Moje 7 wspomnień z PSX-em. Nie tylko te dobre i nie tylko gry

Moje 7 wspomnień z PSX-em. Nie tylko te dobre i nie tylko gry
Na luzie PG Exclusive

Końcówka lat 90., to był dla mnie jako gracza najlepszy czas. Do dziś cieszę się, że mogłem wtedy mieć pierwsze PlayStation.

Z PSX-em mam wiele wspomnień, ale kiedy pomyślę o tej konsoli, przede wszystkim do głowy przychodzą mi te poniżej. Z jednej strony fajne, z drugiej trochę frustrujące. Po latach postanowiłem spojrzeć na konsolę Sony już nie przez różowe okulary i wiecie co? Chyba mi się to nie udało.

1. Demo 1 – wstęp do innej rzeczywistości

Pierwszą płytkę, którą odpaliłem po podłączeniu konsoli do kineskopowego telewizora, było Demo 1. Czego tam nie było! Pokaz mocy konsoli w postaci trójwymiarowego dinozaura i manty. Tekken 2 z dwójką postaci (Jun oraz Lei) – wystarczyło w zupełności, aby grać godzinami. Crash Bandicoot, Wipeout, czy Desctruction Derby. To ostatnie niegrywalne, ale w formie, w której mój przyjaciel sądził, że to on gra, a nie konsola za niego… Do tego Monster Truck do pojeżdżenia po pustkowiach. Genialny Ridge Racer, czy Adidas Power Soccer. Przez pierwsze kilka tygodni nie wyjmowałem Demo 1 z konsoli, głównie dlatego że nie było mnie stać na inne gry, aż w końcu po znudzeniu się jedynym dostępnym levelem w Crashu, postanowiłem kupić pełniaka.

2. Crash Bandicoot

To gra, która do dzisiaj urzeka level designem i jest jednocześnie moją ulubioną platformówką. Pewnie ze względu na nostalgię, bo przecież obiektywnie, są gry lepsze. Chociażby Super Mario 64, które w tamtych czasach rozłożyło na łopatki konkurencję. Ja jednak tamtym Marianem musiałem obejść się smakiem. Jak to na przedstawiciela klasy średniej przystało, nie stać mnie było na dwie konsole. Pierwsza część Crasha miała odpowiedni poziom trudności, chociaż niejedno przekleństwo poleciało (w myślach rzecz jasna).

3. DualShock

Premierowy pad od PSX-a nie robił ogromnego wrażenia. Owszem, leżał lepiej w dłoni niż kontroler z którego się przesiadłem (Pegasus), ale dopiero kiedy po roku dokupiłem DualShocka, poczułem różnicę w sterowaniu. Przede wszystkim wrażenie zrobiło na mnie Gran Turismo. Precyzja jak na tamte czasy była niesamowita, zresztą sama gra również. Kolejne kontrolery od Sony to dla mnie po prostu ewolucja pomysłu z 1997 roku i to za ten pierwszy Sony należą się brawa i czapki z głów.

4. Metal Gear Solid

Nigdy nie byłem fanem serii MGS i tak naprawdę przeszedłem tylko pierwsze trzy części (licząc od pierwszej wydanej na PSX-a, a nie tych pamiętających lata 80. i Nintendo). Natomiast to co do dzisiaj pamietam, to kreatywność Kojimy, a najlepszym dowodem jego geniuszu jest walka z Psycho Mantisem. Aby mu zadać obrażenia, należało przełączyć pada do drugiego slotu… Szczerze? Nawet dzisiaj takich rozwiązań próżno szukać. Po prostu mistrz! Nie mówiąc już o przekazie gry.

5. Karta pamięci

Długo zwlekałem z zakupem karty pamięci. Powód był prosty. Nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo jest pomocna i wolałem tę kasę przeznaczyć na nową grę. Głupi człowiek był, bo przez jej brak, długo nie mogłem odkryć w pełni takiej klasyki jak poniższe Finał Fantasy VII.

BTW. Wyobrażacie sobie, że karta pamięci miała w tamtych czasach 1MB?

6. Final Fantasy VII

To zdaje się pierwsza gra, z którą spędziłem około 7-8 ciągiem jednego dnia, a potem drugie tyle kolejnego i uwaga… Nie wyłączając konsoli! Tak, sprzęt chodził przez dwa dni, a ja robiłem tylko przerwy na jedzenie i szybki obiad u babci. Dobrze, że mieszkała blok obok. Niestety moja przygoda zakończyła się na bossie w budynku Shinry na ostatnim piętrze. Po tym jak mnie pokonał, postanowiłem w końcu kupić kartę pamięci.

7. Oficjalny magazyn PlayStation

Wiem, na rynku był Secret Service, potem PSX Extreme, NEO, czy NEO Plus. Ale tak naprawdę z oficjalnym magazynem PlayStation mam najlepsze wspomnienia. Powód był prosty. Tylko tam mogłem znaleźć płytkę z wersjami demo gier – najtańszy sposób, aby pograć w coś nowego. Poza tym jego brytyjska wersja dostępna w Empiku, była jakościowo o klasę wyżej od polskich magazynów. Przynajmniej jeśli chodzi o grafikę i jakość druku.

Tak wygląda moje 7 najważniejszych wspomnień związanych z pierwszą konsolą Sony. Większość jest naprawdę świetna i nie raz wracam myślami do tamtych lat. Tylko wiecie co? Nie próbujcie dzisiaj odpalać oryginalnych wersji starych gier, zwłaszcza tych 3D. Trochę słabo się zestarzały 😉

Robert Ocetkiewicz
O autorze

Robert Ocetkiewicz

Redaktor
Z grami związany już prawie 30 lat, czyli od momentu, kiedy na polskim rynku królowały gry z bazaru, a Mario dostępne było na Pegasusie. Specjalizuje się w grach wyścigowych i akcji, ale nie stroni też od strategii ekonomicznych. W swojej karierze recenzował na łamach serwisów takich jak Interia i Onet oraz publikował w magazynie o grach PlayBox.
Udostępnij:

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie