Nowy Battlefield, nowe kontrowersje. O co chodzi tym razem?

Obserwując rozwój gier wojennych ostatnich lat chciałoby się powiedzieć: nie ma Battlefielda bez dymu, a dymu bez Battlefielda. Na co tym razem żalą się gracze?

Battlefield V: kolejna gra, kolejna fala hejtu

Po oficjalnym pokazie Battlefielda V kilka dni temu, wielu było grą zaczarowanych, wielu także… rozczarowanych. Abstrahując już od narzekań oscylujących wokół trybu na miarę battle royale oraz tego, że czas akcji opiewa II Wojnę Światową (nie dogodzisz, oj nie dogodzisz), to poruszenie wywołały jeszcze dwa elementy rozgrywki. Customizacja postaci oraz kobiety w grze.

Battlefield V: kamuflaż w grze czyni ją niezgodną z historią

Jak można było się spodziewać, do boju w pierwszych szeregach ruszyli gracze broniący prawdy historycznej. Zarzucają oni studiu DICE, że poprzez wprowadzanie customizacji obraża ono pamięć po poległych żołnierzach. Nie do końca jednak wiadomo, co ludzie szerzący podobne zarzuty mają na myśli. DICE chciało, aby poprzez dostosowywanie własnego bohatera, gracz mógł jeszcze bardziej utożsamiać się z walczącymi na frontach II Wojny Światowej. Ma być to bowiem gra wywołująca jeszcze mocniejsze emocje niż dotąd. Jak jednak widać, część graczy widzi to w zupełnie inny sposób.

Battlefield V: kobiety na froncie

Drugi kontrowersyjny zarzut wobec gry dotyczył występujących w niej kobiet. Zdaniem jednych graczy jest ich w grze za dużo (wywnioskowano to po trailerach), a zdaniem drugich: kobiet w ogóle nie powinno być na polach walki. Na forach wyzwiskami przerzucają się wzajemnie gracze, którzy do ostatniej krwi bronią prawdy historycznej, niemniej z ich wypowiedzi wynika, że prawd tych było dwie (kobiet podczas II WŚ nie było kontra kobiety podczas II WŚ były). Kto ma rację? Może przydałaby się jakaś maszyna do podróży w czasie, skoro oficjalne podręczniki nie wystarczają.

Pozwolę sobie przypomnieć, że ostatnia odsłona Battlefielda była bardzo dobrze zrealizowana i nie sądzę, by i tym razem było inaczej i drobnostki miałyby zniszczyć grę. Warto w tym miejscu przypomnieć, że podobny problem pojawił się już przy okazji wspomnianej poprzedniczki. W grze Battlefield 1 kobiety pojawiły się dopiero w dodatku W imię cara, choć nastąpiło to po długich negocjacjach w obrębie studia. Już wtedy spodziewano się, że gracze niespecjalnie dobrze odbiorą te zmiany, które przecież nie kłócą się z prawdą historyczną. Po ostatniej konferencji DICE widać, że deweloperzy szykują dla graczy prawdziwy hit, przykro więc patrzeć na falę niezadowolenia. Jak jednak widać – zawsze znajdzie się ktoś, kto przyczepi się choćby do tego, że przeciwnicy uciekając za szybko przebierają nogami.

Ewelina Stój

Ewelina Stój

Bardziej od konkretnych gatunków ceni sobie kiedy gra ma "duszę" i pouczający przekaz. Nieco osamotniona w męskim świecie ruchomych pikseli próbuje udowodnić światu, że gry to także sztuka.