Oto absolutny hit ostatnich dni w Fortnite Battle Royale

Jak pisaliśmy w ostatnich dniach, jedna z niedawnych aktualizacji gry Fortnite wprowadziła do tytułu samoprzylepny granat, zwany także jako Czepiak (który nomen omen wygląda nieco jak przepychaczka do sedesu połączona z kolczugą i pseudogranatem). Taki granat można wycelować w przeciwnika, po czym napawać oczy jego porażką: Czepiak niczym rzep przyczepia się postaci, po czym radośnie wybucha. Nie brakło jednak graczy, którzy Czepiaka używają na sobie, biegnąc przez mapę z okrzykiem na ustach, zanim ten nie wysadzi go w powietrze…

Fortnite: przyczep sobie Czepiaka

Epic Games po raz kolejny rozszerzył swój asortyment w obrębie gry sieciowej Fortnite. Absolutnym hitem ostatnich dni jest samoprzylepny granat, który nie służy jedynie jakby się wydawało tylko usuwaniu z map wrogów, ale także dobrej zabawie. Wielu graczy jedynie dla hecy (bądź przeszkadzaniu w grze innym graczom), implementuje sobie taki granat po czym biegnąć przez mapy w okrzykach radości (?) wylatuje w powietrze. To, jak wygląda taki wyczyn, możecie zobaczyć poniżej.

Fortnite: samobójstwo w imię zwycięstwa

Są i tacy gracze, którzy wykorzystują Czepiaka w bardziej szczytnych celach, wysadzając się na przykład w okolicach wrogów, by móc zabrać ich ze sobą. To zakrawa już na pochwałę, gdyż zawiera w sobie jakieś elementy bardziej bądź mniej udanej strategii.

Czepiaki: kto mieczem wojuje, od miecza ginie

Użycie takiego granatu może mieć jednak opłakane skutki dla atakującego. Gdy obrzucimy nim przeciwnika, a ten zacznie biec w naszą stronę, to możemy być bardziej niż pewni, że wróg pociągnie nas ze sobą na dno. Dobrze więc zaraz po obdarowaniu wroga Czepiakiem wziąć nogi za pas. Wydaje się, że granaty zostały w społeczności Fortnite’a bardzo dobrze przyjęte: dają dużo frajdy podczas zabawy.

Czepiaki to z pewnością element, którego gracze PUBG mogą zazdrościć. Trzeba przyznać, że broń tworzy niesamowite możliwości i tworzy zaskakujące sytuacje podczas gameplayu. Używacie takich gadżetów w grach? Czy jesteście tradycjonalistami, dzierżącymi w dłoniach zwykłą, sprawdzoną giwerę? A może sami mieliście już okazję się wysadzić? Dajcie znać, jakie są wasze wrażenia.

Ewelina Stój

Ewelina Stój

Bardziej od konkretnych gatunków ceni sobie kiedy gra ma "duszę" i pouczający przekaz. Nieco osamotniona w męskim świecie ruchomych pikseli próbuje udowodnić światu, że gry to także sztuka.