NASA pokazuje, że gry i filmy niekoniecznie kłamią. Czarna dziura brzmi jak najstraszniejsze horrory

NASA udowadnia, że czarna dziura brzmi jak najstraszniejsze horrory
Newsy Technologie

Dźwięk może i nie rozchodzi się w próżni, ale naukowcom z NASA udało się zarejestrować „skowyt” czarnej dziury. I brzmi jak coś rodem z Mass Effect.

Ile ograliście w swoim życiu gier science-fiction? Zapewne część z Was naprawdę wiele. Do tej pory większość trafnie zauważała, że wiele ich elementów podchodzi bardziej pod „autorską interpretację” aniżeli „faktyczną rzeczywistość”. W końcu filmy czy gry nauczyły nas, że w „kosmosie nikt nie usłyszy twojego krzyku”, ale bynajmniej nie z powodu tego, że w kosmosie dźwięk się nie rozchodzi.

NASA udowadnia, że growe horrory science-fiction niekoniecznie kłamią

Pamiętacie fragmenty z Alien: Isolation, gdy musieliśmy poruszać się w przestrzeni kosmicznej? Były straszne, nawet bez biegających wokół Ksenomorfów. W końcu ciężki oddech protagonistki wcale nie zagłuszał niepokojących dźwięków dochodzących z metalowej klatki w środku kosmosu, w jakiej się znajdowaliśmy. Podobnie było w Dead Space, w którym fragmenty z chodzeniem w próżni przerażały także ze względu na niezidentyfikowane dźwięki wskazujące na pustkę otaczającą bohatera. No i do tego dodajmy klasykę kina science-fiction, gdy w kosmosie bez problemu bohaterowie mogli zarejestrować różnego rodzaju dźwięki. Wielu graczy czy kinomanów wytykało tym dziełom, że kłamią, bo w próżni dźwięk się nie rozchodzi.

I jest w tym racja, choć nie do końca. NASA opublikowała niedawno na Twitterze nagranie (którym dzielili się już wcześniej) przedstawiające to, jak brzmi czarna dziura. I, nie ma co ukrywać, jest przerażająca. Jak naukowcom udało się zarejestrować taki dźwięk w przestrzeni kosmicznej? No cóż, wszystko dzięki kosmicznym gazom i majstrowaniu przy edycji dźwięku.

Błędne przekonanie, że w przestrzeni kosmicznej nie ma dźwięku, pochodzi stąd, że większość przestrzeni jest próżnią, niedającą możliwości przemieszczania się falom dźwiękowym. Gromada galaktyk ma tak dużo gazu, że odebraliśmy rzeczywisty dźwięk. Tutaj jest on wzmacniany i mieszany z innymi danymi, aby usłyszeć czarną dziurę!

– wyjaśnia NASA Exoplanets

Bazowy „skowyt” czarnej dziury nie jest słyszalny dla ludzkiego ucha, dlatego powyższe audio jest efektem połączenia go z innymi ścieżkami i wzmocnieniu całości. Efekt? Niczym Żniwiarze z Mass Effect, przerażająca pustka z Alien: Isolation czy nawet „martwe” i sugestywne odgłosy z Prey’a. Może i faktycznie laserki z Gwiezdnych Wojen nie są zbyt rzeczywiście przedstawione, niemniej wszystko zależy od rejonu kosmosu. Ad Astra, możesz się wypchać!

Udostępnij:

Prawdziwy Gracz poleca się do polubienia

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie