zwierzeń, jakieś 12 m2 ze ścianą z lustra, chyba weneckie, bo aż chce się na siebie patrzeć. Póki co, wrażenia całkiem spoko, dali nawet butelkę z wodą, tylko nie wiem dlaczego była odkręcona…

Nie zdążyłem wziąć łyka, a do pomieszczenia wpadli ten Paweł, co lubi dużo gadać na streamach, i jakaś ładna pani, pewnie od marketingu, sądząc po eleganckim ubiorze. Padło kilka uprzejmości, jak w czasie podrywu na disco, i nie uwierzycie… Zagaili o grze, na którą wszyscy bardzo długo czekają. Dla pewności zapytałem, czy chodzi o Cyberpunk 2077, bo też jeszcze nie rozpakowałem z folii. Okazało się, że tematem rozmowy i tym samym powodem mojego przyjazdu była inna niespodzianka. W trakcie słyszę rzucone jakby od niechcenia…

Słuchaj, mamy wczesny build Wiedźmina 4, chcesz zagrać?
– Że co kurna? – huknąłem z niedowierzaniem, zastanawiając się, czy powiedziałem to na głos.
– No stąd ta cała tajemnica.
– Ale, tak po prostu…
– Właśnie tak – Paweł uciął mi w połowie zdania niczym srebrnym na potwory. – Potrzebowaliśmy kogoś, kto nie będzie właził nam w tyłek, pisząc o swoich przemyśleniach. Dlatego Ty.
– Ale jeśli nie chcesz, trudno. Podpisałeś już NDA, więc to dla nas żaden problem – Paweł kiwnął głową do koleżanki i raptem oderwali się od krzeseł, pozostawiając mnie z twarzą zbrukaną skupieniem, jak podczas warzenia eliksirów.

Geralt
Źródło: artstation.com/massimilianobc
Edycja: praca własna

Nagle przypomniałem sobie, że faktycznie podpisałem na dole dokument, myśląc, że tekst po gwiazdkach, wydrukowany Arialem 2, to zapis o RODO, a nie karach umownych na grube miliony złotych. Jednak to nic nie zmieniło, przecież mowa o grze Wiedźmin 4, za którego polscy gracze oddali by nerkę, może i płuco! Toteż ruszyłem w nieznane, przez kolejne drzwi, aż do głównego centrum, obsadzonego przez programistów, grafików, testerów. A tam przygotowano dla mnie stanowisko z już odpalonym menu gry. Z podniecenia zacząłem trząść się niczym osoba z Parkinsonem; z problemami założyłem Razera na twarz i uszy, a w myślach powiedziałem: „NO TO WIO!”

Wiedźmin 4 – moje własne early access

Z chęcią pokazałbym Wam fotę z menu głównego – napisy w kolorze matowego złota, a w tle most, rzeka i zakapturzony wiedźmin na koniu, odwrócony plecami. Do siodła przytroczony ma łeb człowieka i dziwnego potwora, którego jeszcze w Wieśku nie widziałem – ni to krokodyla, ani jaszczura. Ruchoma animacja miała jednak braki, coś nie tak było z falowaniem wody czy głębią obrazu. Nie przyjrzałem się dokładnie, bo w tym czasie ktoś ściągnął mi bez pozwolenia słuchawki, tłumacząc, że jeszcze nie dodali wszystkich dźwięków. Usłyszałem też prośbę, żebym puścił myszkę, bo muszą odpalić dodatkowy program – ściskałem ją tak mocno, że prawie połamałem rolkę.

grafika koncepcyjna wiedźmin
Źródło: https://artfiles.alphacoders.com

I nastał ten moment, słodki ton uderzanego przycisku w opcję start. Młodzieńcze lata mam dawno za sobą, ale teraz poczułem, jakbym zajadał się pączkiem za zeta i popijał solo. Najpierw wjechała cutscenka, i powiem Wam mości wiedźmini, że od pierwszej minuty narobicie w majty (streścić nie mogę przez odgórny zakaz, może wykorzystają jako trailer). Spekulowano o tym, że Ciri lub Vesemir będą naszymi oczami na świat w nowej części, a tu zasadzka. Oto on, wjeżdża cały na biało (no dobra, od szyi w górę), ubrany w skórzaną zbroję, przepasany medalionem wilka i z charakterną blizną – nie kto inny, jak Geralt! W trakcie dowiaduję się od pracowników, że będzie jedną z wybieralnych postaci. Zrobiłem kocie oczy. Wedle tego, co słyszałem, tym razem mamy mieć możliwość naprzemiennego kierowania 2 bohaterami wpisanymi we wspólną historię – jednym z nich będzie wspomniany rzeźnik z Blaviken, a drugim całkiem nowy wiedźmin ze szkoły Niedźwiedzia, którego nie tknęło wyniosłe pióro Andrzeja. I uwaga spojler – podczas rozgrywki zdecydujemy, który z nich raz na zawsze opuści scenę, nie mam na myśli tylko życia i śmierci.

Wiem również, że Ciri zniknie z głównego planu (odetchnąłem z ulgą), a częściej na ekranie mamy widywać Yen, Djikstrę, Jaskra, Zoltana i niektóre z czarodziejek z loży. Co jednak Was zeżre z ciekawości, w grze zetkniemy się z nieopisaną nigdy wcześniej grupą łowców potworów (Krwiopijcy). Będą swoistą konkurencją dla ostatnich wiedźminów – coś jak Zakon Płonącej Róży, tylko bardziej fanatyczni. Mają wpisane w kod DNA barbarzyński ekstremizm, tropią i zabijają potwory oraz ludzi, spożywając ich krew. Działają pragmatycznie, uciekają się do stawiania pułapek, korzystania z przynęty ludzkiej, czy też kamuflażu. Ich grupa wyrosła z kultu Svalbloda i ma bezpośredni związek z główną linią fabularną, choć nie widziałem aż tyle, by powiedzieć Wam coś więcej.

Najlepsze fantasy RPG, którego jeszcze nie ma?

Wiedźmin 4
Źródło: https://www.behance.net/gallery/89786647/Geralt-Of-Rivia-The-Witcher-Netflix-Wallpaper
Edycja: praca własna

Jeśli jeszcze nie spadliście z fotela, jak ja przy ich kompie, to za chwilę Wam pomogę. Po genialnym filmiku od razu dostałem w łapska Geralta, dużo starszego, ale bez starczej amnezji. Zsiadając z konia bez ceregieli wypalił „Zaraza…”. Wcale nie bez przyczyny, bo w górzystym krajobrazie majaczyło renesansowe miasto, nad którym zwisały dwie skrzydlate bestie, roztaczające wokół siebie iskry. Wedle napisu na ekranie, jest to lokacja umiejscowiona na granicy Toussaint i Zerrikanii. Nie wiem czy to celowy zabieg względem jednego miejsca na mapie, lecz w porównaniu do Wiedźmina 3 jest o wiele mroczniej, trochę jak w zaświatach, na dawnych włościach Olgierda i Iris.

Fragment, który mogłem sprawdzić, dotyczył misji zleconej przez Szkołę Faithel. Wysłano z niej grupę zerrikańskich wojowniczek do miasta Verendar, w celu przegnania smoków, ale żadna z nich nie powróciła. U boku nowego wiedźmina miałem sprawdzić, kto odpowiada za sterroryzowanie miasta i zaprowadzić tam porządki. W praktyce wyglądało to lepiej niż w jakiejkolwiek innej grze (nie tylko RPG), ba, gameplay’owo Wiedźmin 4 będzie naturalną ewolucją gatunku.

Co tu się odjaniepawniło…

Pamiętacie Wiedźmina 3? To przed premierą „czwórki” musicie o nim zapomnieć, o wszystkich dobrych i złych pomysłach w ramach złożoności świata, mechaniki walki, interfejsu oraz zarządzania postacią. Zacznijmy od tego, że twórcy zrobili ważny krok w tył – mapa gry ma być odrobinę mniejsza od tej z Wiedźmina 3, jednocześnie sprawiać wrażenie pełniejszej. A to oznacza więcej wyjątkowych punktów łączących środowisko z regionalną architekturą. Możemy liczyć na większy kontrast, co czyni przeplatająca się sceneria górzysta z zamczyskami i egzotyka Bliskiego Wschodu (wielkie targowiska, dzikie oazy, surowe pustynie). Brzmi fajnie? Ma to niejako wzmocnić chęć do eksplorowania świata, bo poprawi się różnorodność biomów.

grafika koncepcyjna wiedźmin
Źródło: files.wallpaperpass.com/2020/03/fantasy_wallpaper_145-1920×1080-1.jpg (Yana.Liana)

Rzecz, która zmieni się nie do poznania, to system walki. Ucieszy Was trudniejsze kontrowanie ciosów z gęstymi od krwi animacjami, manualne przekładanie broni z ręki do ręki zwiększające swobodę zadawania ciosów. Nawet najbardziej znienawidzona kusza będzie ciekawsza w użyciu – wygodniejsze celowanie, a przeciwnicy otrzymają wrażliwe punkty na ciele, które będą chronić w momencie uruchomienia celowania.

W ogóle starcia będą bardziej emocjonujące, bo postać ma mniej sztywny zakres ruchu dłoni i nóg. Dodatkowo CDPR zrozumiał potencjał „detektywistyczny” wiedźminów, cechę nadającą im wysoką skuteczność w walce z potworami, a mianowicie rozgrywkę uzupełniono mechaniką preperation-fight. Musimy zbierać informacje o nowych monstrach, poznać ich czułe punkty (bodajże wzorowane na Horizon Zero Dawn), a dopiero później spotkać się z nimi oko w oko, aby ułatwić sobie przebieg walki. I co równie istotne, skończy się nakładanie olejów czy tworzenie mikstur w trakcie jatki. Od teraz trzeba będzie poczynić wszelkie przygotowania przed wyciągnięciem miecza z pochwy.

A co do interfejsu, zmieni się trochę na lepsze i na gorsze. Wątpię, że to ostateczna wersja UI, ale dostrzegłem sensowniejsze zarządzanie ekwipunkiem (klarowny podział ikon, więcej kolumn z nagłówkami) i w końcu bardziej czytelny system rozwoju postaci – ogranicza się do jednej strony. Aczkolwiek możecie uznać za kontrowersyjne, że nie odblokowujemy talentów, a wyłącznie zwiększamy umiejętność wyrażoną w procentach.

Wiedźmin 3 interfejs
Źródło: https://i.computer-bild.de

Kilka znaków zapytania na alei gwiazd

Redzi przy okazji poprzednich konferencji z inwestorami dawali jasny sygnał, że chcą wdrożyć do swoich nowych gier elementy sieciowe. Faktycznie, Wiedźmin 4 już w pokazowej wersji coś z tego miał, ale w bardzo śladowych ilościach. Nie doczekacie się trybu sieciowego z Gwintem lub kooperacji. Jest za to ranking z wyzwaniami (zabijanie bossów na czas, liczba godzin w grze, etc.). Gdy zapytałem się o okresowe eventy z misjami, to nie dostałem rzeczowej odpowiedzi. Pewnie wynika to z analizowania sposobów na kapitalizację gry w dłuższym wymiarze czasu. Ja jednak mam nadzieję, że pozostaną przy podobnej koncepcji jak w Wiedźminie 3, czyli po staremu, duże, klasyczne DLC-ki.

Wracając do głównego wątku, wspomnę na koniec o jeszcze jednej sprawie. Po dwóch godzinach spędzonych na obrzeżach Zerrikanii zauważyłem, że kilka elementów rozgrywki niemal skopiowano z poprzedniej części. Niestety, są to te najbardziej irytujące. Mapa gry znowu jest zasr… znacznikami z ciekawymi miejscami, choć póki co każdy przeze mnie odwiedzony rewir wiązał się z misjami kontekstowymi, które prowadziły do NPC-ów. Więc może ciekawość własna nie doprowadzi do rutyny.

Niemniej eksploracja ponownie będzie uciążliwa przez brak swobodnej teleportacji. Znowu musimy korzystać ze znaków na drodze. Zdaje się, że w CDPR nie mieli również pomysłu na to, aby nadać większą wartość zbieranym przedmiotom i ograniczyć ich występowanie. Przykładowo, zapełnienie paska życia wymaga zjedzenia 20 bochenków chleba, co czyni z Geralta i jego koleszki niezłych łakomczuchów. Pod tym względem poziom immersji niespecjalnie uległ poprawie. Na szczęście progres wielowymiarowy jest tu widoczny gołym okiem, wystarczy stanąć i się nie ruszać…

Oprawa graficzna Wiedźmin 4 nie bierze jeńców

Źródło: https://cutewallpaper.org/21/witcher-minimalist-wallpaper/Witcher-Minimalist-Wallpaper-Pubg-Windows-10-Theme-.jpg

Co Wam powiedzieć, abyście mogli wyobrazić sobie, jak graficznie prezentuje się prototypowa wersja Wiedźmin 4? Spróbujmy ze znanym graczom punktem odniesienia – Wiedźmin 3 na maksymalnych ustawieniach z większym realizmem, naturalniejszym światłem, bardziej szczegółowymi teksturami, z dodaną technologią ray tracing… Naprawdę ten świat wydaje się o wiele plastyczniejszy i wyrazisty. Powiedziałbym, że nawet ździebko animowany, chyba przez korespondującą wobec żywych kolorów gładkość obiektów 3D. To nie jest różnica na poziomie Wiedźmin 2 i 3, lecz twórcy delikatnie podkreślają hasło next-genowości. Duża w tym zasługa otwartych terenów i większej skali widoczności – drzewa nie zasłaniają już horyzontu, zaś możemy obserwować ruch światła wzdłuż terenów skalistych, przejścia tonalne w zroszonej trawie, w kałuży odbijającej otoczenie. Wrażenie robi zmienność warunków atmosferycznych, na czele z przypływami mgiełki, która jakby wciąga do środka ekranu.

Czy będzie to gra, mogąca przebić wszystko, co wyszło do tej pory? Jeśli wyznaczymy sobie za najwyższą poprzeczkę oprawę wizualną z The Last of Us II, to Wiedźmin 4 zwyczajnie jej nie przeskoczy. Nie wynika to jednak z ograniczeń silnika graficznego REDengine. Grę, którą zobaczymy prawdopodobnie wszyscy za 2-3 lata, stworzono w innej stylistyce. O ile istnieje baśniowy fotorealizm, to takowy Wiedźmin 4 ma. Jest bardziej kolorowy, niejednolity w szczegółowości świata, dzięki czemu nie wywoła już grafiką efektu WOW (jak w momencie wydania Dzikiego Gonu), ale zestarzeje się wolniej od TLOUII.

grafika koncepcyjna wiedźmin
Źródło: https://e4p7c9i3.stackpathcdn.com
https://www.cookandbecker.com/en/artcollective/94/cd-projekt-red.html

Tak przynajmniej wyłożył mi na stół dyrektor artystyczny, wplatając między słowa światła wolumetryczne, aberrację chromatyczną, rozpraszanie podpowierzchniowe, teselacje, najnowsze techniki cieniowania… Aż rozbolał mnie łeb od tych wszystkich informacji. Widziałem coraz gorzej na jedno oko, jakby ktoś wyłączył mi antyaliasing. Gdy powiedziałem to ludziom z CDPR, natychmiast posłali stażystę po tabletki.

Nagła ewakuacja ze świata wiedźminów

Ból coraz mocniej nasilał się w skroni, utrudniał mi jaranie się grą. Pracownicy siedzący przy komputerach jak jeden organizm odwrócili do mnie głowę, patrząc się bez mrużenia oczu, co wtenczas wydało mi się dość podejrzane. W końcu przyszedł mulat w ciemnych okularach i wysunął przede mnie ręce, trzymając w każdej jedną tabletkę. Powiedział, że w lewej ma niebieski Ibuprom, a ten wymaże ból i będę mógł za chwilę grać dalej, zaś w prawej czerwony Revitanerw, co wzmocni koncentrację i pozwoli poznać całą prawdę o Wiedźminie 4. Popatrzyłem na niego szukając najlepszej odpowiedzi, ale jedyne co zauważyłem, to lustrzany obraz samego siebie w jego czarnych szkiełkach Ray Bana. Zamknąłem na chwilę oczy i po omacku wybrałem tabsa z prawej dłoni. Połknąłem jak zawodowiec, bez popitki. Ale, gdy otworzyłem oczy, stażysta kiwnął, abym popatrzył na jego lewą rękę – w dłoni nadal miał Revitanerw. Zamienił tabletki, gdy nie patrzyłem! Momentalnie ścięło mnie z nóg…

Ocknąłem się wraz z rykiem jakiegoś faceta, który wciąż krzyczał do mnie: „CHŁOPCZE”. Głowa nadal bolała, tylko, że już nie byłem w biurze CDPR, a jedynie we własnym pokoju, przytulony do blatu i z siniakiem na środku czoła. Nie wiem, czy to był sen czy może nadal śnię. Dlatego napisałem Wam wszystko, co zapamiętałem. Nawet jeśli to było tylko złudzenie, to właśnie był Wiedźmin 4, którego chciałbym zobaczyć w rzeczywistości… A Wy?

Promocje

Zobacz wszystkie
Udostępnij:

Prawdziwy Gracz poleca się do polubienia

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie