MetaHuman Unreal Engine 5

Ultrarealistyczne gry to nuda. Nie idźmy w tę stronę!

0 komentarzy

Epic Games pochwaliło się nowymi materiałami prezentującymi możliwości kreatora postaci na silniku Unreal Engine 5. To wygląda świetnie. Ale… jest pewien problem.

Twórcy Fortnite’a opublikowali niedawno wideo pokazujące narzędzie do tworzenia bohaterów. Postacie, które przemawiają i mrugają do nas na filmikach są praktycznie nierozróżnialne od prawdziwych ludzi. Poziom detali powala – mimika twarzy symuluje ruch dziesiątek mięśni; widoczne są najmniejsze drgnięcia skóry i jej minimalne odkształcenia. Jeśli nie mieliście jeszcze okazji spojrzeć na materiały od Epików, jeden z nich zamieszczam tutaj:

Ochom i achom w komentarzach pod wideo i w mediach nie ma końca. I tu się absolutnie nie dziwię. W końcu w porównaniu do tego, co do tej pory mieliśmy okazję zobaczyć w grach, Unreal Engine 5 powinien zagwarantować duży skok jakościowy.

No dobra, ale po co to wszystko? Co właściwie mielibyśmy robić w produkcjach o takim poziomie realizmu?

Nie zrozumcie mnie źle – naprawdę nie mam nic przeciwko ultrarealistycznym tytułom. Niemniej jednak mam pewne obawy co do ostatecznego kształtu rozgrywki w grach, które będą działały na nowym silniku Epików. To, że bohater sobie mruga i uśmiecha się dokładnie tak, jak prawdziwy człowiek, jest całkiem fajne. Problem w tym, że jeśli twórcy będą chcieli iść tą drogą i tworzyć diabelnie „realne” produkcje, to nie będą mogli poprzestać wyłącznie na wyglądzie bohaterów.

Unreal Engine 5 sprawi, że w grach powieje nudą?

Stworzenie postaci i otoczenia, które wyglądałyby niczym żywcem wyjęte z rzeczywistości to jedynie połowa sukcesu. Bo takie sztuczki mamy już w innych mediach, jak chociażby w filmach. W tych ostatnich o realizm nietrudno: wychodzimy z kamerą na ulicę, kręcimy kałużę, dziurę w płocie i sąsiada – i jest. Natomiast w grach do scenerii i postaci dochodzi jeszcze gameplay. A jeśli chodzi o realizm w tym obszarze, to chyba będzie o niego trochę trudno.

Jest dla mnie niewyobrażalnym, żeby twórcy produkcji wideo odzwierciedlali w rozgrywce rzeczywistość na dużą skalę. Dlaczego? Bo to sprawiłoby, że tego typu gry byłyby niewyobrażalnie nudne. I nie chodzi o to, czy dany bohater ma życie pełne przygód, czy spędza je na obserwacji rosnącej trawy. Chodzi o sprawienie, by MetaCzłowiek zachowywał się tak, jak człowiek.

MetaHumanie, bądź pan człowiek

Po prostu pewne rzeczy będą nie do przeskoczenia, jeśli ktoś spróbuje zrobić produkcję tak realistyczną, jak postaci z kreatora. Jesteście w stanie wyobrazić sobie sytuację, gdy nie możecie grać w dany tytuł przez kolejne trzy godziny, bo wasz MetaHuman właśnie powalił na ziemię dwóch muskularnych jegomości i musi się trochę przespać, by zregenerować siły? Albo że musicie na pół godziny wstrzymać ratowanie świata, bo postać musi załatwić potrzebę, a w pobliżu nie ma krzaków?

Nie mówiąc już o tym, że takiego szarego MetaHumana może przypadkiem dopaść jakaś grypa i rozłożyć go na dwa tygodnie. Albo zwyczajnie złapie doła i nie zechce mu się robić zupełnie nic. Przecież nie jest wykluczone, że realizm rozgrywki na poziomie technologii zaprezentowanej przez Epic Games będzie dotyczył tego typu sytuacji.

Rzeczywiście, zamknięte

Próby przeniesienia rzeczywistości do gier wideo już teraz prowadzą do sytuacji, które być może pomagają graczom zatopić się w wirtualnym świecie, ale też stwarzają dziwne utrudnienia. Za przykład może posłużyć możliwość wykonania konkretnego zadania wyłącznie o konkretnej porze dziennej lub nocnej. Bo w nocy dane osoby nie pracują czy dane budynki są nieczynne.

Owszem, to jest bardzo racjonalne wyjście i wprowadza do tytułu pewną dawkę realizmu: w końcu nikt nie pójdzie do szewca czy na pocztę w środku nocy. Tak przynajmniej sądzą zwolennicy realizmu w grach – po czym korzystają z zabiegu przyspieszania czasu, by jak najszybciej dotrzeć do interesującej ich pory. I cyk, realizm poszedł w odstawkę.

Autorzy Unreal Engine zapewniają, że grafikę na poziomie pokazanej przez nich próbki zobaczymy w produkcjach jeszcze w tej generacji. Większość graczy w to wątpi. Być może MetaHuman jest więc dopiero hymnem dalekiej przyszłości. Może w międzyczasie deweloperzy wymyślą jakieś nowe mechaniki growe, które pozwolą zachwycać się ultrarealistycznymi produkcjami bez konieczności żmudnego szukania krzaczków dla MetaCzłowieka.

Dagmara Kottke

Przygodę z grami zaczynała od tytułów takich jak Worms, THPS i Pizza Connection 2. Aktualnie obcuje przede wszystkim z produkcjami strategicznymi i pomysłowymi indykami; ogólnie gra w tytuły, w które nikt nie gra – i czyta książki, których nikt nie czyta.
Rejestracja konta

Dołącz do grona użytkowników Planety Gracza

Chcesz brać udział w konkursach, wygrywać nagrody i wiedzieć o najnowszych premierach jako pierwszy? Zarejestruj się i dołącz do naszej społecznośći.
Rejestrując się, akceptujesz regulamin naszego serwisu

Masz już konto? Zaloguj się