Recenzja Enigmatis 2: Mgły Ravenwood – urzekająca przygodówka ląduje na PlayStation 4

Gdy gnębią Cię przewidzenia, czujesz się obserwowany(a), a wokół słychać krakanie, zapewne znajdujesz się w parku Ravenwood. Wytęż więc umysł i staw czoła prastarym mocom!

Choć era przygodówek point‘ n click przeminęła już dawno temu, to gatunek ten wciąż może pochwalić się sporym gronem fanów.  Jest zarazem świetnym narzędziem do przedstawiania wirtualnych historii, które angażują umysłowo graczy nie mniej, niż dynamiczne produkcje 3D. Jednym z deweloperów, którzy nadzwyczaj często korzystają z takiej mechaniki w swoich grach, jest Artifex Mundi, mający na swoim koncie chociażby Enigmatis: Duchy Maple Creek, czy kontynuację tejże historii, o której będzie mowa w tym tekście, czyli Enigmatis 2:  Mgły Ravenwood. Zobaczmy więc, jak sprawdza się, wydana pierwotnie na pecety, produkcja katowickiego studia w wersji na PlayStation 4… i czy w ogóle warto inwestować w takie gry na konsole.

Enigmatis 2: Mgły Ravenwood

W poszukiwaniu odpowiedzi

Sequel Enigmatis rozgrywa się dwa lata po pierwszej części i przenosi nas na zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych, gdzie wcielamy się w panią detektyw śledzącą pewnego niebezpiecznego Pastora z małego miasteczka Maple Creek, które przez lata było jego siedliskiem.

Enigmatis 2: Mgły Ravenwood

Według licznych doniesień, w tej części kraju w zagadkowych okolicznościach zaczęli znikać ludzie, co dla naszej bohaterki okazuje się tropem wartym uwagi, który może pomóc w znalezieniu wspomnianego mistyka. Obrana ścieżka szybko okazuje się intrygująca – w drodze przez gęsty las napotykamy pustego kampera, na pierwszy rzut oka wyglądającego jak po wypadku, lecz po krótkich oględzinach szybko dochodzimy do wniosku, że coś tu jest nie tak. W pojeździe znajdujemy małą przestraszoną dziewczynkę Becki, którą uspokajamy przez wręczenie odszukanej maskotki. Gdy dziewczynka zaczyna nam wyjaśniać, co naprawdę się stało, po chwili zostaje porwana przez wielkiego mglistego kruka z żarzącymi się na czerwono oczyma…

Enigmatis 2: Mgły Ravenwood

Nasze detektywistyczne śledztwo szybko doprowadza nas do pobliskiego parku krajobrazowego Ravenwood. To malownicze miejsce z potężną sekwoją na skraju klifu wygląda niczym wyjęte z bajki, gdzie wszyscy są mili i życzliwie do nas nastawieni. Sielska atmosfera szybko jednak okazuje się zwykłą iluzją skrywającą potworne sekrety, które małymi kroczkami będziemy odkrywać. W parku poznamy tajemniczą osobę znającą to miejsce na tyle dobrze, że nie raz wskaże nam odpowiednią ścieżkę, czy pomoże w łączeniu znalezionych poszlak. Autorzy ponownie postanowili oddać w nasze ręce tablicę, na której gromadzimy wszystkie dowody, aby nic nam nie umknęło. Niektóre z nich są zrobione pomysłowo – ot dla przykładu mamy aparat z ważnym nagraniem, lecz aby je obejrzeć, trzeba znaleźć baterie.

Enigmatis 2: Mgły Ravenwood

Fabuła przeważnie wydaje się oczywista, lecz liczne twisty często wprowadzają konsternację i napięcie. Narracja jest często utrzymana w onirycznym tonie. Wszystko w parku wydaje się prawdziwe, choć nic takie naprawdę nie jest, zaś przeszłość bez przerwy zlewa się z teraźniejszością. Dodając do tego wątki fantastyczne odnoszące się do pradziejów ludzkości, od razu można skojarzyć taki schemat z twórczością H.P. Lovecrafta. Jest klimat.

Klasyka gatunku z nowymi rozwiązaniami

Jak wspomniałem we wstępie, produkcja Artifex Mundi to przygodówka point’n click, ukazana, podobnie jak Duchy Maple Creek, w perspektywie pierwszej osoby. Pierwsze jednak, co rzuca się w oczy po włączeniu tej gry, to oprawa graficzna. Ręcznie malowane scenerie Ravenwood (aż 55) są po prostu śliczne i urzekają na każdym kroku. Zwykłe na pozór budynki, wystrój ich wnętrz czy sama natura zostały tu przedstawione w niezwykle charakterystyczny sposób – nie ma tu miejsca na banał, rządzi zaś groteska i prawdziwie komiksowy styl. W wielu miejscach można odczuć, że jesteśmy obserwowani. W tytułowym parku znajdują się posągi, drzewa z wyżłobionymi  twarzami i inne dziwne obiekty, których elementy czasem się poruszają. Tak jakby to w gruncie rzeczy opuszczone miejsce żyło, ukrywając swoje witalne siły pod skorupą martwoty przeszłości. Każda lokacja potrafi rozbudzić wyobraźnię do tego stopnia, że często warto po prostu przerwać rozgrywkę i podziwiać artyzm wykonania tego świata.

Enigmatis 2: Mgły Ravenwood

Mechanika Enigmatis 2: Mgły Ravenwood jest niezwykle prosta i sprawdza się bez żadnych zastrzeżeń. Poruszamy się statycznie po miejscach, klikając w wybrane ścieżki, aby przejść do innych lokacji. Jak przystało na rasową przygodówkę point’n click, zbieramy liczne przedmioty potrzebne do otwierania drogi dla dalszej fabuły, łączymy je tworząc bezcenne narzędzia, w końcu rozwiązujemy zagadki logiczne, których w grze jest naprawdę sporo. Przykładowo, w centralnej części parku znajduje się rzeka oraz dźwig do przenoszenia bali drewna. Dzięki tej maszynie mamy szansę przedostać się na drugą stronę, opuszczając wielkie kłody na rzekę. Aby jednak uruchomić dźwig, trzeba m. in. napalić w piecu, znaleźć sposób na utrzymanie w nim stałego ciśnienia czy poszukać odpowiedniego narzędzia, którym odłączymy wagon z potrzebnym drewnem. Praktycznie cała gra opiera się na działaniach przyczynowo-skutkowych, choć trzeba przyznać, że nie raz są one lekko przekombinowane lub nielogiczne. No, chyba że udało wam się pianą gaśniczą zamrozić gałąź do tego stopnia, żeby kruszyła się jak sopel lodu…

Enigmatis 2: Mgły Ravenwood

Oprócz wyszukiwania i dopasowywania przedmiotów do różnych obiektów, twórcy urozmaicili nam rozgrywkę dzięki mini grom logicznym, typu doprowadź obiekt z punktu A do punktu B, czy dopasuj elementy według par. Trudno tu wymieniać wszystkie rodzaje tych zadań, ale trzeba przyznać, że są urozmaicone i ciekawe. Niektóre potrafią dać w kość, gdy za słabo się skupimy i liczymy na łut szczęścia. W trudniejszych momentach możemy skorzystać z podpowiedzi lub w przypadku łamigłówek, automatycznie je skończyć. Taka opcją posiłkowałem się dwa razy, choć generalnie starałem się wytężać umysł w każdym wyzwaniu. W czasie eksploracji parku możemy również zebrać aż trzydzieści białych motyli. Nie jest to tytaniczne zadanie, ale zmusza do uważniejszego zaglądania w najciemniejsze zakamarki Ravenwood.

Enigmatis 2: Mgły Ravenwood

Katowicki deweloper, wzorem poprzedniej odsłony Enigmatis, postanowił utrzymać Mgły Ravenwood w konwencji HOPA (Hidden Object Puzzle Adventures). W wielu lokacjach mamy specjalne miejsca, gdzie spośród przypadkowych przedmiotów, musimy wyszukiwać rzeczy podane na liście. Niektóre trzeba też łączyć, jak chociażby w przypadku zatrutego wina. Aby „odhaczyć“ ten przedmiot z listy, należy znaleźć kieliszek, wlać do niego odszukane wino oraz truciznę. Gdy odnajdziemy wszystkie przedmioty, otrzymujemy nagrodę, która popycha fabułę do przodu. Trzeba przyznać, że ma to swój urok, zaś wyszukiwanie rzeczy za pomocą pada nie sprawia najmniejszych problemów. Podobnie jak reszta sterowania w mini grach, odbywająca się, w zależności od stopnia rozbudowania, za pomocą triggerów (odpowiadają one również za nasz ekwipunek), kwadratu i trójkąta lub wszystkich naraz.

Enigmatis 2: Mgły Ravenwood

W grze znajduje się również dodatkowa przygoda – Odzyskane Wspomnienia, którą odblokowuje się po przejściu głównego wątku trwającego około 6-7 godzin. Jest to krótki, retrospektywny epizod jednej z napotkanych przez nas osób, który wyjaśnia wątki poruszone w głównej osi fabularnej. Ten krótki prequel przenosi nas do lat 70. XX wieku, przy czym sama epoka gra tu drugoplanową rolę. Park jest identyczny, choć został ukazany z nieco innych perspektyw. Same zagadki są nie mniej ciekawe, co w „podstawce“ i nikomu nie powinny sprawić problemów.

Irytujące drobiazgi

O produkcji  Artifex Mundi można mówić wiele dobrego, ale jest niestety kilka drobiazgów, które powinny zostać lepiej wykonane. Choć głosu naszej detektyw słucha się miło (i na dobrą sprawę nie wyobrażam sobie innego, który by go zastąpił), to w kluczowych momentach jest kompletnie pozbawiony jakichkolwiek emocji. Choć na ekranie widzimy przykładowo antagonistę, który chce nas pojmać, bohaterka sztywno komentuje wydarzenie, jakby wszystko kontrolowała.

Enigmatis 2: Mgły Ravenwood

Równie sztucznie wypadają cut-scenki, gdzie postacie są zmuszone do ruchu. Animacja nie jest mocną stroną Enigmatis 2, lecz tak naprawdę nie o to chodzi w tym tytule. Pewne fragmenty gry z tym związane powinny jednak zostać lepiej wykonane. O ile bezpłciową mimikę jestem wstanie przemilczeć, tak dynamiczne sceny ukazane w bardzo niskiej rozdzielczości, z bohaterami poruszającymi się co najmniej śmiesznie, już nie. Oglądając takie przerywniki od razu przypominają się gry z GameBoy Advance i to porównanie nie jest wielce przesadzone. Dla niektórych graczy lekko uciążliwe może być ręczne przemieszczanie się po Ravenwood – choć odblokowujemy wszystkie lokacje, nie ma możliwości szybkiego podróżowania. Niewiele można powiedzieć o samej muzyce – przez większość czasu przygrywa jeden zapętlony podkład dźwiękowy o spokojnej tonacji, który perfekcyjnie wpisuje się w charakter gry. Przy ważniejszych momentach następuje zmiana, muzyka staje się intensywniejsza, choć trzeba jasno zaznaczyć – ścieżka dźwiękowa nie wybija się na wyżyny i tym samym nie zapisze się na trwałe w Waszych umysłach po skończeniu tej gry.

Enigmatis 2: Mgły Ravenwood

Enigmatis 2: Mgły Ravenwood to świetna alternatywa na spędzenie kilku letnich wieczorów w zagadkowym parku pełnym sprzeczności, gdzie na każdym kroku będziemy zaskakiwani zarówno samą fabułą, jak i wciągającymi mini-grami oraz masą zagadek logicznych. Gra rodem z pecetów bezboleśnie zniosła konwersję na PlayStation 4, zarówno pod kątem optymalizacji, jak i samego sterowania. Jeśli wychowaliście się na starych przygodówkach, lubicie umysłowe wyzwania i nie przeszkadzają wam drobne techniczne niedoróbki – inwestujcie śmiało. Seria Enigmatis to duży powiew świeżości w tematyce point’n click, który umili wam czas pomiędzy przechodzeniem opasłych tytułów AAA, których ostatnio nie brakuje.

Plusy:
+Wciągająca fabuła
+Zróżnicowane zagadki logiczne
+Ręczenie malowane tła
+Klimat tytułowego parku
+Dodatkowy epizod rozszerzający wątki poruszone w fabule

Minusy:
-Sztywna ekspresyjność bohaterów
-Drobne niedoróbki

Ocena: 4,5/5

Recenzja Enigmatis 2: Mgły Ravenwood powstała w oparciu o wersję tytułu na PS4. Screeny pochodzą od redakcji.

Łukasz Kędzierski

Łukasz Kędzierski

Fan twórczości H.P Lovecrafta i Michaela Crichtona, lubiący ponadto popkulturę lat 80 i 90. W wolnych chwilach wielki kibic Juventusu F.C i miłośnik power metalu. Ubóstwia filmowego Batmana Tima Burtona i komiksowego od Douga Moencha. Entuzjasta gier wszelakich, w których ceni przede wszystkim pomysł i grywalność. Wychowany na Pegasusie, PlayStation i GameBoy’u Advance.