Netflix do gier – tak Microsoft nazywa swój nowy pomysł, nad którym pracuje

Dyrektor generalny Microsoftu – Satya Nadella – zaznacza, że celem firmy jest zbudowanie Netflixa do gier.

Amerykanie rozwijają obecnie swój projekt xCloud i jak zaznacza Nadella (dzięki businessinsider), już teraz pracownicy określają go wewnątrz firmy jako Netflix do gier.

xCloud ma bowiem opierać się na takiej samej zasadzie, co popularny serwis oferujący wideo na żądanie poprzez streaming, lecz oczywiście będziemy wypożyczać nie filmy, lecz gry. Za odpowiednią kwotę (abonament) zyskamy dostęp do szerokiego katalogu gier, w które – co najważniejsze – pogramy nie tylko na konsoli Xbox, lecz w zasadzie na każdym urządzeniu. I nie chodzi tutaj o gry indyki. xCloud pozwoli pobawić się przy produkcjach AAA nawet na telefonie.

Cóż z tego, skoro prawie każda duża firma technologiczna pracuje obecnie nad formą technologii strumieniowania gier wideo? Nadella twierdzi, że Microsoft ma pod tym względem przewagę nad konkurencją. Wskazuje przy tym na Xbox Play Anywhere (kupujemy grę i bawimy się przy niej na XOne i PC) oraz dużą bazę gier. Ponadto szef Microsoftu zaznacza, że jego firma ma silniejszą pozycję strukturalną, ponieważ prowadzi zarówno biznes oparty na konsolach, jak i biznes oparty na PC.

Businessinsider przytacza również zeszłoroczną wypowiedź Phila Spencera, szefa działu Xbox: Na świecie jest 2 miliardy graczy. Nie sprzedamy 2 miliardów konsol. Wiele z tych osób nie posiada telewizora, wielu nigdy nie było właścicielem komputera, a dla wielu ludzi na świecie telefon jest ich jedynym urządzeniem. Chodzi o to, aby dotrzeć do klienta, gdziekolwiek się znajduje, na urządzenie, które posiada.

Sądzicie, że Microsoft rzeczywiście będzie firmą, która w przyszłości będzie mogła poszczycić się mianem Netflixa do gier? Przypominamy, że Google rozwija swój Project Stream, Sony ma PlayStation Now, a do walki na streaming stają też Verizon i Amazon.

Darek Madejski

Darek Madejski

Wychowany na Amidze i pierwszej odsłonie PlayStation. Do dziś często sięga po hity z lat 90.