Test obudowy Deepcool Macube 310P – z miłości do chłodu, detali i elegancji

Marka Deepcool ma w swoim portfolio niejedną udaną obudowę. Dziś nadeszła pora, abyśmy przetestowali model Macube 310P należący do serii Gamer Storm. Sam producent opisuje obudowę następującymi słowami – wykonana z dbałością o detale, chłodna i urzekająca. Czy rzeczywiście tak właśnie jest? Wszystko stanie się jasne gdy dobrniemy już do końca niniejszego artykułu. Zanim jednak ruszymy pełną parą z testem śpieszę jeszcze z informacją, że recenzowana dziś konstrukcja kosztuje około 350 złotych i występuje również w białej wersji kolorystycznej.

Obudowy to jeden z tych sprzętów, który często występuje w większej liczbie submodeli, niż tylko jeden czy dwa. W przypadku Deepcool Macube 310 w sklepach natrafić możemy na model podstawowy Macube 310 bądź własnie na 310P, nazwany także jako Performance Version, czyli wersja nastawiona na wydajność. W jakim sensie obudowa może być wydajna? Chodzi oczywiście o dobrą wentylację, o czym świadczyć może półotwarty top, będący elementem odróżniającym konstrukcję 310P od modelu 310. Biorąc pod uwagę także wersje kolorystyczne, ostatecznie mamy aż cztery obudowy do wyboru, bowiem podobnie jak Macube 310, tak i Macube 310P występuje w czerni oraz bieli.

Test obudowy Deepcool Macube 310P

Obudowa wewnątrz kartonu osadzona została między dwoma, solidnymi, niekruszącymi się elementami, a także umieszczona w dodatkowym foliowym worku, zabezpieczającym sprzęt przed porysowaniem czy zabrudzeniami. Także boczny panel ze szkła hartowanego otrzymał wstępne zabezpieczenie pod postacią przyklejonej folii i to z obu stron. Nie musimy się więc martwić, że coś złego przytrafi się obudowie w transporcie, gdy np. kurier będzie miał gorszy dzień. Już podczas poszukiwania akcesoriów (które standardowo producent wrzucił w komorę piwnicy), dostrzeżemy w jak łatwy sposób przebiega demontaż bocznych ścian. Nie tylko zresztą bocznych, ale o tym później. Sprawdźmy teraz co znajdziemy w woreczku z akcesoriami. A jest to 11 opasek zaciskowych, skrócona instrukcja montażu podzespołów (także w języku polskim), zestaw różnych śrubek (około czterdziestu) oraz system zabezpieczenia wnętrza obudowy przed dziećmi, składający się z dwóch narożnych blaszek montowanych do obudowy za pomocą szybkośrubek.

Test obudowy Deepcool Macube 310P

Specyfikacja obudowy Deepcool Macube 310P :

  • Wymiary i waga: 424,6 x 215 x 494,6 mm, 8, 33 kg
  • Obsługa formatów płyt głównych: ATX / microATX / Mini-ITX
  • Porty na przednim panelu: 2x USB 3.0 + 1x Audio 3,5 mm + 1x Mic 3,5 mm
  • Liczba zatok na pamięć masową: 2x 3,5″/2,5” + 2x 2,5″
  • Maksymalna wysokość coolera CPU: 165 mm
  • Maksymalna długość karty graficznej: 330 mm
  • Maksymalna długość zasilacza: 160 mm
  • Liczba slotów rozszerzeń – 7+2
  • Filtry przeciwkurzowe: 1x dół (wyjmowany) 1x góra (na stałe)
  • Chłodzenie na topie – opcjonalne, 3x 120 mm lub 2x 140 mm
  • Chłodzenie na froncie – opcjonalne, 3x 120 lub 2x 140 mm
  • Chłodzenie na tyle: fabrycznie zamontowane 1x 120 mm
  • Kompatybilność z radiatorami: 120 / 140 / 240 / 280 /360 mm front, 120 mm tył (chłodzenie cieczą)
  • Ilość miejsca na przewody za tacką płyty głównej: 23 mm
Test obudowy Deepcool Macube 310P

Deepcool Macube 310P: wygląd i jakość wykonania – zewnątrz

Deepcool Macube 310P to przede wszystkim obudowa dwukomorowa, uraczona fabrycznie wyłącznie jednym wentylatorem na tyle i co ważne – w zupełności pozbawiona podświetlenia pod postacią pasków RGB LED czy diod wentylatora. Część z Was może zacząć się więc zastanawiać, skąd ta wycena sięgająca niemal czterech stówek, skoro na pierwszy rzut oka specyfikacja obudowy nie rzuca na kolana. Częściową odpowiedzią na te wątpliwości niechaj będzie sama już tylko waga – ponad 8 kg w przypadku konstrukcji z jednym tylko wentylatorem i półotwartym topem to sporo, i świadczy tylko o jednym: o użyciu konkretnych materiałów oraz (co za tym idzie) o wytrzymałości obudowy.

Jak już zauważyłem testowany dziś model jest zupełnie pozbawiony błyskotek, co ucieszy osoby, które nie przepadają za wszędobylskim podświetleniem, ale i te osoby, które lubią RGB LED, a jednak wolą zbudować środowisko iluminacji samodzielnie, np. poprzez zastosowanie dedykowanych pasków LED czy wielokolorowego chłodzenia cieczą. Pozornie jest to model do bólu prosty – pozornie, bo ostatecznie potrafi oczarować sposobem demontażu wszystkich ścianek (prócz spodu i tyłu naturalnie), systemem podtrzymującym kartę grafiki czy innymi dopracowanymi rozwiązaniami. Ale o tym wszystkim później, najpierw zajmijmy się wyglądem zewnętrznym.

Test obudowy Deepcool Macube 310P

Zarówno front, jak i prawy bok to czarna, lita blacha i jedyne co rzuca się tu w oczy to szare logo producenta (właśnie na froncie). Podobnie jak prawy bok tak i lewy bazuje na montażu magnetycznym. Oznacza to, że do zdjęcia paneli bocznych wystarczy, byśmy pociągnęli mocniej w wyznaczonych do tego miejscach, aby wnętrze stanęło przed nami otworem. Różnica jest jednak taka, że lewa ścianka to grube na 4 mm hartowane szkło. Jest bardzo lekko przyciemniane i otoczone dekoracyjną, czarną ramką z każdej strony. Góra szklanego panelu to także listwa z napisem Gamer Storm. To właśnie w niej umieszczono naprawdę mocne magnesy, dzięki którym bok trzyma się całego szkieletu.

Nie musimy się martwić, że przypadkowe szturchnięcie, czy nawet lżejsze pociągnięcie spowoduje osunięcie się szyby. Jeśli jednak chcielibyśmy zabezpieczyć lewy i prawy bok jeszcze bardziej (bo mamy na przykład niesforne dzieci), zawsze możemy posłużyć się dołączonymi do zestawu narożnymi blaszkami i przykręcić je do obudowy w wyznaczonych do tego miejscach. W piwnicznej części obudowy odnajdziemy okno, dzięki czemu będziemy w stanie wyeksponować markę (a może nawet podświetlenie) naszego zasilacza, choć zawsze budzi to we mnie obawy, czy przez takie rozwiązanie całość zestawu nie będzie trochę głośniejsza niż powinna.

Test obudowy Deepcool Macube 310P

Top obudowy Deepcool Macube 310P to element odróżniający ją od wersji 310. Nie ukrywam, że ucieszyłem się z szansy recenzowania własnie tego modelu, jako że podstawowej wersji, wyposażonej także w zaledwie jeden tylko wentylator nie wróżyłem niskich temperatur pod obciążeniem. Tu wszystko może wyglądać inaczej (lepiej). Top nie jest zresztą jedynym wentylowanym elementem. Trzeba bowiem zauważyć, że podobnie jak on, tak i zdejmowany panel przedni, na krawędziach posiada jeszcze kolejne wentylowane siateczki (co widać na zdjęciu poniżej), a więc nie powinniśmy obawiać się “grzejącego się piekarnika”.

Co może jednak budzić wątpliwości to fakt, że zamontowana na topie siatka nie jest demontowana, a więc gdy najdzie nas chęć na oczyszczenie jej z kurzu, nie będzie to czynność przesadnie prosta. Zobaczmy jeszcze jakie złącza odnajdziemy na panelu I/O, czyli na omówionym już topie. A będą to przyciski Power, Reset, dwie sztuki USB 3.0 oraz dwie sztuki 3,5 mm jack dla słuchawek oraz mikrofonu. Większość osób powinna być usatysfakcjonowana takim rozłożeniem portów, poza tym warto mieć na uwadze, że wszystko to wygląda symetrycznie i po prostu ładnie, a zielony akcent portów USB stanowi pewne urozmaicenie.

Test obudowy Deepcool Macube 310P

Na tyle obudowy doszukamy się jedynego, preinstalowanego wentylatora z czarnymi łopatkami, którego to producent zezwala na delikatne przesunięcie w dół i górę dzięki osadzeniu śrubek mocujących na szynach. Taki zabieg może okazać się przydatny podczas montażu poszczególnych podzespołów (jest to, gwoli ścisłości, model Nuvoton NCT6793D, którego maksymalnego RPM nie zdołałem się niestety doszukać). Poniżej odnajdziemy jeszcze siedem poziomych wysuwanych śledzi na karty rozszerzeń. Zawsze cenię, gdy śledzie nie są wyłamywane, bo jeśli w przyszłości zdecydujemy się na jakieś przebudowy czy sprzedaż obudowy, można je na powrót umieścić w oryginalnych miejscach.

Tam, gdzie zazwyczaj napotykamy jeszcze dwa śledzie na karty rozszerzeń ułożone pionowo, mamy zamontowaną na jedną śrubkę metalową klapkę. Dzięki temu, jeśli nie korzystamy z tego rodzaju ułożenia kart, do wnętrza obudowy dostanie się zawsze nieco mniej kurzu. Pisząc jeszcze o kurzu – to własnie na spodzie obudowy odnajdziemy jedyny wyjmowany filtr przeciwkurzowy. Szkoda niestety że jest on tego gorszego “sortu”, czyli nie otrzymał dedykowanej plastikowej ramki, przez co umieszczanie go w rynienkach obudowy bywa niewygodne. Przyglądając się tej części obudowy jeszcze przez chwilę namierzymy cztery śrubki dzięki którym będziemy w stanie odkręcić klatkę na dyski twarde celem przesunięcia oraz również cztery, średniej wysokości podgumowane nóżki.

Test obudowy Deepcool Macube 310P

Deepcool Macube 310P: wygląd i jakość wykonania – wewnątrz

W powyższych akapitach opisałem już schemat zdejmowania lewego i prawego boku. Gdy już dokonamy takiego demontażu, mocniejsze pociągnięcie za panel przedni, a później także górny zdecydowanie ułatwi nam zainstalowanie w obudowie dodatkowych wentylatorów. Następnie w kilka sekund przywracamy ścianki na swoje miejsce i “po robocie”.  Szybko, przyjemnie i w sposób zupełnie beznarzędziowy (nie licząc oczywiście dokręcania chłodzenia). Co zauważymy podczas pierwszego rzutu okiem na wnętrze konstrukcji? Chociażby gumowe przelotki na przewody, dzięki czemu mamy pewność, że nie “pokaleczymy” okablowania podczas montażu. Z drugiej jednak strony nie odnotowałem tu tez żadnych ostrych elementów blachy. Cieszy dodatkowo obecność systemu podtrzymującego kartę graficzną, dzięki czemu te najdłuższe nie nadwerężają portu PCI-e, a ponadto lepiej wyglądają, nie przechylając się brzydko pod wpływem własnego ciężaru.

Test obudowy Deepcool Macube 310P

Z drugiej strony wnętrza obudowy (tej płytszej, czyli za tacką płyty głównej) odnajdziemy całkiem sprawny system zarządzania przewodami: dwa rzepy na większe kable jak i sporo wypustek, w których możemy umieścić opaski zaciskowe. Są tu też dwie tacki na dyski SSD (szybki montaż na jedną tylko śrubkę), płytka do podłączenia maksymalnie czterech zestawów wentylatorów, a także kombinowana klatka na dwa dyski HDD / SSD. W całej konstrukcji nie znajdziemy co prawda żadnych mat wygłuszających, ale miło mi zauważyć, że otrzymamy niejako w zamian gumowe wypustki w miejscu gdzie zamontujemy zasilacz, by zniwelować ewentualne jego drgania, mogące powodować niechciane, rezonujące dźwięki. Podczas tej swoistej “rewizji” obudowy Deepcool Macube 310P nabrałem przekonania, że montaż podzespołów będzie łatwy i przyjemny. Czy aby jednak na pewno tak będzie? O tym przekonamy się już poniżej.

Test obudowy Deepcool Macube 310P

Deepcool Macube 310P: montaż podzespołów

Przeczucia względem przyjemnego montażu podzespołów okazały się trafne. Prócz wspomnianych już wcześniej udogodnień jak gumowe przelotki na przewody czy system podtrzymywania karty graficznej, doceniłem też system montowania dysków twardych w piwnicy obudowy. Co prawda nie uda nam się wyjąć całej klatki na dyski poza piwnicę (a jedynie przesunąć ją wzdłuż dłuższego boku obudowy generując więcej miejsca na zasilacz bądź dodatkowe wentylatory na przodzie), ale producent przewidział inne rozwiązanie, które zapewni solidną instalację HDD. Wystarczy bowiem wymontować z klatki na dyski jedną z dwóch sanek przymocowanych na jedną śrubkę, przykręcić do niej dysk i na powrót umieścić całość w klatce dokręcając śrubkę. Szybko i solidnie. Jeśli w przyszłości chcielibyśmy też zawędrować gdzieś z naszym twardzielem, demontaż będzie jeszcze szybszy. Podobnie jest z dyskami półprzewodnikowymi, które dość standardowo już jak na dzisiejsze czasy, zamontujemy na tacce za płytą główną.

Test obudowy Deepcool Macube 310P

W przypadku Deepcool Macube 310P muszę też z radością zauważyć, że złożenie jej należało do jednych z prostszych montaży, które mam za sobą. Żadnych przekombinowań: dedykowany wentylator podpinamy pod wtyczkę Molex zasilacza, zaś podłączenie panelu I/O ogranicza się do wetknięcia trzech wtyczek: reset, power i tej od diody LED informującej o tym, iż komputer pracuje. Dzięki temu obok złączy na topie, niebieskim światłem zaświeci umiejscowiona obok przycisk power dioda, bez dodatkowych świecidełek informujących np. o pracy dysku twardego. Trochę obawiałem się, że magnetyczny system domykania prawego boku zawiedzie przy sporej ilości grubawych przewodów.

Na szczęście wszystko przebiegło bez problemów: choć może za tacką płyty głównej nie ma szalenie wiele przestrzeni, to obyło się bez przekładania przewodów czy tego czego wszyscy nie lubimy najbardziej – zamykania obudowy na siłę. Wystarczyło przyłożyć metalowy panel do prawej strony szkieletu, przyłapać magnes od dołu i bez żadnego wysiłku domknąć całość ruchem ku górze. Jeszcze gwoli wyjaśnienia: zastosowany tu wentylator zakończony jest nie tylko wtyczką Molex, ale też wtyczką 4-pinową, więc jeśli mamy taką ochotę, będziemy w stanie zarządzać nim z poziomu płyty głównej, np. przez oprogramowanie SpeedFan.

Test obudowy Deepcool Macube 310P

Deepcool Macube 310P: kultura pracy i temperatury

Podczas badania temperatur oraz kultury pracy zestawu miało miejsce coś bardzo pozytywnie zaskakującego. Okazało się bowiem, że obudowa Macube 310P z jednym wyłącznie preinstalowanym wentylatorem jest w stanie utrzymywać niższe temperatury niż konstrukcje z dwoma i więcej wentylatorami. Cyrkulacja powietrza jest doprawdy zacna – przytrzymując dłoń nad półotwartym topem, w trakcie grania w bardziej wymagające gry, poczujemy nie tyle lekki powiew powietrza, a mały huraganik. Zgodnie z projektem producenta obudowa ma zasysać chłodne powietrze bocznymi częściami przedniego panelu, zaś wydawać ciepłe górą – i tak się własnie dzieje. Podczas pracy komputer jest też względnie cichy (wentylator nie wydaje dziwnych dźwięków i mamy do czynienia wyłącznie z lekkim szumem powietrza). Nie odnotowałem też żadnych dźwięków rezonującego metalu, także okno na podgląd zasilacza nie wygenerowało dodatkowych dźwięków.

Po lewej temperatury po 15 minutach bezczynności. Po prawej temperatury po 30 minutach grania w grę Wiedźmin 3: Dziki Gon. Jak na wentylator, którego prędkością po wpięciu pod Molex nie jesteśmy w stanie manipulować, a ponadto działający w pojedynkę – zdał on test wyborowo.

Deepcool Macube 310P: podsumowanie

Testowana dziś obudowa Deepcool Macube 310P to zdecydowanie model nie dla każdego. Dość klasyczna, ale i bogata w rozwiązania “buda” zadowoli raczej te osoby, które mają już jakiś wstępny zamysł na wyposażenie jej podzespołami. Sama w sobie, choć nie brzydka, to stanie się piękna dopiero w komitywie z wyposażeniem dobranym ze smakiem. Nie muszą być to od razu podzespoły wypełnione po brzegi podświetleniem LED, ale chociażby płyta główna czy karta graficzna z ciekawym, wyróżniającym się backplatem. W kwestii doposażenia nie widzę tu rozwiązań budżetowych, jako że i sama obudowa takową nie jest. Wpychając do wewnątrz byle co, nie wykorzystamy w pełni jej potencjału, a ten zdecydowanie ma. Zwłaszcza jeśli chodzi o temperatury. Bez wahania zainstalowałbym wewnątrz najwydajniejsze dziś CPU oraz GPU bez obaw, że otrzymamy przegrzewający się piekarnik.

Deepcool Macube 310P to wyjątkowo prosta instalacja podzespołów, ułatwiona szybkim demontażem niemal wszystkich ścian obudowy.

Nie można też zapomnieć, jaki potencjał pod chłodzenie cieczą ma niniejsza obudowa. Przestrzeń, łatwy montaż i kontroler wentylatorów, który przyjmie jeszcze trzy kolejne wtyczki. No i właśnie – to kolejna kwestia, która podkreśla, że Macube 310P nie celuje w każdego, przeciętnego użytkownika komputera, bo do zbudowania w oparciu o tę konstrukcję high-endowej platformy, trzeba będzie trochę więcej umiejętności. Z drugiej zaś strony, jeśli ograniczymy się do wykorzystywania tylko preinstalowanego wentylatora (co – podkreślę znów – wydaje się zmarnowaniem potencjału obudowy), instalacja podzespołów zaczyna być szybka, prosta i przyjemna. Szkoda tylko, że producent nie rozważył bardziej przyjaznego systemu filtrów przeciwkurzowych. Wówczas całość otrzymałaby ode mnie zasłużone 5/5.

Plusy:

  • Prosta instalacja podzespołów, dużo przestrzeni
  • Sprytny i pomocny system demontażu czterech boków
  • Zaskakująco niskie temperatury jak na pracę tylko jednego wentylatora
  • Cicha praca, brak rezonowania dźwięków, dobre spasowanie
  • Możliwość podłączenia wentylatorów zarówno pod płytę główną, jak i pod zasilacz
  • Dbałość o szczegóły: gumowe przelotki, podtrzymywanie GPU

Minusy:

  • Filtrowanie kurzu mogłoby być bardziej dopracowane
  • Brak dedykowanego oprogramowania do zarządzania wentylatorami

Ocena: 4,5/5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chronimy się przed spamem, dlatego prosimy, rozwiąż captcha zanim klikniesz WYŚLIJ: