Darmowa gra staje się płatna. Twórcy mają abstrakcyjny pomysł, ale jeszcze dostaniemy ją za darmo

Steam - najpopularniejsza karta graficzna wśród graczy jest stareńka
Mobile Newsy PC Switch

Gra w modelu free-to-play przechodzi na “płatny” model dystrybucji. Dziwne, nie? Mimo wszystko na Steam wciąż dostępna jest jako gra za darmo.

Czegoś takiego jeszcze nie widziałem, a nawet jeżeli już widziałem, to najpewniej wyparłem to z pamięci. Twórcy mają autorski pomysł na zdobycie szerszej publiki, ale jest odwrotnością tego, co robi się zazwyczaj.

Gra za darmo będzie płatna, aby… zdobyć więcej graczy?

Jednym z największych odkryć ostatnich lat było dla mnie Knockout City, czyli gra wydana przez EA, która dystrybuowana była w formie “premium”, czyli za pieniądze. Z czasem deweloperzy odeszli od wydawcy i postawili na free-to-play, aby przekonać do siebie większą liczbę graczy. Ma to sens, bo to klasyczna metoda na zdobycie większej publiki. Niestety, tytuł ten umiera, nad czym bardzo ubolewam, bo jest to naprawdę świetna pozycja. Czemu o niej wspominam? No bo twórcy FurryFurry: Smash & Roll mają podobny pomysł, ale… odwrotnie.

Tytuł do tej pory był w pełni darmowy na PC i urządzeniach mobilnych. Niedawno zadebiutował jednak port na Nintendo Switch, który już kosztuje. Wraz z nim (i debiutem sporej aktualizacji), deweloperzy wpadli na dość zastanawiający pomysł. Chcą przekonać do gry kolejnych graczy, a ma im w tym pomóc odejście od free-to-play i przejście na… model premium.

FurryFury przechodzi z modelu free-to-play na premium. Będzie płatna na wszystkich dotychczasowych platformach, a także na Switchu. Wierzymy, że gra może w ten sposób dotrzeć do nowych odbiorców, zyskać odpowiednią rozpoznawalność i pomóc nam w jej dalszym rozwoju. Ponadto, będąc płatną grą, będziemy mogli uczestniczyć w promocjach i zniżkach platform, aby zyskać widoczność, co było niemożliwe przy f2p.

– głoszą twórcy w komunikacie na Steam

Nowy model na Steam wprowadzony ma zostać już 17 lutego 2023 roku. Do tej pory mamy jednak czas, aby przypisać tytuł za darmo do konta, gdzie pozostanie na zawsze. Musicie udać się pod ten adres i po prostu odebrać grę.

Trzeba przyznać, że deweloperzy mają odwagę. Ich pomysł ma jednak trochę sensu – zgaduję, że chcą wyprzedawać grę na promocjach za grosze, co może przełożyć się na nieco większe zainteresowanie. Nie wierzę jednak, że jest to sposób sensowny na dłuższą metę. W końcu podobnych gier indie za grosze na wyprzedażach jest mnóstwo. FurryFurry może więc zginąć w natłoku wielu jej podobnych pozycji. Dziwię się jednak, że zamiast zainwestować w reklamę (i np. promocję gry na innych platformach dystrybucji), postanowili oni po prostu żądać za nią pieniędzy.

Artur Łokietek
O autorze

Artur Łokietek

Redaktor
Zamknięty w horrorach lat 80. specjalista od seriali, filmów i wszystkiego, co dziwne i niespotykane, acz niekoniecznie udane. Pała szczególnym uwielbieniem do dobrych RPG-ów i wciągających gier akcji. Ekspert od gier z dobrą fabułą, ale i koneser tych z gorszą. W przeszłości miłośnik PlayStation, obecnie skupiający się przede wszystkim na PC i relaksie przy Switchu.
Udostępnij:

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie