Piekło, czyściec czy kara za grzechy? Nie, to tylko klasyczny mecz w Call of Duty

Wygląda jak kara za grzechy, ale to tylko Call of Duty: Modern Warfare II
Newsy PC PS4 PS5 Xbox Series XOne

Gracz Call of Duty: Modern Warfare II podzielił się filmem, który idealnie podsumowuje to, co w grach z serii stało się standardem. Czy jest w ogóle sens dziś z tym walczyć?

Czemu lubię serię Call of Duty? Nie wiem, być może z tego samego powodu, dla którego nieustannie cisnę w soulslike’i? Czy jestem masochistą i chcę, aby ktoś mnie krzywdził?

Klasyczny meczyk dla frajdy w Call of Duty: Modern Warfare II

Porzućcie wszelką nadzieję ci, którzy dla zabawy i odstresowania chcą zagrać w multiplayer Call of Duty: Modern Warfare II. I wcale nie piję tu do samej gry, która akurat jest fantastyczna. To kolejny przykład tego, z czym fandom serii zmaga się od lat. To dość ogólne stwierdzenie, wiem – w końcu bolączek jest mnóstwo. Tym razem jednak znów poruszony zostaje wątek odradzania w trakcie meczu i kampienia po stronie drużyny przeciwnej.

Akurat MWII tego typu bolączek ma sporo. Jedni gracze nie mogą cieszyć się rozgrywką przy „haxach” graczy konsolowych. Inni biegają po mapie jak „Donkey Kong na solach kąpielowych„. Jeszcze inni, no cóż, nie kierują się w stronę jakiś wymyślnych taktyk. Idą po prostu na stronę, po której odradza się drużyna przeciwnika i po prostu… celują.

Nic nowego, prawda?

Activision z tzw. kampieniem na spawnach w serii Call of Duty chciało sobie poradzić za pomocą bardziej dynamicznego systemu odradzania. Pomysł może i dobry, ale w takim Black Ops – Cold War spalił na panewce. Jeszcze w żadnej innej grze nie ginąłem tak szybko od odrodzenia się, jak właśnie w pozycji od Treyarch. Teraz jednak wychodzi na jaw, że Modern Warfare II nie ma wcale lepiej. Gracz na Reddicie podzielił się wymownym filmem, na którym widać jak ginie dwa razy i widać to dosłownie na tej samej kamerze śmierci.

Przeciwnik udał się na stronę, gdzie odradza się wróg, a potem po prostu strzelał. Trafił w postać gracza, a ten zginął. Nic specjalnego, fakt. Potem jednak ta sama postać gracza odrodziła się zaledwie parę metrów od miejsca, w którym zginęła i również od razu dostała kulkę od tego samego wroga. Cała sytuacja jest o tyle zabawna, że dzieje się na jednej z większych map, na której gracze często są dość mocno rozsiani.

W komentarzach oczywiście dominuje „komediowy” stosunek do problemu – w końcu gracze CoD już chyba do tego przywykli. „Punkty odrodzeń wielomilionowej firmy” – piszą jedni. „Największa mapa w grze, a spawny i tak posysają” – twierdzą inni. Sytuacja nie jest wyjątkowa. Wiele osób dziwi się, że przez tyle lat istnienia marki, do tej pory jej największe wady nie zostały naprawione. Po części na tym chyba polega „magia” CoD’a, nie?

Udostępnij:

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie