Kojima to jednak jest szalony. Chciał, żebyśmy z jednym bossem walczyli dwa rzeczywiste tygodnie

Metal Gear Solid 3 miało mieć walkę z bossem trwającą 2 tygodnie
Newsy PS2

Hideo Kojima to geniusz i szaleniec w jednym. Jak inaczej określić projektanta, który chciał, aby gracze walczyli w Metal Gear Solid 3 z jednym bossem przez dwa bite tygodnie?!

Każdy wie jak specyficzne podejście do game designu ma legenda tej branży, Hideo Kojima. Legendarny projektant powołał do życia m.in. serię Metal Gear Solid, cenioną za wiele ciekawych rozwiązań. Pionier skradanek okazał się często grą łamiącą czwartą ścianę, która lubi bawić się z graczem. Niektóre pomysły dewelopera były jednak tak osobliwe, że reszta deweloperów musiała je „wybuczeć”.

Cała historia pochodzi z ciekawego podcastu prowadzonego przez Davida Hayera – oryginalny głos Snake’a. W ponad 40-minutowym materiale przybliża on wiele niewykorzystanych pomysłów i wyciętej zawartości z Metal Gear Solid. Jest tam mnóstwo ciekawostek z okresu powstawania produkcji, więc fani powinni się tym tematem szczególnie zainteresować. My jednak przejdźmy od razu do jednej z najbardziej kuriozalnych historii, o jakich słyszałem.

Hideo Kojima szaleńcem jest

Otóż Kojima w okresie prac nad Metal Gear Solid 3: Snake Eater był wielkim fanem książek Stephena Huntera, szczególnie Point of Impact i The Master Sniper. Pozycje te przedstawiają bowiem pracę zawodowego snajpera z tej bardzo realistycznej perspektywy. Jest tam mnóstwo szukania tropów, przedzierania się przez lasy, szukania swojego przeciwnika i prób zastrzelenia go. Słowem – realizm w najczystszej postaci. I Kojima chciał zastosować to samo, ale do… gry wideo.

Chyba wiadomo, jak mogłoby się to skończyć, prawda? Gracz mógłby mozolnie, przez długie godziny szukać swojego przeciwnika, aby następnie próbować go zastrzelić. I tak właśnie miało być, choć zgodnie z pomysłem Kojimy, cała potyczka z bossem The End miała trwać dwa tygodnie rzeczywistego czasu – nie, nie tego w grze. Rzeczywistego.

Przez ten okres gracz miałby przedzierać się przez teren, ukrywać i nie dać się znaleźć oraz szukać wskazówek na temat obecności The End’a. Ostatnim krokiem byłoby znalezienie najlepszej pozycji i oddanie jednego, jedynego tylko strzału. Pomysł może i sprytny na papierze, ale w praktyce testerzy nie mogli przez długie godziny znaleźć ani jednej wskazówki na temat miejsca pobytu bossa. Zmęczeni, porzucali po prostu grę, w którą odechciewało im się grać. Nic dziwnego.

Metal Gear Solid pozbawiony dwóch tygodni „zawartości”

Reszta deweloperów, sugerując się odzewem testerów, postanowiła olać ten pomysł i dosłownie „wybuczała” kontrowersyjne idee legendarnego projektanta. Ten, wobec takiego sprzeciwu, musiał z niego zrezygnować. Teraz jak tak myślę… W sumie chętnie przygarnąłbym symulator snajpera, który stawiałby na aż tak realistyczne oddanie fachu. Choć z drugiej strony męczy mnie polowanie na jelenia w The Hunter, także… pomysł raczej by nie sprawdził.

Udostępnij:

Prawdziwy Gracz poleca się do polubienia

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie