Najdroższą opcję PS Plus biorę w ciemno, choć przegrywa z Game Passem

PS Plus i pieniądze
Felieton

PlayStation wreszcie pokazało zmiany w PS Plus. Wielka biblioteka gier, pakiet klasyków z PS1, PS2 i PSP, brak streamingu w Polsce i wysoka cena… Cytując postać z serialu wybitnego polskiego reżysera: „może nie najtaniej, ale jako tako”. I wiecie co? I tak zaopatrzę się od razu w pakiet Deluxe.

Nie zamierzam tutaj nikogo czarować, że nowe PlayStation Plus będzie lepszym dealem od Game Passa Ultimate, bo sam kompletnie nie jestem do tej tezy przekonany. Brak premierowych gier w ofercie dla wielu osób skreśla nową usługę Sony i mnie również nieco razi. Natomiast szczytem rozczarowania jest brak PS Now w Polsce, choć wkrótce może się to zmienić. Skąd więc moje zainteresowanie pakietem, za który będę musiał płacić kilkaset złotych rocznie?

Sony zdobyło moją uwagę – a jakże – liczbami. 700 gier w ofercie? Brzmi imponująco – Game Pass ma ich 500. Nie dość, że będę mógł ograć dziesiątki tytułów z PS4 i PS5, które mnie ominęły, to zyskam też dostęp do niektórych gier, które mam na PC i które być może powtórzę sobie na konsoli. Teraz tak gadam, a pewnie nie odpalę nawet 10% z nich…

Oferta nowego PS Plus jest dla mnie (prawie) idealna

No dobra, ale te gry z PS4 i PS5 będą w „średnim” pakiecie Extra. Po co mi drogie Deluxe? Odpowiedzią są starocie – gry z PS1, PS2 oraz PSP, których w większości nie ogram nigdzie poza emulatorem lub starą konsolą. To właśnie one zadecydowały o tym, że zaopatrzę się w najdroższego Plusa.

Gram w sporo retro produkcji, korzystam z emulatorów, ale jestem leniwy i czasem nie chce mi się ich ustawiać. Dodatkowo staram się grać uczciwie tylko w to, co kupię w pudełku, a czasem nie mogę, bo niektóre używane starsze tytuły kosztują nawet 400 lub 600 złotych. Opłacając subskrypcję oszczędzę nie tylko czas, który poświęciłbym na ustawianie emulatorów, ale też pieniądze, które musiałbym wydać na stare wydania pudełkowe. Myślcie sobie co chcecie – dla mnie to złoty interes.

Oczywiście Game Pass też ma ogromną bibliotekę gier. Z oczywistych względów brakuje mu jednak wielu klasyków z pierwszych konsol PlayStation, ale nie tylko to jest dla mnie problemem. Prawda jest taka, że większość produkcji z Game Passa albo już ograłem zanim trafiły do usługi, albo po prostu mnie nie interesują. Może w przypadku Plusa będzie podobnie. Nie wiem tego. Nadal dostanę jednak pakiet klasyków, które (miejmy nadzieję) będą działać i wyglądać dobrze na nowych konsolach Sony.

Myślę też, że Plus w gruncie rzeczy wcale nie konkuruje z propozycją Microsoftu. W końcu gry na premierę i streaming wliczony w koszt usługi to według mnie dwa elementy, które wystrzeliwują Game Passa kilkaset metrów do przodu w wyścigu o uwagę graczy.

Twoja usługa jest lepsza niż moja. I to nic złego

Problem w tym, że Sony nie wrzuciło jeszcze nawet trójki i chyba po prostu nie chce się ścigać. Sunie powoli do przodu, a Microsoft może tylko zerkać w lusterka i obserwować, czy konkurencja zacznie w końcu bardziej się starać. Nie zacznie. Bo nie musi. Game Pass tak czy inaczej na razie ma dużą przewagę, która będzie się tylko powiększać. Nowy Plus to według mnie nie konkurencja dla Game Passa, a tylko odpowiedź Sony. Opcja dla graczy, którym zależy na bardziej rozbudowanej ofercie subskrypcji niż ta, którą mamy obecnie. Nie zmienia to faktu, że Game Pass nadal będzie bardziej korzystną opcją dla graczy, którzy mają obie konsole lub PS4/PS5 i PC, oraz nie zamierzają ogrywać staroci. Ja po prostu nie jestem jego targetem.

Choć gigant z Redmond się do tego wprost nie przyznaje, skupia swoje siły głównie na Game Passie i rozbudowie jego (i tak już dobrego) katalogu gier. PlayStation z kolei pcha na rynek kolejne mocne produkcje, szykuje nowe PS VR, a Plusa rozbudowało jakby od niechcenia. Ot tak, żeby zdobył więcej subskrybentów, a gracze przestali narzekać na kiepskie gry rozdawane co miesiąc i brak dostępu do klasyków z PS1, PS2 i PSP na nowszych konsolach.

A może właśnie o to comiesięczne narzekanie chodzi? Gdybym był członkiem zarządu PlayStation, miałbym serdecznie dość wysłuchiwania jojczenia graczy, którzy są rozczarowani wcale nie tak złą comiesięczną paczką gier z Plusa. Może Jim Ryan powiedział: „Słuchajcie, dajcie im tego nowego Plusa, a my w tym czasie zajmiemy się kolejną grą akcji TPP i nowymi mikrotransakcjami do Gran Turismo 7”. Wiem, głupie, ale nie zdziwiłbym się, gdyby faktycznie tak było.

Promocje

Zobacz wszystkie
Udostępnij:

Prawdziwy Gracz poleca się do polubienia

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie