Out There: Oceans of Time – kosmiczna strategia dla osób tęskniących za Mass Effect

Out There: Oceans of Time
Newsy

Out There: Oceans of Time to gra z uniwersum, które dotąd znane było głównie z urządzeń mobilnych. Odsłona z podtytułem Oceans of Time trafiła jednak tylko na PC, z czego posiadacze komputerów powinni być naprawdę zadowoleni. Jest to bowiem kawał ciekawej strategii z elementami RPG oraz survivalu.

Tytuł niniejszej publikacji miał pierwotnie brzmieć „Out There: Oceans of Time – Mass Effect dla ubogich”. Po dłuższej zastanowienia stwierdziłem jednak, że byłby to tytuł krzywdzący nową grę studia Mi-Clos. Bo choć Out There grą AAA nie jest, to bezsprzecznie oferuje sporo dobra w każdym aspekcie, w jakim tylko może. Począwszy od wciągającej (choć nieprzesadnie wyrafinowanej) historii, poprzez grafikę, aż po wyjątkowy klimat. Oczywiście znajdzie się tu też kilka bolączek, ale nie ma na świecie gry absolutnie idealnej.

Zanim przyjrzymy się temu, co w Out There: Oceans of Time mnie urzekło, a co mniej, skupmy się na fabule. Oceans of Time jest przede wszystkim kontynuacją gry Out There: Omega Edition, która pojawiła się na systemach mobilnych (iOS, Android) oraz na pecetach, odpowiednio w 2014 i 2015 roku. Trzeba przy okazji nadmienić, że choć tytuł nie był bardzo rozpoznawalny, to osoby, które zdecydowały się w niego zagrać, oceniły go bardzo wysoko. Wystarczy w tej kwestii rzucić okiem na wyniki Metacritic (klik).

out there
Warstwa artystyczna gry, choć bywa nierówna, to jedna z większych plusów gry.
out there
Futurystyczne cywilizacje czekają na odkrycie.

W Out There: Omega Edition wcielaliśmy się w astronautę zagubionego w nieznanych rejonach galaktyki. Jego zadanie było proste – przeżyć na tyle długo, aby odnaleźć drogę powrotną do domu. W międzyczasie poruszaliśmy się między niegościnnymi planetami w poszukiwaniu złóż, surowców i innych elementów, które pozwalały nam przetrwać ten trudny okres. W Oceans of Time fabuła jest bardziej wielopoziomowa, choć zasady gry zbliżone. Kierujemy w niej poczynaniami dowódcy statku kosmicznego, z którego wydostał się Archon – potężna istota zagrażająca życiu całego Wszechświata. Naszym zadaniem będzie powstrzymać wroga, choć łatwo w żadnym razie nie będzie.

Out There
Mamy problem, jesteśmy sami w kosmosie na misji niemal niemożliwej.
out there
Przed nami jednak obszerne połacie pięknych układów planetarnych.

Szybko okaże się, że kapsuła, która uratowała nas przed katastrofą spowodowaną ucieczką Archona, wylądowała w bezpiecznym miejscu, ale… dopiero sto lat po rzeczonym wydarzeniu. Nasz dowódca przeżył w niej dzięki hibernacji, a w tym czasie Archon rozpanoszył się już po galaktyce. Cel jest jeden – przebić się przez różne hierarchie wroga i dotrzeć do Archona. Aby to uczynić będziemy potrzebować pomocy sojuszników.

out there
Do swojej drużyny możemy przyjąć nie tylko ludzi.
out there
Obcy to nie tylko istoty z krwi i kości, ale także syntetyki. Do tego mówiący w nieznanych językach.

Abstrahując od głównej linii fabularnej, warto nadmienić, że w ciągu około 10 godzin zabawy, obok misji głównych pojawią się także te generowane losowo, jako że Out There: Oceans of Time jest po części także przedstawicielem roguelike’ów. Wiele z questów postawi nas dodatkowo przed pewnymi wyborami, które mogą poskutkować utratą / nabraniem punktów reputacji, zdrowia czy surowców. Do zadań jednak jeszcze wrócimy, a teraz słowem o zawartym w grze survivalu. Out There: Oceans of Time jest bowiem strategią o charakterze mocno survivalowym i trzeba wiedzieć, że owe „przetrwańcze” elementy są po prostu wymagające. Innymi słowy – jest to gra, przy której trzeba pogłówkować. Jeśli lubicie w taki sposób spędzać czas przy komputerze, a przy okazji rajcuje Was kosmiczna tematyka – to będzie to produkcja dla Was. Jeśli jednak szybko się frustrujecie i wolicie lżejszą rozrywkę… Cóż, może lepiej, gdy obejrzycie sobie gameplay z gry na YouTubie ;).

out there
W Out There trzeba główkować niemal na każdym kroku. Najbardziej w kwestii surowców.
out there
Surowce można na szczęście także wymieniać u handlarzy na zamieszkanych planetach.

Nowe Out There to gra zrealizowana po części w modelu turowym i w rzucie izometrycznym. Jest tak wtedy, gdy wylądujemy na jakiejś planecie celem eksploracji czy handlu (gwoli ścisłości – to jest ta łatwiejsza część zabawy). Głównym motorem napędowym rozgrywki jest wymuszone na nas przez fabułę przemieszczanie się po galaktyce. Jeśli zagrywaliście się w Mass Effect, skoki pomiędzy kolejnymi planetami nie będą dla Was niczym nowym, a wręcz poczujecie nostalgię. Problem w tym, że do takich podróży potrzebujemy paliwa. Paliwo zaś wytwarzamy ze zdobytych pierwiastków, gdy eksplorujemy planety. Każde lądowanie, a nawet opuszczanie danej planety również skutkuje wykorzystaniem paliwa, więc w grze trzeba po prostu ostro kalkulować. Niemal z ołówkiem w ręku. Ale paliwo to niejedyny nasz problem. Trzeba także liczyć się z koniecznością pozyskiwania i wykorzystywania tlenu czy innych elementów, które posłużą chociażby do rozbudowy naszego kosmicznego statku.

out there
Podczas podróży międzyplanetarnych możemy trafić na generowane losowo, szybkie questy.
out there
Spora część gry to eksplorowanie planet w rzucie izometrycznym. Na raz możemy poruszać się tylko o kilka pól.

I powiem szczerze, że gdyby nie ten dość wysoki poziom trudności, bawiłoby mi się w nowe Out There dużo przyjemniej. Mam jednak świadomość, że wielu z Was takie wyzwania może po prostu lubić, wszak na świecie narobiło nam się ostatnio mnóstwo gier, które nie stawiają ich niemal wcale. Sam jednak nie obraziłbym się na – powiedzmy – trzy poziomy trudności. Tak, aby grą mogło cieszyć się jak najwięcej osób. Wracając jednak do tematu zarządzania zasobami – na zapasy wszelkiej maści musimy zwracać uwagę także przy okazji wielu innych dodatkowych czynności. Nie tylko przy podróżach, ale także przy dobieraniu sobie drużyny (musi się dla niej znaleźć wystarczająco dużo miejsca na statku) czy podczas podchodzenia do misji (za mało jakiegoś surowca może skutkować śmiercią członka drużyny, czy całej drużyny).

out there
Sergei to nasz towarzysz od samego początku. Kolejnych dwóch kompanów dobieramy sobie sami.
Niestety w ekspedycjach naziemnych każdy z członków naszej drużyny może zginąć.

Jak widać, jest więc nad czym główkować, trzeba zastanawiać się ile zasobów przeznaczyć na co, nie ma też miejsca na niepotrzebne ryzyko. Na szczęście wszystkie te mechaniki związane z zarządzaniem są bardzo szybko przyswajalne, w czym pomaga nam zresztą niedługi tutorial. Po jakimś czasie, gdy pewne odruchy w grze wejdą nam już w krew, będziemy mogli na dobre zatracić się w przyjemnej eksploracji i przygodzie. A są one zaiste bardzo przyjemne. Począwszy od stylu artystycznego, w jakim utrzymano grę, poprzez klimatyczny soundtrack (tu znów skojarzenia z Mass Effect), aż po następujące po sobie misje. Jak już wspomniałem, nie rzucają one może na kolana pod kątem pomysłowości, ale nie raz trafi nam się tzw. niespodziewany plottwist, nie wspominając już o wszelkich smaczkach, które miłośnicy gatunku sci-fi, czy nawet samej tylko astronomii w mig podchwycą. No, chyba że jesteśmy nowi w tematyce sci-fi, wówczas powinniśmy być całkiem usatysfakcjonowani fabułą.

out there
Skanowanie planet celem znalezienia ciekawych miejsc do lądowania? BioWare lubi to.
out there
Gwiazdy neutronowe, pulsary, czerwone karły, planety gazowe… Out There to gratka dla miłośników astronomii.

Do przodu pcha nas tu nie tylko chęć odkrywania historii, poznawania obcych ras, ich problemów, czy zagadnień związanych z życiem pozaziemskim, ale także rozwój, który oferuje gra. Z czasem możemy na przykład podróżować na pokładzie dającego więcej przestrzeni statku, czy też nabywać kompanów o przydatniejszych umiejętnościach. Dodatkowo, w miarę jak pozyskujemy kolejne pierwiastki w odpowiednich ilościach, jesteśmy też w stanie rozbudować nasz statek o odpowiednie rozwiązania (np. sięgające dalej teleskopy), przez co na dłuższą metę ułatwiamy sobie dalszą zabawę. Tak naprawdę, co by nie powiedzieć o Out There: Oceans of Time, będą to w większości superlatywy.

out there
Statki kosmiczne mają pewne ograniczenia, dlatego im dalej w grę, tym warto rozglądać się za lepszymi „wózkami”.
out there
Po każdej ekspedycji naziemnej, otrzymujemy tablicę z podsumowaniem.

Trzeba tylko pamiętać, że nie jest to kolejny „samograj”, a tytuł, przy którym trzeba pogłówkować. Ba! Być może nawet podejść do niego kilka razy (po paru porażkach). Po drugie – aby cieszyć się tą produkcją, trzeba też lubić czytać. Out There nie jest oczywiście zalanym ścianami tekstu erpegiem, ale zarówno główne jak i poboczne misje, a w tym odbywające się między bohaterami dialogi, zajmują tu trochę „czasu antenowego”. Bez tego gra byłaby jednak wydmuszką, na którą złożyłyby się wyłącznie mechaniki takie jak rozwijanie statku, pozyskiwanie surowców itd. Byłoby szkoda, bo widać, że nad fabułą pracował tu prawdziwy entuzjasta fantastyki naukowej. W mojej opinii, wielopoziomowe podobieństwo gry Out There: Oceans of Time do serii Mass Effect powinno być wystarczającą rekomendacją, aby po tytuł sięgnąć. Wysunę nawet odważną tezę, że wszelacy fani zagadnień kosmicznych (i główkowania!) będą grą oczarowani.

out there
Eksplorowaniu nie ma końca!
out there
Ale kto by chciał je kończyć, skoro widoki takie przednie.

Promocje

Zobacz wszystkie
Udostępnij:

Prawdziwy Gracz poleca się do polubienia

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie