Age of Empires IV zameczek

Dagmara Kottke

Z wykształcenia dziennikarz, z zamiłowania jeszcze bardziej. Fanka słabej literatury i maskotek ze zniesmaczonym wyrazem twarzy.

0 komentarzy

Age of Empires IV to jesień średniowiecza w papierkach po cukierkach

Age of Empires IV wyląduje na PC już pod koniec października. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to tegoroczna jesień będzie dla fanów RTS-ów „jesienią średniowiecza” – choć w trochę innym niż utarte znaczeniu.

Sympatycy serii już zamykają okna, by nie było przeciągu, bo powiew nostalgii zyskuje na sile w miarę zbliżającego się debiutu czwartej części. Ale od początku. Dawno, dawno temu – to znaczy 26 października 1997 – miała miejsce premiera pierwszego Age of Empires. Produkcja, w której rozwijaliśmy osobiste imperium na przestrzeni 10 tysięcy lat, zapoczątkowała cykl, który pokochały tłumy graczy na całym świecie. 28 października, a więc dwa dni po tym, jak serii stuknie 24 lat, ma wyjść czwarta pełnoprawna część AoE. RTS będzie dostępny na pecetach i od momentu premiery pojawi się również w usłudze Game Pass.

Tym razem autorem produkcji jest Relic Entertainment; stało się tak, bowiem odpowiedzialne za trzy pierwsze części Ensemble Studios przestało istnieć (gdyby ktoś przespał: zamknięto je w 2009). Główne założenie AoE pozostanie takie samo: będziemy budować i rozwijać imperium. Zaczniemy od najbardziej podstawowych czynności, takich jak zbieranie surowców: drewna, żelaza, złota czy apetycznych jagódek. Następnie zbudujemy przeróżne obiekty i zadbamy o to, by mieszkańców osady było coraz więcej – w końcu w kupie siła. A później jako wiecznie nienażarty przywódca ruszymy na podbój innych terytoriów.

Age of Empires IV – nacje, DLC i brzydkie psikusy w lesie

Podstawowym pytaniem w grach pokroju AoE jest: czemu możemy przewodzić? W „czwórce” trafimy do średniowiecza i staniemy na czele jednej z ośmiu cywilizacji: Chin, Anglii, Rusi, Mongolii, Sułtanatu Delhi, Imperium Abbasydów, Francji i Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Zagorzali fani serii będą marudzić – to nie jest dużo. W końcu na przykład takie Age of Empires II oferowało aż 35 frakcji. Jednak według zapewnień twórców nie ma co histeryzować. Sytuację powinien ratować fakt, że każda z cywilizacji będzie unikalna – ma je charakteryzować zestaw odrębnych cech i umiejętności. Na przykład Chińczycy posiadają umiejętność wytwarzania prochu strzelniczego, a atutem Anglików jest budowanie wytrzymałych fortyfikacji.

Jednak jeśli mimo wszystko osiem to wciąż dla Was mało, to Relic Entertainment zapewnia, że na tym nie poprzestanie. Twórcy już kilka miesięcy temu wspominali, że gra będzie ulepszana po premierze; nowe rodzaje delikwentów nadciągną do walki wraz z kolejnymi DLC. Zresztą już jakiś czas temu przez fora związane z serią niczym mongolski zwiadowca przez wrogie terytorium przetoczyła się ankieta, której tematem były nowe frakcje w przyszłych rozszerzeniach. Sympatycy serii głosowali za Europą Południową – chętnie zobaczyliby w AoE IV na przykład Cesarstwo Bizantyjskie.

Najnowsza odsłona serii wprowadzi parę zmian w warstwie gameplayowej. 24 lata ewolucji serii zaowocowały między innymi tym, że jednostki nauczyły się atakowania z murów – do tej pory zabudowania służyły tylko opóźnianiu wrogich ataków. A teraz będziemy mogli postawić wojowników na murach, co jeszcze bardziej ostudzi zapał nacierającego motłochu. Pojawi się także możliwość robienia wrogom psikusa w lasach. Jednostki ukryją się w krzakach i drzewach i będą znienacka atakować nieprzyjazne oddziały.

Przystępny podręcznik do nauki historii

Tytuł zaoferuje cztery główne kampanie, w których ma na nas czekać aż 35 misji. Kierując poczynaniami wybranej cywilizacji, rozegramy pięć wieków historii. Nasza podróż rozpocznie się w czasie określanym przez niektórych wiekami ciemnymi (do X wieku) i skończy się już poza średniowieczem, to znaczy w dobie renesansu. A przez ten czas działo się naprawdę wiele – mnisi z Monte Cassino zdołali wytoczyć ze swoich klasztorów niejeden gigantyczny krążek sera.

Jeśli chodzi o walory edukacyjne gier, to często bywało tak, że twórcy trochę naginali fakty historyczne lub zmieniali niektóre detale. Niemniej w przypadku Age of Empires IV pewne jest, że gra nas dokształci. Niby w kwestii dokształcania nas w dziedzinie średniowiecza polski rząd nie ma sobie równych. A jednak prawdziwie rzeczowej wiedzy nigdy za wiele.

Na szczegółowe omówienie realiów epoki twórcy przeznaczyli prawie 30 kilkuminutowych filmików. Z wideo dowiemy się między innymi, na czym grali mongolscy protoplaści boys bandów czy jak przekonywano sokoły, aby omijały góry i lasy (i doły). Te filmiki nie są byle czym; do ich tworzenia zaangażowano ekspertów, a ich wyprodukowaniem zajęło się studio odpowiedzialne za dokumenty dla BBC.

Nieodłącznym elementem RTS-ów są liczne grupy jednostek ubranych w takie same kubraczki i zachowujących się dokładnie tak samo. W Age of Empires IV także nie zabraknie takich atrakcji. W końcu konformizm od zawsze był w modzie. Ogólnie jednak zamysł Relic Entertainment jest taki, by uwypuklić rolę indywidualności, które stworzyły historię, i pokazać wieloletnie skutki ich działań. Na przykład w przypadku Williama Zdobywcy nie tylko rozegramy słynną bitwę pod Hastings, ale i będziemy śledzić dokonania jego dzieci, a także dzieci tychże dzieci.

Krótko o multi

W AoE IV oprócz kampanii będą dostępne także inne tryby: gra swobodna i multiplayer. Jeśli chodzi o ten ostatni, to umożliwi on zebranie się na jednej mapce nawet ośmiu graczom. Będą oni mogli współpracować, rywalizować – albo po prostu oglądać zmagania innych. Przykładowy meczyk zobaczycie na materiale, który Xbox pokazało na YouTube dwa tygodnie temu. W rozgrywce twórcy prezentują czułe spotkanie Świętego Cesarstwa Rzymskiego i Rusi.

Oczywiście poniższy filmik nie jest jedynym materiałem z Age of Empires IV, jaki mieliśmy okazję zobaczyć w ostatnim czasie. Jednak odczucia, jakie mogą nam towarzyszyć przy oglądaniu, nie mają nic z efektownego przydzwonienia dzidą Mścisława z Rusi w czerep Tatara. Raczej można porównać je z delikatnym plaśnięciem z liścia białogłowy niepozbawionej cnót niewieścich. Chodzi o niektóre elementy oprawy wideo gry.

Age of Empires IV i efekt spranej skarpety

Fajnie, że Relic Entertainment zdecydowało się na żywsze kolory i bardziej „odrealniony” styl graficzny, niż miało to miejsce do tej pory w cyklu. Gra będzie wyglądała nieco bardziej baśniowo od poprzedniczek, co moim zdaniem wychodzi na plus. Nadaje to kolorytu epoce, która przez wielu uważana jest za czas błota, szczurów i zarazy. Zestawiając oprawę wideo z najnowszej odsłony i remastera „trójki”, odnosimy wrażenie, że ta druga wygląda jak ubranie wyprane w innym środku do prania niż reklamowany: blado i nieciekawie.

Jednak z jakichś powodów nie wszystkim podoba się taka grafika – produkcja była trochę krytykowana za te „cukierkowe klimaty”. Jest też dobra wiadomość dla osób, które wolą, by AoE IV wyglądało trochę bardziej podobnie do poprzedniczek. Już jakiś czas temu dyrektor kreatywny produkcji Adam Isgreen zapewnił, że w RTS-ie pojawi się opcja zmiany nasycenia kolorów. Osobiście nie obawiam się o barwy, a o coś innego: o jakość modeli jednostek, animacji i „efektów specjalnych” w postaci ognia, kurzu czy wybuchów. Na gameplayach te elementy wyglądają nieco archaicznie, jakby ze średniowiecza wyjęte. I raczej jest mała szansa, że to zostanie poprawione w finalnej wersji, ale zobaczymy.

W kwestii wizualnej strony tytułu warto także nadmienić, że parze z cukierkową oprawą ma iść brak rozlewu krwi. Chcąc dotrzeć do jak najszerszej grupy odbiorców – w tym także do młodych pasjonatów historii – Relic Entertainment zrezygnowało z elementów przemocy. Jeśli jednak komuś tego bardzo brakuje, to zawsze będzie mógł skorzystać z odpowiedniego moda. Taki na pewno prędzej czy później trafi do internetu. Deweloperzy są w tej kwestii optymistami – przewidują, że wspomniane „udogodnienie” pojawi się nie później niż kilka dni po premierze gry.

RTS od Relic Entertainment zapowiada się bardzo obiecująco. Wiele wskazuje na to, że nie będzie to rewolucja, a raczej śmiały krok w stronę udoskonalenia serii. Fani otrzymają grę, która czerpie garściami z wcześniejszych odsłon i jednocześnie stara się iść z duchem czasu. I chyba tego właśnie oczekuje się od „czwórki”. Czy AoE IV będzie ideałem cnót średniowiecznych? Dowiemy się już pod koniec października.

Rejestracja konta

Dołącz do grona użytkowników Planety Gracza

Chcesz brać udział w konkursach, wygrywać nagrody i wiedzieć o najnowszych premierach jako pierwszy? Zarejestruj się i dołącz do naszej społecznośći.
Rejestrując się, akceptujesz regulamin naszego serwisu

Masz już konto? Zaloguj się