Recenzja Sniper Ghost Warrior 3. Jednooki strzelec wyborowy

Trzecia odsłona serii Sniper Ghost Warrior miała być krokiem rewolucyjnym – otwarty świat, nieszablonowe podejście do wykonywanych misji, multum autentycznego rynsztunku do wyboru. To tylko niektóre obietnice twórców. A jak jest w rzeczywistości?

Malarz, gdy zakupi za mało farby, przez przypadek stworzy klientowi niechcianą mozaikę. Drużyna, która wychodzi na boisko w niepełnym składzie, ma nikłe szanse na zwycięstwo. A fryzjer, który obcina włosy tylko z jednej strony… No, cóż, prawdopodobnie nie zrobi kariery w swym fachu. W końcu piekarz, gdy wyjmuje chleb zbyt wcześnie z piekarnika, otrzymuje zakalec zamiast pięknego bochenka. Sniper Ghost Warrior 3 jest właśnie takim zakalcem. Z zewnątrz wygląda wspaniale, smacznie i pachnie rewelacyjnie, ale gdy przekroimy, naszym oczom ukazuje się rzecz niekompletna i mniej smaczna, niż pełnowartościowy produkt.

W nowym snajperze jest cała paleta nie do końca zrealizowanych koncepcji i założeń oraz rząd niedopracowanych detali. Koniec końców jednak, muszę przyznać, że ten zakalec może smakować (przecież niektórzy je bardzo lubią!) i mieć swoje momenty. Żal tylko, że producenci nie dali sobie jeszcze kolejnego miesiąca na poprawki i udoskonalenia.

Braterska miłość

Pisałem o tym, że gra ma swoje momenty. I faktycznie jest ich całkiem sporo, choć fabuła z pewnością do nich nie należy. To, co przygotowali scenarzyści, jest trochę niebezpieczne, bo tak jak historię można jeszcze przełknąć, tak dialogami tylko się zakrztusić.

Sniper Ghost Warrior 3 opowiada historię dwóch niezwykle zżytych braci, żołnierzy amerykańskich sił zbrojnych. Tę zażyłość i braterską miłość scenarzyści ukazują poprzez retrospekcje z ich młodszych lat. Tych kilka minut, w których bracia biegają po lesie ubrani w moro i dzierżą wojskowe sprzęty, uświadamia nam, że są żołnierzami z wyboru. Kilka(naście) lat później bracia na rutynowej misji zostają rozdzieleni, a młodszy wyrusza do Gruzji, by jako tajny agent ukrywający się w jaskiniach odnaleźć brata, miłość z przeszłości i organizację wykorzystującą supertechnologię.

Sniper Ghost Warrior 3

Co najbardziej razi w tym całym rozgardiaszu to dialogi, które są nadziane tyloma frazesami i banałami, że jedyne czego pragniemy, to żeby przestali gadać. Na dodatek polski dubbing jest obarczony wieloma niepasującymi do przedstawionej sytuacji przekleństwami, że z dramatu robi się komedia. Dorzućmy do tego słabiutką grę aktorską i niepasujące głosy do postaci. Brakowało w zespole CI Games kogoś, kto przystanąłby na chwilę i zastanowił się – czy to wszystko pasuje do przyjętej koncepcji?

Gra ponadto serwuje wątki i misje dodatkowe, przedstawiające walkę z gruzińskimi separatystami. Ironią jest, że zadania dodatkowe lepiej oddają nastrój uciśnionego świata i miejscowych tubylców. Choć większość polega na tym samym, czyli wykończeniu kilku(nastu) separatystów i wykonaniu określonego celu – odbiciu grupy jeńców, skradzeniu materiałów lub pojazdów – to potrafi oddać ducha zimnej wojny. Zarówno misje pierwszo- jak i drugoplanowe, są zaprojektowane ciekawie i niejednolicie, co stanowi główny trzon prawdziwej zabawy. Za każdym razem możemy podejść do zadania inaczej, co jest dużym plusem polskiej produkcji.

Zabawki prawdziwego żołnierza

Grając w Sniper Ghost Warrior 3 otrzymujemy do dyspozycji pokaźną liczbę karabinów, pistoletów i gadżetów. Każdy z nich odkrywamy sukcesywnie wraz z przebiegiem misji. Spluwy możemy modyfikować i dodawać kolejne elementy – takie jak tłumiki czy lepsze lunety – lub wyprodukować na stole rzemieślniczym wymyślne rodzaje amunicji i gadżety. W tym aspekcie twórcy wykonali kawał dobrej roboty. Jest w czym wybierać i każdy odnajdzie swoją ulubioną broń, dostosowaną do swojego stylu gry (choć wiadomo, że w grze o snajperze prawidłowy jest tylko jeden rodzaj). Niestety pojawia się tutaj także druga strona medalu. Z większości gadżetów (prócz modyfikacji do karabinów) nie skorzystamy, zwyczajnie nie ma takiej potrzeby. Podobnie jest z systemem craftingu. Specjalne miny lub wymyślne granaty? Nikt nie wysyła nas na misję wysadzenia czegokolwiek. Przeciwnicy potrafią wszcząć alarm nawet gdy zobaczą drona, a co dopiero, gdy w sąsiedztwie zobaczą wybuch. W końcu snajper powinien załatwiać swoje sprawy po cichu. Powinien, ale czy musi?

Gra dostarcza nam trzech drzewek umiejętności. Każde reprezentuje odmienny styl, a rozwijane jest te, które najbardziej odzwierciedla sposób naszego grania. Za każdy element wpasowujący się w określone drzewko otrzymujemy punkty doświadczenia, które z kolei zamieniamy na umiejętności. Niestety, umiejętności nie wpływają znacząco na rozgrywkę i czujemy, że jak w przypadku gadżetów, mogłoby ich w ogóle nie być. Kolejny potencjał, który nie został wykorzystany. Dron to chyba jedyna zabawka, którą używałem z nieskrytą radością. Przyjemne odczucie z latania potęguje fakt, że dron jest przydatny i służy za podgląd pozycji przeciwników i wyglądu terenu. Potrzebne nie tylko, gdy lubimy się skradać.

Trudne życie snajpera

Jak już wspominałem, do każdej misji możemy podejść na kilka sposobów i z różnej strony (dosłownie). Czasami przeskoczymy przez mur, czasami znajdziemy kanał ściekowy lub wyrwę w ścianie. Wcześniej jednak najlepiej wykonać rekonesans. W tym celu wyszukamy najlepszą lokalizację na pobliskim wzgórzu lub ulokujemy się w krzakach na poziomie przeciwników. Do rozpoznania najlepiej wykorzystać drona, który zachowuje się bardzo naturalnie – potrzebuje czasu by się rozpędzić, a po zatrzymaniu chwili by uspokoić i przestać kołysać. Gdy już zaznaczymy wrogów przez lunetę karabinu snajperskiego lub kamerę naszej latającej zabawki, możemy przystąpić do eliminacji, która mimo powtarzalnego schematu, daje nam masę frajdy. Czerwona strzałka podczas celowania przez lunetę ukazuje kierunek i prędkość wiatru – trzeba go wziąć pod uwagę przy planowaniu strzału. Ponadto, uważać musimy na hałas, który wydają nasze kroki i wystrzały. Przeciwnicy nie są głupi i potrafią sprawdzić niepokojące dźwięki. Całość składa się na bardzo przyjemną grę skradankowo-taktyczną. Warto poćwiczyć cierpliwość i poczekać, aż przeciwnicy ustawią się jeden za drugim. Wówczas nic nie stoi na przeszkodzie, by zabić dwóch jednym strzałem.

Na radarze podczas rozgrywki oznaczone zostają ciała powalonych przeciwników, wybuchające „beczki”, źródła dźwięku (dzięki którym możemy wywabić wroga z kryjówki lub oskryptowanej ścieżki) oraz miejsca, w których ukryjemy się, aby przeczekać i załatwić przeciwnika po cichu od tytułu. To kolejne elementy rozgrywki, które zachęcają nas do planowania akcji, a nie szaleńczego wbiegania z karabinem na środek placu. Bez tłumika i kamizelki kuloodpornej (których nie możemy zapomnieć naprawiać w bazie) gra robi się śmiertelnie trudna. Lecz dzięki szerokiej gamie możliwości, zawsze znajdujemy wyjście z sytuacji.

W rozgrywce widać kilka podobieństw zaczerpniętych z innych produkcji. Wspinaczka z Far Cry (cała produkcja CI Games jest wyraźnie inspirowana serią Ubisoftu), a tryb zmysłu snajpera wygląda niczym z Wiedźmina 3. Nie jest to nic złego – sami zresztą z pewnością znajdziecie inne porównania. Każda z inspiracji wprowadza indywidualne zmiany, podyktowane dostosowaną mechaniką. W tym wypadku projektanci wykorzystali wpływy innych tytułów nietuzinkowo i na swój sposób, co zdecydowanie należy zaliczyć na plus.

Co nie wystrzeliło…

Na koniec zostawiłem sobie elementy, które wyjątkowo nie przypadły mi do gustu, przeszkadzały lub były niedopracowane. Należy zacząć od słabej grafiki, która byłaby dla mnie możliwa do przełknięcia, gdyby nie masa niedopracowanych animacji. Zdecydowanie zabrakło czasu na stworzenie czegoś lepszego. Rzuca się w oczy także niespójna jakość grafiki. Niektóre lokacje zdecydowanie wyglądają ładniej i z większą ilością szczegółów (to samo dotyczy przedmiotów czy pojazdów). Podobne wnioski wyciągam z przygotowanych animacji – te zręcznościowo-wspinaczkowe się zwyczajnie gubią, brakuje klatek pomiędzy zakończeniem jednej a rozpoczęciem drugiej. Tekstury nachodzą na siebie, co wygląda groteskowo, przede wszystkim podczas przesłuchań przeciwników, gdy przenikają się jak szalone.

Oprawa audio jest znacznie lepsza od wideo. Muzyka robi bardzo dobrą robotę wprowadzając nas w klimat gruzińskich miasteczek. Niestety (a jakże!) również nie uniknęła obecności baboli, takich jak pisk opon na szutrowej nawierzchni! Można byłoby machnąć na to ręką, gdyby nie fakt, że takie drogi stanowią większość, po której poruszamy się naszą terenówką. Wiem, że do dialogów się już przyczepiałem, ale wypada wspomnieć o słabej wiarygodności przedstawionego świata, jako całości. Po pierwsze nie usłyszymy obcych języków, oprócz polskiego. Po drugie, nawet napisy na murach są po angielsku. W Gruzji? Małe rzeczy, a szkoda, że nie zostały przemyślane.

Muszę wspomnieć o ciągle doczytujących się teksturach połączonych z nagłymi spadkami klatek na konsoli PlayStation 4, a to właśnie w takiej wersji Sniper Ghost Warrior 3 był testowany. Co dziwniejsze, spadki rzadziej występowały podczas wartkiej akcji, strzelaniny i wybuchów, a częściej podczas określonych sytuacji, takich jak przybliżenie lunety do oka czy poruszanie się po górskich kryjówkach. Szalę goryczy dopełnia 5-minutowy ekran ładowania i obietnice twórców w kwestii zmian w szybszym ładowaniu zapisów i funkcji szybkiej podróży. Rzeczywiście, wgrywanie zapisu następuje sprawnie, ale porównując do 5 minut wszystko sprawia wrażenie błyskawicy. Większych lub mniejszych baboli można wymieniać bardzo długo.

Lekcja na przyszłość

Surowa mechanika, liczne błędy w teksturach, trzy lub cztery powtarzające się animacje NPC-ów i kilka innych, mniej istotnych niedopracowanych elementów rozgrywki. Trzecia odsłona popularnego snajpera, przywołuje graficznie na myśl gry z poprzedniej generacji konsol i tym samym miłe wspomnienia. Lecz nie przez nostalgię stwierdzam, że zabawa w Sniper Ghost Warrior 3 jest całkiem niezła! Produkcja została przygotowana z rozmachem i choć zabrakło czasu na dopracowanie, całość sprawia, że doświadczenie płynące z gry daje wiele satysfakcji. Swoboda działania, wielotorowo przygotowane terytoria misji (zarówno głównych jak i pobocznych), duża liczba modyfikacji broni i w końcu tryb snajperski, który jest po prostu stworzony dla wszystkich lubujących się w skradankach. Wierzę, że CI Games zacznie wypuszczać łatki, które uprzyjemnią grę. Już zapowiedziano tryb sieciowy na trzeci kwartał bieżącego roku. Z przyjemnością go przetestuję. Więc jeśli szukasz interesującego FPS-a i nie zwracasz uwagi na błędy w grafice – daj mu szansę. Szkoda tylko, że nie postawiono na ciekawszą historię z bardziej swojskimi postaciami o europejskich korzeniach. Może w kolejnej części?

Sniper Ghost Warrior 3 było testowane w wersji na PlayStation 4. Screeny pochodzą od redakcji.

Ocena: 3/5

Plusy:

– projekty lokacji i misji;

– elementy skradankowe;

– zabawa ze snajperką.

Minusy:

– błaha fabuła;

– dialogi;

– słabe animacje i grafika;

– powtarzalność misji;

– liczne błędy i bugi.

Michał Śladewski

Michał Śladewski

Na codzień dziennikarz i marketingowiec, w wolnym czasie pasjonuje się wszystkim co dostarcza wrażeń wizualnych. Samouk montażu wideo i miłośnik nowych technologii. Najchętniej życie poświeciłby na zwiedzaniu dalekich zakątków i uwiecznianiu fauny (serio!). Przygodę z grami zawdzięcza bratu i jego Commodore. Co lepsze PC czy konsola? Kiedyś fan blaszaka, dzisiaj konsoli – bo wygodniej na kanapie.