Recenzja filmu Sonic the Hedgehog. Pierwsza ocena miażdżąca

W polskich kinach Sonic nabierze rozpędu dopiero pod koniec lutego, a dzisiaj światowa premiera filmu z niebieskim jeżem. Pierwsza recenzja Sonic the Hedgehog jest dosyć… destrukcyjna.

Film Sonic the Hedgehog wchodzi dzisiaj na ekrany kin (polska premiera 28 lutego) i możemy już spojrzeć na pierwszą ocenę, którą wystawił Slantmagazine. Mamy nadzieję, że redaktor wspomnianego serwisu miał naprawdę zły dzień oglądając film, bo jeśli nie, to szykuje się straszna słabizna.

Recenzja Slantmagazine to głównie wytykanie miernoty produkcji. Autor tekstu twierdzi, że autorzy filmu przesadzili choćby z podkreśleniem samotności Sonica, który tęskni za swoją planetą.

Wielokrotnie mamy wrażenie, że ​​bohater wyraża swoje uczucia w niekończących się monologach i narracji głosowej. Sonic the Hedgehog jest frustrująco oldschoolowy w swojej protekcjonalności, ponieważ filmowcy stale trzymają publiczność za rękę, aby upewnić się, że rozumiemy, dlaczego Sonic wygląda na załamanego. 

Jim Carrey, zamiast ratować produkcję, zdaniem recenzenta ciągnie ją w dół, głównie przez swą przesadną gestykulację, przesadne grymasy i brak wiarygodności: Przedstawiając szalonego naukowca, Carrey przesadza z szaleństwem kosztem rzadkich chwil, w których Robotnik przedstawia bardziej przekonujący rodzaj super-genialnej socjopatii.

Kolejnym zarzutem jest brak logiki w filmie. Sonic ma bowiem do spełnienia ważną misję i jak się za to zabiera? Bohater spotyka gliniarza z Green Hills, z którym się zaprzyjaźnia. Podróż Sonica z Tomem jest oczywistym pretekstem, by dać temu pierwszemu prawdziwego przyjaciela, ale połączenie odbywa się kosztem całej logiki narracyjnej. Sonic może pobiec z Montany aż do Oceanu Spokojnego i z powrotem w ciągu kilku sekund, ale decyduje się podążać za kierownicą pickupa jadącego z prędkością 60 mil na godzinę w misji, w której liczy się czas.

Jednak są oczywiście i plusy w filmie Sonic the Hedgehog. Choćby taki, że sam jeż został przedstawiony w prosty i nieskomplikowany sposób. Jest przyjacielski, prostolinijny i dokładnie taki, jak w grach. Co do samego wyglądu Sonica, na plus zaliczono jego zmianę wizualną (pamiętacie jeszcze pierwszy projekt, który rozwścieczył społeczność?).

Ogólna nota – 1.5/4

Darek Madejski

Darek Madejski

Wychowany na Amidze i pierwszej odsłonie PlayStation. Do dziś często sięga po hity z lat 90.