W końcu przeszedłem Village. Teraz się nudzę, więc uprawiam pasternak

Resident Evil Village
Felieton PG Exclusive

Kalendarz premier przestał się uginać niczym świąteczny stół w polskim domu, a ja zamiast w pośpiechu wchłaniać kolejne wielkie hity, mogę zacząć delektować się tymi, które po prostu lubię. Takie powolne pałaszowanie ma sporo zalet, a jedną z pewnością jest to, że nie nabawię się zgagi.

Tym sposobem udało mi się ukończyć WRESZCIE Resident Evil Village. Dawno tak dobrze się nie bawiłem, zwłaszcza jeśli chodzi o horrory. Świetnie wykreowane postacie, mocne nawiązania fabularne do poprzedniej części, gęsty niczym żurek klimat i zakończenie z twistem, który zapamiętam na długo. A że pamięć mam dobrą, ale krótką, to pewnie nie dłużej niż do końca tego roku.

Właśnie, bo z tegorocznym kalendarzem premier jest jak z plaskaczem Willa Smitha. Z jednej strony może jeszcze zaskoczyć, a z drugiej średnio rozgarnięty człowiek powinien go przewidzieć. Ja póki co w swojej kryształowej kuli widzę, że do końca wakacji spodoba mi się jedna gra i jest nią uwaga… Two Point Campus. Mimo że studia mam już dawno za sobą i z łezką w oku wspominam tamten czas, to chętnie zabawię się w powrót na uczelnię. Tak, dobrze czytacie, zabawię. Bo studiowanie to czysta przyjemność, a tylko nieliczni idą się tam uczyć i niech pierwszy rzuci we mnie padem ten, kto myśli inaczej (ci którzy to czytają i jeszcze nie studiowali, nie mają prawa głosu).

Tradycyjnie dopiero po „kampanii wrześniowej” zaczyna się w naszej branży gorący okres i nie inaczej będzie tym razem. Oprócz szlagierów takich jak nowe Call of Duty, czy kolejna FIFA (wszystko wskazuje na to, że pod zmienioną nazwą), wyczekuję Test Drive Unlimited: Solar Crown. Pierwszą część Unlimited wspominam bardzo dobrze. Te beztroskie poruszanie się po wyspie miało w sobie magię i po prostu odprężało, tak samo zresztą jak relaksują mnie gry, które cały czas są na dysku mojego PC. To one w dobie posuchy ratują mnie w nałogu.

Premiery gier na PS5 uratują 2022?

Początek obecnego roku był naprawdę niezły dla Sony. Gran Turismo 7, Elden Ring czy Horizon Forbidden West zapamiętamy na długo. Chyba że macie taką pamięć jak ja, to cóż, wtedy polecam lecytynę. Z drugiej strony, krótka pamięć ma swoje zalety, możecie na przykład przechodzić jedną grę kilka razy i ciągle odkrywać w niej coś nowego. Ale dość naśmiewania się ze mnie.

Cały czas mam nadzieję, że jeszcze w tym roku zobaczę God of War Ragnarok i to będzie jedna z ważniejszych premier. Sony ma ponoć więcej asów w rękawie. Rabini ćwierkają, że to duże produkcje AAA, a ja natomiast stawiam na remake lub remaster znanej marki. Chociaż tutaj nie będę się zakładać o ręce moich redakcyjnych kolegów, bo mamy sporo pracy.

Zanim jednak uroczyście usiądę przed kolejnym wielkim hitem, będę miał dużo czasu, aby odprężyć się na bezpiecznym poletku przy pasternaku, ziemniakach i fasoli. W Stardew Valley rzecz jasna. Bo kto powiedział, że cały czas trzeba sięgać po nowości, skoro znanej melodii ciągle dobrze się słucha?

Promocje

Zobacz wszystkie
Udostępnij:

Prawdziwy Gracz poleca się do polubienia

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie