Recenzja DiRT 4. Sprawdzamy, czy Codemasters utrzymało formę

Gdzie tym razem dowiezie mnie mój zespół? Australia, Walia, USA? To nie istotne. Najważniejsze, że będzie prędkość, dużo kurzu, szybki samochód i zapach palonych opon.

Świeżo zakupiony Mitsubishi Lancer podjeżdża na linię startu. 3,2,1 – ruszamy! Wciskam spust na padzie i momentalnie dobijam do setki. Pierwszy, drugi, trzeci zakręt. Na czwartym tracę przyczepność na sypkim szutrze. Wychodzę bez szwanku, chyba cudem. Światło słoneczne miga przez korony drzew, ledwo widzę zbliżający się kolejny zakręt. Wcisnąć hamulec już teraz, czy jeszcze chwilę poczekać? Może uda się wykonać zakręt z większą prędkością i zyskać sekundę nad przeciwnikiem? Ryzykuję. Moment później już wiem, że się nie uda. Kierownica odmawia posłuszeństwa, opony tracą przyczepność. Wyjście z zakrętu oddala się nieubłaganie. Bokiem wsuwam się na dzikie pobocze i uderzam w drzewo. Jedyne na polanie. Szczęście w nieszczęściu, że rajdówka nie uszkodzona. Czym prędzej próbuję wyjechać z krzaków i nadrobić stracony czas.

Symulacyjny lub zręcznościowy

Początek gry dla kogoś, kto nie ogrywa każdej produkcji wyścigowo-rajdowej, był niczym wrzucenie uczącego się pływać na głęboką wodę. Na szczęście system sam po pierwszym przejeździe dostosowuje styl jazdy. Jeśli poszło źle, gra delikatnie zaproponuje, abyś wybrał tryb jazdy arcadowy, czyli zręcznościowy. Jeśli przejechałeś bezbłędnie, możesz wówczas z czystym sumieniem zdecydować się na symulacyjny, znacząco utrudniający kontrolę poprzez mniejszą ilość systemów ułatwiających prowadzenie pojazdu.

DiRT 4

Nie mogę stawać w szranki z innymi masterującymi każdą grę rajdową, ale mimo to, szybko udało mi się przejść na tryb symulacji. Arcade przypomina mi bowiem jazdę w GTA – banalną i niewymagającą. Pomaga nam zbyt dużo wspomagaczy i nijak nie da się w takim trybie poczuć jak kierowca rajdowy. W DiRT 4 każde auto wyczuwa się inaczej, jego wagę (to jeden z moich ulubionych czynników wpływających na kulturę jazdy) i rodzaj napędu. Ale by doświadczyć tego realizmu, niezbędne jest przejście na symulację. Prócz tego możemy wyłączyć kontrolę trakcji, wspomaganie kierowania lub hamowania. Wszystko wyraźnie wpływa na trudność kierowania pojazdem.

W Dirt 4 nie chodzi tak naprawdę o to, by zapamiętać trasę i jeździć na pamięć. Prawdziwa adrenalina uderza wtedy, gdy w ostatnim momencie orientujemy się, że tuż za wzniesieniem nie znajduje się długi zakręt, w który uda się wejść delikatnym poślizgiem, a zakręt o 90-stopni. Wówczas trzeba naprawdę namachać się gałkami, by wyjść z pozornie tragicznej sytuacji. Wiele zależy od nabytych umiejętności.

DiRT 4

Twórcy idąc tym tropem, stworzyli oskryptowane sytuacje losowe wymagające od kierowcy pełnego skupienia: zwierzęta na drodze, wypadek rywali, nieprzewidziana zmiana pogody. Tak wyglądają trasy w DiRT 4. Poczucie prędkości jest wyjątkowe. Gra świateł i cieni, jadąc przez las, wprawia nas w pewien specyficzny trans, niepozwalający nawet mrugnąć, trzeba być maksymalnie skupionym, bo niebezpieczeństwo czyha za każdym zakrętem.

Kierowca i manager w jednym

Studio Codemasters postarało się, żebyśmy się nie nudzili. Oprócz startów w zawodach, zarządzamy całym naszym zespołem, który tworzymy od zera. W rzeczywistości jednak, wszystkie imprezy możemy przejść pożyczonymi samochodami innych zespołów i sponsorów, ale dzielimy wtedy z nimi zyski. Prawda jest jednak taka, że dopóki nie założymy własnego teamu, nasz garaż pomieści ograniczoną liczbę aut. Po tym, jak wybierzemy własne barwy, pomalujemy samochody w jaskrawe kolory, możemy zabrać się za personel. Maksymalnie zatrudnimy sześć osób, które składają się na głównego i czterech podstawowych inżynierów oraz człowieka odpowiedzialnego za komunikację (tzw. PR-owca), który ma za zadanie negocjację z zespołami, sponsorami i pracownikami. Z czasem inwestycja w personel na pewno się zwróci, ale na to potrzeba czasu.

DiRT 4

Początek naszej kariery rozpoczyna się wizytą w Akademii Drift. To otwarta przestrzeń składająca się ze starych hangarów, placów i wąskich szutrowych ścieżek. Całość to według twórców teren o powierzchni 250 tysięcy metrów kwadratowych. W Akademii najciekawszym rozwiązaniem jest szereg lekcji, które przybliżą nam proces zachowania pojazdu w różnych warunkach. Zdobędziemy tam wiedzę, jak zachować się w przypadku złapania gumy, hamowania w zakręcie, typów określonych napędów, rodzajów nawierzchni. Nie jest tego przesadnie dużo, lecz warto się z tym zapoznać.

Właściwa gra dzieli się na kilka trybów. W Karierze będziesz odpowiedzialny za cały zespół i przede wszystkim za starty w różnych wydarzeniach. Najciekawszymi są oczywiście Rajdy, czyli podzielone na odcinki specjalne trasy, w których każdy startuje pojedynczo i próbuje wykręcić najlepszy czas. Kolejnym jest Land Rush. Ścigamy się w nich pojazdami typu buggies, czyli trochę chałupniczo wyglądającymi samochodami, w których kierowca ukryty jest w metalowej klatce. Te wydarzenia to typowe wyścigi na przygotowanych arenach wypełnionych hopkami, piachem, ziemią i kamieniami. Rallycross to wyścig, w którym wszyscy uczestnicy startują w tym samym momencie na trasie, walcząc, rozpychając się i osiągać jak najlepsze wyniki kończąc kolejne okrążenia. Ostatnim dostępnym trybem podczas Kariery są Rajdy Historyczne, czyli rajdy w klasycznych samochodach. W tej kategorii znajdziemy takie perełki jak Lancie i Mini Coopery z lat 60,, Fiaty Abarth, klasyczne BMW M3 i Fordy Sierra oraz wiele więcej (wszystkie kupimy używane, w formie ogłoszeń).

DiRT 4

Rajdy stanowią trzon całej rozgrywki w DiRT 4. Całe szczęście Codemasters miało tego świadomość i najwięcej zawartości przedstawiło właśnie w tym trybie. Najsłabiej prezentuje się Land Rush. Dziwaczne gokarty o ogromnych kołach prowadzą się bardzo chaotycznie. Czasami wystarczy lekko dodać gazu podczas wychodzenia z zakrętu, by pojazd się obrócił. Sama jazda też jest mało przyjemna. Bardzo łatwo jest wpakować się na przeciwników (prowadzonych przez sztuczną inteligencję), którzy od początku do końca usiłują nam przeszkodzić w dotarciu na metę.

Mechanicy amatorzy znajdą tutaj coś dla siebie – wiele możliwości zabawy i ingerowania w różne układy pojazdu. Możemy tuningować całość w dowolny sposób, a ulubione ustawienia zapisywać i tworzyć całe ich listy i wykorzystywać w zależności, na jakiej nawierzchni przyjdzie się nam ścigać. Możemy bawić się ustawieniem zbieżności, sił hamowania przód/tył i dyferencjału, twardością zawieszenia, a nawet szybkością przełożenia każdego biegu! Jest nad czym podłubać.

DiRT 4

Dziury na trasie

Aspektem, do którego trzeba się przyczepić, jest warstwa wizualna. Produkcja wyraźnie zostaje z tyłu za swoimi głównymi rywalami ze stajni Sony i Microsoftu. Grafika nie kłuje w oczy, ale pozostawia niedosyt. Modele pojazdów wyglądają całkiem nieźle, kiepsko prezentuje się natomiast krajobraz, a w szczególności drzewa i roślinność. W testowanej przeze mnie wersji na PS4 wyraźnie odznaczały się tekstury na tle siatki drzew. Woda, przez którą zdarza nam się przejechać na trasach, wygląda jak wylany beton, bez wyraźnie zaznaczonej linii brzegowej. Bardzo podoba mi się za to to, jak zachowują się światła i cienie, mimo lekko przestarzałej oprawy. Światowe recenzje nie przywiązują specjalnej uwagi do grafiki w DiRT 4 prawdopodobnie dlatego, że nie ma czasu w niej na jej podziwianie. Tutaj musisz jak najszybciej dojechać do celu, bez spacerów na łonie natury.

Gdzie nas koła poniosą

Podczas rajdowej przygody odwiedzimy wiele miejsc, ale co do ich zaprojektowania mam mieszane uczucia. Z jednej strony mamy zróżnicowane trasy w Hiszpanii i USA, z drugiej natomiast zbudowaną bez większego polotu Walię. Zdarza się, że brakuje urozmaicenia w postaci większej liczby elementów na trasie. Będąc przy Walii – tutaj poruszamy się pomiędzy odcinkami leśnymi a polnymi. Nie ma żadnych mostów ani rzek, jedyną odmianą na trasie może być co najwyżej kałuża. Trasy w DiRT 4 nie wzbudzają zachwytu, ale przygotowane są solidnie. Natomiast w kwestii klimatu, znajdziemy tutaj wszystko czego oczekujemy: od gorących i rozpalonych dróg na południu, do zielonych tras na wyspach, aż po oblodzoną Skandynawię. Z jednej strony powtarzalne i przewidywalne, z drugiej znośne.

DiRT 4

Tryb proceduralny i sieciowy

Gra w trybie Swobodnym pozwala nam na stworzenie własnych mistrzostw w formie proceduralnie generowanych tras. Co to takiego? Sami wyznaczamy lokalizację, liczbę etapów, długość, złożoność, porę dnia oraz pogodę i czekamy aż gra stworzy odcinek w specjalnej indywidualnej formie. Fajna opcja, jeśli przeszliśmy wszystkie etapy w karierze i czekamy na DLC. Prócz tego możemy rywalizować w trybie sieciowym (na wzór multiplayera z Gran Turismo) podczas Rajdów na trasach resetujących się po określonym czasie – dziennie, tygodniowo lub miesięcznie. Po tym następuje podsumowanie wyników i rozpoczęcie nowych. Jest również standardowy tryb sieciowy, który pozwala ścigać się w czasie rzeczywistym do ośmiu graczy jednocześnie w trybie Rally Cross i Land Rush.

Mechaniczne rumaki

Wraz z przebiegiem kariery, samochody wygrywamy lub kupujemy bezpośrednio u dilera. Gdy jednak zabraknie mamony, a musimy wziąć udział w danej imprezie, możemy poszukać auta z danej kategorii w ogłoszeniach pojazdów używanych, które nieraz odbiegają od naszych wyidealizowanych marzeń związanych z posiadaniem prawdziwej bestii. Ogółem dostajemy do dyspozycji pięćdziesiąt modeli, od klasyków z lat 60. do najnowocześniejszych maszyn o mocy kilkuset koni mechanicznych. Alternatywą do zakupu używanego gruchota jest start w barwach innego zespołu. Wówczas dzielimy wygraną mniej więcej w proporcjach 50/50.

DiRT 4

Ostatecznie DiRT 4…

… to pozycja, którą można z czystym sumieniem polecić, nawet mimo niskiej jakości roślinności (niczym z innej epoki) i ogólnie słabej warstwie wizualnej, w tym animacji wypadków. Zwiastuny pokazujące rozgrywkę w sieci prawdopodobnie pokazywały grafikę z wersji PC-towej, bo na konsoli wygląda to po prostu słabo. Co jednak nadrabia? Kariera i aspekt biznesowego zarządzania zespołem oraz przede wszystkim model jazdy, który dostarcza masę frajdy. Te elementy stanowią serce i mózg całej gry. Dla nich warto zaryzykować rozpoczęcie rajdowej kariery z nową odsłoną DiRT4. Codemasters tworząc kolejną część popularnej serii potwierdzili jej wysoką pozycję wśród gier samochodowych. To jedna z tych produkcji, którą każdy szanujący się fan tego rodzaju gier powinien sprawdzić na własnej skórze.

Ocena: 4/5

Plusy:

+ Model jazdy;
+ Opcje tuningu;
+ Tryb Kariery;
+ Zarządzanie zespołem i jego zapleczem;

Minusy:

– Kiepska grafika;
– Animacje kolizji;

Recenzja DiRT 4 powstała w oparciu o wersję tytułu na PS4. Screeny pochodzą od redakcji.

Michał Śladewski

Michał Śladewski

Na codzień dziennikarz i marketingowiec, w wolnym czasie pasjonuje się wszystkim co dostarcza wrażeń wizualnych. Samouk montażu wideo i miłośnik nowych technologii. Najchętniej życie poświeciłby na zwiedzaniu dalekich zakątków i uwiecznianiu fauny (serio!). Przygodę z grami zawdzięcza bratu i jego Commodore. Co lepsze PC czy konsola? Kiedyś fan blaszaka, dzisiaj konsoli – bo wygodniej na kanapie.