Twierdza: Władcy Wojny - zamek

Recenzja Twierdza: Władcy Wojny – legenda strategii powraca w odświeżonej formie

0 komentarzy

Twierdza: Władcy Wojny to wielki powrót serii. Firefly Studios funduje graczom podróż w przeszłość, jednak osiąga to kosztem paru problemów.

Fani gier strategicznych nie mogą narzekać na nudę. Ostatnimi czasy RTS-y pojawiają się na rynku coraz liczniej i większość z nich to całkiem niezłe tytuły. Oprócz nowości jak Iron Harvest powróciło też kilka starszych gier, między innymi kultowe Age of Empires III w formie remastera.

Jest jednak seria gier strategicznych, które są szczególnie bliskie Polakom, a mianowicie Twierdza. Firefly Studios powraca ze swoim sztandarowym cyklem po paru wtopach i prezentuje graczom zupełnie nową odsłonę. Władcy Wojny to gra, która budzi wielkie nadzieje, ale czy warto było czekać? Na to pytanie odpowiem Wam w poniższej recenzji.

Azja czeka na podbój

Tym razem deweloperzy postawili na mocno egzotyczne klimaty. Twierdza przenosi się na Daleki Wschód i rezygnuje z dotychczasowych realiów mrocznego średniowiecza. Osoby zainteresowane historią Azji poczują się jak w domu.

Do dyspozycji gracza oddano pięć kampanii, w których wcielamy się w role różnych władców. Ścieżka fabularna prowadzi nas przez Chiny, przechodzi przez Japonię i pozwala nawet wcielić się w mongolskich najeźdźców.

Łącznie gra zawiera trzydzieści misji, z czego sześć to misje kampanii ekonomicznej. Same zadania są zróżnicowane, niektóre stanowią spore wyzwania, a inne (jak najazd na zamek z początku gry) są łatwe i pełnią rolę ekspozycji fabularnej. Długość poszczególnych misji zależy od ich charakteru i kampanie powinny usatysfakcjonować nawet najbardziej zapalonych fanów RTS-ów.

Poza kampanią w ręce graczy oddano też dodatkowe tryby. Powraca lubiany przez fanów multiplayer, solowi gracze mogą doskonalić umiejętności w potyczkach, a dla nowych graczy przygotowano samouczki. Dodatkowo powraca tryb swobodnego budowania oraz wsparcie dla map stworzonych przez fanów.

Ten ostatni szczególnie mocno mnie ucieszył. Do gry trafiła możliwość pobierania plansz z Warsztatu Steam, dzięki czemu możemy liczyć na sporą dawkę nowej zawartości po premierze. Nieco niweluje to jedną z największych wad Władców Wojny.

Niestety, gra nie ma zbyt dużo zawartości poza kampanią. Grywalnych władców jest tylko pięciu, a i ilość map w pobocznych trybach delikatnie mówiąc nie przytłacza. Szkoda, bo po dwukrotnie przekładanym tytule można się spodziewać nieco więcej pod tym względem. Mam nadzieję, że twórcy wzbogacą zawartość produkcji po premierze i nie zdadzą się tylko na kreatywność i zaangażowanie fanów.

Twierdza: Władcy Wojny - zrzut ekranu 4

Twierdza: Władcy Wojny to gratka dla fanów serii

Na szczęście braki w zawartości udało się wynagrodzić złożonością gry. Jeśli pamiętacie pierwsze odsłony Twierdzy, to otrzymacie bardzo znajomy produkt. Znajdziecie tu prawie wszystkie mechaniki ze wcześniejszych iteracji serii, a do tego dołożono parę nowości.

Ponownie gracz musi zgrabnie zarządzać swoją warownią. Pod naszą kontrolę oddano wiele współczynników – poczynając na podatkach, a kończąc na wskaźniku zadowolenia i zastraszenia poddanych. Mamy praktycznie pełną kontrolę nad tym jakie towary trafią do naszych podopiecznych. Możemy dać im więcej jedzenia, co wynagrodzi nas większym współczynnikiem usatysfakcjonowania ludu. W efekcie będziemy mogli podnieść podatki bez utraty reputacji – i co za tym idzie – bez zachęcenia wieśniaków do ucieczki z warowni.

Złożoności dodaje również cała masa budynków, które oczywiście generują zasoby o różnym znaczeniu i cenie. Możemy produkować pożywienie, broń, zbroje i wiele innych. Dodatkowo pojawiają się budynki wpływające na poziom zastraszenia, ambasady zwiększające punkty dyplomacji i tak dalej. Jest tego całkiem sporo i osoby niemające wcześniej styczności z Twierdzą mogą się na początku w tym gubić.

Nie ma się jednak o co martwić, Twierdza nie zmieniła się w symulator Excela rodem z gier Paradoxu. To wciąż gra z dużym nasciskiem na ekonomię, ale bez przesady. Naszym głównym celem pozostaje wyeliminowanie przeciwników i podbicie mapy.

Same starcia nie zmieniły się specjalnie względem poprzednich odsłon. Rozgrywają się one w czasie rzeczywistym, a do dyspozycji graczy oddano sporo jednostek. Gromadzenie wojsk to szalenie istotny element całej rozgrywki, ale mam pewne zastrzeżenie.

O ile jednostek jest sporo, tak znaczna większość z nich jest obecna u każdej nacji. W efekcie możemy zrekrutować armię mnichów lub ninjów jako Czyngis Chan, co jest nieco dziwne. Oczywiście Twierdza to nie gra historyczna, jednak jednostki i tak są mało różnorodne niezależnie od wybranego przywódcy. Szkoda, choć twórcom udało się urozmaicić rozgrywkę w nieco inny sposób.

Twierdza: Władcy Wojny - zrzut ekranu 3

Mechanika władców to świetna nowość!

Największą nowością, jaką wprowadza nowa Twierdza są tytułowi Władcy Wojny. W grze reprezentują ich swoiste posterunki, które niekiedy są bronione grupą silnych żołnierzy. Przejęcie zamku władców poskutkuje wcieleniem go do naszego terytorium.

Po przejęciu, gracz może wydawać danemu władcy komendy. Jeśli uzbieramy odpowiednią ilość punktów dyplomacji, władca wyśle nam zasoby, wesprze jednostkami lub nawet przeprowadzi zorganizowany atak na wskazanego przeciwnika. Wszystko zależy od naszych decyzji.

Dodatkowo możemy wydać punkty dyplomacji na ulepszenie zamku władcy. Tworzy to sporo możliwości taktycznych na ciasnych mapach. Zdobyczny zamek potrafi skutecznie bronić naszą główną siedzibę przed atakami i w drugą stronę – może utrudnić nam podbicie wrogich ziem.

Ta mechanika bardzo przypadła mi do gustu i cieszę się, że Firefly pokusiło się o taką bądź co bądź odważną nowość. Władcy faktycznie wpływają na zabawę i nie są tylko zbędnym bajerem, który można pominąć w trakcie zabawy. Trochę się o to martwiłem, ale na szczęście niepotrzebnie. Niestety, nie wszystkie elementy gry udało się tak dobrze dopieścić.

Twierdza: Władcy Wojny - zrzut ekranu 1

Za dużo klasyki, za mało wygody

O ile bardzo doceniam powrót do klasycznej formuły serii, tak mam wrażenie, że twórcy za mocno wzięli go sobie do serca.. Nowa Twierdza ma parę istotnych problemów z segmentu quality of life.

Zacznę od interfejsu, który wygląda archaicznie i moim zdaniem jest nieco niewygodny. Wiele ikon kryje się w zakamarkach okienek i zdałem sobie sprawę z ich istnienia dopiero po paru godzinach zabawy. Co prawda UI doczekało się zmiany od czasów wcześniejszych wersji testowych, ale nadal wymaga wielu poprawek.

Dodatkowo w samej grze też brakuje kilku usprawnień. Szczególnie mocno odczułem brak wyświetlania zasięgu jednostek dystansowych. Granie na przysłowiowego czuja jest mocno nieprzyjemne i mam nadzieję, że Firefly wprowadzi tę funkcję w aktualizacji.

Mocno we znaki dały mi się też próby zaznaczania poszczególnych jednostek. Ciężko zgrabnie zarządzać większymi oddziałami i jeśli ktoś chce próbować mocno taktycznych zagrywek w trybie wieloosobowym, to może mu to sprawić masę problemów.

Twierdza: Władcy Wojny - zrzut ekranu 2

Twierdza: Władcy Wojny stawia na styl, a nie zaawansowanie

Ogólna wygoda zabawy jest mocno przeciętna. Nie pomaga temu też fakt, że grafika o ile jest ładna, to bywa problemem w trakcie zabawy. Szczególnie dużo zastrzeżeń mam do modeli budynków, które mocno się ze sobą zlewają. Są mało różnorodne i czasem łatwo pomylić typy poszczególnych budowli ze sobą. To gra strategiczna i wolałbym mieć pewność, jakie budynki znajdują się w mojej warowni bez przeklikiwania się przez wszystkie struktury.

Mimo to, cała oprawa prezentuje się przyzwoicie. Grafika jest lekko stylizowana i może nie imponuje zaawansowaniem, ale wygląda po prostu dobrze. Obecne w grze mapy są ładne, czytelne i przejrzyste. Podobnie sprawa wygląda w przypadku jednostek, choć te – tak jak budynki – zlewają się ze sobą, kiedy jest ich więcej. Duże bitwy są mocno chaotyczne i momentami ciężko połapać się w tym, co akurat dzieje się na ekranie.

Na szczęście optymalizacja nie jest zła. Przy większych bataliach z użyciem maszyn oblężniczych zdarzają się spadki płynności, ale poza tym nie mam się za bardzo do czego przyczepić. Jest po prostu w porządku, gra działa stabilnie i nie sprawia większych problemów w trakcie zabawy.

Równie dobrze wypada muzyka, która cieszy ucho. Nie ma tu zapadających w pamięć utworów, które nucilibyście do porannej kawy, ale muzyka nie przeszkadza i jednocześni nie powala. Jest po prostu w porządku.

Nie mogę tego niestety powiedzieć o polskim dubbingu, który jest okropnie słaby. Szczególnie kiepsko wypadają głosy postaci z kampanii i szczerze mówiąc wolałbym, żeby ich po prostu nie było.

Twierdza: Władcy Wojny to bardzo udany powrót kultowej serii

Najnowsza Twierdza w ogólnym rozrachunku wypada bardzo dobrze. Nie wszystko udało się zrealizować perfekcyjnie, ale studio Firefly nie dysponuje też ogromnym budżetem.

To kompetentna kontynuacja znanej serii, przywraca wiele znanych z wcześniejszych odsłon mechanik, a do tego dodaje świetny system władców. Władcy Wojny to świetna strategia, która broni się na wielu polach i nawet jeśli ma swoje wady, to fani RTS-ów i tak powinni po nią sięgnąć.

Jeśli poprzednie iteracje cyklu (w tym okropny potworek w postaci Kingdoms) nie przypadły Wam do gustu i znudziło Was granie w remastery pierwszych dwóch części Twierdzy, to jest to tytuł wart uwagi. Bawiłem się świetnie i z pewnością wrócę do gry, kiedy twórcy wprowadzą aktualizacje zawartości lub ciekawe DLC. Na taką Twierdzę czekałem od lat i absolutnie się nie zawiodłem.

Recenzja Twierdza: Władcy Wojny

Twierdza powraca w świetnej formie

Firefly Studios przywróciło swoją kultową serię do życia. Twierdza: Władcy Wojny to świetna strategia, która mocno nawiązuje do pierwszych odsłon cyklu i sprawia masę frajdy. Nieco zabrakło mi tu większej ilości zawartości i paru udogodnień obecnych w innych strategiach. Niemniej fani gatunku koniecznie powinni sprawdzić ten tytuł.

4

Plusy

  • Gra się w to naprawdę dobrze
  • Sporo misji fabularnych
  • Zadowalająca ilość budynków i jednostek
  • Dobra oprawa audiowizualna
  • Mechanika władców to bardzo miłe urozmaicenie rozgrywki
  • To po prostu stara, dobra Twierdza!

Minusy

  • Mało frakcji i map do potyczek poza kampanią
  • Modele budynków są mało zróżnicowane i mogą się mylić
  • Nieco chaotyczny interfejs
  • Brak kilku istotnych funkcji obecnych w nowszych strategiach
  • Polski dubbing pozostawia wiele do życzenia

Jakub Stremler

Popkulturowy kombajn lubujący się w literaturze weird fiction, filmowych horrorach, dobrej muzyce i grach wszelkiego rodzaju. Po godzinach studiuje game design i pielęgnuje pasję do sportu.
Rejestracja konta

Dołącz do grona użytkowników Planety Gracza

Chcesz brać udział w konkursach, wygrywać nagrody i wiedzieć o najnowszych premierach jako pierwszy? Zarejestruj się i dołącz do naszej społecznośći.
Rejestrując się, akceptujesz regulamin naszego serwisu

Masz już konto? Zaloguj się