Test Mad Dog GM700 – dobry do MMO, RTS i FPS?

Myszka sprawdzająca się w różnych gatunkach gier jest na wagę złota. Do takiej też roli aspiruje Mad Dog GM700.  Sprawdźmy, czy informacje producenta odnośnie uniwersalności sprzętu to tylko szumna zapowiedź czy może realne możliwości.

Mysz wielozadaniowa

Test gryzonia zaczynamy od oględzin czarnego opakowania z licznymi czerwono-białymi akcentami. Na froncie widnieje logo producenta, informacja o wykorzystaniu sensora optycznego PixArt czy sam bohater testu, czyli „wkurzony psiak” w bogatej palecie barw RGB. Jakby tego było mało, mamy kilka innych istotnych gimmicków uzupełniających wspomniane cechy sprzętu, które od razu przyciągają uwagę potencjalnego kupca czy w moim przypadku – osoby testującej ten sprzęt. Mad Dog GM700 wyposażony został bowiem w sensor optyczny PMW3325, oferuje podświetlenie rzędu 16 mln. kolorów, posiada 7 przycisków i wykręca 10 000 DPI podzielone na siedem poziomów. Oczywiście po drugiej stronie przeciętnej wielkości pudełka dla tego typu sprzętu widnieje o wiele bardziej szczegółowa specyfikacja, jednak o niej wspomnę w dalszej części tekstu. To, co istotne i zmuszające mnie do weryfikacji w praktyce, znajduje się na boku opakowania. To trzy bardzo odważne sugestie producenta, jakoby Mad Dog GM700 był dobrym sprzętem do FPS-ów, MMO i RTS-ów. Czyżbyśmy mieli tu zawarty złoty środek w uniwersalności myszki do różnych gatunków gier, czy po prostu niemiecki producent przecenił możliwości swojego produktu? Zanim do tego dojdziemy, zerknijmy do środka.

W opakowaniu znajdziemy Mad Dog GM700 w czerwonej kartonowej wstawce, małą kartkę szumnie nazwaną instrukcją obsługi i płytę z oprogramowaniem. Z instrukcją nie ma wielkiej historii – ot poznamy w niej opcjonalną ścieżkę pozyskania oprogramowania w postaci linku do strony producenta lub kodu QR, instalację myszki w trzech krokach, krótką specyfikację techniczną, zawartość opakowania, informację o ekologicznej utylizacji i warunki gwarancji. Płyta to od jakiegoś czasu dla mnie zło konieczne ze względu na brak napędu w komputerze, więc ochoczo skorzystałem z wersji prosto ze strony Mad Doga. Poza samą myszką nie znajdziecie tutaj nic więcej- ani dodatkowych ślizgaczy, ani naklejek czy dodatkowej broszury o sprzęcie. Tym samym zerknijmy, co właściwie chowa się w czerwonej tekturce.

Solidna konstrukcja niepozbawiona wad

Mad Dog GM700 to przeciętnej wielkości gryzoń skąpany w czerni. Nie ma tak agresywnej stylistyki jak modele GM100 czy GM500. Pod tym względem to propozycja skierowana do growych tradycjonalistów. Mysz przy pierwszym kontakcie sprawia wrażenie solidnej. Nawet pod mocniejszymi naciskami ręki na grzbiet i boki nie trzeszczy. Czuć, że wszystko jest dobrze ze sobą spasowane. Razi jednak wszechobecny plastik. Plastikowa jest powierzchnia grzbietu, z logo producenta, wraz z dwoma głównymi przyciskami PPM LPM, przycisk od regulacji DPI, od zmiany natężenia podświetlenia, dwa przyciski na lewym boku a nawet antypoślizgowa powierzchnia. Zapytacie, czy jest coś w tej myszce wykonane z innego materiału, niż plastik? Tak, to scroll który na środku owleczony jest gumą. Działa bardzo intuicyjnie mimo totalnie gładkiej powierzchni. Na sporą pochwałę zasługują również dwa przyciski dodatkowe na lewym boku. Dawno nie miałem kontaktu z tak lekko współpracującymi z kciukiem guzikami. Przyciski te posiadają wypustki u góry aby łatwiej można było je wyłapać podczas grania. Są niepozorne jak reszta gryzonia.

Opisując kolejne ważne cechy Mad Dog GM700 muszę wspomnieć o przyjemnych wklęśnięciach PPM i LPM. Kładąc na tych przyciskach palce, mamy zwiększony komfort i precyzję działania. Nie jest to as w rękawie GM700, ale takie detale budują niezwykle różnorodny obraz tego gryzonia. Różnorodny dlatego, że „wkurzony psiak” ma też kilka cech ujmujących z pierwszego pozytywnego wrażenia. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na antypoślizgową powierzchnię. Przejeżdżając ją suchym palcem czuć niezwykle słaby opór. Różnica pomiędzy resztą plastiku a heksagonalną siateczką jest niezwykle mała. W praktyce przekonamy się, jak sprawdza się ten element gryzonia. Równie ciekaw jestem dwóch przycisków pod scrollem – od DPI i regulacji podświetlenia. Są bardzo słabo uwypuklone i obawiam się, że podczas rozgrywki nie będą w tej samej lidze, co dobrze zapowiadające się guziki boczne i główne – LPM i PPM. Poza tym zawsze ze sporym grymasem reaguję na jeden przycisk do regulacji DPI. Podczas rozgrywki wolę szybko i sprawnie przełączać dostępne wartości, a nie przeskakiwać jedna po drugiej.

Zanim zerkniemy pod spód Mad Doga, muszę nadmienić wam o podświetleniu gryzonia. Ma on dwie strefy, z których nasze oczy będą pieszczone bogatą paletą barw RGB. To całkiem przyzwoicie prezentujący się scroll, posiadający po obu bokach przestrzeń podświetloną, oraz linia przebiegająca od pierwszego z przycisków dodatkowych na lewej stronie, przez dół grzbietu i wychodzącą równolegle po drugiej stronie. Sprzęt bez dwóch zdań zyskuje wiele po podłączeniu złotej końcówki USB do stacji gracza, jednak pełnię mocy tej możliwości sprawdzimy w oprogramowaniu..

Przewracając Mad Doga na grzbiet, szybko dostrzegamy cztery teflonowe ślizgacze, sporą naklejkę z charakterystycznym logo producenta i informacją o nazwie modelu, zaś w centralnym miejscu umieszczony jest sensor optyczny PMW3325 o maksymalnej rozdzielczości 10 000 DPI. Gryzoń ponadto posiada dwumetrowy pleciony kabel, zakończony złotą końcówką USB. Jak widzicie jest bardzo zachowawczo prawie w każdym aspekcie konstrukcji gryzonia. Czy tak samo będzie w jego ustawieniach?

Mad Dog GM700 – dane techniczne:

  • Nazwa: Mysz Mad Dog GM700
  • Kolor: czarny
  • Kod EAN: 5902686238546
  • Waga: 120 g
  • Długość przewodu: 2m
  • Powierzchnia u góry: tworzywo antypoślizgowe
  • Przeznaczenie: dla osób praworęcznych
  • Typ czujnika: optyczny, Pixart PMW3325
  • Rozdzielczość: max. 10 000 DPI
  • Rozdzielczość: min. 200 DPI
  • Podłączenie: port USB
  • Rozmiary myszki:  125,5 x 65,5 x 40 mm
  • Programowalnych przycisków: 7
  • Regulowana szybkość reakcji:  125 Hz, 250 Hz, 500 Hz, 1000 Hz
  • Możliwość zapisywania makr: Tak
  • Ilość możliwych profilów: 3
  • Pozłacane końcówki USB: Tak
  • Kompatybilność oprogramowania: Windows 7/8/10
  • Oświetlenie: RGB 16.8 mln kolorów

Spory potencjał wart sprawdzenia

Z podanej przez producenta strony pobieramy oprogramowanie ważące 7,26 MB, lub po prostu instalujemy je z małej płytki dołączonej do zestawu. Po szybkim zainstalowaniu otwiera nam się efekciarsko wyglądające okno z „Gaming Mouse GM700” z centralnie umieszczonym modelem GM700. Konfiguracja myszki jest dziecinnie prosta, bowiem wszystkie ustawienia mamy na jednym ekranie z czytelnie zaznaczonymi opcjami. Producenci udostępnili nam do zabawy trzy profile, stąd ochoczo zabrałem się za wypełnianie jednego z nich.

Zaczynając od lewej strony okienka, mamy siedem ponumerowanych kółek odpowiadających przyciskom Mad Doga, przy których widnieją aktualnie przypisane opcje. Gdy najedziemy na którąś z nich, program wyświetli odnośnik na wirtualnej myszce tak, aby nam pomóc w nawigacji. Pole manewru w przypisywaniu przycisków mamy całkiem duże, bowiem oprócz standardowych: „Prawy przycisk”, „Lewy przycisk”, „Środkowy przycisk”, „Naprzód” i „W tył” (przyciski na lewej ściance myszki) czy DPI +/-, dodano kilka mniej lub bardziej przydatnych ciekawostek.

Jeśli potrzebujecie wzmocnić szybkość strzału swojego szeregowca, nawet do dziewięciu kliknięć na sekundę, w Mad Dogu znajdziecie opcję „Trzy kliknięcia”. Możemy również przypisać „Przycisk strzału”, jeśli preferujemy inne rozwiązania, niż klasycznym LPM. Na dokładkę mogę wam zaproponować możliwość przypisywania kombinacji klawiszy z użyciem Shift, Ctrl, Alt i Win, przy której rozgrywka w którąś z gier z serii Total War nabiera rumieńców. Kombinacje klawiszowe w przyciskach myszki mogą też się przydać w codziennym użytkowaniu komputera, jednak umówmy się – jeśli ktoś przez lata z tego nie korzystał, to ciężko będzie mu zmienić nawyki. Możemy się również sporo pobawić w opcji „multimedia”, przypisując dane przyciski do podstawowej obsługi odtwarzacza multimedialnego, włączania własnej skrzynki e-mail, strony internetowej, „mojego komputera” a nawet kalkulatora! Jak widzicie opcji jest całkiem sporo i tylko od nas zależy, w jakim stopniu wykorzystam potencjał tego gryzonia.

Po prawej stronie znajdziemy za to drugą, niemniej ważną listę ustawień myszki. Zaczynając od góry, mamy wybór wartości DPI w każdym z sześciu poziomów. Generalnie bez zabawy tym oprogramowaniem, czujnik GM700 operuje w standardowych dla tego sprzętu rozdzielczościach: 800; 1600; 2400; 3200; 4000; 5000 DPI. Dopiero ten niepozorny program pozwala na edytowanie wartości dla każdego poziomu. Możemy wybierać od 200 do 10 000 DPI za pomocą sąsiedniego suwaka, więc potencjał jest całkiem spory.

Pod DPI znajdziemy ustawienia oświetlenia. Producenci udostępnili nam szereg efektów, dzięki którym gryzoń wizualnie może się naprawdę podobać. Mamy takie opcje, jak „Stały”, „Oddech”, „Ogon”, „Neon”, „Kolorowy stały”, „Migotanie”, „Echo”, „Kolorowa fala”, „Jednokierunkowy” oraz „Wyłączony”. Osobiście moimi faworytami są „Neon”, gdzie oświetlenie spokojnie przełącza się pomiędzy kilkoma kolorami, oraz „Ogon” pokazujący nam przemieszczające wiązki światła od przodu do tyłu i z powrotem, którem towarzyszy zmiana koloru. Kompletnie rozpraszające za to są „Migotanie” i „Kolorowa fala”, gdzie gryzoń świeci jak oszalały różnym kolorami, przywołując mi od razu wspomnienia kiepsko udekorowanej choinki z denerwującymi światełkami. Zdecydowanie odradzam. Każdy efekt możemy jeszcze dopieścić szybkością świecenia, niektóre zaś mają dodatkowo możliwość zmiany kolorów. W tych ustawieniach znajdziemy też możliwość zmiany kierunku światła, jeśli z jakiegoś powodu obecny nam nie pasuje.

Kolejna zakładka tyczy się parametrów myszy. Jeśli szukacie sposobu na zwiększenie szybkości przewijania, podwójnego kliknięcia czy zmiany czułości rolki, to dobrze trafiliście. W każdej z tych opcji mamy regulację za pomocą czerwonych suwaków. Czułość rolki ustawiamy 1-20, z tym że pamiętajcie o rozsądku przy tym ustawieniu, bowiem skrajne wartości raczej nie każdemu przypadną do gustu. Lepiej tu wypośrodkować suwak, lub ustawić najwyższą wartość przy odpowiedniej rozdzielczości DPI. Osobiście postawiłem na wartość 20 przy 3000 DPI. Kursor przesuwał się szybko, lecz miałem nad nim pełną kontrolę. W tym ustawieniu mamy też możliwość zaznaczenia opcji poprawy dokładności czujnika. Gdy zaznaczymy tu „ptaszka”, wskaźnik zostaje ujarzmiony i łatwiej trafiać we właściwy punkt na ekranie monitora. Gdy go odznaczymy, kursor niczym spuszczony ze smyczy pies może sprawiać nam problemy.

Szybkość przewijania scrolla też jest niezwykle ważna, bowiem w rozgrywce każdy detal może okazać się na miarę złota. W tej opcji mamy pole manewru 1-10 i najszybciej to sprawdzić na stronach www czy pliku tekstowym w Microsoft Word. Wybór wartości 6-7 jest w sam raz i nie trzeba tu się wiele zastanawiać, choć i „dychę” można okiełznać. W tejże opcji mamy kolejne okienko do zaznaczenia – przewijanie jednej strony.

Zmiana czułości podwójnego kliknięcia ustawiamy na skali od 20 do 830, przedstawiającej czas pomiędzy kliknięciami. Dopięciem ustawień gryzonia jest wybór częstotliwości odświeżania pomiędzy wartościami 125Hz, 250Hz, 500Hz i 1000Hz. Po wyborze wszystkich tych opcji czas sprawdzić owoce naszej konfiguracji w praktyce.

Komfort w różnych warunkach bojowych?

Rozpoczynając rozgrywkę wraz z Mad Dog  GM700 miałem cały czas w pamięci zarówno zalecenia producenta co do uniwersalności gryzonia w różnych gatunkach gier, jak i moje osobiste spostrzeżenia odnośnie pewnych rozwiązań w konstrukcji. Rezultat tego sprawdzianu jednak nie zaskoczył mnie, o czym przeczytacie poniżej.

Myszka zmotywowała mnie do odpalenia po długim czasie Total War: Warhammer, którego naprzemiennie ogrywałem z wciąż dającym rade CS:GO. Dwa kompletnie różne gatunki gier pomogły mi szybko zweryfikować możliwości GM700. Przede wszystkim z czysto praktycznego punktu widzenia gryzoń dobrze leży w dłoni – jego niesymetryczna konstrukcja bez problemu współpracuje w dłonią. Obawiałem się, czy jego wyprofilowanie odda wygodę i precyzję w grach, ale na szczęście zaskoczyłem się pozytywnie. Myszka daje spore możliwości fanom chwytu claw i palm, choć zdecydowanie lepiej w praniu wypada ten drugi chwyt.

Trochę w kwestii komfortu kuleją plastikowe powierzchnie antypoślizgowe po bokach, które ciężko stawiać na równi z gumowymi odpowiednikami. Sam grzbiet, też plastikowy, radzi sobie jednak zdecydowanie lepiej. Wklęsłe LPM i PPM są naprawdę przyjemne w użytkowaniu, podobnie jak scroll, choć już z gumowym paskiem. Plastik na myszce ma jedną podstawową wadę – jest okropnie podatny na „palcowanie”. Gdy spociła mi się ręka podczas ciągłego obracania kamerą podczas epickich bitew w mrocznym świecie Warhammera, czy w trakcie starć w Dust 2 (CS:GO), myszka szybko dostała błyszczącego efektu od palców. Najgorsze w tym było jednak pozbycie się tego stanu, bowiem myszka wyjątkowo opornie znosiła próby czyszczenia. Jeśli jesteście purystami dbającymi o swój sprzęt do grania, Mad Dog GM700 przetestuje waszą cierpliwość!

Wracając jednak do tematu komfortu grania, naprawdę dobrze wypadły przyciski dodatkowe na lewym boku myszki. Ich wypustki świetnie reagowały z moim kciukiem i muszę wam szczerze wyznać, że od bardzo dawna nie korzystałem z tak dobrze wyprofilowanymi i lekko działającymi przyciskami tego typu. Chapeau Bas! Tych słów uznania nie mogę jednak powiedzieć o guzikach regulacji DPI oraz oświetlenia. Moje podejrzenia co do problemów z nimi generalnie sprawdziły się. Są płaskie i niewygodne w użytkowaniu. Producent według mnie trochę za słabo je wyprofilował, poza tym są dość blisko siebie, więc istnieje też możliwość przypadkowego naciśnięcia innego przycisku, niż chcieliśmy. Zdarzyło mi się to dwa razy. Zmianie rozdzielczości towarzyszyła nowy tryb iluminacji, często ten, którego szczerze wam odradzałem. Przyciski te to jeden z najsłabszych elementów „wkurzonego psiaka”.

O reszcie przycisków i opcji myszki można powiedzieć że działają tak, jakby tego chciał sam producent. Czyli dobrze. Przy Total Waru z ciekawości skorzystałem ze skrótu przycisków, aby jednym kliknięciem zaznaczać dane oddziały czy regulować odległością kamery od pola bitwy . Po kilku bitwach stało się to dość naturalne, choć ręka niejednokrotnie błądziła po klawiaturze za klawiszami. Podwójne kliknięcie też spisało się bez zarzutu, choć ustawienie przeze mnie zbyt dużej prędkości trochę popsuło zabawę w kilku potyczkach. Trzeba więc poświęcić trochę czasu na eksperymenty i próby optymalnych dla siebie ustawień.

Trzy raz na „tak”

Mad Dog GM700 to interesująca propozycja dla gracza, który szuka uniwersalnego i solidnego sprzętu w cenie ok. 130 zł. Gryzoń posiada całkiem pokaźną liczbę DPI dla spragnionych szybkich wrażeń w Fortnite czy CS:GO, sporo opcji dla fotelowego stratega a przy tym cieszy oko 16,8 milionem kolorów oświetlenia. Oczywiście myszka nie jest bez skazy, bo w tyle za możliwościami technicznymi stoi wykonanie samej konstrukcji, rażące plastikiem i dużą podatnością na „palcowanie” oraz nie do końca wygodnymi przyciskami dodatkowymi od regulacji DPI i oświetlenia. W generalnym rezultacie myszka zdaje egzamin z praktyczności i potwierdza tym samym zapewnienia producenta co do przeznaczenia do gier FPS, MMO i RTS. Wzorem pewnego popularnego niegdyś telewizyjnego show, Mad Dog GM700 dostaje ode mnie trzy razy „tak”!

Ocena: 4/5

Plusy:
+ sprawdza się w technikach trzymania typu claw i palm
+ sporo opcji do wykorzystania
+ 10, 000 DPI
+ intuicyjne oprogramowanie
+ siedem poziomów regulacji rozdzielczości

Minusy:
– podatność na „palcowanie”
– kiepskie przyciski do regulacji DPI i oświetlenia
– lekko zachowawcza stylistyka
– przeciętna heksagonalna siatka antypoślizgowa

Łukasz Kędzierski

Łukasz Kędzierski

Fan twórczości H.P Lovecrafta i Michaela Crichtona, lubiący ponadto popkulturę lat 80 i 90. W wolnych chwilach wielki kibic Juventusu F.C i miłośnik power metalu. Ubóstwia filmowego Batmana Tima Burtona i komiksowego od Douga Moencha. Entuzjasta gier wszelakich, w których ceni przede wszystkim pomysł i grywalność. Wychowany na Pegasusie, PlayStation i GameBoy’u Advance.