Google Stadia zadziwia. 5 rzeczy, dzięki którym zmieni branżę gier

Google Stadia nie będzie bezpośrednim konkurentem dla nadchodzącego PlayStation 5 oraz Xboxa. Jednak ma kilka funkcji, z którymi pozostali mogą nie mieć szans.

W trakcie dzisiejszej konferencji na GDC, Google pokazało Stadię. Nie jest to konsola stacjonarna, ale usługa streamingowa gier. Nic nowego? To prawda, bowiem pomysł na streaming gier jest już znany od kilku lat. Widać jednak, że Google przyłożyło się do swojego projektu, chce coś zrobić po swojemu, ma kilka ciekawych pomysłów i przede wszystkim możliwości, aby to właśnie ich produkt zdominował rynek. Czy to się uda? Dopiero czas pokaże, ale wszystko wskazuje na to, że Google Stadia może być najbardziej społecznościowym miejscem dla graczy ze wszystkich. Co więcej, kto wie czy nie będzie zwiastunem powolnego końca konsol stacjonarnych. To może teza na wyrost, ale po dzisiejszej prezentacji na miejscu Microsoftu i Sony, nie spałbym spokojnie.

1. 4K, 60 FPS i HDR na każdym sprzęcie

Google Stadia ma oferować graczom gry za pośrednictwem chmury obliczeniowej na niemal każdym urządzeniu wyposażonym na przykład w przeglądarkę Chrome. Dzięki temu otrzymamy 4K, 60 klatek na sekundę i jakość HDR nawet na starym laptopie czy telefonie komórkowym. Co więcej, Google zapewnia, że lagi nie będą widoczne, co dodatkowo wzmacnia atrakcyjność nadchodzącej usługi. W przyszłości Stadia ma zaoferować nawet 8K oraz 120 klatek na sekundę.

To sprawia, że gracze dostaną naprawdę niezłą jakość, której trudno dzisiaj szukać w przypadku konsol obecnej generacji i nie wiadomo nawet, czy kolejna do tego wyniku się zbliży. Z komputerami jest nieco inaczej, ale tutaj trudno jest o porównanie, zwłaszcza że nadal nie wiemy, ile dostęp do Google Stadia będzie kosztować. Natomiast Sony i Microsoft w przypadku kolejnej generacji konsol, będą musiały pod względem mocy, zmierzyć się z naprawdę mocnym przeciwnikiem. Jeśli Google faktycznie zapewni zero lagów, co obiecuje, może nieźle namieszać.

2. Wskocz do gry z YouTuberem

Google w przypadku Stadii stawia mocno na twórców kanałów o grach na YouYube. Nie od dziś wiadomo, że to właśnie gry stanowią najpopularniejszą tematykę na YouTube. Google wpadło więc na pomysł, aby twórcy kanałów, mogli zapraszać do wspólnej rozgrywki na żywo swoją społeczność. Wyobraźcie sobie, że oglądacie streaming PewDiePie i nagle on udostępnia swoją grę, a Wy możecie wskoczyć do jego drużyny w Fortnite lub Apex Legends na żywo. Nieźle, prawda? Taka opcja da twórcom sporo nowych możliwości angażowania swojej społeczności, a oglądającym poczucie uczestniczenia w streamingu na żywo. Naprawdę niezła rzecz i przyznam, że z niecierpliwością czekam, aż będę mógł zobaczyć, jak to będzie funkcjonować na żywo.

3. State Share, czyli ukończ ze mną rozgrywkę

Google Stadia to jedna z najbardziej społecznościowych platform w historii branży elektronicznej rozgrywki. Nie musi to być zdanie bez pokrycia, bowiem kolejną interesującą funkcją dla społeczności graczy, będzie możliwość ukończenia rozgrywki przez dowolnego gracza lub znajomego. Znaleźliście moment, z którym nie możecie sobie poradzić? Wasz przyjaciel może pomóc od razu, oczywiście pod warunkiem, że także korzysta z nowej platformy od Google. Podobną opcję można znaleźć w przypadku konsoli Sony, ale przyznam, że od kilku lat ani razu z niej nie skorzystałem. Nie wiem więc, czy tutaj zdobędzie popularność, ale biorąc pod uwagę to, że Stadia może dotrzeć do znacznie większej liczby graczy niż chociażby PlayStation 4, prognoza jest całkiem obiecująca.

