Polacy pobili rekord Guinnessa w graniu na telefonie komórkowym

W salonie x-kom w Gdańsku padł nowy Rekord Guinnessa. Polacy grali na telefonach bez przerwy przez ponad 24 godziny.

Trójmiejscy gracze: Hubert “Gordon” Blejch, Michał “Golem” Angielczyk, Karol “Bljek” Glaza i Marcin “Gilmoore” Zalewski pobili dziś Rekord Guinnessa w graniu na telefonie komórkowym. Do tej pory tytuł ten należał do grupy z Austrii, która w 2011 roku grała bez przerwy przez 24 godziny i 10 minut.

Wiedziałem, że rekord jest do pobicia. Wcześniej udało mi się zdobyć tytuł najdłużej grającego na komputerze. W czasie PGA w 2014 roku grałem przez ponad 136 godzin. To prawie 6 dni – mówi Hubert „Gordon” Blejch. – Ten rekord nie robił więc na mnie, aż tak dużego wrażenia, chociaż mechanika gry na telefonie jest odmienna. Było o tyle łatwiej, że tym razem mogłem grać ze znajomymi.

Rekord Guinnessa

Kontenderzy rekord bili grając w dwie gry polskiego studia Boombit: Tanks a Lot oraz Dart Club. Pierwsza z nich to produkcja  typu MOBA (multiplayer online battle arena). Gracze toczą walki czołgów w trybach 3 na 3 lub battle royale – każdy na każdego, aż do ostatniego czołgu na polu walki. Druga gra natomiast to wirtualna gra w rzutki w czasie rzeczywistym w trybie multiplayer.

W czasie bicia rekordu, miałem okazję przez telefon porozmawiać z twórcą gry Darts Club. Dowiedziałem się, że była ona stworzona z myślą o 10-minutowych sesjach – mówi Michał Angielczyk. – Muszę przyznać, że mniej więcej po 12 godzinie ciągłego grania zrozumiałem swój błąd w wyborze tytułu – żartuje rekordzista.

Czołgi okazały się całkiem dobrym wyborem. Jest kilka ciekawych trybów, sporo broni i taktyk – opowiadają pozostali uczestnicy. – Pomimo ponad 24 godzin ciągłego grania nie mogę powiedzieć, że gra nas znużyła. Znaleźliśmy za to kilka bugów, które zgłosiliśmy developerowi. Nie wiem jednak czy przeciętny gracz będzie w stanie te błędy znaleźć – komentuje Hubert Blejch.

Rekord Guinnessa

Gracze na telefonach spędzili dokładnie 30 godzin i 5 minut. Teraz rekord będzie musiał być zaakceptowany przez komisję Guinnessa. – Wymagania komisji są bardzo szczegółowe. Wszystkie wytyczne odnośnie przygotowania do bicia rekordu zajmują ponad 50 dwustronnie zadrukowanych kartek A4. Musimy przygotować nagrania, zdjęcia, świadkowie, a nad całością czuwają sędziowie – opowiada Hubert Blejch. – Całe wydarzenie musi też odbywać się też w miejscu publicznym i dostępnym dla widzów. Rekord biliśmy w salonie x-kom. Sklep musiał więc czynny przez 36 godzin bez przerwy. Cały czas też prowadziliśmy stream na żywo – dodaje Hubert.

Komisja Guinnessa ma 5 tygodni na weryfikację otrzymanych dokumentów. Wtedy wynik Polaków zostanie ogłoszony jako oficjalny.

Rekord Guinnessa

Pomysł bicia rekordu pojawił się spontanicznie. Hubert miał już doświadczenie z poprzednich zmagań, więc tym razem było łatwiej. – Rzuciłem pomysł i wszyscy bardzo entuzjastycznie podeszli do jego realizacji. Warto pamiętać, że cała akcja to nie tylko dobra zabawa. Przy okazji naszego bicia rekordu zbieraliśmy środki na fundację Pomorze Dzieciom – tłumaczy Hubert Blejch.

W sumie w trakcie bicia rekordu jak do tej pory udało się uzbierać różnymi kanałami wpłat ponad 2000 zł, lecz zbiórka trwa dalej, chociażby na platformie Facebook (https://www.facebook.com/donate/424281128099945/). Kwotę zebraną w trakcie zmagań podwoić zobowiązała się firma LPP, więc każda wpłacona przez was złotówka liczy się podwójnie!

Źródło: informacja prasowa

Darek Madejski

Darek Madejski

Wychowany na Amidze i pierwszej odsłonie PlayStation. Do dziś często sięga po hity z lat 90.