Pokłócili się o grę wideo. Skończyło się na strzelaninie z policją

Sprzeczka o gry wideo przemieniła się w wielką strzelaninę z policją
Newsy Rozrywka

Kłótnia z synem skończyła się wielką sprzeczką, a potem nawet i strzelaniną z policją. Gry wideo nie są bezpośrednią przyczyną takich zachowań.

Trzech funkcjonariuszy z Filadelfii zostało rannych, ale na szczęście dwóch z nich już zostało wypuszczonych ze szpitala. Sprawca całego zdarzenia został zabity od kuli policyjnej broni. Jest jeszcze inna ofiara, rzekomo znajdująca się w „krytycznym stanie” w szpitalu. A to wszystko przez, zdawać by się mogło, zwykłą kłótnię.

Co zdarzenia doszło 4 października 2023 roku. Jak donosi Fox29, a numer alarmowy zadzwonił 12-letni chłopiec, który poprosił o pomoc funkcjonariuszy w opanowaniu jego 42-letniego taty, niejakiego Michaela Hwanga. Ten miał postrzelić wujka dziecka, a wszystko zaczęło się pozornie niewinnie.

Gry wideo i strzelanina

Gdy chłopiec grał w gry wideo, jego ojciec zaczął na niego krzyczeć, że jest za głośno (przypomina to nieco okropną sytuację z amerykańskim raperem). W obronie dziecka stanął jego wujek. Kłótnia przerodziła się w coś znacznie poważniejszego, gdy Hwang wyjął pistolet i z niego wystrzelił. Nie trafił nikogo, ale wujek z chłopem wycofali się do pokoju, aby uniknąć ekslacji sytuacji. Niestety, 42-latek poszedł za nimi i strzelił dorosłemu mężczyźnie w twarz. Wtedy też chłopiec zadzwonił po pomoc.

Hwang miał czekać na przybycie policji przy drzwiach do swojego domu. Założył kamizelkę balistyczną i gdy tylko przyjechały radiowozy, zaczął do nich strzelać. Trafił trzech policjantów, którzy musieli zostać przetransportowani do szpitala. W trakcie strzelaniny ojciec dziecka został zabity. Wujek trafił do szpitala, a matce i chłopcu nic się nie stało.

Warto pamiętać, że Hwang był podobno znany policji i cierpiał na „zaburzenia psychiczne”. Tylko czemu w takim razie miał dostęp do broni? Tego nie wiemy, ale z pewnością winą za tę (i podobne) sytuację nie można obarczać gier wideo. To nie one, a ludzie, są odpowiedzialni za rzeczy, których dokonują. Słowa prezydenta Macrona w niedawnym czasie wydają się jedynie gorzkim kierowaniem winy nie tam, gdzie trzeba.

Artur Łokietek
O autorze

Artur Łokietek

Redaktor
Zamknięty w horrorach lat 80. specjalista od seriali, filmów i wszystkiego, co dziwne i niespotykane, acz niekoniecznie udane. Pała szczególnym uwielbieniem do dobrych RPG-ów i wciągających gier akcji. Ekspert od gier z dobrą fabułą, ale i koneser tych z gorszą. W przeszłości miłośnik PlayStation, obecnie skupiający się przede wszystkim na PC i relaksie przy Switchu.
Advertisement
Udostępnij:

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie