Tekken 8

Recenzja Tekken 8. Zdecydowanie najlepsza bijatyka ostatnich lat

Gra: Tekken 8

Producent: Bandai Namco

Recenowana na: Xbox Series

Wiele lat przyszło nam czekać na kontynuację serii Tekken. Na szczęście Turniej Żelaznej Pięści powrócił, a wraz z nim ósma odsłona cyklu, która tym razem została zaopatrzona w masę dobrych, ale i kontrowersyjnych rozwiązań. Czy Tekken 8 jest godzien uwagi fanów konsolowych i pecetowych bijatyk? Ja już nie mam wątpliwości — odpowiedź na to pytanie znajdziecie poniżej.

Kolejne mordobicie wkracza na scenę

Z nowymi odsłonami kultowych serii bijatyk jest pewien problem. Chodzi o to, że z jednej strony gracze liczą na nowości, a z drugiej dość ciężko jest w przypadku takich gier zrobić coś „na nowo”. Okazuje się, że prawdziwą sztuką jest zatem przygotowanie kontynuacji na wysokim poziomie, która z jednej strony zaskoczy, a z drugiej uszczęśliwi oddanych i wiernych fanów sprzed lat. Zadanie to jest arcytrudne, lecz nie niemożliwe. Taki wstęp w przypadku gry Tekken 8 jest nieprzypadkowy. Mamy bowiem do czynienia z grą, która w zgrabny sposób kusi nowinkami, ale nadal jest doskonale znanym nam mordobiciem rodem ze starszych konsol.

Już pierwsze uruchomienie gry Tekken 8 daje nam znać, że oto powrócił nasz stary dobry znajomy. Nie zmienią tego efekciarskie filmiki wporwadzające w wysokiej rozdzielczości, pełne wodotrysków i dopiero co przygotowanych dynamicznych utworów przygrywających w tle. To nadal ta sama znana nam wszystkim seria, która swoje początki zanotowała na automatach i konsolach PSX. Powiew nostalgii towarzyszy mi jednak przy każdej nowej odsłonie serii. Czy po spędzeniu z grą dłuższego czasu zamieni się on w ekscytację z poznawania czegoś nowego? I tak i nie. Zacznijmy jednak od początku, czyli warstwy fabularnej.

Tekken 8
Stańmy do walki raz jeszcze…

Mishima, Kazama i inne opowieści w Tekken 8

Każdy Tekken opowiada nam kolejny rozdział sagi rodu Mishima, Kazama i innych bohaterów, którzy biorą udział w walkach o tytuł Króla Żelaznej Pięści. Nie inaczej jest w tym wypadku. Dobrym pomysłem, zwłaszcza dla niedzielnych graczy będzie rozpoczęcie przygody właśnie od rozegrania swoistej kampanii. Ta została tu okraszona tytułem Przebudzenie Mroku, a historia opowiadana w nim została osadzona około 6 miesięcy po tym, jak Kazuya wrzucił swojego ojca Hehachiego do wulkanu. Stojąc na czele G-CORP i mając do swojej dyspozycji diabelskie moce, Kazuya chce przemodelować świat na nowo, jednocześnie organizując nowy Turniej Żelaznej Pięści.

KUP TEKKEN 8 – już od 204 zł!

Wtedy na scenę wkracza Jin, który ponownie skupi wokół siebie uwagę wszystkich. Już na początku przyjdzie mu stoczyć walkę ze swoim ojcem, podczas której zrozumie, że z niewiadomych powodów zatracił swoją siłę. W jej odzyskaniu nie będzie jednak sam, bo z pomocą przyjdzie mu wiele znanych nam twarzy. Choć bohaterów w grze jest naprawdę wielu (aż 32), to na przestrzeni krótkiego trybu fabularnego zagwarantowano im naprawdę niezły czas ekspozycji. Oczywiście nie sposób skupić się na każdej postaci z tak licznego grona, ale wieloletni fani z pewnością będą zadowoleni.

Tekken 8
Nie ma nudy – jest kim walczyć

Sama historia mija niczym rozpędzona do prędkości gwiezdnej. Podzielona na 15 rozdziałów powinna zająć nam maksymalnie kilka godzin, łącznie z oglądaniem przerywników filmowych. Choć nie mierzyłem czasu, to obstawiam, że w moim wypadku licznik nie przekroczyłby 4 godzin. Nie spodziewajcie się jednak fabuły najwyższych lotów — niejednokrotnie ciarki żenady będą przechodzić przez wasze ciało, ale wynagrodzą nam to walki. Te zrealizowano cudownie, a lokacje zmieniające się niczym w kalejdoskopie naprawdę dają radę. Tempo jest wysokie i w zasadzie stanowi jedynie pretekst do kolejnych starć, będących daniem głównym. Istną wisienkę na torcie stanowi finał. Nie ma sensu go zdradzać, ale choćby od strony wizualnej będziecie na bank zadowoleni.

Mam ręce pełne roboty — wy też!

Fabuła mija szybko, a co zrobić, gdy zdążyliśmy stęsknić się za bohaterami? Twórcy pomyśleli o takiej ewentualności, przygotowując nam krótkie scenariusze dla każdego z bohaterów. Mowa tutaj o 32 krótkich historyjkach, w których mamy animowany wstęp, pięć walk i filmowe podsumowanie. Pojedynczy rozdział mija szybko, ale stanowi świetny dodatek dla tych, którzy chcą dowiedzieć się czegoś więcej o bohaterach, ich relacjach i motywacjach. To jednak tylko przykład dodatkowej aktywności, bo tej w Tekken 8 nie brakuje. W grze zdecydowanie jest co robić nawet wtedy, gdy nie lubicie pojedynków online. Przygotowano bowiem sporo aktywności dla jednego gracza. Trzeba przyznać, że twórcy pomyśleli o kilku bardzo ciekawych rzeczach dla wszystkich.

Mamy oczywiście masę trybów, jak rankingowe mecze online, grę przeciwko CPU lub żywemu przeciwnikowi. Nie zabrakło wreszcie Tekken-Ball, czyli specyficznej interpretacji siatkówki (lub siatko-nogi), która ponownie pojawia się w serii. Mocno ucieszyłem się na wieść o tym trybie, jednak moja radość dość szybko zgasła. No bo w grze faktycznie mamy ten uwielbiany tryb i to w zasadzie tyle. Ot, wrzucono możliwość rozgrywania pojedynków, nie rozbudowując jej w żaden sposób. To trochę mało jak na powrót serii po tylu latach. Czyżby coś nowego miało zostać dołączone dopiero w przyszłych DLC? Nie zdziwię się, ale i tak patrzę na to z niesmakiem.

Postaci witają się z nami w charakterystyczny sposób

To jednak nie najważniejsza nowość spośród dodatkowych aktywności. Tę stanowi bowiem „Wyprawa po salonach gier”, w której rozpoczniemy przygodę po wielu miejscówkach, mierząc się z innymi graczami i docierając na sam szczyt społeczności Tekkena. Rozgrywka w tym wypadku jest specyficzna. Tworzymy własnego awatara i przemierzamy trójwymiarowe lokacje pełne innych postaci — choćby żywych graczy. Poza prowadzeniem interakcji clue tego trybu jest rywalizacja, w tym wypadku w formie standardowych pojedynków. Osobiście nie przypasowało mi to zbytnio — wolę standardową rozgrywkę rankingową, jednak przyznam, że nowy tryb ma jedną ważną zaletę. Stanowi bowiem świetnie zaprojektowany samouczek, który skutecznie przybliży nam nowości w grze.

Tekken 8 to dużo zawartości, ale mało smaku

Liczba trybów, zarówno tych zabarwionych fabularnie jak i innych jest duża. To niezaprzeczalny atut i nie bez powodu wspominam o nim po raz kolejny. Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że część z tego potraktowano po macoszemu. Wspomniana „Wyprawa po salonach gier” to po prostu wariacja typowo japońskiej gry w stylu nowych Pokemonów, gdzie trzon rozgrywki to toczenie kolejnych pojedynków — dokładnie takich, jak w każdym innym trybie. Otoczka społecznościowa może i do kogoś trafi, ale mnie osobiście szybko znużyła. Podobnie jak wymieniony wcześniej Tekken-Ball, któremu absolutnie brakuje głębi.

Nie mogę też pominąć faktu, że w Tekken 8 nie ma trybu Team Battle. To coś, co pojawiło się w kilku poprzednich odsłonach i pozwalało na wybranie do 8 zawodników, który toczyli walki z inną bandą, np. naszego znajomego w pojedynkach offline. Gdy jedna postać przegrywa pojedynek, kolejny rozpoczynamy następną w kolejności. I tak do końca, aż pokonana zostanie cała drużyna. Nie było chyba lepszego sposobu na świetną zabawę przy jednej konsoli w towarzystwie znajomych. Z jakiegoś powodu tryb ten został nam zabrany i nic nie wskazuje na to, aby miał kiedykolwiek wrócić. Tekken 8 go nie ma i ja tego faktu nie akceptuję – wielka strata!

Niektórych bohaterów poznamy z innej strony

Ostatecznie brakowało mi w rozgrywce wariantu zabawy, który wciągnąłby nas na dłużej nie tylko samą walką, ale i czymś innym, dodatkowym. Może możliwość stworzenia swojej własne postaci i kreowanie jej techniki byłaby strzałem w dziesiątkę? Coś, co pozwoliłoby nam pójść drogą „od zera do bohatera” na pewno przyciągnęłoby graczy na wiele godzin. Ostatecznie zostaje nam walka — ta na szczęście jest piekielnie emocjonująca, a i nie brakuje jej nowych rozwiązań.

Tego się nie spodziewaliście – wytrenuj wojownika SI

Zaskakującą rzeczą w Tekken 8 jest Super Ghost Battle. Zaskakującą, ale pozytywnie. Pozwala on na wytrenowanie zawodnika, który będzie posługiwał się naszym stylem rozgrywki. Postać sterowana przez AI ma walczyć i zachowywać się tak, jak my – popełniając te same błędy czy cechując się identycznym temperamentem podczas starć. Z czasem coraz dokładniej odzwierciedla nasze zachowania, dzięki czemu my możemy sprawdzić, jak najlepiej kontrować… nas samych.

Tryb ten pozostawia jednak pole do niezliczonych ciekawych walk przeciwko duchom innych graczy. Dla przykładu w ten sposób spróbujemy swoich sił ze świetnie odwzorowanymi graczami sceny profesjonalnej, czy choćby z naszymi znajomymi. Muszę zaznaczyć, że komputerowy wojownik uczy się bardzo pilnie – wiem już, że mój styl jest idiotyczny…

Nie tylko walka – czas na relaks

Pad rozgrzany do czerwoności

Heat System to główna nowość, jaką do rozgrywki dodaje Tekken 8. W dużym skrócie jest to specjalny tryb dla naszej postaci, który został wyrażony w postaci krótkiego paska pod wskaźnikiem zdrowia. Jego aktywowanie daje nam dostęp do specjalnych kombinacji ciosów i ataków, które zadają większe obrażenia. Dodatkowo mogą przebijać się przez bloki rywala. To coś, co potrafi diametralnie zmienić przebieg walki. Uruchomienie Heat jest możliwe tylko raz na rundę — od nas zależy, czy wykorzystamy go poprawnie.

To nie tak, że z automatu odwraca on przebieg starcia. Wykorzystanie go w złym momencie przekreśli nasze szanse na dodatkowe ataki, a spalenie kombinacji jest całkiem proste. To ciekawy element, który wpisuje się w strategiczne podchodzenie do rozgrywki. Z jednej strony pozwala zyskać jakże cenną przewagę. Z drugiej to możliwość przełamania zaawansowanej kombinacji przeciwnika. Tak czy inaczej, możemy w ten sposób zmienić przebieg spotkania na naszą korzyść.

Specjalne ataki są bardzo przydatne

Skoro o odwracaniu losów pojedynków mowa — nie brakuje też systemu Rage Art, który aktywuje się, gdy nasz pasek zdrowia spadnie poniżej 25%. To swoisty finisher lub umiejętność specjalna bohatera, która składa się z kombinacji doprawdy specjalnych ciosów. Są one potężne, zadają masę obrażeń i pozwalają rzutem na taśmę zwyciężyć w walce. Nie jest jednak zbyt łatwo – podobnie jak w przypadku Heat, tak i tym razem można to „spalić”, czyli zostać zablokowanym. Warto używać tej kombinacji np. na koniec serii ciosów, aby mieć pewność, że przeciwnik nie da rady sparować naszego uderzenia.

Walka to też poprawianie błędów. W tym przyda się tryb interaktywnej powtórki. Dostaliśmy łupnia w jakimś starciu? Przewiniemy daną sytuację, gra da nam podpowiedź, a my spróbujemy podejść do danego etapu inaczej, być może ratując się z opersji. Nie ma nic lepszego, niż możliwość analizy gorącej sytuacji na spokojnie. To świetna rzecz, pomagająca nam grać coraz lepiej.

Tekken 8 przyjazny nowicjuszom

Inną nowość stanowy tryb ułatwionego sterowania. Jeżeli z zapartym tchem oglądaliście techniki stosowane przez zawodowców, to… Cóż, nadal nimi nie będziecie, ale przynajmniej juggle zaczną wam wychodzić. Specjalny tryb pozwala skorzystać z kombosów czy podrzucania rywali w zasadzie uderzaniem jednego z przycisków. To ogromne ułatwienie, dzięki któremu nawet najwięksi nowicjusze rozegrają walki wyglądające całkiem nieźle. Co ciekawe, opcja ta dostępna jest zarówno offline, jak i online. To nowy, stały element gry, który może być wykorzystany w dowolnym momencie. Przy pomocy jednego przycisku aktywujemy standardowe lub nowe sterowanie, zgodnie z naszymi preferencjami.

Tekken 8
Tekken 8 pozwala na skorzystanie z nowego systemu walki

Czy to dobry pomysł? Zależy, na jakim poziomie zaawansowania jesteście. Po kilku godzinach grania w sieci nie zauważyłem, aby w jakiś sposób psuło to zabawę. Na pewno poprawia ją, gdy chcemy pobawić się ze znajomą osobą, która niezbyt potrafi grać w tego rodzaju produkcje. Ułatwione sterowanie zaciera nieco granicę między niedzielnym graczem a kimś, kto jako tako rozumie podstawy gry. W ten sposób walka nie jest przykrym obrazem dominacji jednej ze stron, a całkiem wyrównanym pojedynkiem. Ja to kupuję, bo wspólne granie ma sens tylko wtedy, gdy obydwie strony mają szanse — zwłaszcza gdy siedzimy na jednej kanapie…

Sztuka optymalizacji – karate z pamięci operacyjnej i 4K

Niezależnie od tego, jak oceniamy dostępne tryby gry i nowości w samej walce, Tekken 8 to gra, która pod kątem technicznym została przygotowana po mistrzowsku. Gdy bohaterowie produkcji genialnie operują różnymi sztukami i stylami walki, to deweloperzy stojący za optymalizacją tytułu popisali się równie imponującymi umiejętnościami w tym aspekcie. Tytu cieszy oko, pozwala również dostrzec, jak wiele prac poczyniono w zakresie zapewnienia lepszego doświadczenia graczom.

Przede wszystkim skróceniu uległy czasy ładowania. Walki są soczyste, wielowymiarowe i dynamiczne, ale przeskoki pomiędzy rundami czy planszami nie doskwierają. Pamiętam, że niejednokrotnie w przypadku innych odsłon powodów do narzekań w tym aspekcie było sporo. Teraz wszystko śmiga, dzięki czemu nasze emocje nie muszą ani na chwilę zwalniać.

Niektóre areny was zaskoczą

Wymagało to na pewno odpowiedniej optymalizacji, ale z pewnością pomógł też wykorzystany w grze silnik Unreal Engine 5. Ten odpowiada również za grafikę, która prezentuje się świetnie. Areny wyglądają cudownie, mają swój unikatowy charakter i przygotowano je z dbałością o detale. Podobnie zresztą jak modele postaci, które prezentują się jak żywcem wyjęte z dobrej jakości animacji. No i trzaski, pioruny, ogień, lasery – wszystkie efekty są równie soczyste, jak dźwięk idealnie wyprowadzanej kombinacji.

A jak to wygląda od strony technicznej? Cóż, to zależy. Gra w przypadku PS5 i Xbox Series X działa teoretycznie w 4K, choć częściej wyświetla obraz 1440p. Testowałem grę na Xboksie i przyznam, że spadki nie były widoczne, dlatego podczas rozgrywki nie będzie nam doskwierać gorsza jakość. Podobnie w przypadku PC, gdzie zastosowano technologię AMD FSR1. Gorzej, jeżeli gracie na Xbox Series S. W tym wypadku gra wyświetlana jest w 1080p z okazjonalnymi spadkami nawet do 720p. Nie brak też najniższej jakości tekstur, co czasami po prostu kłuje w oczy.

Znak jakości w odpowiednim miejscu

Są gry, które po przetestowaniu odkłada się na półkę i na tym kończy się historia. Istnieją też takie tytuły, w przypadku których recenzja to dopiero początek przygody. Wiem, że w moim przypadku nastąpi ten drugi scenariusz, bo kończąc rzeczona recenzję gry Tekken 8 wprost nie mogę doczekać się kolejnych godzin spędzonych z tym świetnym tytułem. Jasne, ma on pewne niedociągnięcia – brakuje mi czegoś ciekawszego wśród trybów rozgrywki, narzekam na brak Team Battle czy dość głupiutkę fabułę. Ostatecznie jednak Bandai Namco sprezentowało nam świetną odsłonę kultowej serii, która zgarbnie bierze na swoje barki ciężar tej zasłużonej marki.

Tekken 8
Pora ruszyć na turniej!

Zasłużonej, bo mającej w swoim portfolio np. kultowy Tekken 3. Ósemka pozwala niejako powrócić do czasów poprzednich odsłon za sprawą specjalnej szafy grającej. Ja już ustawiłem soundtrack z „trójki”, aby rozgrywce towarzyszyły mi poznane przed laty dźwięki. Ale sentyment to nie jedyne, co do Tekkena 8 przyciąga. To gra z aż 32 świetnie zaprojektowanymi postaciami, które toczą walki na prześlicznych arenach. Wreszcie jest też system walki, który choć został wzbogacony o kontrowersyjne nowości, nie narzeka na brak głębi i możliwości. Poznanie wszystkich technik i kombinacji zajmie mi zapewne setki godzin, więc uciekam do treningu.

KUP TEKKEN 8 – już od 204 zł!

Drogi Czytelniku!
Niektóre z naszych tekstów zawierają linki afiliacyjne. Jeśli w nie klikniesz,
nie ponosisz żadnych kosztów, ale przyczyniasz się do rozwoju całego portalu

PlanetaGracza.pl. Dziękujemy za wsparcie!

 

 

 

 

Tekken 8

Najlepsza bijatyka ostatnich lat

Nie mam wątpliwości, że oto nadszedł nowy król bijatyk. Tekken 8 świetnie nawiązuje do kultowych odsłon sprzed lat i sam nie ma się czego wstydzić na tle legendarnych gier

4.5

Plusy:

  • Oprawa audiowizualna jest świetna
  • Rozbudowana i zróżnicowana lista postaci
  • Powraca kultowy tryb Tekken-Ball
  • Ilość fabularnej zawartości pozytywnie zaskakuje
  • Masa trybów rozgrywki, zarówno online jak i offline
  • Technicznie bez zarzutów - szybki czas ładowania to jest to!

Minusy:

  • To nadal Tekken. Nie polubiłeś poprzednich odsłon, nie polubisz i tej
  • Nowe systemy walki są ciekawe, ale mogą za bardzo wpływać na przebieg starć
  • Historia i dialogi są... specyficzne
Dawid Szafraniak
O autorze

Dawid Szafraniak

Redaktor
Pierwsze growe szlify zbierał jeszcze w erze PS1, aby później zapoznawać się z kolejnymi wcieleniami japońskiej konsoli, skosztować Xboksa i Switcha. Ostatecznie najbardziej lubi PC, a ostatnio nawet i granie w chmurze. Królują u niego FPS-y, gry akcji nieczęsto górujące nad filmami i tytuły wyścigowe, które podobno #nikogo. Święta Trójca gamingu? Pierwsze Modern Warfare, seria Mass Effect i Uncharted. Bez tego nic nie miałoby sensu. Poza grami lubi planować kolejne podróże i chwytać za aparat fotograficzny podczas meczów piłki nożnej.
Udostępnij:

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie