5 rzeczy, które TES 6 może podpatrzyć od Wiedźmina 3

Wiedźmin to marka o wiele młodsza w świecie gier niż osławione The Elder Scrolls, jednak to Wiedźmin 3 jest uważany przez wielu graczy za najlepszą grę RPG wszech czasów. Nadchodzący TES 6 może podnieść poprzeczkę, lecz póki co gra znajduje się na etapie przedprodukcyjnym i takie szczegóły jak data premiery, fabuła, mapa świata czy bohaterowie jeszcze przez długi czas pozostaną nieznane. Jak Bethesda podejdzie do nowej odsłony, w jakim stopniu ją rozbuduje i czego może nauczyć się od… Wiedźmina 3?

Takie pytanie zadaje sobie redaktor serwisu PCGamesN, podając w odpowiedzi kilka wątków, które również nam wydają się bardzo trafne. TES 6 na pewno dobrze się sprzeda, na pewno zrobi sporo szumu w mediach, a data premiery gry będzie oczekiwanym terminem przez miliony fanów RPG. Jednak czy będziemy nią tak samo zachwyceni jak przy pierwszym uruchomieniu tytułu Wiedźmin 3 od CD Projekt RED? Mamy nadzieję, że jeszcze bardziej, lecz żeby było to możliwe, Bethesda musiałaby mocno podrasować swoją serię. Tutaj Wiedźmin 3 może wiele nauczyć TES 6.

TES 6 – relacje na miarę Wiedźmina 3

Studio CD Projekt RED po mistrzowsku zajęło się relacjami w swojej serii. Świetne dialogi, dubbing, gesty bohaterów i przede wszystkim decyzje, które miały często drastyczne konsekwencje, pozwalały zżyć się nam nie tylko z Geraltem, lecz również z wieloma innymi postaciami. Czujemy, że to osoby z krwi i kości, a nie jedynie zbitka pikseli prowadzona za nos przez sztuczna inteligencję.

Postaci w Skyrim są jednak często wyrażane przez tych samych nielicznych aktorów i to po prostu słychać. Dodatkowo ich rola sprowadza się najczęściej do pomocy w walce i klepania co jakiś czas tych samych linii dialogowych. TES 6 mógłby w końcu pójść dalej i zaoferować graczom rozbudowane interakcje z postaciami, z którymi możemy stworzyć więź podobną jak z Yennefer, Triss czy Jaskrem. Strzałem w plecy byłoby ograniczenie się do tego, że dostajemy towarzyszy, którzy będą robili za woły do noszenia przedmiotów czy ograniczali się do rozdawania nam questów.

Wiedźmin 3 zachwycił różnorodnością świata

Ciężko mówić o powtarzalności krajobrazu w Wiedźminie 3. Tutaj CD Projekt RED zaoferowało nam zróżnicowanie świata nie tylko pod względem wizualnym, lecz również kulturowym oraz dotyczącym zadań. Wspomnijcie choć na chwilę Novigrad, Skellige czy Velen – to zupełnie inne doświadczenia. A seria The Elder Scrolls? Fakt – Morrowind oferował naprawdę dużo i w tym przypadku nie ma co narzekać, lecz przywołując w myślach Obliviona widzimy przeważnie jedynie skaliste miasta i zielone wzgórza. Skyrim? Podobnie, tylko że w śniegu. Dochodzi do tego powtarzalność lochów, pułapek i zadań, które musimy w nich wykonywać.

TES 6 zawita na konsolach kolejnej generacji (PS5 i nowy Xbox), które będą dysponowały mocą pozwalającą na stworzenie dużej różnorodności. Betchesda dostanie zatem odpowiednie platformy i mamy nadzieję, że stworzy piękne zagajniki, samotne chaty pośrodku prastarego lasu, piękne zamki i doliny, z których niemal każda będzie zachwycała odmiennym klimatem.

Zadania poboczne, które chce się wykonywać!

Pomijanie zadań pobocznych w Wiedźminie 3 to ogromna strata. Wiele z nich potrafiło wciągnąć bardziej/równie głęboko, co wątek główny. Widać, że scenarzyści w CD Projekt RED doskonale zdawali sobie sprawę, że questy poboczne to nie zdobywanie punktów doświadczenia, lecz unikalne postaci, zaskakujące wątki i cała otoczka budująca gęsty, wielowymiarowy świat gry.

Niestety, zadania poboczne w serii The Elder Scrolls po pewnym czasie zaczynały zwykle nużyć. Znowu mam coś przynieść? Oczyścić jakiś obszar z potworów? Zlikwidować określoną postać? Czujemy szablon i nie pomaga tutaj również to, że mamy uczucie powtarzalności tekstur, a co za tym idzie miejsc, które odwiedzamy.

TES 6 może tutaj wiele nadrobić, wyciągając zadania poboczne na nowy poziom. Bethesda ma doświadczenie w robieniu gier i dobrych historii, lecz zwyczajnie chcemy, by również te poboczne wątki potrafiły zapierać dech w piersi. W Wiedźminie 3 nie raz tak było!

Walka, którą czujemy, a nie “wykonujemy”

Wiedźmin 3 to również świetny system walki, choć zdajemy sobie sprawę, że może nie każdemu przypadł on do gustu. Nie możemy odmówić jednak Geraltowi oraz Ciri finezji. To niemal taniec, co podkreślają świetne animacje postaci. Dochodzi do tego odczucie, że miecz, którym dysponujemy, rzeczywiście grzęźnie we wnętrznościach wrogów. Dzięki unikom jest dynamicznie, a rzucanym znakom widowiskowo – po prostu chce się walczyć.

Seria The Elder Scrolls jest dostosowana do walki w perspektywie pierwszoosobowej. Bethesda nie może zatem błysnąć wspaniałymi animacjami postaci podczas starć z wrogami. Tutaj walkę możemy określić jako wykonywanie ruchów mieczem/buławą/innym orężem, które są często niezdarne. Na szczęście Skyrim poszedł trochę dalej i dostaliśmy pewne ulepszenia, a i perspektywę mogliśmy zmienić na trzecioosobową. Cóż z tego, skoro animacja nie zachwycała…

Wiedźmin to kilka mieczy na krzyż, kusza i znaki. The Elder Scrolls oferuje dziesiątki różnych broni i zmieniamy je jak przysłowiowe rękawiczki. Może TES 6 powinien ograniczyć nieco wachlarz oręża i zaoferować mniej śmiercionośnych zabawek? Deweloperzy mogliby wówczas skupić się na animacjach, opracować odmienne systemy walki i dać nam poczucie prawdziwego obcowania z bronią białą.

Gwint doskonałym przykładem, czego brakuje w TES

Minigra z Wiedźmina 3 tak spodobała się graczom, że CD Projekt RED postanowiło wypuścić Gwinta jako osobny produkt. Bethesda może pójść w drugą stronę – oni już mają własną grę karcianą w uniwersum The Elder Scrolls, zatem czemu nie zaaplikować jakiejś jej formy do TES 6? Byłaby to doskonała odskocznia od wielkiej przygody i uganiania się za sławą i przygodą.

Oczywiście TES 6 mógłby postawić na całkowicie inne odmiany minigier. Popularne mody do Skyrim dodają do gry tawerny, na forach gracze oferują sobie nawzajem przeróżne wyzwania do ukończenia w świecie Skyrima. Zatem co powinno znaleźć się w TES 6? Minigry.

Czekamy również na Wasze głosy i sugestie – w jaką stronę powinien pójść The Elder Scrolls 6? Czego oczekujecie po tej produkcji?

TES 6 – wszystko, co wiemy o grze (czyli prawie nic)

Od czasu oficjalnego teasera TES 6 na E3 2018 co chwilę w sieci pojawiają się jakieś doniesienia na temat gry. Niby się o niej mówi, lecz nadal praktycznie nic nie wiemy, a króciutki filmik ze wspomnianej imprezy w zasadzie nic nie pokazuje. Choć zaraz zaraz – przecież pokazuje miejsce akcji The Elder Scrolls 6.

TES 6 – miejsce akcji już ustalone

The Elder Scrolls 6 jest obecnie na etapie przedprodukcyjnym i możliwe, że gra istnieje jako kilka fiszek na wielkiej korkowej tablicy. Na jednej z nich zapisana jest orientacyjna data premiery TES 6, ponieważ jak wspominał Todd Howard, została ona wyznaczona (ale nie ujawniona). Na drugiej widzimy wypisany wielkimi literami SINGLE PLAYER, a na trzeciej nazwę regionu, który będzie miejscem akcji oczekiwanej gry RPG.

Tak, miejsce akcji TES 6 jest już znane. Todd Howard sam tak mówi (dzięki PCGamesN) i dodaje, że region został ustalony jakiś czas temu. Mówi również, że powinniśmy wywnioskować z teasera TES 6, jaką krainą przyjdzie nam odwiedzić.

Filmik prezentuje miejsce poprzecinane górskimi pasmami i jak twierdzi PCGamesN, może to pasować do regionu Hammerfell. Też tak uważacie?

The Elder Scrolls VI – teaser z E3 2018

The Elder Scrolls 6 doświadczeniem dla jednego gracza

TES 6 zapowiedziane na E3 2018 miało być sygnałem, że firma pamięta o marce, a jeśli ktoś miał jeszcze wątpliwości, czy nadal będzie to RPG dla jednego gracza, Bethesda rozwiała wszelkie wątpliwości.

– Następnym razem zamierzamy przygotować grę przeznaczoną do zabawy w pojedynkę i tak, zmierzamy do The Elder Scrolls 6. Zanim będziemy gotowi mówić o tym projekcie upłynie jednak wiele czasu. Nie chcemy, by od pierwszej prezentacji produkcji do jej premiery minęły więcej niż dwa lub trzy lata – wyjaśnia Pete Hines w rozmowie ze szwedzkim serwisem FZ.

Pierwszy teaser TES 6 nie ujawnił nic poza tym, że tytuł zostanie w przyszłości wydany, a obecnie znajduje się na etapie przedprodukcyjnym. Pete Hines zaznacza jednak, że oficjalna zapowiedź miała pokazać, w jakim kierunku zmierza Bethesda oraz nad czym obecnie pracuje.

The Elder Scrolls 6 – data premiery. “Byłbym głupcem, gdybym ją ujawnił”

Powyższy cytat to komentarz Todda Howarda odnośnie daty premiery TES 6, udzielony tydzień temu portalowi GameSpot. I nic dziwnego – The Elder Scrolls 6 znajduje się obecnie na etapie przedprodukcyjnym, więc mówienie o dacie premiery mogłoby wywołać sporo niepotrzebnych spekulacji.

Dalszą wypowiedź Todda Howarda można jednak interpretować w ten sposób, że TES 6 nie pojawi się na obecnej generacji konsol, lecz dopiero na PlayStation 5 i następnym sprzęcie z rodziny Xbox. Do tego oczywiście dokładamy komputery PC.

– Dajemy sobie czas. Wiemy, jaki TES 6 powinien być, a to wymaga czasu, technologii i wielu innych rzeczy, które sprawią, że będziemy zadowoleni z efektów. Ta marka na to zasługuje – mówi Todd Howard.

Howard zasugerował, że pomysły i ambicja Bethesdy względem The Elder Scrolls 6 mogą nie być możliwe do realizacji na obecnych sprzętach. W wywiadzie dla serwisu Gameslice powiedział, że Bethesda zbliża się do technologii niezbędnej do uruchomienia gry. Wygląda zatem na to, że PS4 i Xbox One, a nawet mocniejsze ich odmiany – odpowiednio Pro i X – nie dysponują wystarczającą mocą, która ruszyłaby TES 6 z miejsca.

Darek Madejski

Darek Madejski

Wychowany na Amidze i pierwszej odsłonie PlayStation. Do dziś często sięga po hity z lat 90.