Battlefield 4 [PC] – to nie jest pole walki dla samotnego żołnierza


Nie od dziś wiadomo, że Battlefielda kupuje się dla multi. Trochę szkoda, bo z tak dużego potencjału, mogłyby powstać dwie różne produkcje.

Gracze, jak co roku, podzielili się na dwa obozy: zwolenników Battlefielda oraz Call of Duty. Trochę jak w polskiej polityce. Dwie wiodące partie Platforma Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość toczą boje od wielu lat. Battlefield, niczym Donald Tusk, stara się pięknymi oczami i sloganami zawładnąć publiką. Z kolei Call of Duty – bazujące na starej wydze Jarosławie Kaczyńskim, nadal potrafi porwać tłumy i ma swoich zagorzałych zwolenników. Niestety, tak samo jak nie opowiem się za którąś z wymienionych partii, tak samo w tej recenzji nie padnie nazwa zwycięzcy w walce o prym w gatunku strzelanek. Będzie zatem trochę o dążeniu do ideałów.

Battlefielda 4 rozpocząłem od zmagań w trybie dla pojedynczego gracza. Ot świetny sposób, aby wdrożyć się w grę, poznać bronie, pojazdy i przy okazji zachwycić się naprawdę świetną grafiką. Z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że obecnie na rynku nie widziałem gry, która by wyglądała lepiej. Dynamiczne światła, latające w powietrzu odłamki, mnóstwo detali na budynkach – to robi wrażenie. Weźmy na przykład misję w Singapurze i moment, w którym załoga kierowanych przez nas Grabarzy wkracza na ogromne pole walki, a z góry osłania ich helikopter. DICE postarało się również we wnętrzach budynków. Niektóre są na tyle realistyczne, że trudno jest odróżnić je od zdjęcia obrobionego w Photoshopie. Do tego wszystkiego dochodzą realistyczne odgłosy z pola walki, ale akurat pod tym względem producent zawsze prezentował wysoki poziom.

Zobacz zwiastun Battlefield 4:

 

Dalej nie jest już tak dobrze. Kampania podzielona na siedem misji trwa zaledwie sześć godzina, a fabuła oklepana jest niczym tyłek prostytutki z Bangkoku. Gracz wciela się w sierżanta Reckera, który musi wraz ze swoim oddziałem uratować kilku chińskich VIP-ów. Wszystko po to, żeby nie doprowadzić do globalnego konfliktu. Niestety, Recker okazuje się bardzo małomówny, przez co zżycie się z tą postacią jest po prostu niemożliwe. Bardziej charyzmatyczni są jego kompani Irish i Pac. Przez całą kampanię miałem wrażenie, że to właśnie te postacie pchają akcję do przodu, a Recker niczym marionetka wykonuje ich polecenia – w rzeczywistości jest przecież dowódcą oddziału! Szkoda, bo o ile grafika stoi na wysokim poziomie, to widać, że kampania została dorzucona na siłę. Ale to oczywiście nie dla singla kupuje się Battlefielda, a trybu multiplayer.

Ten jest naprawdę niezły. System rozwoju żołnierza sprawia, że chce się cały czas uczestniczyć w zmaganiach i to do samego końca, bo w przeciwnym razie nie dostaniemy punktów doświadczenia. Z kolei na polu walki znajduje się mnóstwo broni i pojazdów, które skutecznie sprawiają, że rozgrywka jest dynamiczna. Do tego wszystkiego obszerne, rozbudowane mapy. Czasami nawet za duże, bo zdarza się, że kiedy w grze jest tylko kilkunastu graczy, to rozsiani po całym terenie, odnajdują się dopiero po dłuższym czasie. To jednak sprawia, że do starć trzeba podchodzić z odpowiednią taktyką. Z drugiej strony, multiplayer boryka się cały czas z problemami z serwerami, które potrafią skutecznie zniechęcić. Co zatem zrobić z tym fantem?

Idealnie by się stało, gdyby DICE stworzyło dwie gry. Pierwsza by miała rozbudowaną kampanię, przynajmniej na kilkanaście godzin grania. Z ciekawszą fabułą i zarazem zwrotami akcji, które zapadną w pamięć. Tego brakuje, tym bardziej, że silnik Frostbite 3 aż prosi się, żeby użyć go do dynamicznie zaprojektowanych scen. Druga mogłaby się skupić na multi, bardziej dopracowanym, gdzie nie będzie problemów z serwerami, a zarazem dorzucone zostanie więcej map i trybów. Sądzę, że jeden jak i drugi produkt, znalazłby zwolenników. A tak, jak to w polityce, mamy w czołówce średniaków i wybrać musimy między mniejszym, albo większym złem.

PLUSY:

  • rewelacyjna grafika ze świetnymi efektami
  • przemyślanie zaprojektowany system
  • rozwoju żołnierza
  • rozbudowany multiplayer
  • pojazdy!

MINUSY:

  • krótka kampania i drętwy główny bohater
  • problemy techniczne z serwerami
  • nie wnosi nic nowego do gatunku FPS
Robert Ocetkiewicz

Robert Ocetkiewicz

Fan wszelkiego rodzaju FPS-ów oraz wyścigów. Nie stroni również od gier sportowych i dobrych bijatyk w stylu Tekkena.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chronimy się przed spamem, dlatego prosimy, rozwiąż captcha zanim klikniesz WYŚLIJ:

0 Shares
Share
+1
Tweet