Black Myth: Wukong za trudne? Gra sama zmieni poziom trudności. Gracze zaniepokojeni!
Black Myth: Wukong to wyczekiwana gra RPG akcji, która garściami czerpie z wszelkich produkcji pokroju soulslike. Wysoki poziom trudności to coś, czego oczekują gracze — a w tym wypadku sprawa jest dość ciekawa. Okazuje się, że twórcy opracowali system, dzięki któremu gra ma samodzielnie dostosowywać poziom trudności do umiejętności gracza. Brzmi świetnie? Cóż, nie wszystkim ta informacja przypadła do gustu.
Black Myth: Wukong będzie mieć ułatwienia
Kto gra w gry soulslike ten wie, że jednym z kluczowych elementów rozgrywki jest wysoki poziom trudności. Największe wyzwanie stanowią bossowie, z którymi walka często przybiera różne oblicza, a także jest podzielona na fazy. Nie ma lekko, bo potężni przeciwnicy często zmieniają swój styl i musimy dostosowywać się do sposobu wyprowadzania przez nich kolejnych ataków. Co zrobić, gdy jest za trudno? Jeżeli gracie w Dark Souls, pozostaje wam szlifować swoje umiejętności i próbować. W Black Myth: Wukong natomiast ma być nieco inaczej.
Twórcy przygotowali bowiem specjalne ułatwienie. Gra ma śledzić nasz postęp i analizować go, a w razie potrzeby obniży poziom trudności. Może to być np. skrócenie walki z bossem, poprzez ucięcie następnej fazy. Będzie to działać też w drugą stronę. Gdy radzimy sobie zbyt dobrze i szybko, gra dorzuci nam kolejny etap starcia.
Zobacz też: The Sims 5 zostało anulowane? Problemy z grą
Pomysł nie przypadł wszystkim do gustu. Wielu graczy ma nadzieję, że specyficzną mechanikę będzie się dało wyłączyć, aby nie psuła im “oryginalnego” doświadczenia z grą. Trzeba przyznać, że gatunek soulslike rzadko korzysta z takich nietuzinkowych metod. Czy faktycznie zawsze musi być trudno i ciężko?
Premiera gry Black Myth: Wukong już 20 sierpnia 2024 roku. Produkcja będzie dostępna na PC, a także na konsolach nowej generacji, czyli PS5 i Xbox Series X|S. Co ważne, jeżeli interesuje was pecetowa edycja, to można ją już teraz kupić taniej. Promocyjne oferty przedsprzedaży znajdziecie tutaj.
Źródło: Twiter