Watch Dogs Legion

Recenzja Watch Dogs Legion – najbardziej nierówna gra tego roku

0 komentarzy

Watch Dogs Legion to jedna z ciekawszych gier 2020 roku. Niestety, do miana „bardzo dobrej” zabrakło jej trochę dopracowania.

Przyznam szczerze – kompletnie nie ekscytowałem się Watch Dogs Legion. Patrzyłem na grę z zaciekawieniem z uwagi na fakt, że bardzo spodobała mi się druga odsłona serii i podchodziłem do Legionu bez większych oczekiwań.

Jedynym elementem gry, który mnie intrygował był mocno reklamowany system rekrutacji agentów. Teraz już wiem, dlaczego Ubisoft tak się na nim skupił w kampanii marketingowej.

To prawdziwa mini-rewolucja dla serii i przyznam, że choć kompletnie się tego nie spodziewałem, to bawiłem się w Legionie wyśmienicie. Nie oznacza to jednak, że świeża mechanika to jedyny dobry element gry.

Watch Dogs Legion – recenzja. Historia kołem się toczy

Jeśli oczekujecie od Legionu przynajmniej dobrej fabuły, to z góry powiem – nie znajdziecie jej w tej grze. Historia jest z pozoru ciekawa, ma na siebie niezły pomysł i spory potencjał, ale… no nie tym razem.

Organizacja DedSec powraca i tym razem spróbuje uratować post-brexitowy Londyn przyszłości od wyniszczenia przez chciwe korporacje. Miasto jest pogrążone w anarchii, ulice patrolują uzbrojone oddziały i drony bojowe, a mieszkańcy organizują masowe protesty. Innymi słowy – chaos na całego.

Na początku gry, po krótkim i prostym wprowadzeniu, wybieramy swojego pierwszego agenta. U mnie wybór padł na Konrada Lewandowskiego – polskiego elektryka, który przybył do Londynu, aby nieco sobie dorobić. O tym, jaka jest jego historia, możemy jedynie snuć teorie i sprawa wygląda bliźniaczo w przypadku każdego innego agenta.

Fabuła gry przeskakuje z wątku na wątek, bywa niespójna i ciężko się w nią wczuć. Choć misje poboczne starają się pokazywać jakiekolwiek historie i sprawiać wrażenie czegoś więcej niż zabawy w kuriera lub skrytobójcę, to wychodzi im to przeciętnie.

Śmiem twierdzić, że lepiej bawiłem się przeglądając profile mieszkańców wirtualnego Londynu, niż próbując zagłębić się w historię gry. Scenariusz po prostu wypada bardzo kiepsko i kompletnie nie motywuje do kontynuowania zabawy. Większość dialogów brzmi, jakby została wciśnięta do gry na siłę, choć niektóre z nich bywają zabawne.

Nie spodziewałem się po historii gry nic ponad to, czego doświadczyłem w praktyce. To prosta, momentami nudna historia, która jednak ma swoje momenty. Kilka rozwiązań fabularnych może się podobać, ale w ogólnym podsumowaniu jest to jeden ze słabszych elementów Legionu.

Każdy może być buntownikiem

Skrajnie inne odczucia mam z kolei co do systemu rekrutacji. Ten naprawdę ma ogromny wpływ na rozgrywkę i nic dziwnego, że był tak mocno promowany przez Ubisoft. Każdy przechodzień może stać się członkiem DedSec, jednak sprawa nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać.

Rekrutację każdego z mieszkańców Londynu poprzedza zazwyczaj dość krótkie zadanie. Po wykonaniu przysługi dla danego NPC dołącza on do oddziału podległych nam agentów i możemy nim kierować. Zlecenia polegają najczęściej na usunięciu wrażliwych danych, wyrównaniu rachunków siłą lub zniszczeniu jakiegoś obiektu.

Sprawa robi się nieco bardziej skomplikowana w przypadku specjalnych, rzadkich mieszkańców, których cechują specjalne umiejętności. Ci są odpowiednio oznaczeni na mapie i zlecają nieco bardziej skomplikowane misje, jednak jest to wysiłek warty zachodu. W moim przypadku najciekawszą zdobyczą okazał się być mistrz dronów, który posiada pokaźny arsenał szalenie niebezpiecznych robotów zdolnych pokonać małą armię.

Nie wszystkie napotykane postacie są przydatne, ale trzeba przyznać, że Ubisoft bardzo dobrze przemyślał tę mechanikę. Na potrzeby systemu przygotowano szereg różnorodnych skilli i gadżetów, które są przypisane do poszczególnych postaci. Przykładowo – policjant wyposażony w kajdanki może aresztować niemilców, a hydraulik posiada klucz francuski, który doskonale sprawdza się w walce wręcz.

Watch Dogs Legion pierwszy agent

Całościowo rekrutacja wypada bardzo świeżo i sprawia masę frajdy. Wyszukiwanie potencjalnie użytecznych agentów znacznie urozmaica rozgrywkę i strata potężnej postaci naprawdę boli. Oczywiście nikt nie jest niezastąpiony.

A skoro już o stracie mowa. Nie sposób nie wspomnieć o obecnym w grze systemie permadeath, który można wyłączyć, ale zdecydowanie nie polecam tego robić. Obrona przed hordą przeciwników podczas rozgrywki postacią, do której się przyzwyczailiśmy bywa bardzo emocjonująca.

Choć bohaterowie nie posiadają zazwyczaj zbyt głębokiej historii, to każdy z nich ma swój charakterek, styl (który możemy modyfikować kupując postaciom ubrania) i specyficzne dialogi, przez co idzie się do nich łatwo przywiązać.

Utrata agenta jest nieodwracalna, choć gra blokuje permadeath w niektórych misjach głównych tak, aby nie zepsuć rozgrywki. Niby szczegół, ale nieco zaburza motyw śmiertelności bohaterów.

Watch Dogs Legion śmierć agenta
Nie istnieją nieśmiertelni bohaterowie

W Watch Dogs Legion hakujesz, aby przetrwać

Legion nie zmienia oczywiście serii Watch Dogs w Pokemony. Zbieranie drużyny jest ważne, ale w centrum zabawy wciąż stoją mechaniki hakowania. A hakować możemy naprawdę wiele rzeczy – od samochodów, aż po mordercze drony bojowe.

Same drony zasłużyły na osobny akapit. Autonomiczne maszynki bojowe i zwiadowcze to jeden z ciekawszych dodatków w świecie gry i są dość szeroko wykorzystywane. Szczególne mocno moją uwagę przykuł dron użytkowy. To jedyna maszynka, która jest w stanie unieść człowieka i… jej zastosowania lepiej odkryjcie sami. Nie chcę psuć Wam zabawy.

Hakowanie otwiera przed graczem ogrom możliwości. Do każdego zadania można podejść na kilka różnych sposobów i ogranicza nas tak naprawdę tylko wyobraźnia i arsenał wybranej postaci.

Załóżmy, że chcemy zinfiltrować dobrze strzeżone biuro. Możemy przekraść się obok strażników, ale byłoby to bardzo czasochłonne. Tak się składa, że wokół nich lata ciężkozbrojny dron. Może warto byłoby go przejąć i uporać się przeciwnikami? A może po prostu załatwmy to na własną rękę?

Możliwości zabawy jest naprawdę sporo i najlepiej w Legionie będą bawić się te osoby, które lubią testować możliwości gier. Zabijanie przeciwników jest opcjonalne, część zadań da się wykonać zdalnie za pośrednictwem kamer lub robotów, a oddane w ręce gracza narzędzia często mają wiele zastosowań.

Dodatkowo warto wspomnieć o systemie rozwoju gadżetów i hakowania. Da się je ulepszać za pośrednictwem specjalnych punktów, które możemy zebrać eksplorując mapę lub otrzymać za ukończenie misji. Ulepszeń jest całkiem dużo, choć liczyłem, że będzie ich nieco więcej. Tak czy inaczej, jest to całkiem satysfakcjonujący system „levelowania”.

Watch Dogs Legion drony
Drony użytkowe to chyba najciekawszy środek transportu w Legionie

Patrzę na moje miasto, kocham je

Grafika w Legionie jest po prostu dobra. Nie jest to najładniejsza gra na rynku, ale nie można jej też nazwać brzydką. Oświetlenie prezentuje się bardzo ładnie, tekstury są ostre (z małymi wyjątkami) i mogę przyczepić się jedynie do dość archaicznych modeli postaci i animacji ruchu.

Bardzo, ale to bardzo muszę za to pochwalić design Londynu. Miasto wygląda przecudownie, ma świetny, niepowtarzalny klimat i jego przemierzanie to czysta przyjemność. Watch Dogs Legion zbliża się pod tym względem do serii Assassin’s Creed, która przyzwyczaiła nas do mistrzowsko oddanych miast.

Futurystyczna stolica Anglii co prawda nie ma podejścia pod względem realizmu do chociażby Los Santos z GTA V, ale i tak zdaje się być całkiem „żywa”. Możemy natknąć się na protesty i aresztowania, a bardziej spostrzegawczy gracze natkną się na popkulturowe smaczki.

Nie mam również zastrzeżeń wobec optymalizacji. Grałem na komputerze z Radeonem RX 580, Ryzenem 3600 i 16 GB RAM-u i mogłem cieszyć się płynną rozgrywką na ustawieniach wysokich pomieszanych ze średnimi.

Watch Dogs Legion Londyn

Legion błędów i niedoróbek

Mam wrażenie, że Ubisoft trochę pospieszył się z wydaniem Legionu tak, aby wyrobić się przed Assassin’s Creed Valhalla. Gra posiada wiele błędów, choć znaczna część z nich bardziej bawi niż irytuje.

Parokrotnie zdarzyło mi się utknąć pod mapą, co wymagało skorzystania z szybkiej podróży do najbliższej stacji metra. Jestem sobie jednak w stanie wyobrazić podobną sytuację w trakcie ważnej misji głównej i w przypadku takowej konieczny byłby restart gry.

Zdarzają się też problemy z doczytywaniem tekstur, sztuczna inteligencja zachowuje się czasami skrajnie idiotycznie i łatwo natknąć się na wiele innych niedoróbek. Szczególnie mocno w pamięć zapadł mi moment, kiedy kierowane przeze mnie auto dosłownie wbiło się w teksturę ulicy. A mówią, że to polskie drogi bywają problematyczne.

Więcej pracy wymagają również system strzelania i model jazdy, które są o niebo lepsze względem poprzedniej części serii, ale wciąż pozostawiają wiele do życzenia. Broń palna ma za mało „mocy”, a samochody poruszają się jak ciężkie bryły mydła. Szkoda, bo to dość istotne mechaniki zabawy. Liczę na to, że Ubi doszlifuje te elementy w ewentualnej kontynuacji cyklu.

Watch Dogs Legion błąd
Londyn to miasto deszczu, ale susze najwyraźniej dotarły i tutaj

Recenzja Watch Dogs Legion – nowy rozdział w historii serii

Watch Dogs Legion to gra bardzo nierówna, pełna zarówno elementów doskonałych, jak i bardzo przeciętnych, a nawet słabych. Zauważyłem wady tej gry, czułem je na własnej skórze, a jednak bawiłem się wybornie.

To nie jest produkcja dla miłośników dobrych historii i przyzwoicie napisanych postaci. Jeśli jednak oczekujecie od gry tego, że spędzicie przy niej miło kilkanaście lub kilkadziesiąt godzin i będziecie z niej w tym czasie czerpać masę frajdy, to jest to tytuł jak najbardziej wart sprawdzenia.

Nie znajdziecie na rynku nic podobnego, to bardzo unikatowe doświadczenie i choć ma swoje wady, to miłośnicy sandboxów będą wniebowzięci.

Legion to krok w przód dla serii Watch Dogs i jest dla niej tym samym, czym było Origins dla cyklu Assassin’s Creed. Mechanika rekrutacji najwidoczniej zajęła dla siebie lwią część procesu tworzenia i nie poświęcono dostatecznie dużo uwagi reszcie systemów gry.

Mimo wszystko Watch Dogs Legion to po prostu dobra gra, która zapewnia wiele godzin przyzwoitej zabawy. Jeśli nie macie przesadnie dużych oczekiwań i odpowiada wam „ubisoftowa” formuła zabawy, to jest to tytuł wart polecenia.

Watch Dogs Legion

Hakowanie dobre jak nigdy wcześniej

Watch Dogs Legion to zdecydowanie najlepsza odsłona serii. Ubisoft wzbogacił grę o fantastyczny system rekrutacji, do tego poprawił kilka pomysłów z poprzednich odsłon i... popełnił przy tym legion błędów. Mimo wpadek, bawiłem się wyśmienicie.

4

Plusy

  • Świetnie zrealizowany system rekrutacji
  • Hakowanie świata sprawia masę frajdy
  • Spora swoboda rozgrywki
  • Zadowalająca ilość zawartości w grze
  • Przyjemna oprawa audiowizualna
  • Projekt futurystycznego Londynu
  • Wyborna muzyka w wirtualnych stacjach radiowych

Minusy

  • Spora liczba błędów
  • Mocno przeciętny system strzelania
  • Wciąż kiepski model jazdy
  • Powtarzalne zadania
  • Nieangażująca fabuła
  • Nienajlepsza sztuczna inteligencja

Jakub Stremler

Miłośnik kultury bardziej i mniej popularnej. Fan Hideo Kojimy, literatury weird fiction (Lovecraft, Poe, Ligotti!) oraz dobrej muzyki. Gra właściwie we wszystko. Od sandboxów, przez RPG, aż po tytuły indie z najgłębszych zakamarków Steam. Ceni sobie oryginalne pomysły, dobre, odważne historie i stronę artystyczną produkcji. Przygodę z grami rozpoczął od drugiego Turoka, przeszedł fazę zatwardziałego pecetowca, a następnie konsolowca, tylko po to, żeby skończyć jako gracz multiplatformowy.
Rejestracja konta

Dołącz do grona użytkowników Planety Gracza

Chcesz brać udział w konkursach, wygrywać nagrody i wiedzieć o najnowszych premierach jako pierwszy? Zarejestruj się i dołącz do naszej społecznośći.
Rejestrując się, akceptujesz regulamin naszego serwisu

Masz już konto? Zaloguj się