Humankind - fragment polskiej okładki gry

Jakub Stremler

Popkulturowy kombajn lubujący się w literaturze weird fiction, filmowych horrorach, dobrej muzyce i grach wszelkiego rodzaju. Po godzinach studiuje game design i pielęgnuje pasję do sportu.

2 komentarze

Recenzja Humankind. Umarł król, niech żyje nowy imperator!

Strategia 4X od twórców marki Legends to konkurencja dla Sid Meier’s Civilization. Twórcy dużo obiecywali, ale czy wszystko poszło zgodnie z planem?

Jestem gigantycznym fanem strategii turowych. Zjadłem zęby na serii Total War i darzę dość trudną miłością markę Sid Meier’s Civilization. Trudną, bo choć widziałem ogromną ilość problemów piątej i szóstej odsłony cyklu, grałem w nie z braku lepszej alternatywy.

Zapowiedź Humankind od Amplitude Studios od razu przykuła moją uwagę. Na papierze tytuł ten brzmiał jak spełnienie marzeń – to Civilization, ale nieokrojone na potrzeby wielu dodatków i z rozbudowanymi systemami personalizacji własnej nacji.

Czekałem więc na premierę, śledziłem materiały przedpremierowe i w końcu możemy powitać tę produkcję na rynku. Udało mi się ograć Ludzkość i poniżej dowiecie się, czy tytuł ten faktycznie ma szanse w starciu z klasykiem Firaxis. Mały spoiler – w tym pojedynku Humankind ma na sobie zbroję z włókna węglowego i karabin laserowy, a Civilization nosi kolczugę oraz jest wyposażone w zacinającą się strzelbę.

Humankind, czyli kulturalna rewolucja

Wcześniejsze porównanie nie jest wcale aż tak przesadzone, jak mogłoby się wydawać. Mam jednak na uwadze, że ostatnia Cywilizacja ukazała się w 2016 roku, choć otrzymała bardzo długie wsparcie po premierze. Niemniej w dalszym ciągu jest (a raczej już była) jedyną strategiczną i „historyczną” turówką, która przebijała się do szerszego grona graczy.

Humankind prezentuje bardzo, bardzo podobne założenia rozgrywki, co swój konkurent. To gra strategiczna, w której tworzymy swoje imperium od podstaw, rozwijamy miasta, angażujemy się w dyplomację i wojny, a także dokonujemy odkryć i eksplorujemy nowe tereny. Brzmi znajomo, nieprawdaż?

Humankind - zrzut ekranu 3

Różnice widzimy jednak już od samego początku. Nie wybieramy preferowanej przez siebie nacji, ale awatara. Nasz awatar startuje na mapie w erze prehistorycznej z paroma jaskiniowcami, którzy muszą chwilę przetrwać, a następnie się osiedlić. Gdzie jest haczyk?

W ciągu pierwszych minut rozgrywki wybieramy pierwszą z kilku dostępnych na ten moment gry kultur. Każda z nich ma swoje cechy szczególne, jednostki i bonusy, które będą nam towarzyszyć przez pewien okres. Nie należy się jednak przywiązywać do danej kultury, bo co jakiś będziemy mogli wybrać nową. Możemy zostać przy pierwotnie wybranym szlaku, ale raczej nie jest to najlepsza opcja z uwagi na „starzenie się” statystyk unikalnych jednostek.

Kultur jest dokładnie sześćdziesiąt i możemy je dowolnie mieszać. Ostatecznie pozwala to na taki szalony miks jak, przykłdowo, kultura egipska, która ewoluuje w polską i swój rozwój kończy na chińskiej. Rzecz jasna wyborów jest po drodze więcej.

Od lepianki po wieżowiec

Wybór kultury to tylko jedna z opcji, o której przyjdzie nam zadecydować. Na przestrzeni gry będziemy mieć do czynienia z sytuacjami, kiedy spędzimy parę ładnych minut na dokładnym planowaniu dalszego rozwoju. Im większe imperium, tym więcej mamy do ogarnięcia. Co więcej, postęp czasu odblokowuje nowe surowce i opcje, które również wymagają obeznania.

Choć dla amatorów strategii 4X może to brzmieć przerażająco, spokojna głowa. Humankind to nie Europa Universalis IV lub inna gra Paradox Interactive i nie zostaniecie przytłoczeni setkami ekranów interfejsu i masą statystyk. Owszem, żeby dobrze się bawić trzeba zapoznać się z podstawami gry, ale nie jest ona skomplikowana. Rzekłbym, że pomimo większej ilości mechanik, może mieć ten sam próg wejścia, co szósta Cywilizacja. W razie problemów, wystarczy włączyć wewnątrzgrowy samouczek. Jest całkiem przyzwoity.

Jak już wspominałem, poziom trudności zazwyczaj rośnie wraz z rozwojem naszego imperium. Ten odbywa się płynnie i patrzenie, jak nasza cudowna kraina rośnie w siłę jest bardzo satysfakcjonujące. Rozbudowa państwa i wybranych mieścin oraz dalsze ekspansja to też czysta przyjemność. Pomaga w tym również przejrzysty i bogaty w funkcje interfejs, którego Cywilizacja może Humankind pozazdrościć.

Opcji jest cała masa, gra jest mocno rozbudowana i pozwala na trochę kombinowania. Od nas zależy, na czym skupi się nasze imperium. Możemy inwestować w handel i pokój z sąsiadami, ale równie dobrze naszym celem może być pełna autonomia, która wymaga podbojów. Trzeba też dbać o wybór polityki naszego państwa oraz podejście do religii i innych, ważnych spraw. Podobnie z dyplomacją – nic nie stoi na przeszkodzie, aby wojować z każdym i walczyć samemu lub zasłonić się sojusznikami, ale równie dobrą opcją jest dobre życie z innymi nacjami. Wszystko zależy od sytuacji i naszych celów.

A więc wojna!

Jeśli już dojdzie do wojny, ta jest według mnie dużo ciekawsza, niż w Sid Meier’s Civilization. Bitwy standardowo nie odbywają się automatycznie, choć istnieje opcja szybkiego rozwiązania konfliktu. Nie spodziewajcie się wielkich batalii rodem z serii Total War, ale i tak jest ciekawie.

Starcia z wrogiem odbywają się turowo. Rozstawiamy swoje jednostki na planszy, a następnie posyłamy nasze siły w zastępy przeciwników. Dobre rozstawienie jednostek to podstawa, bowiem wpływ na to, ile obrażeń zadamy ma między innymi ułożenie terenu i to, czy nasza jednostka – w przypadku oblężeń – znajduje się za murem lub inną przeszkodą.

Humankind - zrzut ekranu

Co więcej, poszczególne typy armii kontrują inne jednostki. To typowa dla produkcji 4X „gra w papier-kamień-nożyce”, ale formuła ta sprawdza się od lat, jeśli jest odpowiednio zbalansowana. W Humankind na balans raczej nie mogę narzekać, choć zawsze znajdą się wyjątki. Nie są one na szczęście specjalnie zauważalne.

Jestem przekonany, że taka forma bitew nie przypadnie każdemu do gustu. Są one dość czasochłonne, wymagają niekiedy sporo zaangażowania i kombinowania, ale, jak już wspominałem, da się je rozwiązać błyskawicznie. To podobny przypadek, co w serii Total War – jeśli zależy nam na czasie lub nie lubimy skupiać się na taktyce, możemy po prostu kliknąć jeden przycisk i zakończyć konflikt.

Obecny w Humankind system bitew nie jest niczym odkrywczym ani specjalnie rozbudowanym. To jednak świetny kompromis między angażującymi starciami, akcją i czymś dla mniej cierpliwych graczy. Według mnie Sid Meier’s Civilization powinno pożyczyć sobie ten system w kolejnej odsłonie. Bardzo dużo by na tym zyskało.

Coś dla oka, coś dla ucha, coś dla wygody

Nigdy nie wymagam od strategii, aby wyglądały zjawisko. Ot, czytelna dla oka grafika jest dla mnie w zupełności wystarczająca. Jeśli do tego jest ładna, tym lepiej. Oprawa Humankind jest urodziwa, czytelna i do tego jeszcze szczegółowa, więc już w ogóle trudno mi się do czegoś przyczepić.

Humankind - zrzut ekranu 2

Miasta może nie tętnią życiem, ale przynajmniej starają się tak wyglądać. Na ulicach czasem widać przechodniów, po traktach ociężale suną wozy z towarami, a po niebie szybują ptaki. To drobne detale, na które z czasem przestaje się zwracać uwagę, ale mnie cieszą.

Chwaliłem już wcześniej interfejs, ale zrobię to znów. Naprawdę doceniam jego minimalistyczny, intuicyjny i w pełni przejrzysty design. Praktycznie każdy jego element jest odpowiednio opisany i nawet przez chwilę nie miałem problemu ze zrozumieniem, która ikona odpowiada za interesujący mnie element. To bardzo ważne w grach strategicznych.

Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to fakt, że niektóre elementy zdają się być nieco rozciągnięte na ekranie o proporcjach 21:9. Czasem są to ekrany wczytywania, a czasem jedna z ikonek jest nienaturalnie daleko od zestawu innych. Zdarza się to rzadko i nie jest bardzo uciążliwe, ale warto zwrócić uwagę na ten szczegół, jeśli posiadacie ultrapanoramiczny monitor.

Jest ładnie i czytelnie, ale obraz to nie wszystko. Jeśli lubicie wsłuchiwać się w muzykę w grach strategicznych, nie będziecie zawiedzeni. Ta jest bardzo klimatyczna, różnorodna i dobrze pasuje do atmosfery całej rozgrywki. Niektóre utwory naprawdę wpadają w ucho.

Dodatkowo wspomnę o narratorze, który ochoczo komentuje to, co dzieje się na ekranie. Ma przyjemny głos i często rzuci srogim sucharem lub ciekawostką, ale jest jeden problem – robi to po prostu za często. Co więcej, lubi się również powtarzać. Może nie był on dla mnie bardzo irytujący, ale jeśli spędzicie z grą dziesiątki godzin, najpewniej będziecie chcieli go wyłączyć.

Uwielbiam Humankind i chcę więcej!

Humankind - zrzut ekranu 4

Nie będę owijał w bawełnę – moim zdaniem Humankind to pogromca Cywilizacji. Ta gra oferuje prawie wszystko, co ma jej konkurent, ale rozwija wiele mechanik i dodaje bardzo urozmaicający rozgrywkę system kultur. Co więcej, interfejs również wypada lepiej, a cała gra zdaje się być po prostu bardziej płynna i satysfakcjonująca.

Co więcej, ani przez chwilę nie czułem, że twórcy zaoferowali mi niekompletny produkt, aby dorzucić potem coś w DLC. Może nie było to bardzo odczuwalne w szóstej Civce, ale piąta odsłona cyklu była w moim mniemaniu paskudnie pocięta. Twór Amplitude Studios to kompletny i wypełniony dobrej jakości zawartością produkt. I tak jestem praktycznie pewny, że w przyszłości otrzyma duże dodatki. Nawet jeśli nie, to grę czeka długie życie, jeśli dobrze się sprzeda.

Twórcy zaznaczyli, że szykują wsparcie dla modów. Dodatkowo w grze znajdziecie edytor map, a sekcje w menu wskazują, że implementacja zawartości od społeczności będzie bardzo prosta. To dobrze wróży przyszłości tej produkcji, a w grze znajdziemy nawet multiplayer, który z pewnością przyciągnie na dłużej fanów sieciowych zmagań.

Czuję, że tytuł ten w pełni spełnił moje oczekiwania. Mógłbym mu z czystym sumieniem dać maksymalną ocenę, gdyby nie kilka pomniejszych wpadek. Nie jest to gra bez wad – w trakcie rozgrywki natknąłem się na parę błędów. Ponadto czuję, że brak jej „tego czegoś” co wybiłoby ją jeszcze wyżej ponad Cywilizację. To w gruncie rzeczy wciąż bardzo podobne gry, ale propozycja Amplitude Studios robi większość rzeczy po prostu lepiej i dorzuca trochę od siebie. Do ideału w dalszym ciągu odrobinę brakuje.

Mógłbym tak o Humankind pisać godzinami, bo jest o czym, ale chyba wszyscy już wiecie, czy jest to gra dla Was. A teraz wybaczcie, muszę machnąć jeszcze jedną, może dwie tury. Podbój sąsiednich imperiów nie może czekać.

Humankind - grafika

Humankind

Na taką strategię czekałem od dawna

Amplitude Studios dostarczyło bardzo solidną i dopracowaną strategię. Humankind to godny rywal Cywilizacji, który moim zdaniem wyprzedza ją pod względem satysfakcji płynącej z rozgrywki oraz wygody. Dodatkowo na pochwałę zasługuje miła innowacja w postaci systemu kultur oraz czytelna oprawa. Fani turówek zdecydowanie powinni sięgnąć po ten tytuł.

4.5

Plusy

  • Syndrom "jeszcze jednej tury"
  • Przejrzysty oraz - co najważniejsze - funkcjonalny interfejs
  • Mnogość możliwości
  • Ładna, szczegółowa i czytelna grafika
  • Przyjemna dla ucha i różnorodna muzyka
  • Spora ilość zawartości, a w przyszłości pojawią się modyfikacje od graczy

Minusy

  • Pomniejsze błędy i niedoskonałości
  • Narrator bywa irytujący
  • Przydałoby się troszkę więcej innowacji względem konkurencji
Rejestracja konta

Dołącz do grona użytkowników Planety Gracza

Chcesz brać udział w konkursach, wygrywać nagrody i wiedzieć o najnowszych premierach jako pierwszy? Zarejestruj się i dołącz do naszej społecznośći.
Rejestrując się, akceptujesz regulamin naszego serwisu

Masz już konto? Zaloguj się