The Last of Us - Joel i Ellie

Jakub Stremler

Popkulturowy kombajn lubujący się w literaturze weird fiction, filmowych horrorach, dobrej muzyce i grach wszelkiego rodzaju. Po godzinach studiuje game design i pielęgnuje pasję do sportu.

0 komentarzy

5 gier z fabułą, której nigdy nie zapomnisz

Gry wideo to świetne źródła rozrywki, ale często niosą ze sobą też fenomenalne historie. Oto kilka produkcji, które są nośnikami rewelacyjnych opowieści.

Przyszło nam żyć w pięknych czasach, w których gry wideo przestały ograniczać się do bezmyślnego nabijania punktów. Za największymi hitami stoją często setki utalentowanych osób, a poszczególne produkcje są uznawane za dzieła sztuki.

Gry mają tę przewagę nad innymi mediami, że są interaktywne. Jeśli mamy bezpośredni, nawet najmniejszy wpływ na historię, to zdecydowanie mocniej ona na nas wpłynie. Jeśli taka historia jest dodatkowo bardzo dobra, tym lepiej dla nas. Oto kilka przykładów historii z gier, które pozostaną w Waszych głowach na długie lata.


God of War

God of War - zrzut ekranu
ZAMÓW – God of War

Do rebootu przygód Kratosa z 2018 roku podchodziłem jak pies do jeża. Z jednej strony wiedziałem, że nie będzie to po prostu kolejne God of War, ale z drugiej strony nie do końca przekonywał mnie nowy kierunek, w jakim podążyła seria.

Ku mojemu zdziwieniu, okazało się, że obawy były błędne. Pomijając bardzo dobry gameplay, otrzymałem świetną i diabelnie angażującą opowieść o trudnej relacji ojca i syna. Kratos pozostał przy tym dawnym sobą, ale nowe okoliczności wymusiły na nim pewne zmiany w zachowaniu. Niemniej GoW z 2018 roku podchodzi z szacunkiem do reszty świata wykreowanego na potrzeby poprzednich części. To gratka dla fanów serii, ale też graczy niezaznajomionych z historią Kratosa.

Ostatecznie podróż Boga Wojny i Atreusa jest chyba najlepszym podsumowaniem drogi, jaką przeszedł Kratos na przestrzeni lat i generacji konsol. Duch Sparty z przesiąkniętego żalem i wściekłością potwora stał się troskliwym, ale stanowczym herosem.

Jeśli macie PS4 lub PS5 i nie graliście jeszcze w nowe God of War, a przy tym cenicie sobie dobre historie, to nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak dużo tracicie. Owszem, nie jest to niesamowicie odkrywcza opowieść, ale za gwarantuję, że nie przestaniecie o niej myśleć zbyt szybko.


NieR: Replicant

NieR: Replicant - postacie z gry
ZAMÓW – NieR: Replicant

Bardzo odkrywcza jest za to dylogia NieR. To przy okazji jeden z tych przypadków, o których ciężko mówić bez zdradzania konkretnych zdarzeń fabularnych. Najprościej będzie powiedzieć, że to nie jest taka gra, jaką wydaje się być na pierwszy rzut oka. Replicant to nie kolejny slasher ze sztampową historią.

Reżyserem pierwszego NieRa był Yoko Taro, czyli geniusz, którego osobiście stawiam obok Hideo Kojimy, Shinji Mikamiego czy Neila Druckmanna. To nieszablonowy twórca, który prezentuje bardzo intrygujące historie w dość nietypowym wydaniu. Owszem, jest on dość… ekscentryczny, ale trudno odmówić mu talentu.

NieR to przede wszystkim gra, która skłania do myślenia, a przy tym nie jest męcząca. Yoko Taro to mistrz budowanie historii i NieR wciąga jak bardzo dobry serial lub książka. Każda z postaci jest mocno unikatowa, ale też nie mamy wrażenia, jakby twórca zbyt odpłynął. Fani głębokich historii również znajdą coś dla siebie. Świat przedstawiony ma bardzo rozbudowane lore, które możemy jednak pominąć, jeśli nie chcemy go w pełni poznać.

Jeśli lubicie dynamiczne gry i nie przeszkadza Wam wszechobecna japońszczyzna, to zdecydowanie warto zainteresować się NieRem, a także jego kontynuacją, Automatą. To jedne z tych gier, które są pomijane przez graczy, a niesłusznie. Jeśli dacie NieRom szansę, to z pewnością tego nie pożałujecie.

Dodatkowo nie jesteście skazani na polowanie na grę na PS3 lub bawienie się w emulację. NieR już pod koniec kwietnia otrzyma odświeżenie i pojawi się na PC, PS4 oraz XOne. Będzie też w pełni grywalny na next-genach, więc jeśli chcecie zapoznać się z tym dziwacznym, ale świetnym dziełem, nic nie stanie Wam na przeszkodzie.


Cyberpunk 2077

Cyberpunk 2077 - Judy Alvarez
ZAMÓW – Cyberpunk 2077

Jestem w pełni świadomy, że wiele osób stawia Wiedźmina 3 ponad Cyberpunkiem w kwestii historii. Ja jednak przyznam, że dużo lepiej wspominam opowieść o V i Night City. Powodów jest wiele, ale głównym z nich jest fakt, że Dziki Gon jest w moim mniemaniu straszliwie rozwleczoną pod względem głównej fabuły grą.

Nie mogę tego powiedzieć jednak o Cyberpunku 2077, który nie tylko nie jest przydługi, ale dodatkowo kupił mnie osobistym charakterem serwowanej graczowi opowieści. Nie uświadczymy tu ratowania świata przed zagładą i spotkałem się nawet z opiniami, że Cyberpunk serwuje dość standardową przygodę. Mam jednak zgoła inne odczucia i choć sam scenariusz faktycznie nie wymyśla koła na nowo, tak jest po prostu świetny, satysfakcjonujący i często poruszający.

Siłą historii Cyberpunka 2077 są też oczywiście postacie poboczne. Gry RPG nie byłyby tym samym bez opcjonalnych opowieści, a Cyberpunk serwuje je w naprawdę wykwintny sposób.

Zresztą, mówiąc o fabule Cyberpunka nie mówię tylko o wątku głównym. Traktuję całą historię V (łącznie z pobocznymi epizodami) jako spójną i nierozłączną całość. To swoista superopowieść o ideałach rządzących światem mrocznej przyszłości i przede wszystkim o ludziach, którzy są zmuszeni żyć w tak potwornej rzeczywistości.

Dodatkowo Cyberpunk licznie porusza wątki egzystencjalizmu i transhumanizmu, które (poza tym, że idealnie pasują do tego świata) potrafią zmusić gracza do refleksji. W moim mniemaniu to jedna z lepszych historii, które zaserwowały nam kiedykolwiek gry wideo.


Red Dead Redemption 2

Red Dead Redemption 2 - grafika
ZAMÓW – Red Dead Redemption 2

Sandbox Rockstar Games to gra opowiadająca o zmierczhu ery kowbojów i osobistych przemianach przedstawionych bohaterów. Nie brzmi oryginalnie? Ano nie musi, bo opowieść broni się sama i to bez większych problemów. Nie jest to produkcja dla miłośników ciągłej i wartkiej akcji, ale jeśli należycie do tych cierpliwych graczy, nie wyprzecie jej z pamięci przez długie, długie lata.

Kreacja Arthura Morgana jest niesamowita. To chyba mój ulubiony protagonista ze wszystkich gier Gwiazd Rocka. Z jednej strony jest to bezwzględny i brutalny bandyta, a z drugiej wrażliwy i doświadczony przez życie melancholik. Co więcej, Arthurowi towarzyszy grono barwnych postaci, których po prostu nie da się nie polubić. Gang van der Linde’a to zgraja różnorodnych charakterów i po kilkunastu godzinach gry, każda wizyta w obozie będzie przypominała swoisty powrót w rodzinne strony.

Fabuła Red Dead Redemption 2 może i rozkręca się bardzo ślamazarnie, ale jak już wsiąkniemy w świat przedstawiony, to łatwo z niego nie uciekniemy. Gwarantuję, że po skończeniu RDR 2 zatęsknicie za Arthurem Morganem, a piosenki przygrywające w trakcie kulminacyjnych momentów jego smutnej historii będą się Wam śniły po nocach. Z uwagi na ślimacze tempo, to nie jest typowa gra Rockstar, ale to dobrze. Gdyby słynny deweloper wypuszczał takie przygody częściej, z pewnością byłbym fanem numer jeden.


The Last of Us

The Last of Us - Joel i Ellie
ZAMÓW – The Last of Us

A oto pierwsza produkcja, która dała mi – jak to lubię określać – growego kaca. Po skończeniu The Last of Us miałem wrażenie, że żaden inny tytuł nie uraczy mnie takimi emocjami i nie zagram nigdy w nic tak dobrego. Rzecz jasna się myliłem, bo podobne uczucie towarzyszyło mi po skończeniu NieR: Automata i Cyberpunka 2077, ale i tak TLoU zrobiło na mnie piorunujące wrażenie.

Reżyser gry, Neil Druckmann, trzyma się zasady „prosta historia i skomplikowane relacje”. W istocie, Ostatni z Nas jest jej idealną prezentacją i widać to na każdym kroku. Historię gry da się streścić dwoma zdaniami, ale o relacji Joela i Ellie mógłbym pisać godzinami. Nie wiem, czy istnieje lepszy komplement dla scenarzysty.

Najlepsze w The Last of Us jest to, że ta gra nie sili się na wymyślanie niesamowicie odkrywczej fabuły. To opowieść o osobach, a raczej ich problemach, które towarzyszą naszemu gatunkowi nawet bez apokalipsy w tle.

Nie potrzeba zombie, aby ludzie mordowali się dla zysku. Nie potrzeba zmutowanego grzyba, aby społeczeństwo gniło od środka. I w końcu, nie potrzeba widowiskowych scen i dwugodzinnych monologów, aby wywołać u odbiorcy emocje. Ostatnia godzina TLoU wyprowadziła mi mocny cios na wątrobę, a ostatnią scenę sprzed napisów końcowych odpalam sobie regularnie na YouTube. Do dziś wywołuje u mnie podobnie silne odczucia, co w 2013 roku.

Zarówno recenzje jak i opinie graczy wskazują, że TLoU 2 spełniło rolę kontynuacji. W moim mniemaniu to jednak pierwsza część zasłużyła na specjalne wyróżnienie. Tej przygody po prostu nie da się podrobić i mimo, że skończyłem ten tytuł tylko dwa razy, jestem w stanie z miejsca opowiedzieć całą jego historię poziom po poziomie. Taką historię ciężko wyrzucić z pamięci.

Źródło: Tekst powstał we współpracy z Media Expert.

Rejestracja konta

Dołącz do grona użytkowników Planety Gracza

Chcesz brać udział w konkursach, wygrywać nagrody i wiedzieć o najnowszych premierach jako pierwszy? Zarejestruj się i dołącz do naszej społecznośći.
Rejestrując się, akceptujesz regulamin naszego serwisu

Masz już konto? Zaloguj się