Zapomniena gry Rockstar Games, Naughty Dog

Grzegorz Rosa

Człowiek niewielu talentów i wielu wad, ale podobno umie grać w gry…

0 komentarzy

TOP 10 zapomnianych gier wielkich studiów – Rockstar Games, Obsidian, Naughty Dog…

W branży game-dev wystarczy raptem kilkanaście lat, aby zmieść z planszy nawet największe hity popularnych studiów. Zobacz, które gry zbyt szybko ściągnięto z piedestału.

Gry i filmy zasadniczo odróżnia jedna cecha – nie są wieczne. Jedne przegrały walkę z czasem, konkurencją, inne zaś nie doceniono na premierę lub usunięto ze sprzedaży. Ten problem często dotykał nie tylko twórców niezależnych. Wielkobudżetowe produkcje znanych studiów także niczym pionki na szachownicy, nie wytrzymywały naporu nowej fali przeciwników. Nie znaczy to jednak, że powinniśmy o nich zapomnieć. Jeśli chcecie poznać najciekawsze z projektów wielkich studiów, które pomogły im wybić się z szeregu przeciętniaków, to zapraszam do mojego TOP 10 gier.

1. The Warriors
Rockstar Games

The Warriors

Zanim Rockstar Games postanowił wyciskać sok z GTA V i zabłysnąć serią Red Dead Redemption, w ich portfolio pojawiało się wiele rozmaitych projektów, takich jak wyróżnione przeze mnie The Warriors.

Gra akcji, a raczej chodzona bijatyka na podstawie filmu, dość szybko zniknęła z radaru graczy, co uważam za dużą stratę. To swoisty łącznik między Manhunt a Grand Theft Auto. Tu również krew i siniaki są ozdobą dla historii o zwaśnionych gangach ulicznych, acz towarzyszy jej ponury klimat, który świetnie oddaje rzeczywistość „życia na krawędzi”. No i ten mroczny Nowy Jork, można go wciągać niewidzialną lufką.


2. Alpha Protocol
Obsidian Entertainment

Alpha Protocol

Oj, mocno zestarzał nam się Alpha Protocol od czasu premiery, choć i w dzień debiutu oprawa graficzna pozostawiała wiele do życzenia. Chyba dlatego mało kto pamięta o grze, którą odważę się nazwać niepowtarzalną. Tak, Obsidian (ojcowie KOTOR 2 czy Fallout: New Vegas) rozdziewiczyło gatunek RPG w kontekście klasycznego motywu szpiegów.

Mamy wartką akcję z nieliniową rozgrywką, fabułę wyjętą niczym z książki Toma Clancy’ego, najlepszy w tamtym czasie system dialogów wpływający na historię… Ogromny potencjał niestety zaprzepaszczono przez wszędobylskie bugi, niedopracowane sterowanie i grafikę.


3. Dante’s Inferno
– Visceral Games

Dante's Inferno

Studio Visceral Games nie uchodzi dziś za popularne, bo zwyczajnie już nie istnieje – postarało się o to „lubiane” przez wszystkich EA. Z perspektywy dokonań „umarlaka” to wielki cios dla branży. Maczali palce m.in. w jednym z najlepszych horrorów ostatnich lat (Dead Space).

Ich nieoczywistym sukcesem było również wydanie Dante’s Inferno. Slasher z atrakcyjną grafiką nie musiał się wstydzić przed God of War. Podobnie jak przygoda Kratosa i ta Dantego była opracowana z dużą troską o widowiskowe walki, oprawę, rys psychologiczny bohatera. Nawet historia zasługuje na uznanie, ale paradoksalnie inspirowanie się trudną tematyką mogło zaszkodzić rozgłosu grze. Odrąbywanie głów to jedno, ale chadzanie po kręgach piekielnych, stworzonych na podstawie wyobraźni pisarza, to za duża dawka wrażeń.


4. Seria Jak and Daxter
Naughty Dog

Jak and Daxter

Jeśli gatunek platformówek nie jest Wam obcy, to na pewno kojarzycie serię Jak and Daxter. Zapisała pierwszy rozdział dla przygodówek opierających się na otwartym świecie i zróżnicowanej rozgrywce. Miała niebagatelny wpływ na rozwój konkurencyjnej serii Ratchet & Clank – bazuje w końcu na podobnym wzorze, podróży dwójki bohaterów w niebezpiecznie kolorowych lokacjach. Tym samym przez konkurencyjną markę Sony prawdopodobnie została wymazana z grafiku.

Aż dziw, że za gry z bajkowymi postaciami odpowiada dokładnie to samo studio, które babrało się we krwi i flakach jak prosie w korycie, w The Last of Us. Oczywiście Jak and Daxter to nie jedyne projekty studia z niższą kategorią wiekową, lecz należy zauważyć, że to właśnie dzięki pierwszej części J&D zostali zauważeni i wykupieni przez Sony.


5. Kane & Lynch: Dead Men
IO Interactive

Kane & Lynch

Od samego początku istnienia IO Interactive zaledwie 3 razy pozwoliło sobie na stworzenie czegoś innego od Hitmana. Było to Mini Ninjas, Freedom Fighters i Kane & Lynch. Ostatnią z wymienionych gier szczególnie można uznać za pechową w dorobku duńskiego studia. Z jednej strony genialny pomysł z nietuzinkowym duetem bohaterów, zaś z drugiej tylko przyzwoita rozgrywka z kilkoma epickimi momentami. Trochę akcji, strzelania, fajnie oskryptowanych misji. No, ale nie wystarczyło to, aby w 2007 rozłożyć na łopatki Bioshock czy COD: Modern Warfare.

Ostatecznie najlepszy projekt fabularny studia IO stał się jednorazowym strzałem (2. część to już niewypał). Mimo wszystko marzy mi się kontynuacja, bo Kane i Lynch to postacie z ikrą, których brakuje dzisiaj w grach akcji.


6. Heavenly Sword
– Ninja Theory

Heavenly Sword

Wcale się nie zdziwię, jeśli nazwa Ninja Theory nic Wam nie mówi. To jeszcze dość raczkujące studio i teoretycznie z najmniejszym dorobkiem z listy. Zdążyło jednak zaznaczyć swoje miejsce w branży dzięki grze Hellblade (trzymam kciuki za kontynuację) i DMC.

W przeszłości zrobili bardzo niedocenianą przygodówkę Enslaved i bohaterkę niniejszego wpisu, Heavenly Sword. Ta ostatnia była feministyczną odpowiedzią na kipiącą od testosteronu God of War. Emocjonujących walk jej nie brakowało, tak jak i ciekawego backgroundu historii z lekką domieszką baśni. W pewnych aspektach wyprzedzała nawet GoW, choćby w kwestii motion capture, systemu strzelania i skali pojedynków. Więc, dlaczego mało się dziś mówi o hack’and’slashu z 2007? Podejrzewam, że poszło o niski stopień brutalności, trudne QTE i mało oryginalną protagonistkę.


7. Soldier of Fortune
Raven Software

Soldier of Fortune

Tym razem wkraczamy na tereny bliskie fanom FPS-ów. Musimy się cofnąć do roku 2000, kiedy to zaczęły pojawiać się kamienie milowe gamingu – Diablo II, Counter-Strike, The Sims. Chciałoby się rzec, złota era. Jej ambasadorami byli m.in. Raven Software, czyli twórcy kultowego Hexena i Heretica. Na celownik wzięli strzelankę tak brutalną, że aż zakazano jej sprzedaży w niektórych państwach. Przez chwilę było o niej naprawdę głośno, co należy zaznaczyć, nie tylko dzięki odstrzeliwanym kończynom i tryskającej krwi.

Jak na tamte czasy Soldier of Fortune zaskakiwało grafiką, projektami lokacji, realizmem, poziomem trudności. Gra miała niesamowicie ukształtowany pierwiastek męski, zarezerwowany dla kina sensacyjnego. Stąd przyciągała jak magnes małych i dużych chłopców.


8. Gun
– Neversoft

Gun

Czasami zastanawiam się, ile dobrych gier nie powstało przez zamknięcie studia Neversoft. Bądź co bądź, zostawili po sobie kawał pięknej historii i serie kultowych gier. Za Tony Hawk i Guitar Heroes należą im się gromkie brawa, lecz ich przebłyski geniuszu dostrzegam także w grze mocno już zapomnianej, Gun co się zowie.

Grę akcji w tematyce westernu możemy skomplementować za wyraziste postaci, dynamikę fabuły, a i nie omieszkam za kompozycję świata, która bezbłędnie oddaje surowe realia. Dziś gra może być postrzegana za kanciastego potworka, bo czas nie był dla niej zbyt łaskawy. Aczkolwiek wciąż ma to coś z dawnych czasów. Kiedy twórcy szli w jakość a nie ilość, starali się realizować oryginalne pomysły zamiast kopiować z cudzej teczki.


9. Aliens vs Predator 2
– Monolith Production

Aliens Vs Predator 2

Klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Aliens vs Predator 2 to przykład na to, jak powinno się obchodzić z filmowymi licencjami i gatunkiem horroru. Podczas rozgrywki rzeczywiście czuło się obecność Obcego i Predatora, ciężar broni, zawahanie przed wejściem do pokoju pozbawionego światła. Pikający czujnik ruchu budził faktyczny niepokój. Zatem emocje i strach były na miejscu, w każdej z dostępnych kampanii singleplayer, gdzie mogliśmy zagrać potworami lub marines.

Generalnie AVP 2 to najlepsza gra wywodząca się z filmowego uniwersum, która przeskoczyła nawet pierwowzór. Współczesne części gry nie dorastają jej do pięt. Niestety, pamięć o niej przepadła wraz z usunięciem gry ze sprzedaży. Szukam pozytywów w tym, że studio Monolith wywalczyło sobie tą produkcją bilet do wyższej ligi. Zrobili F.E.A.R., Condemned, Śródziemie: Cień Mordoru. I oby w przyszłości nie zwalniali tempa.


10. Seria Resistance
– Insomniac Games

Resistance Insomniac Games

Sony powinno postawić niejeden pomnik studiu Insomniac Games za to, że rozsławili każdą generację konsoli PlayStation. Ich gry to czołówka tytułów ekskluzywnych. Mamy tu serie Spyro, Ratchet & Clank, Spider-Man. Nawet w niewdzięcznym na konsolach gatunku FPS wylansowali prostą strzelankę, w którą zagrywały się miliony graczy.

Seria Resistance przez 5 lat radziła sobie całkiem dobrze na tle o wiele ambitniejszych tytułów (COD, Bioshock, Crysis, F.E.A.R., Battlefield: Bad Company 2). Lecz koniec końców padła ofiarą polityki Sony. Setting postapokalipsy był eksploatowany w innych wschodzących markach i z czegoś było trzeba zrezygnować, aby nie przesycić rynku gier. Nie doczekaliśmy się więc Resistance 4, które prawdopodobnie nigdy już nie powstanie. A na pewno nie pod szyldem Insomniac Games, bowiem Sony prędzej zagoni ich do pracy nad sprawdzonymi blockbusterami.


Znacie może inne gry lub serie, które za szybko obróciły się w pył?

Rejestracja konta

Dołącz do grona użytkowników Planety Gracza

Chcesz brać udział w konkursach, wygrywać nagrody i wiedzieć o najnowszych premierach jako pierwszy? Zarejestruj się i dołącz do naszej społecznośći.
Rejestrując się, akceptujesz regulamin naszego serwisu

Masz już konto? Zaloguj się