Deathloop - protagonista

Jakub Stremler

Popkulturowy kombajn lubujący się w literaturze weird fiction, filmowych horrorach, dobrej muzyce i grach wszelkiego rodzaju. Po godzinach studiuje game design i pielęgnuje pasję do sportu.

0 komentarzy

Deathloop kryje wiele niespodzianek. Oto co mogło Wam umknąć

Premiera Deathloop zbliża się wielkimi krokami. Niecodzienna strzelanka od Arkane Studios łączy w sobie wiele intrygujących elementów, a nie wszystkie z nich zostały uwydatnione w trakcie kampanii marketingowej. Co kryje w sobie ta bazująca na pętli życia i śmierci produkcja? Tego dowiecie się w poniższym artykule.

Jestem wielkim fanem gier Arkane Studios. To kreatywne, wyjątkowe i często innowacyjne produkcje, które praktycznie zawsze wnoszą sporo świeżości na rynek gier wideo. Najnowszy tytuł twórców Dishonored i rebootu Prey również zapowiada się bardzo dobrze.

Deathloop to strzelanka z widokiem z perspektywy pierwszej osoby. Wcielamy się w niej w łowcę nagród, Colta, który musi zapolować na parę istotnych osób. Brzmi standardowo, prawda? Tutaj do akcji wkracza tytułowa pętla śmierci, która zaciska się na szyi Colta, kiedy ten polegnie w walce. Każda śmierć cofa protagonistę na początek dnia i musimy wtedy rozpocząć polowanie od nowa. Jakby tego było mało, Coltowi będzie przeszkadzać pewna postać, o której powiemy sobie trochę później.

Gra zadebiutuje już 14 września i choć twórcy udostępnili wiele materiałów z rozgrywki, jestem przekonany, że sporo rzeczy mogło Wam umknąć. Zebrałem więc najciekawsze smaczki dotyczące tego tytułu w jednym miejscu. Jeśli czekacie na Deathloop, znajdziecie w tym artykule wszystkie konkrety, które mogły Was ominąć.

Witajcie na Blackreef

ZAMÓW – Deathloop

Warto zacząć od podstaw, a mianowicie od umiejscowienia akcji. Jak już zapewne zauważyliście, gra zabiera nas do fikcyjnego, inspirowanego latami 60-tymi świata, a konkretnie na wyspę Blackreef. Nie sugerujcie się kolorową otoczką – wyspa ta jest rajem dla licznych dekadentów i zepsutych od środka szumowin. Na Blackreef liczą się tylko proste przyjemności, władza i pieniądze.

Jeśli jednak chcecie pozwiedzać tą niezbyt przyjazną miejscówkę, nie będzie z tym problemu. Twórcy oddadzą w nasze ręce otwartą mapę, na której rozłożono cele. Gracz może dowolnie zmieniać porę dnia i przeskakiwać między dzielnicami Blackreef, aby dobrze rozplanować próbę ucieczki ze śmiertelnej pętli. Uda mu się to osiągnąć tylko wtedy, kiedy załatwi wszystkie najważniejsze osobistości obecne na wyspie.

Dobre planowanie to podstawa, bowiem każda śmierć resetuje nasze umiejętności i ekwipunek. Jeśli zginiecie, tracicie wszystko. Zapamiętanie miejsc, w których znajdziecie odpowiednie bronie, gadżety i moce to solidny fundament pod sukces.

Broń jest ekstra, ale bez supermocy się nie obędzie

Skoro już jesteśmy przy mocach i ekwipunku, opowiedzmy sobie o narzędziach zagłady, które wykorzysta Colt. W grze otrzymamy całkiem pokaźny i różnorodny arsenał – od strzelb i pistoletów, aż po maczetę i snajperkę. Każdy znajdzie coś dla siebie. Jeśli macie PS5, z pewnością ucieszy Was też pełne wsparcie kontrolera DualSense, który doda strzelaniu rumieńców.

Colt to jednak profesjonalista z krwi i kości. Aby efektywnie eliminować cele, potrzebuje czegoś więcej, niż głośnych spluw. Tutaj do akcji wchodzą specjalne moce, których również nie brakuje. Możemy użyć teleportacji, aby przenieść się za szeregi wroga, a następnie wyrzucić niczego niespodziewającego się oponenta przez okno. Jeśli nawalimy, z pomocą przyjdzie nam inna moc, która cofnie nas o parę sekund przed śmiercią. To tylko kilka z wielu dostępnych umiejętności.

Co ciekawe, mocy nie zdobywamy w tradycyjny sposób, jak na przykład poprzez levelowanie postaci. Colt nabywa je wraz z pokonywaniem wyznaczonych celów. Każdy z najważniejszych wrogów jest posiadaczem specjalnych zdolności, które kradniemy wraz z jego pokonaniem.

Zebraliśmy fajny zestaw mocy i broni, więc szkoda by było to stracić, prawda? Tu na ratunek przyjdzie nam pewien surowiec nazwany Residuum. Kiedy już go odblokujemy, możemy go wydać na zatrzymanie przy sobie ulubionej broni i mocy. W dalszym ciągu lepiej nie umierać i działać sprawnie.

Sztuka kombinowania w Deathloop

ZAMÓW – Deathloop

Żeby efektownie i efektywnie eliminować swoje cele, Colt musi się nieźle nagimnastykować. Najgroźniejsze tuzy Blackreef są dobrze pilnowane i pozbycie się ich nie jest łatwym zadaniem. W tym miejscu Arkane może zrobić to, co potrafi najlepiej – zachęcić do kreatywnej realizacji zadań.

Jak już wspominałem, dobrze połączone ze sobą moce pomogą nam skonstruować sprawną akcję eliminacji przeciwników. Jeśli nauczymy się korzystać ze zdolności Colta i dobrze zaplanujemy akcję, uda nam się załatwić interesującego nas wroga bez najmniejszego problemu.

Otwartość map również sprzyja kombinowaniu. Do każdego celu wiedzie kilka ścieżek i tylko od nas zależy, czy wybierzemy teoretycznie prostszą drogę po trupach i zaryzykujemy restart cyklu, czy pokusimy się o próbę przekradnięcia się na plecy przeciwników. Jeśli graliście w Dishonored, doskonale wiecie, o czym piszę.

Oczywiście w Deathloop da się grać bez kombinowania, planowania i szukania nowych rozwiązań. Ta gra bazuje jednak na sprawnym powtarzaniu akcji przy użyciu nowych ścieżek i to właśnie kreatywna rozgrywka przyniesie Wam najwięcej frajdy.

Deathloop ma wyjątkowy multiplayer

Wypada dodać, że standardowi, sterowani przez komputer przeciwnicy to nie jedyne zagrożenie, które na Was czeka. Nawet najlepszy plan może runąć w gruzach, jeśli zapomnicie o pewnym istotnym czynniku – polującej na Colta zabójczyni, Juliannie.

Przeciwniczka naszego bohatera również może być sterowana przez komputer, ale istnieje duża szansa, że w trakcie Waszej rozgrywki wcieli się w nią inny gracz, jeśli wyrazicie na to zgodę. Dodaje to grze szczyptę pikanterii i niepewności płynącej z faktu, że w losowym momencie możecie stanąć przed całkowicie nieprzewidywalnym wrogiem. Spokojna głowa, jeśli nie chcecie zostać nawiedzeni przez innych graczy, będziecie mogli wyłączyć multiplayer w opcjach gry.

Z drugiej strony, możecie również wcielić się w Juliannę i utrudnić życie innym graczom. Postać tą rozwijamy niezależnie od Colta, a skuteczne psucie szyków innych graczy nagrodzi nas punktami, za które odblokujemy skórki i ulepszenia bohaterki. Można powiedzieć, że granie jako Julianna to osobny tryb zabawy.

Multiplayer w Deathloop przypomina więc coś, co mogą kojarzyć fani Dark Souls. Gracze mogą sobie przeszkadzać i choć gra online jest opcjonalna, z pewnością mocno wzbogaci rozgrywkę. Według mnie to jeden z najciekawszych elementów gry i nie mogę się doczekać, aż w sieci pojawią się pierwsze kompilacje najciekawszych pojedynków Colta i Julianny.

Fani ciekawych strzelanek, miejcie Deathloop na oku

ZAMÓW – Deathloop

Jeśli macie dość liniowych, oklepanych FPS-ów, nowa gra Arkane Studios może się okazać dla Was zbawieniem. To bez wątpienia nietypowy tytuł, który wybija się ponad inne strzelanki swoją mnogością możliwości na wykonywanie pozornie prostych zadań.

Z drugiej strony, jest to też po prostu dobrze zapowiadająca się produkcja dla fanów Arkane. Znajdziemy w niej stylizowaną oprawę graficzną, otwarte lokacje oraz sporo mocy i broni, które pomogą nam w przygotowywaniu niekiedy bardzo spektakularnych akcji.

Na dokładkę mamy jeszcze tryb multiplayer, który prezentuje niecodzienne podejście do rozgrywki po sieci. Niby nie jest on niczym nowym, ale idealnie pasuje do charakteru Deathloop i przypuszczam, że mocno wpłynie na odczucia płynące z gry.

To zdecydowanie jedna z najciekawiej zapowiadających się gier bieżącego roku. Posiadacze PlayStation 5 oraz PC zapoznają się z nią już 14 września.

ZAMÓW – Deathloop
Rejestracja konta

Dołącz do grona użytkowników Planety Gracza

Chcesz brać udział w konkursach, wygrywać nagrody i wiedzieć o najnowszych premierach jako pierwszy? Zarejestruj się i dołącz do naszej społecznośći.
Rejestrując się, akceptujesz regulamin naszego serwisu

Masz już konto? Zaloguj się