Still Wakes the Deep to gra, która zadrwi z symulatorów chodzenia. Będą ciary i stres!

still-wakes-the-deep-informacje
PG Exclusive Publicystyka

Gdzieś na samym środku morza, w stacji wiertniczej czai się zło wybudzone przez stal i ludzką rękę. Still Wakes the Deep pokaże nam, co to znaczy strach.

Gdybym dzisiaj zapytał Was o to, czy znacie studio The Chinese Room, większości odpowiedzi towarzyszyła by wymowna ekspresja twarzy. Może kojarzycie ich gry (Amnesia: A Machine for Pigs, Everybody’s Gone to the Rapture, Dear Esther), ale dużym wyczynem nadal jest połączenie jednego z drugim. To dość powszechny problem wśród zespołów specjalizujących się w indykach. Dostrzegam jednak szanse na zmianę ich statusu globalnej (nie)rozpoznawalności. W 2024 zamierzają wypuścić na rynek jedną z najbardziej wyczekiwanych gier 2024 – ich logo pojawi się tuż obok Vampire: The Masquerade – Bloodlines 2. Dzięki wampirzemu RPG-owi powinni wystrzelić jak z procy. W zanadrzu mają jeszcze jeden projekt, o wiele bardziej tajemniczy, intrygujący i złowrogi dla konkurencji.

Still Wakes the Deep… sami przyznacie, że tytuł gry jest bardzo oryginalny i rzuca się w oczy. Jakkolwiek dobrze brzmi, ma do zaoferowania znacznie więcej niż tylko kilka wyrazistych słów. Pierwsze zapowiedzi rzucają nieco światła na rozgrywkę i klimat, wskazują psychologiczny horror FPP o potencjale na ciarki i emocje. Osobiście uległem tej wizji, i dlatego chciałbym zaszczepić u Was podobny poziom zainteresowania. Uczynię to poprzez prezentację najważniejszych informacji o grze.

Still Wakes the Deep podda nas testowi na strach

Czy aby nie na wyrost przypisuję dreszcze do indyczej produkcji? To nie jest tak, że wystarczy dodać do gry tag” horror” lub “survival”, by z miejsca urosła do poziomu Silent Hill lub Resident Evil. Serce bijące w Still Wakes the Deep wybrzmiewa w upiornym settingu – bardzo realistycznym – i w kadrze rzeczywistości, który jest dla nas całkiem ludzki. Motyw walki o przetrwanie na stacji wiertniczej na środku morza, to coś, z czym gracze nie mieli jeszcze do czynienia. Mówię o kompletnej izolacji od cywilizacji, falach wody uderzającej o metal, głębokim dudnieniu i dźwiękach tak zagadkowych, że umysł zaczyna podsuwać pomysły na to, co jest ich źródłem. A jeszcze nie powiedziałem o najgorszym, czyli złu czającym się na dnie morza, nieświadomie zwabionym przez ludzi. Chyba rozumiecie, dlaczego opisywana tu gra na swoją etykietę zasłużyła.

Przejdźmy zatem do historii. Akcja gry rozpoczyna się w 1975, u wybrzeży Szkocji na platformie wiertniczej Beira D, zewsząd otulonej wodami morza Północnego. Doświadczamy tych niezapomnianych widoków z perspektywy Caza McLeary’ego, który na stacji wywiązuje się z zadań elektryka. Pewnego dnia stajemy w obliczu sztormu “stulecia”, paraliżuje on pracę na stacji, doprowadza wręcz do dramatycznych wydarzeń i zmusza wszystkich ludzi do walki o życie. Zostajemy odcięci od łączności ze światem zewnętrznym, w wyniku utraty kontroli nad systemami wydobywczymi dochodzi do zapłonów ropy i rozprzestrzeniania się ognia wzdłuż platformy. Stal wygina się od wzburzonego morza i coraz trudniej znaleźć stabilną powierzchnię, na której możemy postawić stopę. A to nie koniec naszych problemów, bo z “jądra płynnej ciemności” wydostaje się tajemniczy wróg, urządzający polowanie na ludzi.

Coś zmieniło Twój dom w koszmar, w którym to, co znajome, staje się groźne, a hałas w ciemności napełnia Cię strachem. Powstrzymaj chęć zawrócenia. Zmierz się z nieznanym

The Chinese Room

Kolejny symulator chodzenia?

Nie ochronię Still Wakes the Deep przed zarzutami o rozgrywkę “chodzoną”. Po części taką też będzie, grą eksploracyjną, stroniąca od klasycznej walki, gdzie widać rękę i broń. Niemniej daleki byłbym od porównań względem Firewatch, Dear Esther bądź What Remains of Edith Finch, czyli odkrywania fabuły poprzez chodzenie i klikanie na przedmioty. W tym przypadku rozgrywka opiera się na działaniu w stresujących sytuacjach i systemie “biegnij, skacz, wspinaj się”. Mamy aktywnie uczestniczyć w trakcie wydarzeń, zamiast tylko się im przyglądać. Będziemy starali się przetrwać pożary, znaleźć drogę ucieczki z pokładów pochłanianych przez wodę, zablokować pomieszczenia. Pojawią się obiekty do interakcji, jak np. zawory i drzwi, a także przedmioty do zebrania, które zapewne wykorzystamy do gaszenia ognia, naprawy urządzeń. Każda z czynności ma w małym stopniu odzwierciedlać rzeczywistość, przykładowo wchodząc po drabinie musimy trzymać przycisk, aby nie spaść – ten typ działania ma symulować używanie rąk.

Oprócz tego, mamy decydować o życiu pracowników platformy. Będzie to kwestia oceny ryzyka i powstrzymania egoistycznych myśli o własnym bezpieczeństwie. A to wcale nie przyjdzie nam z łatwością, ponieważ przechadzając się po platformie będziemy czuć na plecach obecność złowrogiej “materii”. Nie muszę też chyba mówić, że nerwowość do naszych poczynań wprowadzą przytłaczające dźwięki z ciemności. Niestety dla osób wrażliwych, nie unikniemy zanurzenia się w spowite mrokiem pomieszczenia.

Still Wakes the Deep – platformy i data premiery

Still Wakes the Deep wygląda fantastycznie i wyjdzie w Xbox Game Pass
Still Wakes the Deep wygląda fantastycznie i wyjdzie w Xbox Game Pass

Kiedy The Chinese Room rozpocznie inwazję na nasze urządzenia? Mam dobre i złe informacje – ich nowa gra zadebiutuje na początku 2024 roku. I na tym kończą się, sprzyjające szybkim debiutom, pomyślne wiatry. Konkretna data premiery nie została jeszcze ujawniona i najpewniej otrzymamy ją dopiero w przyszłym roku. Spekuluje się, że może dojść do premiery w okolicach marca, ale chyba wiecie jak to bywa z plotkami. Czasem mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc.

Na szczęście, droga wydawnicza jest już tematem przejrzystym. Twórcy zdecydowali się przygotować grę na PS5, Xbox Series i PC. Najwidoczniej duży wpływ na decyzję o porzuceniu wersji na starsze konsole miał użyty w grze silnik graficzny UE5. Na wyróżnionych platformach ma być dostępna tylko wersja cyfrowa. Warto też nadmienić, że właściciele Xboxa zostaną potraktowani z dodatkowymi przywilejami. Mianowicie Still Wakes the Deep w dzień debiutu zostanie dołączony do oferty Game Pass. Subskrybenci abonamentu nie będą mieli innej opcji jak sprawdzić tytuł i powiedzieć innym, czy warto udać się na morze Północne.

Grzegorz Rosa
O autorze

Grzegorz Rosa

Redaktor
Ekspert w dziedzinie "kombinatoryki" w grach i zarazem człowiek, który wybrał drogę antagonisty. Nie boi się pisać treści niewygodnych dla innych. Specjalizuje się w publicystyce wszelakiej, krytykowaniu słabych gier, filmów, a nawet ludzi. Jako jedyny na świecie grał już w Wiedźmina 4...
Udostępnij:

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie