recenzja syberia 4

Syberia: The World Before – właśnie tak powinny ewoluować przygodówki!

Gra: Syberia: The World Before

Recenowana na: Recenzje

Syberia 4, a w zasadzie Syberia: The World Before, to kolejna już odsłona serii przygodówek point’n’click, którą pokochały miliony graczy na całym świecie. Co prawda trzecia odsłona zaliczyła chwilowy „spadek formy”, jednak zapewniam Was, że „czwórka” nadrabia to z nawiązką.

Aż trudno uwierzyć, że pierwsza Syberia zadebiutowała niemal 20 lat temu. Popularność tegoż point’n’clicka sprawiła, że gra pojawiła się docelowo na wszystkich popularnych platformach, nawet mobilnych (Android i iOS). Świetna passa miała miejsce również w przypadku Syberii II, kontynuacji przygód Kate Walker, która to na pecetach pojawiła się dwa lata później. Na trzecią odsłonę Syberii musieliśmy poczekać jednak dłużej, bo aż do 2017 roku. Niestety tak długa przerwa nie wpłynęła na korzyść serii. Deweloperzy poszli mianowicie z duchem czasu i zaproponowali inne mechaniki rozgrywki. Jak się jednak okazało, wymiana teł 2D na środowisko trójwymiarowe nie każdemu przypadło do gustu. No, może nie tyle środowisko 3D, co niezbyt umiejętne jego zaimplementowanie. Lokacje denerwowały upierdliwymi kamerami, które nie „zaglądały” tam, gdzie byśmy sobie życzyli, a gra dodatkowo pełna była bugów. Mimo wszystko nowa Syberia po raz kolejny „flirtuje” z 3D. Na szczęście tym razem w sposób dużo bardziej udany. Co równie ważne – przez cały gameplay nie uświadczymy także ani jednego buga. Widać, że przesunięcie premiery z grudnia ubiegłego roku na marzec 2022 było dobrą decyzją.

recenzja syberia the world before
recenzja syberia the world before
recenzja syberia the world before

Syberia 4 – fabuła, świat i bohaterowie

Przyznam szczerze, że tytuł niniejszej recenzji miał pierwotnie brzmieć „Syberia 4 – fajne to nowe Life is Strange”. Cóż, pierwsze godziny zabawy nie są bowiem specjalnie przełomowe. Ot mamy całkiem przyjemną historię, w której sporo jest miejsca na miłość, zazdrość, waleczność oraz lojalność, a wszystko to z wojną w tle. Ostatecznie jednak, nie odnajdziemy tu tego steampunkowego klimatu, jaki panował w pierwszej i drugiej Syberii. Wspólnym mianownikiem nowej Syberii i starych Syberii jest w zasadzie wyłącznie Kate, a więc główna bohaterka oraz automaty Voralbergów, jednak tym razem stanowią one tylko bardzo delikatne tło całej historii, a na fabułę mają zerowy wpływ. Dodatkowo, narracja jest tu prowadzona cokolwiek melancholijnie i sentymentalnie. Do tego ogółu pod znakiem „slow pace” dołącza jeszcze brak możliwości pomijania cutscenek, a nawet więcej – pomijania dialogów! Dołączmy do tego jeszcze zbyt przeciągnięte ujęcia ukazujące np. krajobrazy (choc są one piękne), i możemy dojść do wniosku, że ktoś tu sztucznie wydłuża nam grę…

recenzja syberia the world before
recenzja syberia the world before
recenzja syberia the world before

Takie podejście do gameplay’u można lubić, bądź nie. Jeśli jesteście fanami niespiesznie prowadzonych (ale ciekawych fabularnie) historii, z którymi chcecie spędzić jak najwięcej wieczorów, to narzekać nie będziecie. Ostatecznie zablokowana możliwość pomijania dialogów może wydawać się też dobrym rozwiązaniem, ponieważ możemy wówczas dokładnie zagłębić się w historie i emocje bohaterów, dzięki czemu cała gra w ogólnym rozrachunku nabiera siły i wymowności. Najgorsze bowiem co możemy zrobić (a często to robimy), to przeklikać grę i powiedzieć, że była słaba. W wyniku takiego podejścia dewelopera do prowadzenia gry, często będziemy mieli wrażenie, że oglądamy raczej jakiś serial, i to na tyle ciekawy, że się w niego bardzo angażujemy i zgadujemy nawet co będzie dalej. Ze spokojem można użyć tu sformułowania „symulator chodzenia” z naciskiem na fabułę. Ta jest jednak bardzo wciągająca, zwłaszcza od drugiej połowy gry, gdzie mocno nabiera tempa. Właśnie wtedy złapałem się kilka razy na wypowiedzeniu na głos „o ja pierniczę”. Ale gwoli ścisłości – najwięksi, „ortodoksyjni” fani Syberii mogą nie być z „czwórki” zadowoleni, bowiem to właśnie świat przedstawiony nasuwa konkluzję, że… żadna z tego Syberia. Bardzo dobra gra – owszem, ale już nie Syberia.

recenzja syberia the world before
recenzja syberia the world before
recenzja syberia the world before

No ale o czym właściwie opowiada The World Before? Gra kontynuuje przygody protagonistki imieniem Kate Walker, która w efekcie wydarzeń z trzeciej części została wzięta do niewoli. Deweloper zadbał jednak o to, że do podjęcia gry, znajomość poprzednich odsłon nie jest konieczna. Ostatecznie Kate Walker bierze bowiem udział w zupełnie nowej przygodzie, której celem jest odnalezienie łudząco do niej podobnej kobiety. Problem w tym, że na czasy młodości owej kobiety przypadają lata przed I wojną światową. Celowo nie chcę zdradzać szczegółów, aby nie spoilerować i nie odbierać Wam frajdy. Możecie mi tylko wierzyć na słowo, że ostatecznie Syberia 4 oferuje chyba jedną z ciekawszych i lepiej przedstawionych fabuł w historii gier komputerowych. No, może zakończenie trochę psuje odbiór całości, niemniej trzeba przyznać, że wyraźnie wskazuje na zamknięcie tej właśnie historii. Wspomnieliśmy już o kobiecie z czasów I wojny światowej. Mowa tu o Danie, której poświęcono chyba więcej „czasu antenowego”, niż samej Kate. Jakim cudem? Ano takim, że w Syberii 4 będziemy kierować poczynaniami zarówno Kate, jak i Dany, tyle, że w przypadku tej drugiej cofniemy się właśnie do lat 30. ubiegłego wieku.

recenzja syberia the world before
recenzja syberia the world before
recenzja syberia the world before

Jeśli chodzi o nakreślenie bohaterów i ich motywacji, to wygląda to dobrze, w porywach do bardzo dobrze. Kate wciąż lubi sobie zdetonować to i owo czy też dokonać jakiegoś włamu, zaś Oskar wciąż nie ma poczucia humoru. W mojej jednak opinii, Oskarowi w nowej odsłonie serii poświęcono za mało czasu i nie ratuje tego nawet fakt, że w „czwórce” przybrał on zdecydowanie najbardziej urzekającą powłokę. Co zaś się tyczy pozostałych postaci, to w trakcie zabawy spotkamy około dziesięciu zupełnie nowych dla uniwersum bohaterów, i jak już wspomniałem – większość z nich napisana jest bardzo solidnie. Są nie tylko „jacyś”, ale wielu z nich zapamiętamy także na dłużej. Mają między sobą zatargi, w różny sposób odnoszą się także do naszych bohaterek (Kate i Dany) i ostatecznie jednym potrafimy życzyć źle, a innym dobrze. Bardzo mnie także ucieszyło, że fabuła, którą przecież tworzą właśnie bohaterowie, nie pozostała bez tzw. plot-twistów. Stąd gra przypomina miejscami film o tematyce konspiracyjnej. Zwłaszcza że w tle mamy wspomnianą I wojnę światową. W jeszcze innych momentach produkcja klimatem przypominała mi polskie Art of Murder czy nawet przygody Lary Croft.

recenzja syberia the world before
recenzja syberia the world before
recenzja syberia the world before

Syberia 4 – gameplay i mechaniki

Jak już zauważyłem, Syberia: The World Before to przygodówka point’n’click, a więc do zabawy używamy wyłącznie lewego przycisku myszy, zaś w mechanikach gry nie zabraknie takich elementów jak inwentarz. Kate / Dana porusza się po lokacjach 3D, które obserwujemy z perspektywy ruchomych kamer, także dzięki naszym kliknięciom w miejsca, do których ma się udać. Poruszanie się ma kilka możliwości (przytrzymanie wciśniętego przycisku myszy celem wyznaczenia bohaterowi drogi oraz dwuklik celem biegu), jednak ostatecznie system ów pozostawia nieco do życzenia. Nie jest tak kiepsko jak w Syberii 3, ale naprawdę nie rozumiem, dlaczego nie zdecydowano się na poruszanie postacią za pomocą klawiaturowego WSADu. Byłoby o niebo przyjemniej. Wracając jednak do większych ogólników… Gra polega na wykonywaniu głównych misji, które są wyraźnie oznaczone. Czasami w pewnej dowolnej kolejności, ale nie ma tu miejsca na losowość wykonania zadania czy jakąkolwiek nieliniowość fabularną.

recenzja syberia the world before
recenzja syberia the world before
recenzja syberia the world before

Zadaniom głównym towarzyszą też mini-zadanka poboczne, które to jednak nie odciągają nas od fabuły niczym sandboksowe produkcje AAA. Polegają one najczęściej na całkowitym przeszukaniu jakiegoś obszaru, dzięki czemu też dowiemy się więcej o historii naszych bohaterów, więc zdecydowanie warto się tych side questów imać. W tym miejscu warto także wspomnieć o kolejnej rzeczy, która jednym się spodoba, a innym kompletnie nie. Otóż zadania w Syberii 4 są… infantylnawe. Nie tyle infantylne, co właśnie infantylnawe. Nie są więc to zadania przesadnie łatwe, ale przygodówkowi weterani lat 90. czy dwutysięcznych mózgu tu nawet nie rozgrzeją. Zagadki to przede wszystkim zadania manipulacyjne (mechanizmy) czy lokacyjne („teraz muszę zanieść to tutaj”). Zero „połącz to z tym”, czy nawet „rozszyfruj kod”. No, kod pojawia się jednym zadaniu, ale znowu – IQ na poziomie Mensy mieć nie trzeba. W zasadzie z tych trudniejszych łamigłówek to zatrzymałem się wyłącznie przy jednej, ale wychodzi na to, że powodem były po prostu niezbyt zrozumiale napisane wskazówki.

recenzja syberia the world before
recenzja syberia the world before
recenzja syberia the world before

Gameplay zaserwuje nam także co nieco QTE (quick time events), w których trzeba szybko klikać lewy przycisk myszy bądź go przytrzymać, ale na szczęście nie ma tego wiele. Kolejne rozdziały następują po sobie dość szybko i tworzą spójną historię, choć przeplatają się wydarzeniami aktualnymi (z Kate Walker w roli głównej) z wydarzeniami sprzed I wojny światowej (z Daną w roli głównej). Czasami zdarzy się, że niczym w produkcji pt. Medium, będziemy musieli w obrębie jednej lokacji (ale innych czasów) przeskakiwać między Kate a Daną, by ta pierwsza mogła się czegoś o lokacji dowiedzieć (np. jak rozgryźć działanie mechanizmów Voralberga, które od lat już nie działają). I tu jeszcze słowem właśnie o fabularnej sile napędowej pierwszych Syberii, a więc o automatach Hansa Voralberga. W Syberii 4 głównym miejscem akcji jest fikcyjne miasto (Vagen), położone w fikcyjnym państwie, które to jednak szybko możemy skojarzyć z Niemcami. Zwłaszcza, że Dana przynależy do dyskryminowanej tam grupy Vageran, nawiązującej w istocie do Żydów. Tak się składa, że wspomniane miasto jest gęsto usiane automatami Voralbergów, z czego jednak nie wynika nic więcej, jak to, że „Hans swego czasu musiał dotrzeć także i do Vagen” – takich słów użyła zresztą sama Kate, odwiedzając te miasto w czasach sobie współczesnych.

recenzja syberia the world before
recenzja syberia the world before
recenzja syberia the world before

Syberia 4 – strona audiowizualna

Syberia: The World Before otrzymała polski dubbing, można też jednak wybrać oryginalne, angielskie głosy wraz z polskimi napisami. I przyznam szczerze, że osobiście niemal od samego początku korzystałem z tej drugiej opcji. Niestety… Wystarczyło mi zaledwie kilka pierwszych minut z przesadnie nosowym głosem Kate, podkładanym przez Beatę Wyrąbkiewicz, aby na stałe przełączyć się na dubbing angielski. Czego ostatecznie nie żałuję. Obejrzawszy mianowicie później trailer „czwartej” Syberii w polskiej wersji językowej stwierdziłem, że choć nie należy on do tragicznych, to w dużej mierze zabija immersję i klimat gry. Pozostałe jednak elementy związane z udźwiękowieniem, stoją w nowej Syberii na bardzo wysokim poziomie. Dźwięk jest prawdziwie przestrzenny, a dopływające z tła odgłosy dodają kolejnym lokacjom realizmu. Dodatkowo przejmujący soundtrack z „czwórki” wpada na listę tych, do których jeszcze długo będę wracał. Summa summarum udźwiękowienie w grze oceniam na solidną piątkę.

recenzja syberia the world before
recenzja syberia the world before
recenzja syberia the world before

Nieco trudniej będzie w przypadku strony wizualnej, gdyż ta jest bardzo nierówna. Syberia 4 jest grą generalnie bardzo artystyczną. Widać to nie tylko po pięknych krajobrazach, wzbogaconych realistycznymi światłocieniami, ale także po bogatych w elementy, dopracowanych lokacjach. Również postaci, łącznie ze swoimi facjatami wyglądają raczej dobrze (choć w custscenkach zdecydowanie lepiej). Ostatecznie Syberia 4 to mały graficzny majstersztyk, któremu nie należy się jednak bliżej przyglądać, by nie zobaczyć niedociągnięć. I tak, tekstury niektórych przedmiotów miewają poszarpane krawędzie, czy są nawet nienaturalnie płaskie (tyczy się to głównie liści, roślinności). Przesadnie kolorowo nie jest także w przypadku mimiki bohaterów. Czasami ich twarze zaskakująco realnie oddają przeróżne emocje, a niekiedy na twarzy Kate pojawi się taki grymas, jakby właśnie natrafiła na gorzkie ziarenko słonecznika. Cóż, przyznam też, że „Kaśka” nie jest do siebie przesadnie podobna. Nie jest co prawda odpychająca, ale odważę się zauważyć, że dużo ciekawiej prezentowała się nawet w niechlubnej „trójce”.

recenzja syberia the world before
recenzja syberia the world before
recenzja syberia the world before

Syberia 4 – werdykt

Z Syberią, która uczyniła belgijskiego pisarza i artystę Benoita Sokala swoistą legendą, jestem od początku. Znam wszystkie wzloty i upadki tej serii, wiem za co gracze ją pokochali, a za co znienawidzili. Przyznam jednak szczerze, że nie mam pewności, jak ci najwierniejsi, najstarsi miłośnicy Kate Walker zareagują na The World Before. Ufam, że o wiele lepiej, niż na Syberię 3, jednak czy dostosowanie „czwórki” do dzisiejszych growych standardów (dostosowanie nie zawsze udane, patrz system chodzenia) zostanie przez nich zaakceptowane? Obawiam się także, że sama postać Kate Walker, nikła obecność Oskara oraz kilka słów o Voralbergach nie wystarczą, by owa Syberia zasłużyła na miano Syberii przez duże S. Bezsprzecznie brak tu tego klimatu sprzed 20 lat, podobnie jak brak zagadek, przez które utknęlibyśmy w jednym punkcie na kilka dni (tak, point’n’clickowicze to kochali!). Widać, że Syberia 4 została napisana pod młodszego gracza, aby była dla niego bardziej zjadliwa. Na szczęście jednak deweloper nie poszedł „na całość” jeśli chodzi o inne dzisiejsze „trendy” i nie uczynił czwartej Syberii „wydmuszką bez duszy”. Bowiem co jak co, ale głębi fabularnej, emocji oraz klimatu (choć nie tego iście syberyjskiego), grze odmówić nie można. Mimo powyższych rozterek, pozostaję żywym przykładem tego, że „ortodoksyjny” dotąd fan Syberii, „czwórką” jest bardziej, niż tylko oczarowany.

PS: jeśli planujecie zakupić Syberię 4 w wersji pudełkowej, to na sklepowych półkach pojawi się ona 30. marca (środa).

Syberia: The World Before

WŁAŚNIE TAK POWINNY EWOLUOWAĆ POINT'N'CLICKI!

Powrót jakiegoś tytułu po latach zawsze wiąże się z ryzykiem. Twórcy stojący za Syberią 4 niemal w pełni podołali jednak zadaniu i dostarczyli graczom odsłony, za którą nie muszą się wstydzić.

4.5

Plusy:

  • Wiarygodni bohaterowie, których zapamiętamy na dłużej
  • Bardzo dobre udźwiękowienie i ścieżka dźwiękowa
  • Satysfakcjonujący czas gry (ok. 14 h)
  • Wciągająca, nietuzinkowa historia
  • Totalny brak bugów na premierę
  • Pełne artyzmu, "żywe" lokacje

Minusy:

  • Nieco irytujący system przemieszczania się postaci
  • Bardzo dobra przygodówka, ale czy Syberia?
  • Pewne niedoróbki graficzne (tekstury roślin)
  • Zagadki nie rozgrzewają mózgownicy

Promocje

Zobacz wszystkie
Udostępnij:

Prawdziwy Gracz poleca się do polubienia

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie