The Last of Us 2 gra na PlayStation 5

PlayStation 5 mi się nie kurzy, bo przespałam poprzednią generację

0 komentarzy

Portale growe zalewa fala narzekań na temat tego, że na PlayStation 5 nie ma w co grać, więc jak już ktoś jakimś cudem kupił, to się kurzy. Ja tam nie mam tego problemu. I nie chodzi o to, że często sprzątam w obejściu.

Jakoś się tak złożyło, że przez wiele lat do grania wystarczał mi pecet; na gry na konsolę Sony nie zwracałam najmniejszej uwagi. Chęć na sprawienie sobie takiego prezenciku pojawiła się u mnie dopiero po premierze The Last of Us Part II. Czytając opinie na temat drugiej odsłony produkcji od Naughty Dog, pomyślałam sobie: jejku, jejku, takież kontrowersje; w komentarzach, które czytam, głośne krzyki i jęki słyszę – i ja miałabym w to nie zagrać?

No ok, no dobrze, Japończyki wredne, macie mnie: rybka połknęła haczyk. Na exclusive’a mnie wzięli. I już się napalam, już portfel wyjmuję – gdy nagle słyszę półszept rozsądku: przecież zakup PlayStation 4 nie ma teraz wiele sensu, bo za parę miesięcy debiutuje nowa nowa generacja. No dobrze, poczekam. Poczekałam. Dzień premiery konsoli niechybnie nadszedł. Znowu się napalam, znowu portfel wyjmuję, ale… Cholera, przecież tego nie ma w sklepach. A to pech.

Mam refleks szachisty i zapłon radzieckiego palnika, więc pierwsze rzuty PlayStation 5 w elektronicznych marketach skwituję milczeniem. Po pewnym czasie udało mi się jednak nabyć konsolę: oczywiście w zestawie ze spawarką, dmuchawą do liści i panem kurierem. Ten ostatni dość mocno interesował się pakietem, do którego był dołączony (w końcu jako jedyny element zestawu obdarzony jest samoświadomością), ale na szczęście w końcu sobie poszedł.

Paradoks PlayStation 5: dużo i mało

No i mamy nową generację – sprzęt jest gigantyczny, a kontroler wspaniały. Szanowne Japończyki mają niewątpliwie smykałkę do takich rzeczy. A teraz gry. Gdy zagłębiłam się mocniej w temat, dotarło do mnie, że The Last of Us Part II nie jest jedyną produkcją, którą warto się zainteresować w ramach wstecznej kompatybilności. Nie wiem, ile łącznie czasu może zająć nadrobienie zaległości z poprzedniej generacji; na pewno ukończenie tuzinów Uncharted-ów, God of War-ów i Last of Us-ów nie jest zajęciem na parę wieczorów.

No cóż: zanim pojawi się w końcu jakaś konkretna produkcja na wyłączność na PS5, której z płaczem i jękiem tak mocno wyczekują posiadacze poprzedniej generacji, biało-czarny sprzęt na pewno będzie miał u mnie co robić.

Kolejną świetną informacją jest to, że żeby zagrać w największe hity na konsolę, wcale nie muszę wydawać dużo pieniędzy – a przynajmniej na razie nie (zdaję sobie sprawę, że gry na PS5 mogą być bardzo drogie). Rozglądając się za tytułami z PS4, stwierdzam, że jest bardzo tanio. Jeśli chcę nabyć nowy egzemplarz takiego God of War czy TLoU 1 w pudełeczku, to jest to wydatek rzędu 40 złotych. Za dużo? Zawsze można jeszcze taniej. Jeśli ktoś zupełnie nie chce przepłacać, to w ramach PS Plus Collection, który dostają w gratisie wszyscy subskrybenci usługi PS Plus, można mieć elektroniczne wersje tych hitów za darmo, wraz z 18 innymi tytułami. 160 złotych za 20 gier to naprawdę tanio. Nie mówiąc już o tym, że co miesiąc zyskujemy dostęp do kolejnych produkcji.

PS5 vs. PC: 1:0

Zakup PS5 jest na obecną chwilę strzałem w dziesiątkę dla pecetowca, zwłaszcza jeśli nie interesuje nas ulepszanie komputera co dwa lata. Nowy PC o parametrach równych PlayStation 5 to wydatek kilkukrotnie przewyższający cenę konsoli. Natomiast tu płacimy 2300 złotych (oczywiście w sklepie, gdy tylko się da – bo, jak wiadomo, Januszy biznesu nie wspieramy) i możemy oprócz exclusive’ów ogrywać najnowsze produkcje multiplatformowe, które na PS5 wczytują się błyskawicznie i działają bez zarzutu. Istny raj dla gracza.

Czy żałuję tego, że w latach świetności PS4 grałam wyłącznie na komputerze? Wręcz przeciwnie! Zamiast smęcić i narzekać na brak tytułów, jak to robią posiadacze PS4, spokojnie nadrabiam zaległości. Zanim zostanie wyprodukowany naprawdę dobry ekskluzyw na PS5, który wykorzysta w pełni potencjał konsoli i cudownego kontrolerka, mam naprawdę wiele wirtualnych światów do zwiedzenia. Natomiast wszystkim narzekającym i wkurzonym na to, że next-gen im się kurzy, polecam cierpliwie czekać. Odpalcie od czasu do czasu gry na PS4 – no i oczywiście sugerowałabym pamiętać o sporadycznym odkurzaniu mieszkania.

Dagmara Kottke

Przygodę z grami zaczynała od tytułów takich jak Worms, THPS i Pizza Connection 2. Aktualnie obcuje przede wszystkim z produkcjami strategicznymi i pomysłowymi indykami; ogólnie gra w tytuły, w które nikt nie gra – i czyta książki, których nikt nie czyta.
Rejestracja konta

Dołącz do grona użytkowników Planety Gracza

Chcesz brać udział w konkursach, wygrywać nagrody i wiedzieć o najnowszych premierach jako pierwszy? Zarejestruj się i dołącz do naszej społecznośći.
Rejestrując się, akceptujesz regulamin naszego serwisu

Masz już konto? Zaloguj się