GravaStar Sirius Pro – niebanalne, dokanałowe słuchawki TWS z gamingowym zacięciem

Gravastar Sirius Pro
Publicystyka Redakcja Poleca

Dokanałowe słuchawki bezprzewodowe, zwane popularnie jako TWS-y, zdominowały już bardzo dużą część rynku audio. Co powiecie jednak na model naprawdę odjechany wizualnie, wodoszczelny, o niskich opóźnieniach i z wirtualnym dźwiękiem 5.1? Przed Wami GravaStar Sirius Pro.

Słuchawki TWS (True Wireless – prawdziwie bezprzewodowe) to ostatnimi czasy widok bardzo częsty. „Pchełek” tych używamy mianowicie już nie tylko do słuchania muzyki podczas treningów biegowych czy na siłowni, ale także w komunikacji miejskiej czy nawet w biurze. Dobre TWS-y potrafią być bowiem także wygodne i gwarantować przy tym całkiem niezłe odcięcie od dźwięków z zewnątrz. Popularność tego typu konstrukcji sprawiła, że nie dziwimy się już, gdy producenci proponują nam także modele o „gamingowym zacięciu”. I nie chodzi tu tylko o podświetlenie LED (które GravaStar Sirius Pro również mają), ale także o tryb niskich opóźnień czy inne ulepszenia dla graczy. Tak się składa, że testowane dziś słuchawki mają sporo takich growych funkcji w zanadrzu.

ZAMÓW – GravaStar Sirius Pro

Model GravaStar Sirius Pro to douszne (a pisząc dokładniej – dokanałowe) słuchawki bezprzewodowe, pracujące dzięki łączności Bluetooth w wersji 5.2 (najnowszej). Zbudowano je w oparciu o wkładaną do małżowiny usznej kopułkę, która mieści między innymi przetworniki, mikrofony oraz akumulator. GravaStar Sirius Pro, tak jak i większości tego typu słuchawek, towarzyszy etui pełniące jednocześnie funkcję pudełeczka do przechowywania, jak również etui doładowującego (swoistego powerbanka). Dzięki niemu będziemy mogli naładować słuchawki będąc nawet poza zasięgiem gniazdka z prądem. Wśród najważniejszych cech urządzenia znajdziemy jeszcze takie elementy, jak dotykowe panele sterujące, wodoszczelność w klasie IPX5 czy też wirtualny dźwięk 5.1.

GravaStar Sirius Pro
Budowa słuchawekdouszne (dokanałowe)
Łącznośćbezprzewodowa, Bluetooth 5.2
Obsługa kodekówSBC, AAC
Pasmo przenoszeniabrak danych
Przetwornik7,2 mm
ANC nie
Tryb gier (niskie opóźnienia)tak
Czujniki zbliżeniowetak
Podświetlenie LEDtak, w etui
WodoszczelnośćIPX5 (pot i lekki deszcz)
Multi-pointnie
Szacowany czas pracy na jednym ładowaniudo 4 godzin
Ładowanieprzewodowe, USB-C
Wsparcie dla asystentów głosowychtak
Wersje kolorystyczneszary, zielony
Cenaok. 560 zł
Test Gravastar Sirius Pro
ZAMÓW – GravaStar Sirius Pro

GravaStar Sirius Pro – zestaw, budowa i jakość wykonania

Słuchawki GravaStar Sirius Pro zaskakują jeszcze przed wyjęciem ich z opakowania, ponieważ… No właśnie – już samo opakowanie cechuje się niebanalnym, przyciągającym spojrzenia wyglądem. Pudełko wygląda mianowicie tak, jakby było swego rodzaju metalową skrzynką z oknem na topie. W rzeczywistości mamy tu jednak do czynienia ze stylizowanym na metal tworzywem, choć przyznam, że całkiem solidnym. Daleko mu do przysłowiowej chińszczyzny, która rozpada się od samego patrzenia. Gdy nacieszymy już oczy głównym opakowaniem i zdecydujemy się je otworzyć, spostrzeżemy słuchawki umieszczone w niemniej efektownym etui ładującym. Obok spoczywa zaś czarne, tekturowe pudełeczko, skrywające przewód USB-C (ładujący etui), trzy dodatkowe pary gumowych wkładek dousznych (o różnych rozmiarach) oraz ok. 80-centymetrowy łańcuch, dzięki któremu sprzęt można zawiesić np. na szyi bądź opleść wokół nadgarstka. To fajny dodatek, dzięki któremu wzrasta szansa na to, że słuchawek tak prędko nie zgubimy. „Wisior” to także kilka dodatkowych punktów do designu słuchawek. Zresztą popatrzcie sami na zdjęcie poniżej. Czy to nie wygląda kozacko?

Test Gravastar Sirius Pro

Jak już wspomniałem, równie niebanalne jest etui ładujące słuchawki. Kształt dość trudno jest opisać, więc powinny wystarczyć Wam dołączone do recenzji zdjęcia, ale trzeba wspomnieć o tym, że zbudowano je w całości z metalu (stop cynku). Dzięki temu mamy do czynienia ze sprzętem, który w momencie upadku na podłogę, prędzej zniszczy nam podłogę, niż samemu doświadczy uszczerbku. Wyjątkowości dodaje tu także podświetlenie LED i choć rozlewa się ono wyłącznie z jednego źródła (pasek nad logiem producenta), to ciekawie oświetla całą, wewnętrzną wnękę etui. Podświetleniem możemy do pewnego stopnia zarządzać. Otóż na spodzie etui, tuż obok złącza ładowania USB-C, znajdziemy przycisk, zmieniający iluminacje, a w zasadzie to jego stałą barwę (czerwony, zielony, fioletowy, pomarańczowy, błękitny, bądź niebieski). Pasek LED pełni także inną funkcję – wskazuje nam poziom mocy akumulatora podczas ładowania. Podświetlenie to jednak nie koniec niecodziennych rozwiązań. Po dokładniejszym zapoznaniu się z etui okaże się, że wspomniana już wewnętrzna pusta przestrzeń pełni też rolę otwieracza do butelek! Nie dość, że efekciarsko, to jeszcze praktycznie.

Test Gravastar Sirius Pro

Najwyższa pora, aby przyjrzeć się najważniejszemu elementowi, a więc słuchawkom. Aby się do nich dostać, trzeba wcisnąć solidny przycisk na boku etui i opuszkami palców, zdecydowanym ruchem w górę wydobyć pchełki. Celowo wspominam o zdecydowanym pociągnięciu, bowiem słuchawki trzymają się w etui bardzo konkretnie dzięki mocnym magnesom. To kolejny wyznacznik solidności zestawu. Jeśli bowiem, nawet jakimś sposobem, etui nam się przypadkowo otworzy (np. w kieszeni), to słuchawki na pewno z niego nie powypadają. Cóż, przyznam szczerze, że czasami nawet intencjonalne wyciąganie słuchawek nie należy do zbyt łatwych. Wracając jednak do pchełek – te, jak na nowoczesne TWS-y przystało, są raczej niewielkie, a każda z nich waży zaledwie 4 g, co w tej kategorii bywa rzadkością (na plus). Przekłada się to na wygodę korzystania, o czym już za moment. Pchełki, podobnie jak ich etui, utrzymane są głównie w czerni oraz stali, choć znalazło się także nieco miejsca na seledynowe ozdobniki w okolicach dotykowych paneli. Te zresztą, także uraczono ozdobnym elementem – logotypami producenta.

ZAMÓW – GravaStar Sirius Pro
Test Gravastar Sirius Pro

GravaStar Sirius Pro – komfort i wrażenia z użytkowania

Słuchawki GravaStar Sirius Pro w uszach „siedzą” bardzo komfortowo. Zawdzięczamy to ich lekkości oraz niezłemu wyprofilowaniu kopułek. Nie jest to jednak model po założeniu którego, zupełnie o nim zapomnimy. Wszystko dlatego, że GravaStar Sirius Pro wchodzą do kanału słuchowego dość głęboko. Dzięki temu możemy jednak spodziewać się m.in. mocniejszych basów oraz solidnego trzymania się w uchu. Miło mi jednak zauważyć, że nie ma w związku z tym żadnego dyskomfortu, a więc uciskania, zakleszczania czy nawet swędzenia kanału słuchowego, co w przypadku konkurencji czasami się zdarza. I kolejne dwie godne uwagi cechy: słuchawki ze spokojem nadają się także do biegania, jako że nawet po dłuższych dystansach nie luzują się w małżowinie. A druga rzecz, choć zestawu nie wyposażono w funkcję ANC (aktywnej redukcji szumów), to sprzęt oferuje bardziej niż tylko zadowalającą redukcję pasywną. Innymi słowy – słuchawki wypełniają ucho na tyle dokładnie, że odcinają sporą ilość dźwięków z zewnątrz. Taki poziom pasywnej redukcji szumów z pewnością docenią nie tylko gracze, ale także osoby, które w słuchawkach często poruszają się także po mieście. W kwestii użytkowania można niemniej nieco ponarzekać na responsywność dotykowych paneli. Niestety nie zawsze dobrze zliczają one ilość naszych tapnięć. Jest na to jednak pewne remedium – lepiej nie robić tego za szybko. Minimalnie większe przerwy miedzy uderzeniami w słuchawkę gwarantują, że sterowanie będzie działało bez zarzutu.

A oto już jakie możliwości sterowania oferują wspomniane panele:

  • 1 tapnięcie w L/P słuchawkę – play/pause,
  • 2 tapnięcia w P słuchawkę – pomiń utwór,
  • 2 tapnięcia w L słuchawkę – odtwórz utwór od nowa,
  • 3 tapnięcia w P słuchawkę – zmiana między trybem muzyka i gaming,
  • 3 tapnięcia w L słuchawkę – zmiana między trybem muzyka i film,
  • 4 tapnięcia w L/P słuchawkę – wywołanie asystenta głosowego,
  • przytrzymanie L słuchawki – przyciszanie,
  • przytrzymanie P słuchawki – pogłośnienie.
Test Gravastar Sirius Pro

GravaStar Sirius Pro – jakość dźwięku i praca mikrofonów

Przetworniki słuchawek GravaStar Sirius Pro zostały przygotowane we współpracy z amerykańską marką Knowles, która zajmuje się dostarczaniem m.in. mikroakustycznych rozwiązań na całym globie (procesory audio, mikrofony itp.). Współpraca ta, w mojej opinii, zaowocowała pozytywnie. Ostatecznie słuchawki brzmią w sposób kulturalny, dość zrównoważony, ze szczególnym dopieszczeniem średnicy (wokale) oraz lekkim wysunięciem na przód tonów niskich. Te ostatnie są raczej sprężyste i responsywne, niż rozlewające się po pozostałych pasmach, ale nie można też narzekać na brak tzw. sub-basu, a więc możliwie najniższych tonów niskich. W efekcie słuchawki brzmią ciepło, ale także mocarnie. Jest też jednak zaskakująco przestrzennie, co pozytywnie procentuje podczas grania w gry. W zasadzie, osobiście nie potrzebowałem żadnego dodatkowego grzebania w korektorze graficznym smartfona czy peceta, aby w pełni polubić się z dźwiękiem dostarczanym przez słuchawki.

ZAMÓW – GravaStar Sirius Pro

Słuchawki wyposażono w mikrofony (po dwa na słuchawkę), co oznacza, że w razie potrzeby sprzęt wykorzystamy także do komunikacji. Trzeba jednak wiedzieć, że nie jest to mikrofon, którego jakością chcielibyśmy się chwalić. Zarówno w przypadku rozmów telefonicznych, jak i podczas komunikacji przez internet (granie przez sieć czy wideokonferencje), nasi rozmówcy nie będą mieli problemów z tym, aby nas zrozumieć, jednak nasz głos nie zabrzmi najbardziej czysto. Czuć w nim mianowicie oznaki kompresji, która może wynikać z pracy ENC (środowiskowa redukcja hałasów). ENC dba o to, aby nasz rozmówca słyszał nas jak najwyraźniej, nawet jeśli w tle gra u nas muzyka czy przejeżdżają samochody. Dźwięki te są mianowicie tłumione (w przypadku GravaStar Sirius Pro działa to całkiem nieźle), jednak nie pozostaje to bez wpływu właśnie na nasz głos, który także poddawany jest pewnej obróbce dźwiękowej. Także trochę coś za coś.

Test Gravastar Sirius Pro

GravaStar Sirius Pro a gry – pozycjonowanie, opóźnienia itp.

Zanim przejdziemy do opisu wrażeń z gry z wykorzystaniem słuchawek GravaStar Sirius Pro, warto wiedzieć, że konstrukcja oferuje trzy presety dźwiękowe: muzyczny, filmowy oraz dedykowany właśnie grom (wywołuje się je poprzez panele dotykowe, o czym pisałem kilka akapitów wcześniej). W wielkim uproszczeniu presety te można przedstawić następująco:

  • Tryb muzyki – dźwięk z czystym i naturalnie brzmiącym wokalem oraz głębokimi basami;
  • Tryb filmu – dźwięk z pogłębioną przestrzennością, mającą na celu imitować wrażenia z sali kinowej;
  • Tryb gry – cyfrowe wirtualizowanie dźwięku do systemu 5.1, co zapewniać ma większą immersję + opóźnienia obniżone do 65 ms.

Przyznam szczerze, że użytkując słuchawki GravaStar nawet w trybie muzyki czy filmu, na linii audio-wideo nie byłem w stanie zaobserwować najmniejszych opóźnień. Innymi słowy wszystko to, co dzieje się na ekranie smartfona czy monitora, bez zauważalnej zwłoki odgrywane jest dźwiękowo w słuchawkach. Czy więc tryb gry (gaming mode) ma tu jakąkolwiek zasadność? Ma, bowiem gry (zwłaszcza kompetytywne) wymagają możliwie niskich opóźnień w przesyłaniu sygnału audio, nawet jeśli na pierwszy rzut oka i ucha nie jesteśmy w stanie odróżnić ich od klasycznych 150 ms, które generowane są przez kodek AAC. Słuchawki GravaStar Sirius Pro w trybie gry zmniejszają opóźnienia do 65 ms, nie stając tym samym na drodze naszemu refleksowi. Tyle tylko, że niższe opóźnienia wymagają nieco więcej energii, a więc oferują nieco niższy czas pracy na baterii, ale o tym już za moment. Wracając jednak do wydajności trybu gier – czy jest on wart grzechu, czy lepiej go sobie odpuścić?

Test Gravastar Sirius Pro

Jeśli zaczniemy korzystać ze słuchawek podczas giercowania, i to nawet nie uruchamiając jeszcze trybu gry, szybko zauważymy jak szeroką scenę oferują tu przetworniki. Innymi słowy – granie w tytuły takie jak Cyberpunk 2077 czy Ghostwire Tokio (a więc w gry o dość przeciętnym tempie rozgrywki) jest przyjemne i ma sens. Jeśli jednak zdecydujemy się na uruchomienie trybu gier (dźwięk 5.1 + niskie opóźnienia), napotkamy pewien problem. Otóż opóźnienia na linii dźwięk-obraz rzeczywiście zauważalnie ulegną zmniejszeniu, jednak dźwięk z przetworników stanie się nieprzyjemnie metaliczny i wybrzmiewający jakby spod wody, tracąc przy tym mocno na dokładności pozycjonowania. Przy grach dla jednego gracza lepiej więc pozostać przy trybie dedykowanym muzyce, gdzie brzmią jak rasowe słuchawki gamingowe. Nieco większe opóźnienia nie wpłyną wtedy na naszą rozgrywkę, ale otrzymamy za to dużo lepsze wrażenia dźwiękowe.

Jeśli zaś włączymy sieciowe gry kompetytywne pokroju CS:GO bądź Battlefielda 2042, szybko spostrzeżemy, że niskie opóźnienia gwarantowane przez tryb gry są tu niezbędne. Niestety idące za tym jednoczesne uruchomienie wirtualnego 5.1 sprawia, że dźwięki gry stają się nienaturalne. Szkoda, że niskich opóźnień nie da się uruchomić odrębnie od dźwięku 5.1, bo jak pokazuje tryb muzyczny, nawet bez 5.1 Sirius Pro bardzo dobrze pozycjonuje przeciwników.

Test Gravastar Sirius Pro

GravaStar Sirius Pro – czas pracy na akumulatorze

Producent zapewnia, że słuchawki po naładowaniu baterii powinny pracować przez 4 godziny, zaś energia skumulowana w etui ładującym na oferować kolejnych 12 godzin pracy, co łącznie daje nam 16 godzin. Recenzja nie była by jednak recenzją z prawdziwego zdarzenia, gdybyśmy nie sprawdzili tych szacunków w praktyce. Nasze testy polegały więc na ustawieniu głośności w pełni naładowanych słuchawek w okolicach 60% ich maksimum. Innymi słowy – natężenie dźwięku w trakcie dwóch testów było trochę niższe od tego, którego używam podczas biegania, a zarazem takie samo, jakiego używam podczas grania czy to na komputerze czy na smartfonie. Ostatecznie okazało się, że słuchawki potrafią pracować od 4 do niemal 5 godzin. Pierwszy przypadek (4 h 7 min) to granie na PC z włączonym trybem niskich opóźnień (tryb gier), a drugi (4 h 48 min) to słuchanie muzyki w połączeniu ze smartfonem. Całościowe ładowanie (słuchawki + etui) trwa z kolei dokładnie 1 h i 50 min.

test Gravastar Sirius Pro

GravaStar Sirius Pro – werdykt

Słuchawki GravaStar Sirius Pro już po wyjęciu z pudełka zapowiadają się naprawdę nieźle. Niecodzienny wygląd, solidne wykonanie, przydatne funkcje (wodoszczelność, czujniki założenia, wsparcie asystenta głosowego) czy w końcu wygoda noszenia – wszystko to sugeruje, że będziemy mieli do czynienia z modelem szalenie udanym. W chwilę później okazuje się, że słuchawki równie nieźle grają. Mamy bowiem całkiem zrównoważone brzmienie niepozbawione czystych basów i wyrazistej średnicy. Dźwięk jest przy tym także zaskakująco przestrzenny. Niestety przestrzenność ta traci na jakości w trybie gamingowym, ale sam tryb gry z kolei dostarcza mniejsze opóźnienia, co trzeba zaliczyć na plus. Choć na rynku znajdziemy, w podobnej cenie, inne modele oferujące pojemniejszą baterię czy lepszy mikrofon, to testowany sprzęt ma czym zaskoczyć.

ZAMÓW – GravaStar Sirius Pro

Widać wyraźnie, że producent postawił na design, praktycznie niezniszczalną strukturę i dobrą jakość dźwięku w trybie muzyki. Gravastar Sirius Pro na pewno wyróżnia się z tłumu i dzięki solidnej konstrukcji, słuchawki powinny posłużyć wiele lat. Biorąc jednak pod uwagę, że jest to drogi sprzęt, przed zakupem to Ty Drogi Czytelniku powinieneś odpowiedzieć sobie na pytanie, jakie masz priorytety?

Źródło: Tekst powstał we współpracy z Gamexpert.pl.

Promocje

Zobacz wszystkie
Udostępnij:

Prawdziwy Gracz poleca się do polubienia