4. Google Asystent dla każdego

Google Asystent nie jest nowością, ale tym razem amerykański koncern chce go wykorzystać na szeroką skalę w grach. Jeśli na przykład nie macie znajomego, który za Was przejdzie fragment gry przez State Share, to możecie zapytać Google Asystenta, jak ukończyć dany fragment. Bez szukania w sieci filmików. Asystent sam znajdzie rozwiązanie i pokaże go za pomocą krótkiego poradnika wideo. Zastanawiające jest, jaką bazę takich filmików będziemy mieć i w ogóle jak to ma działać w praktyce. Czy Google wykorzysta istniejące materiały na YouTube? Czy sam stworzy bibliotekę? To drugie raczej w grę nie wchodzi ze względu na liczbę różnych możliwości przejścia danego fragmentu. Na pewno też trzeba by się ograniczyć do wybranych gier, które będą miały wsparcie dla tej opcji. Plan jest więc ambitny, tylko czy gracze faktycznie będą w stanie znaleźć odpowiednie solucje? Wiele znaków zapytania pod tym hasłem, aczkolwiek sam pomysł wydaje się naprawdę niezły.

5. Stadia Games and Entertainment, czyli Google stawia na first party

Mocną stroną Google Stadia mają być nie tylko gry, które już się ukazały na różne konsole i PC, ale też nowości dedykowane tej platformie. Tutaj za sterami nowego działu Stadia Games and Entertainment stoi Jayde Raymond, która pracowała dla EA i Ubisoftu i współtworzyła chociażby Assassin’s Creed. Jak podkreślała wielokrotnie Raymond w trakcie konferencji Google, dedykowane zespoły tworzące gry tylko na Stadię, mają stanowić mocną ofertę dla platformy. Ciekawe jednak, jakie to gry będą w praktyce i czy producent skupi się tylko na multi i chociażby popularnym battle royale, czy także na wielowątkowych grach fabularnych dla pojedynczego gracza.

Google Stadia, spore ambicje, ale też sporo niewiadomych

Google ma dobry plan do zawojowania rynku gier. Jak widać, nie chce bezpośrednio konkurować z Sony i Microsoftem, stawiając na streaming we własnym wydaniu i przede wszystkim wykorzystując YouTube. To oczywiste rozwiązanie. Pytanie jednak jest zasadnicze. Ile za to wszystko zapłaci gracz i czy faktycznie dostanie dobre gry? Trudno sobie wyobrazić to, że w usłudze Google wylądują na przykład gry na wyłączność od Sony, bo to dla japońskiego koncernu byłby strzał w stopę. Z drugiej strony Microsoft też zapowiada, że pójdzie w streaming, oferując swoją usługę na innych platformach, na przykład na Switchu. Tutaj więc powoli staje się realne chociażby to, że zobaczymy Gears of War na sprzęcie Nintendo. Natomiast na Stadię mieliśmy póki co potwierdzone Doom Eternal. O innych grach cisza.

Google Stadia ma się ukazać jeszcze w tym roku w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii i części krajów europejskich (bez Polski). W sprzedaży ma być dedykowany platformie kontroler oraz możliwość cross-play, co zresztą jest naturalnym krokiem. Pytanie tylko, czy usługa będzie dostępna na przykład na PlayStation 5, czy nowym Xboxie? Na ile też z nowych funkcji skorzystają gracze oraz twórcy kanałów na YouTube? Ci drudzy mogą być motorem napędowym w promocji Google Stadia i zdaje się, że to dzięki nim ta platforma może się okazać sporym sukcesem. Biorąc pod uwagę zasięg Google, amerykański gigant może naprawdę nieźle pokrzyżować plany Microsoftowi oraz Sony.

Robert Ocetkiewicz

Robert Ocetkiewicz

Fan wszelkiego rodzaju FPS-ów oraz wyścigów. Nie stroni również od gier sportowych i dobrych bijatyk w stylu Tekkena.