Test gamingowych głośników na każdą kieszeń. Co potrafią modele Marvo SG-117, SG-269, SG-280 i SG-014BT?

test marvo sg-269
Redakcja Poleca Testy

Głośniki do gier? Po co to komu, gdy są słuchawki? Cóż, okazuje się, że niektórzy gracze wolą takie właśnie rozwiązanie, które podczas rozgrywki zatrzęsie nie tylko uszami, ale czasami i całym pokojem. Sprawdźmy więc, czy warto skusić się na gamingowe głośniki od Marvo.

Dziś na rynku gamingowego sprzętu jest już prawie wszystko. W pewnym momencie, pojawiły się także gamingowe głośniki. Część graczy podchodziło wtedy do zagadnienia dość nieufnie, argumentując, że tylko słuchawki są w stanie zadowalająco pozycjonować dźwięki. Sęk w tym, że dobrze zaprojektowane głośniki, ustępują w tej kwestii słuchawkom nie aż tak bardzo, jak można by się spodziewać. Po drugie zaś – gaming to nie tylko produkcje sieciowe, gdzie faktycznie przede wszystkim liczy się pozycjonowanie, ale także masa innych efektów dźwiękowych. Wybuchy, epickie utwory czy nawet zwykłe dialogi – wszystko to zawiera się na dzisiejsze gry, dlatego nie warto szukać sprzętu audio, który wyłącznie elegancko zlokalizuje nam na mapie odgłosy wydawane przez przeciwników (chyba że faktycznie gramy tylko w CS-a). Dobrze bowiem byłoby jeszcze, gdyby sprzęt taki zabrzmiał czysto podczas cutscenek w Wiedźminie 3, wypełnionych przecież często wartką czy emocjonującą muzyką. O dialogach nie wspominając – wiele urządzeń audio gra bowiem tak, że środkowe pasma, odpowiadające w dużej mierze za ludzki głos, są schowane gdzieś za basami czy sopranami, przez co stają się niezrozumiałe.

ZAMÓW – głośniki Marvo

Zobaczmy więc, jak w tych, i wielu innych kwestiach zachowują się głośniki firmy Marvo, która jak dotąd wręcz zachwyciła mnie jedną ze swoich myszek oraz jedną z klawiatur (mowa o Marvo M729W i Marvo KG962). Tym razem na redakcyjne testy przybyły aż cztery modele głośników, a w zasadzie to dwie pary w systemie 2.0 oraz jeden model, który jest soundbarem (ale również proponuje rozwiązanie stereo). Na specjalną uwagę zasługuje jednak czwarty, ostatni model głośników, które mogą stać osobno bo bokach monitora, jak i przeistoczyć się w soudbar, który umieścimy pod monitorem. Wszystko dzięki temu, że ich obudowy dysponują specjalną „szyną”, dzięki czemu jeden głośnik można zsunąć z drugim i używać ich właśnie jako soundbara. Jak to wszystko działa, sprawdzimy już poniżej, a teraz dodam już tylko, że urządzenia łączą się z komputerem / smartfonem przewodowo bądź bezprzewodowo (SG-117 wyłącznie przewodowo), jednak do zasilenia ich, a więc także do skorzystania z podświetlenia LED, koniecznym będzie podłączenie przewodowe z wykorzystaniem złącza USB (może być też ładowarka sieciowa). Ceny głośników zaczynają się od ok 40, a kończą na 100 złotych. Jest więc bardzo przystępnie.

Marvo SG-014BT

Marvo
SG-117
Marvo
SG-269
Marvo
SG-014BT
Marvo
SG-280
Typ zestawu2.02.0soundbarsoundbar
/ 2.0
Łączność3,5 mm jack3,5 mm jack, BT 5.03,5 mm jack, BT 5.03,5 mm jack, BT 5.0
Moc zestawu6 W6 W6 W6 W
Pasmo przenoszenia200 Hz – 16 kHz160 Hz – 20 kHz25 Hz – 20 kHz150 Hz – 20 kHz
Impedancjabd4 omy4 omy4 omy
Wielkość przetwornikabd6,3 cm5,2 cm5,0 cm
ZasilanieUSBUSBUSBUSB
RGB LEDnietaktaktak
Wymiary głośnika (cm)(wys/szer/gł)17 x 7,5 x 918 x 8 x 9,541,5 x 8 x 718,5 x 7 x 6
Waga głośników270 + 240 g316 + 316 g545 g340 + 300 g
Pilotnienienienie
Wejście słuchawkowetaknienienie
Materiał obudowytworzywo sztucznetworzywo sztucznetworzywo sztucznetworzywo sztuczne
Cenaok. 40 złok. 80 złok 70 złok. 100 zł

Marvo SG-117 – brzmienie, przegląd funkcji i wygląd

Marvo SG-117 to najtańsze z testowanych dziś głośników, które mogą być nasze już za 40 zł. Są to więc mocno podstawowe głośniczki, które prezentują całkiem przyzwoitą jakość wykonania oraz niestety dość niską jakość dźwięku. Łącząc jednak wspomniany aspekt audio z niską ceną zestawu, automatycznie nasuwa mi się konkluzja, że sprzęt powinien trafić do pokoju gracza młodego, a wręcz do dziecka, które nie jest jeszcze tak osłuchane z droższym sprzętem. Jeśli jednak nasz komputer oferuje oprogramowanie, które ulepsza w jakiś sposób dźwięk (chociażby poprzez equalizer), to z głośniczków SG-117 można co nieco „wycisnąć”. Przede wszystkim warto wówczas podkreślić bas i nieco obniżyć soprany, ponieważ przetworniki na fabrycznych ustawieniach brzmią jednak zbyt piskliwie, co w fachowej nomenklaturze nazwalibyśmy dźwiękiem jasnym, wpadającym w zimny. Co jednak ważne, sprzęt potrafi zagrać zaskakująco głośno, nie tracąc przy tym szczególnie na jakości (np. bas nie zaczyna wtedy nieprzyjemnie charczeć).

ZAMÓW – głośniki Marvo

test marvo sg117

Wracając do budowy urządzenia, to jak już wspomniałem, konstrukcja, jak na tak niską cenę satysfakcjonuje wykonaniem. Mamy po cztery gumowe stopki na głośnik, dzieki czemu ten całkiem stabilnie stoi na biurku. Mamy też schludnie wyglądającą, zdaje się, że metalową maskownicę, która skrywa główny przetwornik oraz atrapę głośnika wysokotonowego. Na tzw. głośniku głównym mamy „centrum sterowania”, a więc pokrętło głośności oraz wejście słuchawkowe, które może się przydać. Tuż nad potencjometrem sterującym głośnością mamy także świecącą na niebiesko diodę LED, która informuje nas o tym, że głośniki są podłączone do źródła zasilania. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to do niezbyt staranne malowania tworzywa. Jeśli bowiem zwracamy uwagę na estetykę tego typu urządzeń, to po bliższym rzucie oka spostrzeżemy, że czerń miewa tu jaśniejsze i ciemniejsze odcienie. Co do okablowania, to trzeba wiedzieć, że z głośnika głównego (tego z pokrętłem głośności) wychodzą trzy przewody – pierwszy, długi na 88 cm, łączy „głośnik-matkę” z drugą satelitką. Drugi, długi na 140 cm, to przewód audio (3,5 mm jack), a trzeci (także 140 cm) to już przewód zasilający, zakończony wtykiem USB-A.

test marvo sg117

Marvo SG-269 – brzmienie, przegląd funkcji i wygląd

Marvo SG-269 prezentują odczuwalnie lepszą jakość dźwięku od SG-117. Wciąż nie jest to poziom, którym sam byłbym osobiście usatysfakcjonowany i wciąż, aby całość brzmiała zjadliwie, musimy pobawić się equalizerem. Jako że żadne z testowanych dziś urządzeń nie posiada własnego oprogramowania, to pozostaje posiłkować się zewnętrznym korektorem graficznym. Te często dostępne są w oprogramowaniu gamingowych pecetów czy też laptopów mogących pochwalić się głośnikami Bang & Olufsen czy Harman Kardon. Wracając jednak do brzmienia – Marvo SG-269 grają ciut przestrzenniej, niż SG-117, oferują też nieco mocniejszy bas. Fabrycznie, bez samodzielnej edycji korektora graficznego, głośniczki brzmią jednak tak samo piskliwie, choć w przypadku modelu SG-269 (inaczej niż w SG-117) mamy do czynienia ze zdecydowanie bardziej słyszalnymi wokalami, co oznacza, że pasmo przenoszenia ma lekko uwypukloną część średnicy. Zaskakująco dobrze, Marvo SG-269 brzmi jednak po podłączeniu go bezprzewodowo (Bluetooth) do smartfona wyposażonego w Dolby Atmos. Robi się zdecydowanie bardziej przestrzennie, a dźwięk nabiera głębi i mocy. Pomimo nawet faktu, że głośniki pracują bezprzewodowo na najbardziej podstawowym kodeku z możliwych (SBC), to jakość dźwięku z Dolby Atmos wzrasta naprawdę odczuwalnie. 

ZAMÓW – głośniki Marvo

test marvo sg269

Przechodząc do kwestii wykonania głośniczków, to Marvo SG-269 nie cierpią już na problem nierównego malowania tworzywa, tak jak miało to miejsce przy modelu SG-117. Są też „bogatsze wizualnie”. Nie jest to nawet tyle kwestia ciekawego podświetlenia RGB w kształcie czterech fal, ale także zasługa metalowych maskownic, które zamiast płaskiej powierzchni tworzą wzór w romby.

Ponownie, jedna z satelitek robi tu za tę główną. Na jej froncie znajdziemy trzy solidne przyciski – zwiększania głośności, ściszania oraz wyłączania, przy czy ten od wyłączania, służy także do przełączania się między trybem AUX, a Bluetooth. Wszystko to kwestia długości wciśnięcia. Dla upewnienia nas, czy jesteśmy w trybie AUX czy też Bluetooth, producent zaimplementował także głosowe powiadomienia, następujące po kolejnych wciśnięciach ostatniego przycisku. Na topie głównej satelitki znajduje się też dotykowy czujnik. To właśnie poprzez kolejne tapnięcia w tym miejscu, będziemy przełączać się między trybami RGB. Jest ich łącznie 6 (stały czerwony, zielony, niebieski, przechodzące po sobie kolory, tęcza i randomowe kolory pulsujące w rytm muzyki). LEDy można też wyłączyć. Z głośnika głównego wychodzą nieodmiennie trzy przewody – jeden, długi na 88 cm, łączy głośnik-matkę z drugą satelitką. Drugi, długi na 120 cm, to przewód audio (3,5 mm jack), a trzeci (także 120 cm) to już przewód zasilający, zakończony wtykiem USB-A.

recenzja marvo sg269

Marvo SG-280 – brzmienie, przegląd funkcji i wygląd

Subiektywnie rzecz biorąc, model Marvo SG-280 brzmi nieco gorzej niż SG-269. Nie mam pewności, czy to kwestia nieco mniejszego przetwornika, wiem jednak jedno – SG-280 nie jest urządzeniem dla osób szukających rozlewającego się, miękkiego i głębszego basu. Bas jest tu bowiem raczej responsywny, a w parze z tą responsywnością idzie jego tępawość. Poza tym, model ów nie ma maskownic z przodu, a z tyłu, co sprawia, że całość zaczyna grać przyzwoicie dopiero w momencie, gdy stoi blisko ściany – wtedy dźwięki są odbijane i „transportowane” w kierunku słuchającego. Poza tym, identycznie jak w przypadku modelu SG-269 mamy do czynienia z dźwiękiem o jasnej charakterystyce, wpadającej w zimną. Oznacza to tyle, że na prowadzenie wysuwają się tony wysokie, uwypuklone są także wokale. Po podłączeniu głośników pod smartfon z Dolby Atmos (poprzez Bluetooth) szybko wyjdzie na jaw, że Dolby Atmos robi dla głośników wiele dobrego i jeszcze sporo można wycisnąć z ich przetworników. Niestety nawet Dolby Atmos nie sprawi, że otrzymamy tu tak czyste basy, jak miało to miejsce w przypadku wcześniej opisywanego zestawu Marvo SG-269. 

ZAMÓW – głośniki Marvo

Marvo Sg280

Od pierwszych chwil obcowania z głośniczkami miałem poczucie, że producent chcąc przygotować ciekawy wizualnie sprzęt o równie ciekawej budowie (a więc możliwości zrobienia z głośników soundbara), musiał zaoszczędzić na stronie audio. W tym przypadku dopłacamy więc kilka groszy nie do fajnego dźwięku, ale do funkcjonalności i designu. Opiszmy więc dokładniej, o jakim designie w ogóle tutaj mówimy. Mianowicie, identycznie jak w modelu opisywanym poprzednio, tak i tutaj mamy do czynienia z podświetleniem LED w formie wzdłużnej fali oraz z frontem wyprofilowanym w romby. Jeśli złożymy głośniki do formy soundbara, to na jego topie znajdziemy potencjometr głośności, który jest też przyciskiem zmieniającym tryb z łączności przewodowej na bezprzewodową. Obok niego mamy dotykowy obszar, który z każdym kolejnym tapnięciem zmienia tryb iluminacji (stały czerwony, niebieski, zielony, szybka zmiana kolejnych kolorów, kolorowa fala, randomowe kolory pulsujące w rytm muzyki). Pod spodem urządzenia namierzymy dwie duże, okrągłe antypoślizgowe nóżki, zaś na tyle – plastikowe maskownice przetworników oraz otwory, które mogą być albo otworami typu bass-reflex, albo też otworami, dzięki którym soundbar przywiesimy sobie na ścianie (raczej to drugie). Standardowo, mamy tu trzy przewody wychodzące z jednej wiązki – pierwszy (160 cm) łączy ze sobą satelitki, a dwa kolejne (170 cm) to już kabel USB (zasilanie) oraz 3,5 mm jack (audio).

Marvo Sg280

Marvo SG-014BT – brzmienie, przegląd funkcji i wygląd

Model Marvo SG-014BT zostawiłem sobie na koniec, jako że jest to urządzenie nieco inne niż wszystkie powyższe. Jest to bowiem typowy soundbar, który wyposażono w dwa głośniki. Innymi słowy – niedrogi, ale wizualnie ciekawy zestaw stereo. Pracuje on zarówno przewodowo (jack 3,5 mm) jak i bezprzewodowo (Bluetooth), z tym, że soundbar nie ma żadnego przełącznika, który zmieniałby tryby łączności. Dlaczego? Ano dlatego, że BT jest nieustannie aktywny. Jeśli więc korzystamy z urządzenia przewodowo, a w komputerze czy smartfonie otworzymy menu dostępnych do połączenia urządzeń BT, to SG-014BT już tam będzie figurował, gotów do sparowania. Odpowiedzmy sobie jednak teraz na pytanie, czy SG-014BT to urządzenie, które dostarcza satysfakcjonującego dźwięku? Podobnie jak w przypadku wszystkich opisywanych poprzednio modeli głośników, tak i tutaj otrzymujemy przewagę tonów wysokich oraz wyższych średnich, co przyrównać można do charakterystyki brzmienia większości głośniczków laptopowych (tych lepszych, żeby nie było). Ponownie więc, aby całość zabrzmiała przystępnie, wymagana będzie zabawa korektorem graficznym. Niestety soundbar, tuż obok najtańszego w niniejszym zestawieniu urządzenia (Marvo SG-117), wyjątkowo opornie reaguje na takie manewry.

ZAMÓW – głośniki Marvo

test Marvo Sg014BT

Wynika to z faktu, że z przetworników można wycisnąć już niewiele więcej. Po takim „podkręcaniu” bas staje się tępy, a obniżenie średnicy wpływa negatywnie na przestrzenność dźwięku. Podłączenie urządzenia Bluetoothem pod smartfon z Dolby Atmos pomaga, ale na pewno nie na tyle, co w przypadku głośników Marvo SG-269, które summa summarum oferują najlepsze jednak brzmienie ze wszystkich testowanych. Na „grajbelce” nie polecam też na pewno słuchania muzyki na większej głośności, ponieważ dźwięk, nawet po manewrach z equalizerem, po prostu męczy uszy. Wśród zalet urządzenia, znajduje się jednak z pewnością jego design. Mamy bowiem do czynienia z naprawdę zaskakująco wysokiej jakości wykończeniem (tkanina na froncie, pomalowane na stalowo i czarno tworzywo na pozostałych elementach i iluminujące zakończenia soundbaru). Pod spodem urządzenia znajdziemy grube piankowe stópki-podwyższenia, zaś na rewersie – ujście przewodów: zasilającego USB-A (długość 150 cm) oraz 3,5 mm jack (długość ta sama). Koło ujścia kabli jest także włącznik podświetlenia LED. W przypadku soundbaru mamy tylko jeden tryb iluminacji (cykl następujących po sobie naprzemiennie kolorów), ale w mojej opinii tyle wystarczy, by urozmaicić urządzenie wizualnie. Na prawym boku znajdziemy też całkiem nieźle prezentujące się pokrętło głośności, które przesunięte w skrajnie lewą stronę wyłącza całe urządzenie.

test Marvo Sg014BT

Głośniki Marvo SG-117, SG-269, SG-280 i SG-014BT a gaming

No dobrze, tak naprawdę prócz modelu Marvo SG-269 (zwłaszcza ze wsparciem ze strony Dolby Atmos), recenzowane dziś głośniki z portfolio marki Marvo niezbyt nadają się do odtwarzania muzyki. Wszystkie na płaskim, fabryczny korektorze brzmią bowiem zbyt jasno, a miejscami wręcz nieprzyjemnie zimno. Doświadczenie oraz intuicja podpowiadają jednak, że taka właśnie charakterystyka dźwięku powinna sprawdzić się w grach, bowiem to uwypuklenie średnich oraz wysokich pasm odpowiada w dużej mierze za pozycjonowanie (przestrzenność) dźwięków jak i za wyraźną reprodukcję kroków nieprzyjaciela, czy też momentów, w których przeładowuje on broń za naszymi plecami. I faktycznie, wszystkie testowane dziś urządzenia audio marki Marvo, lepiej nadają się do grania, niż do odtwarzania muzyki. Pisząc „granie” mam jednak na myśli gry kompetytywne. Zaskakująco nieźle pozycjonującymi dźwięki głośniczkami okazały się te najtańsze, a więc Marvo SG-117. Kroki wrogów słychać już z daleka, bez względu na kierunek, z jakiego ten dobiega, choć gorzej wygląda to w przypadku pozycjonowania w osi pionowej (nie ma np. pewności, czy ktoś biegnie za lewym rogiem wprost na nas, czy na piętrze wyżej. Na drugim miejscu plasuje się model SG-280, na trzecim zaś model najlepiej brzmiący w muzyce, a więc Marvo SG-269. Ów ostatni można wykorzystać do gier sieciowych wyłącznie „od biedy”. Nie jest bowiem zupełnie tragicznie, ale pozycjonowanie położenia wrogów jest na takim poziomie, że zdecydowanie nie da nam w grze żadnej przewagi. A już zwłaszcza, gdy niemilców zrobi się w pobliżu nieco więcej. No i jeszcze słowem o soundbarze, a więc o modelu SG-014BT. Cóż, to urządzenie do grania w sieciowe strzelanki nie nadaje się już zupełnie. Dźwięki się zlewają, pozycjonowanie jest bardzo przeciętne i generalnie często mylące, przez co granie staje się wręcz frustrujące.

recenzja Marvo Sg014BT

ZAMÓW – głośniki Marvo

Marvo SG-117, SG-269, SG-280 i SG-014BT – werdykt

Zanim zaczniemy narzekać na głośniki Marvo to trzeba pamiętać, że mamy do czynienia z urządzeniami, które zasili nawet nasz smartfon (wymagana przejściówka z USB-A do USB-C), a ponadto są to modele ekonomiczne. Nie spodziewajmy się więc jakości dźwięku, jak w 40-watowych zestawach, czy tym bardziej nie należy ich porównywać z głośnikami wyposażonymi w dodatkowy subwoofer. Testowane głośniki nie zburzą ściany, ale do podstawowych zastosowań, czy też jako po prostu efektowny sprzęt na prezent, sprawdzą się bardzo dobrze.

Jeśli natomiast jesteś graczem, który koniecznie wymarzył sobie możliwie niedrogie głośniki, które będą służyć głównie do grania w kompetytywne gry sieciowe, wówczas mogę szczerze polecić model Marvo SG-117. Masz „kilka złotych” więcej i szukasz modelu „wypośrodkowanego”? Nie ma problemu. Najrozsądniej będzie zdecydować się na Marvo SG-269, który posłuży nie tylko do grania, ale i do muzyki.

Marvo Sg280

ZAMÓW – głośniki Marvo

W przypadku modeli Marvo SG-280 oraz SG-014BT sytuacja wygląda inaczej. Owszem, wciąż są to urządzenia bardzo niedrogie, ale dźwięk przez nie generowany niewiele się różni od tych nieco lepszych głośników laptopowych. Powiem więcej – niejeden podobnie wyceniony głośnik Bluetooth zagra podobnie, o ile nawet nie lepiej. Wydaje mi się, że wspomniane urządzenia audio mogą do siebie zachęcić wyglądem czy innymi bajerami. No, całkiem nieźle prezentuje się także jakość obu konstrukcji, ale chyba przyznacie, że w gamingowym sprzęcie wygląd powinien być tylko miłym dodatkiem, zaś podstawą wydajność. W przypadku sprzętu audio, tą „wydajnością” będzie przyjemny, czysty i dający przewagę w grach dźwięk. W swojej półce cenowej modele Marvo SG-117 i SG-269 te wymogi spełniają, z kolei Marvo SG-280 oraz SG-014BT – już nie bardzo.

Źródło: Materiał powstał we współpracy z marką Marvo.

Promocje

Zobacz wszystkie
Udostępnij:

Prawdziwy Gracz poleca się do polubienia

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie