PUBG i Fortnite mogą zacząć się bać? Przy tej grze mają wyglądać jak nudne shootery

Kolejne produkcje nastawione na zabawę w sieci wciąż powielają te same rozwiązania i tryby, wnosząc tym samym niewiele nowego do świata rozrywki. Producenci Mavericks: Proving Grounds pokazują, czego brakuje grom z gatunku Battle Royal i obiecują, że ich produkt odmieni nieco system znany z takich hitów jak Fortnite czy PlayerUnknown’s Battlegrounds.

Ostatnio, w związku z oficjalnym nadaniem grze Mavericks: Proving Grounds nowego tytułu (wcześniej Project X) nieco o niej pisaliśmy. Pojawiła się wówczas informacja, że tryb Battle Royale gry obsadzi jednorazowo do 400 graczy, a w module otwartego świata pojawi się nawet do 1000 osób. Informacja ta wzbudziła niemałe zainteresowanie, a studio Automatron zdaje się nie rezygnować z podsycania ognia wokół swojego nowego projektu: CEO studia – James Thompson – w wywiadzie dla WCCFTech opowiedział ze szczegółami, jak wygląda jego wizja na zupełnie nowy Battle Royale. Taki, który ma zmiażdżyć wszystkie dotychczasowe gry-legendy.

Mavericks: Proving Grounds ma być lepsze

Thompson wytknął przy okazji również błędy znanych sieciówek i wskazał na elementy z bardzo dużym, niewykorzystanym potencjałem. Spójrzmy więc, co dokładnie planują twórcy:

Uważamy, że sieciówki, które są dziś dostępne, to gry bazujące na pierwszym lepszym shooterze sprzed lat, które przystosowano do grania dla setek osób na raz. Oczywiście taki typ gier jest bardzo popularny i myślę, że ludzie są zauroczeni tego typu doświadczeniami z wieloma graczami na raz, ale nie są już tak zainteresowani tradycyjnymi deathmatchami, bądź rozwiązaniami niosącymi za sobą elementy RPG. Podchodzimy do Battle Royale w zupełnie inny sposób, gdyż chcemy zaproponować czarujący świat, który pomieści wszystko to, co widzieliśmy dotąd w interakcjach pomiędzy graczami. Jeśli spojrzymy na to, co znajduje się obecnie na rynku gier, to mimo iż są to tytuły bardzo popularne i udane, to zarazem dość niekonsekwentne. To znaczy, mało w nich prawdziwej strategii twórców, a więcej przypadkowości w sukcesie tych hitów.

W dalszej części Thompson dodaje, że dzisiejsze gry wyglądają jak robione tylko “na teraz”, bez zastanowienia się, co będzie z nimi za kilka lat. Zabiegi, jakie chce zastosować Automatron, mają pozwolić grze na ustawiczne ulepszanie przez kolejnych 5-10 lat, bez żadnych zahamowań technologicznych, przed którymi stoją dziś producenci. Wygląda na to, że znane nam dziś pojęcie update, może w grze Mavericks przynieść nie tylko nowe mapy czy tryby, ale i elementy całkowicie zmieniające grę. W jaki sposób? Tego jeszcze nie wiadomo. W ostatnich słowach Thompson raz jeszcze zaznacza, że dzisiejsze tytuły wnoszą niewiele nowego, a każda nowa gra jest niemal kopią poprzedniczki.

A oto pierwszy teaser gry, który przynosi równie mało informacji, jak i powyższa wypowiedź studia.


Automatron planuje więcej strategii w tworzeniu gry – nie chce sukcesu, bazującego na poprzednikach

Wypowiedź CEO studia Automatron nie wnosi niczego wielkiego, jednak pozwala myśleć, że twórcy stworzą zupełnie inną grę, a zarazem bardziej interesującą gameplayowo niż dotychczas mieliśmy szansę zobaczyć. Z pewnością wiele pytań wyjaśni się po drodze, to znaczy do momentu premiery gry w 2019 roku. Jak myślicie, co planują twórcy? Co można zmienić w trybie Battle Royale, aby był jeszcze lepszy i bardziej interesujący?

Ewelina Stój

Ewelina Stój

Bardziej od konkretnych gatunków ceni sobie kiedy gra ma "duszę" i pouczający przekaz. Nieco osamotniona w męskim świecie ruchomych pikseli próbuje udowodnić światu, że gry to także sztuka.