Daty premiery gier to największe kłamstwo w branży

daty-premiery-gier
Felieton PG Exclusive

Coraz częściej twórcy gier obiecują i coraz rzadziej dotrzymują słowa. Jeszcze trochę i każda ogłoszona data premiery będzie potencjalnym kłamstwem.

Słowo mówione czy pisane nie ma zbyt wielkiej mocy sprawczej. Są najczęściej deklaracją zawieszoną w powietrzu, którą w każdej chwili można ściągnąć z góry i zastąpić nową obietnicą. W branży gamingowej ten proces znamy nie od dziś, a jednak wciąż lwia część graczy i mediów daje się nabrać na ten sam trick. Dlaczego? Jesteśmy zbyt naiwni, a może za głupi, by połączyć przyszłość z wydarzeniami z przeszłości? Osobiście upodobałem sobie nazywać takich ludzi dzbanami bez filtra – bowiem można przelać do nich jakąkolwiek treść, a jej transfer nigdy nie jest oczyszczany z wątpliwych informacji.

To oni są winni pompowanych baloników, baniek mylnie traktowanych jako zapowiedź czegoś wyjątkowego? Być może wspólną winę ponoszą w równym stopniu media i ich odbiorcy. Jedni i drudzy powtarzają słowa, bez względu na wcześniejsze doświadczenia. Bo kto nie chciałby, aby ulubiona marka, pięknie wyglądający trailer bądź data premiery były prawdziwe? Cyberpunk 2077 bez bugów, Starfield z 1000 planet, które chce się zwiedzać, Dying Light 2 debiutujące w pierwszym terminie – takie rzeczy mogą być postrzegane tylko oczami wyobraźni. Z reguły “kupujemy” iluzje, a nie fakty i czas najwyższy przełożyć to na rzeczywistość.

Data premiery Kingdom Come: Deliverance 2 to żart

Poruszam ten niewygodny temat przez pryzmat kolejnych nowości zmierzających na PC, PS5 i XSX. Dosłownie przed chwilą w sieci udostępniono kozacki zwiastun z Kingdom Come: Deliverance 2. Mamy zapewnienia od twórców i od aktorów, że na tę grę nie jesteśmy przygotowani. Że to projekt 2 razy większy od poprzedniej części, bardziej ambitny i rozwijający koncepcje rozgrywki o dodatkowe mechaniki (choćby strzelanie z broni prochowej). A jakże wspaniałemu ogłoszeniu towarzyszy optymistyczna klamra wydawnicza, jakoby debiut wielkiego RPG-a miał nastąpić już w 2024. Hip hip, hurra? Gdybym był dzbanem bez filtra, to w tej chwili chwaliłbym studio Warhorse za jeszcze nie gotową grę. Jednak musimy zdać sobie sprawę, że to swoista mina, na którą nie warto wchodzić.

Wiecie, ile gier z otwartym światem zadebiutowało ostatnio w pierwotnym terminie i ile z nich w tym czasie dotarło w przyzwoitym stanie technicznym? Raptem kilka w ciągu 3-4 lat: Spider-Man 2, gry z serii Final Fantasy, Rise of the Ronin i może Dragon’s Dogma 2. A cała reszta megahitów, tych next-genowych przygód, które zapowiadano jak nadejście trzęsienia ziemi, srogo nas zaskoczyła. Pozwólcie, że wypunktuje Wam przykłady gier, gdzie data premiery była tak piękna jak fatamorgana na Saharze.

  • Avatar: Frontiers of Pandora – z 2022 przesunięte na końcówkę 2023 (grudzień)
  • Suicide Squad: Kill the Justice League – opóźnienie 8 miesięcy
  • Cyberpunk 2077 – 8 miesięcy w plecy
  • Starfield – 9-10 miesięcy
  • Star Wars: Outlaws – około 6 miesięcy
  • Dziedzictwo Hogwartu – opóźnione z 2021 do zimy 2023 (luty)
  • Dead Island 2 – ponad 2 miesiące opóźnienia
  • The Legend of Zelda: Tears of the Kingdom – ponad rok opóźnienia
  • Dying Light 2 – obsuwa na prawie 2 lata
  • Saints Row – 6 miesięcy opóźnienia

I jak tu wierzyć twórcom, jak ufać oficjalnym ogłoszeniom? No właśnie nie można! Ostrzegam też przed Kingdom Come 2, że to ten sam kaliber obietnic bez pokrycia. Przypomnę tylko, że przy okazji pierwszej części nie dość, że dowieźli grę po ponad 2 latach obsuwy (miała być gotowa na 4 kwartał 2015, a wyszła dopiero w lutym 2018), to na dodatek wypuścili ją w fatalnym stanie. KCD miała w sobie tyle błędów, że Piranha Bytes poczuła ducha rywalizacji. Zwyczajnie trudno traktować poważnie oficjalne informacje od czeskiego zespołu, gdy weźmiemy pod uwagę, że kontynuacja ich “hitu” ma być większa i bardziej rozbudowana. Zapomnijcie o tym, że gra wyjdzie w 2024, a jeśli tak się stanie, to fanów czeka totalna katastrofa. Najważniejsza premiera, kandydat do gry roku – pisze jeden z “dziennikarzy”? Tak właśnie upadają media…

Data premiery to informacja biznesowa

Przestańmy być tak lekkomyślni. Niemal wszystko, co czytacie o nowościach, o projektach wielkobudżetowych, to marketing psychologiczny. Materiały wideo mają wywołać efekt WOW, sprawić, że stracimy głowę i rozsądek. Łatwiej wtedy przyjąć datę premiery jako pewnik i przedstawiać tezy, że to termin nie do ruszenia. A przecież tyle mamy przykładów na to, że twórcy nie należą do podmiotów prawdomównych. Wyjątkowo często zdarza im się zmienić datę, gdy dotyczy to dużych otwartych światów, więc tu filtracja treści jest bardzo wskazana. Na pierwszym trailerze może być 2024, a na drugim już 2025 – tak to działa. Czy jest to kłamstwo ze strony studiów? Z perspektywy czasu uważam, że tak, bo mówimy o oficjalnych ogłoszeniach. Zatem po co ujawniają datę premiery i wszystkie związane z nią atrakcje, nie mając pewności, że dotrzymają słowa? Data premiery i marketingowy bełkot raczej nie są skierowane do graczy. W świecie gier mniejsze zło czyni się przede wszystkim dla akcjonariuszy, nowych inwestorów, z nagłej potrzeby podbicia wartości akcji na giełdzie. Czego nie robi się dla sławy, prawda? Gry to biznes i z nim wiążą się zagrywki niemoralne, aby osiągać wszystkie cele, zarówno długo przed premierą jak i tuż po niej.

Gdyby to ode mnie zależało, nałożyłbym na twórców obowiązek ogłaszania daty premiery i pozostałych informacji z większym rozsądkiem. Bo wiele z tych rzeczy, które nam przekazują, to blaga, a te powinni co najwyżej występować w scenariuszach gier, a nie w poważnych zapowiedziach. Można usprawiedliwić niektóre obsuwy, jak np. Stalkera 2 (trwająca wojna za oknem), ale resztę chyba należałoby zacząć podpinać pod kłamstwa.

Grzegorz Rosa
O autorze

Grzegorz Rosa

Redaktor
Ekspert w dziedzinie "kombinatoryki" w grach i zarazem człowiek, który wybrał drogę antagonisty. Nie boi się pisać treści niewygodnych dla innych. Specjalizuje się w publicystyce wszelakiej, krytykowaniu słabych gier, filmów, a nawet ludzi. Jako jedyny na świecie grał już w Wiedźmina 4...
Udostępnij:

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie