Radykalne rozwiązanie w systemie rozgrywki wpłynęło na oceny Hellblade?

Celtycka wojowniczka nie ma lekko, a wraz z nią gracze…

Recenzje Hellblade: Senua’s Sacrifice pojawiły się w sieci, wraz z dzisiejszą premierą gry na konsoli PlayStation 4 oraz komputerach PC.

Jak się okazuje, odpowiadające za tytuł studio Ninja Theory zastosowało w grze system, który nie każdemu może przypaść do gustu (spoilery). Po pierwszej walce stoczonej przez naszą bohaterkę, której nie możemy wygrać, na rękach dziewczyny pojawiają cię czarne znaki. Od teraz każda śmierć (czyli błąd gracza) sprawi, że czarna zaraza będzie przesuwała się powolutku w górę, aż sięgnie głowy (po każdej śmierci Senua spogląda na ręce, dzięki czemu widzimy postępującą zarazę). Kiedy plamy osiągną głowę… gra automatycznie kasuje wszystkie zapisy i musimy rozpoczynać całą kampanię od początku. Dobrze zrozumieliście – nie cofamy się do jakiegoś punktu kontrolnego, lecz musimy zaczynać od zera i nie ma innej możliwości.

Trzeba przyznać, że rozwiązanie radykalne i można by się się zastanowić, czy deweloperzy nie powinni zastosować takiej mechaniki jako opcjonalnej. Po recenzjach gry widać jednak, że ów pomysł jakoś nie wpłynął na dobre przyjęcie tytułu.

Zaglądając na serwis Metacritic widzimy, że średnia z 22 recenzji Hellblade: Senua’s Sacrifice w wersji PC to wysokie 81/100. Osoby, które grały w tytuł, doceniają go za mroczną i ciekawą fabułę budującą napięcie. Choć w kwestii samej historii zdarzają się zdania odrębne. Przykładowo, Metro GameCentral uważa, że nie dość, iż fabuła nie zadowala, to jeszcze zagadki do najlepszych nie należą.

Recenzje Hellblade: Senua’s Sacrifice – przykładowe oceny:

  • GamesBeat – 95/100
  • PlayStation LifeStyle – 90/100
  • IGN – 90/100
  • GameSpot – 80/100
  • Game Informer – 80/100
  • Destructoid – 75/100
  • Metro GameCentral – 60/100

Darek Madejski

Darek Madejski

Wychowany na Amidze i pierwszej odsłonie PlayStation. Do dziś często sięga po hity z lat 90.