Zrobił tatuaż na cześć „zwycięskiej” drużyny na dzień przed zawodami. Srogo się rozczarował

Streamer zrobił tatuaż na cześć ukochanej drużyny, która... przegrała
E-sport Newsy

Pewien streamer postanowił wykonać tatuaż na cześć swojej ukochanej drużyny przed meczem. Szkoda tylko, że ta finalnie przegrała. Pamiątka porażki do końca życia.

Ja… nie wiem. Tatuaż to u mnie kwestia nawet lat zastanawiania się nad wzorem, idealnym miejscem i ewentualnym znaczeniem. W końcu nie jest to byle „pamiątka”, a raczej motyw, który zostanie z nami do końca życia. I ja doskonale wiem, że na takiej gali MTV (czy gdziekolwiek indziej) po czerwonym dywanie chodzi mnóstwo celebrytów z rękawami w kompletnie losowe wzorki i nie mam nic przeciwko temu. Co kto lubi. Tyle że pomysł pewnego streamera wydaje się tutaj zupełnie odstawać od wszystkiego, co do tej pory znałem.

Streamer z pamiątką porażki

Streamer Atrioc postanowił w wyjątkowy sposób celebrować zwycięstwo swojej ukochanej organizacji T1 na mistrzostwach świata w League of Legends Worlds 2022 Grand Finals. Wykonał on tatuaż z logiem organizacji i dopiskiem „World Champs .22”, czyli „Mistrzowie świata .22”. No i super, ale zrobił go na dzień przed mistrzostwami.

Po parunastu godzinach stało się jasne, że jego tatuaż wyjątkowo szybko się przeterminował. Czterokrotni finaliści tym razem ponieśli porażkę. Jest to szczególnie interesujące, gdy zestawimy to z tweetem Atrioca, gdy ten dzień wcześniej chwalił się tatuażem.

Zrobienie tatuażu, gdy twoja drużyna wygrywa, pokazuje dumę. Ale zrobienie go na dzień przed zawodami? To pokazuje zaufanie.

napisał Atrioc na Twitterze

Ufam, że internet nie da mu żyć przez długi czas. Wszak niektórzy określili to „jednym z najbardziej legendarnych tweetów w historii esportu„. Streamer po porażce postanowił wyjaśnić, że nie żałuje swojej decyzji i że jest „największym na świecie fanem MKLeo”, czyli zawodnika Smash Bros., który ma podpisany kontrakt z T1. No cóż…

Udostępnij:

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie