Test Genesis Krypton 400 – tania myszka dla gracza, lecz czy warta uwagi?

Kolejny gryzoń w ofercie Genesis to zawodnik wagi lekkiej o całkiem niezłych parametrach, prostej konstrukcji i udanym oprogramowaniu. Choć Krypton 400, o którym mowa, ma kilka znamion niezbyt udanych decyzji konstruktorów, może się spodobać – zarówno pod kątem designu, jak i rzeczywistych możliwości. A przy tym kusi ceną, która nie nadszarpnie naszego portfela.

Pierwsze spojrzenie

Czarno-czerwone pudełko z motywem popękanej magmy na froncie szybko informuje nas, że mamy do czynienia z ofertą rodzimego producenta. Genesis Krypton 400, widniejący na tle tej charakterystycznej grafiki, prezentuje się całkiem solidnie i aż zachęca, by zajrzeć do wnętrza opakowania. Przed tą czynnością warto zwrócić uwagę, że w tym samym miejscu oprócz myszki, widnieje informacja o rozdzielczości gryzonia dochodzącej do 5200 DPI. Liczba ta nie powali na kolana entuzjastów szalonych rozgrywek na 60 calowych ekranach, spokojnie jednak zaspokoi potrzeby reszty graczy.

Zaglądając na tył opakowania zauważymy bardzo czytelną rozpiskę poszczególnych przycisków w języku polskim i angielskim oraz zwięzły kilkuzdaniowy opis możliwości gryzonia. Takie informacje, jak 7 programowalnych przycisków, 6 stopni DPI i 85g wagi, zapowiadają przyjemną rozgrywkę.

Oto cały zestaw Kryptona 400 – producent nie szczędził na zapasie ślizgaczy.

W pudełku oprócz Kryptona 400, o którym za moment, znajdziemy dwie naklejki z logotypem firmy, zestaw zapasowych ślizgaczy i zgiętą w pół, jakby dodaną od niechcenia, instrukcję obsługi. Przezroczyste naklejki są niewielkie, jednak z pewnością nadadzą Waszym „stanowiskom gracza” trochę urozmaicenia. Zestaw ślizgaczy zawsze przyjmuję z wielką radością, choć powinien być to standard we wszystkich gamingowych gryzoniach. Niektóre sporo droższe modele od Cooler Mastera ich nie posiadają, więc ten „oczywisty” dodatek leci jako plusik na konto Kryptona 400. Manual został wepchnięty do pudełka tak, że przez pogięcie szybko traci się ochotę na jego lekturę. Być może stwierdzicie, że zwyczajnie czepiam się, ale w pudełku od Kryptona jest tyle miejsca, że te kilka zszytych ze sobą kartek mogło być lepiej schowane. Sama instrukcja nie jest jednak bardzo istotna – ot zawiera kilka informacji o głównych cechach gryzonia, bezpieczeństwie użytkowania i instalacji „krok po kroku” oprogramowania, którego adres oczywiście znajdziecie w środku.

Przejdźmy jednak do głównego dania i zobaczmy, czy sam gryzoń czymś nas zaskoczy.

Krypton 400 bez tajemnic

Myszka od Genesis na pierwszy rzut oka wydaje się umiarkowanie atrakcyjna wizualnie. Klasyczna konstrukcja z dwoma przyciskami głównymi, scrollem i kilkoma dodatkowymi przyciskami (w sumie 7). Jest lekka – 85 gram – zaś jej gabaryty bardzo przeciętne: 123 x 67 x 38 mm. Nie ma więc mowy o przesadzonych rozmiarach. Gryzoń swoim regularnym, klasycznym kształtem dostosowany jest do chwytu palm i przeznaczony jest dla praworęcznych graczy.

Myszka ma klasyczny, symetryczny kształt.

Gumowa powierzchnia dominuje na wierzchu sprzętu – jest minimalistycznie i brak tu growego, nieco futurystycznego sznytu rodem z Lioncast LM30, Rival 500 czy innego modelu myszki Genesis – GX78. Krypton nabiera charakteru, gdy spojrzymy na jego boki. Tu producent zdecydował się na pasiaste gumy, które wizualnie są ciekawym urozmaiceniem. Najbardziej jednak będzie interesowała nas praktyczna jakość tego elementu, ponieważ paski (choć pofalowane) są równoległe do kciuka, co może nie do końca się sprawdzać.

Genesis Krypton 400 w całej okazałości.

Podobny dylemat pojawia się w przypadku obiecująco wyglądających przycisków bocznych na lewej ściance Kryptona 400. Choć są wykonane ze śliskiego plastiku, posiadają wypukłe kropki, które wyraźnie czuć pod palcami. Jest to element, który zwrócił dużo mojej uwagi przy początkowych oględzinach gryzonia, bo zwyczajnie wyróżnia się na tle zachowawczej reszty.

Producent zadbał o małe okrągłe wypustki na bocznych przyciskach myszki.

Dopiero po podłączeniu do komputera Krypton 400 nabiera wizualnej mocy. Ciemnoszara bryła rozświetla się jednym z sześciu kolorów odpowiedzialnych za poziom DPI. Dotąd przeciętne przyciski, przypisane do regulacji tejże rozdzielczości, pokazują strzałki, scroll podświetlony jest wewnętrznym paskiem, na lewej ściance możemy dostrzec rozjaśniony obszar, który naprawdę udanie akcentuje boczne przyciski, zaś na samym grzbiecie mruga do nas logo producenta. Jednym zdaniem- Krypton 400 ożywa.

Krypton po jaśniejszej stronie mocy.

Przewracając gryzonia na drugą stronę widzimy dwa teflonowe ślizgacze u góry i na dole, naklejkę producenta, sensor PMW3320 generujący rozdzielczość rzędu 5200 DPI oraz przełącznik częstotliwości raportowania myszy, gdzie możemy ustawić 1000HZ, 500HZ i 125HZ. To z pewnością wygodna opcja, pozwalająca oszczędzić czas przy ustawieniach w oprogramowaniu gryzonia.

 

Spód myszki, szału nie ma…
… ale przełącznik odświeżania częstotliwości myszki to spory plus.

Genesis Krypton 400 mimo braku pierwszego dobrego wrażenia prezentuje się całkiem zadowalająco, jak na cenę 100 zł. Czy w tej kwocie dostajemy wartościowe oprogramowanie, które da nam kolejne argumenty „za” wyborem tego gryzonia?

Genesis Krypton 400 – dane techniczne:

Nazwa: Mysz Genesis Krypton 400
Kolor: czarny
Kod EAN: 5901969407884

Kod producenta:NMG – 0953
Waga: 85 g
Powierzchnia u góry: tworzywo antypoślizgowe
Przeznaczenie: dla osób praworęcznych
Typ sensora: optyczny PMW3320
Rozdzielczość: max. 5200 DPI
Podłączenie: port USB
Rozmiary myszki:  123 x 67 x 38 mm

Długość kabla: 2 m
Programowalnych przycisków: 7
Częstotliwość raportowania: 125/500/1000 Hz
Możliwość zapisywania makr: Tak
Ilość możliwych profili: 5
Pozłacane końcówki USB: Nie
Kompatybilność oprogramowania: Windows XP/Vista/7/8

Drzemiący potencjał?

Software ważący 2,21 MB pobieramy ze strony producenta. Warto zaznaczyć w tym miejscu, że Krypton 400 wspierany jest przez starsze systemy, od Windows XP w górę. Szybka instalacja przekierowuje nas do aplikacji od Genesis, gdzie wreszcie możemy sprawdzić, co do zaoferowania ma bohater tego testu. Od dawna nie korzystałem z tak czytelnego i intuicyjnego oprogramowania, które w mig opanuje nawet największy growy laik. Okienko z ustawieniami Kryptona 400 składa się z czterech zakładek umieszczonych na górze, gdzie od odpowiednio lewej mamy Main, następnie Advanced, Macro i Support.

Zakładka Main to tradycyjne ustawienia przycisków i czułości myszy. Jeśli przykładacie dużą uwagę do personalizacji gryzonia, to Krytpon 400 nie powinien was zawieźć. W każdym z siedmiu w pełni programowalnych przycisków możemy do woli zmieniać podstawowe funkcje i przypisywać nowe. Potrójne kliknięcie, włączenie/wyłączenie dostępnych barw podświetlenia, makr czy ustawienie skrótów do multimediów to kilka możliwości. W przypadku tej ostatniej opcji możemy wykorzystać nieużywane przyciski do obsługi dowolnego programu do filmów czy muzyki (przewijanie, włączanie/ stopowanie pliku oraz przełączanie na kolejne ), regulować głośność dźwięków, otworzyć swoją skrzynkę mailową, domyślną przeglądarkę czy stronę startową. To jednak nie koniec zabawy. Jeśli paracie się grami FPS, Genesis dodało również do Kryptona 400 „firekey”, czyli przycisk, który po naciśnięciu mnoży kliknięcia w zależności od konfiguracji. Do dyspozycji mamy przedział 1-255 klików, który na pewno potrafi zawładnąć wyobraźnią. W opcji tej możemy też ustawić interwały od 5 do 255 milisekund, które mogą mieć duże znaczenie podczas wirtualnej wymiany ognia.

W Main możemy również pobawić się suwakami z czułością gryzonia (skala 1-20), szybkością scrolla (skala 1-10) i podwójnego kliknięcia (skala 200 – 830). Dla bardziej wymagających użytkowników istnieją do zaznaczenia opcje „zwiększenia precyzji wskaźnika” gryzonia, oraz „scrollowanie jednej strony” (płynne przewijanie„bloków”stron www).

Podstawowa konfiguracja za nami, stąd z dużą ciekawością zerkamy do Advanced. Tam możemy dostosować DPI  i ledowe oświetlenie gryzonia. Dominująca lewa część okienka odpowiada za rozdzielczość, gdzie na każdym z sześciu profilów widnieją suwaki do jej regulowania. Zakres DPI, jak już wspomniałem, nie jest duży, ponieważ mieści się w przedziale 250 – 5200, z czym możemy „przeskakiwać” o 250 „oczek”. Gdy pragniemy korzystać z dwóch-trzech wybranych konfiguracji, zawsze istnieje opcja odznaczenia konkretnego profilu, który przechodzi w takim wypadku w stan spoczynku i nie przeszkadza nam podczas przełączania na ulubione ustawienia.

W prawej stronie zakładki Advanced producent umieścił kilka prostych opcji na wizualne ożywienie Kryptona 400. Mam tu na myśli iluminację, na której ustawienie mamy kilka wariantów. Podstawowe, to świecenie stałe, „oddychanie” i „mruganie”. W przypadku pierwszej opcji, czyli Steady, istnieje możliwość dostosowania natężenia jasności światła od 5% do 100%. Nawet przy najniższym, 5% natężeniu światła gryzoń prezentuje się dobrze. Kolory koją nasze oczy, nawet jeśli włączymy czerwony, i ciekawie kontrastują z czarną sylwetką Kryptona.

Jeśli jednak lubicie efektowniej wykorzystać potencjał swojej myszki, warto zerknąć do dalszych opcji. Tam znajduje się opcja Breath, czyli… spokojne „oddychanie” ledowych akcentów. Możemy jedynie ustawić prędkość tego wariantu podświetlenia od 4 do 8 sekund, od pełnego wygaszenia do maksymalnej mocy iluminacji. Dużo ciekawiej jest w opcji „mrugania”, czyli Blink. Tam czeka nas konfiguracja częstotliwości mrugania oraz kilka efektów świetlnych, jak „Neon”, „Respiration” czy „Steady”. Istnieje również możliwość dodania efektów do stałego podświetlenia. Jest z tym chwila zabawy i niektóre kombinacje wypadają naprawdę ciekawie, jednak sami widzicie, że nie są to zbyt rozbudowane opcje. Nie mamy nawet swobody w wyborze koloru, na bazie którego będziemy ustawiać efekty świetlne. Jedynie sześć kolorów przypisanych do profilów jest do naszej dyspozycji. To bardzo mało.

Ostatnie zakładki to odpowiednio Macro, do wyboru i ustawień makr, oraz Support z odnośnikiem do strony producenta. Genesis nie rozpieścił nas mnogością opcji, jednak mniej wymagający gracze nie powinni wybrzydzać. Oprogramowanie jest czytelne, intuicyjne i ciężko tu się do czegoś przyczepić. Zabawa z nim jest już jednak za nami. Czas zerknąć na prawdziwe możliwości niepozornego Kryptona 400.

Test sprawności

Sprzęt z racji prostej, symetrycznej bryły, postanowiłem sprawdzić w kilku różnych grach. Na celownik poszedł ciągle niezawodny CS:GO i dwie perełki ze świata indie – Into the Breach oraz Moonlighter.

Po spędzeniu kilkudziesięciu godzin z Kryptonem 400 stwierdzam, że jest to solidna myszka z kilkoma drobnymi potknięciami. Myszka ma niezłe antypoślizgowe gumy, które jednak nie dają pełnego komfortu podczas rozgrywki. Co prawda dobrze hamują palce przed ślizganiem się, jednak nie poczujecie tu przyjemności.

Sam gumowy grzbiet Kryptona spisał się całkiem przyzwoicie, choć osobiście preferuję szorstkie powierzchnie, które nieco lepiej poprawiają komfort użytkowania. Poza tym jest podatny na odciski palców, stąd jeśli lubicie mieć ład i porządek przy swoim sprzęcie do grania, musicie brać pod uwagę to, że „czterysetka” nieco zaburzy ten obraz.

Całkiem solidnie wypadły dwa boczne przyciski, które dobrze współpracowały z moim kciukiem. Drobne okrągłe wypustki na każdym z nich są strzałem w dziesiątkę, choć same guziki wykonano ze śliskiego plastiku, który kompletnie mi tu nie pasuje. Osobiście widziałbym tu materiał z przycisków DPI – matowy plastik, który zwiększałby tarcie z palcem.

Nieco topornie pracują dwa główne przyciski, co nawet w tym budżetowym modelu powinno dziwić. Są głośne i klika się je ciężej niż w o wiele tańszej myszce biurowej. Nie rozumiem również, dlaczego górny przycisk DPI jest głośniejszy od swojego bliźniaka z dołu. Czy producent chciał wyraźnie zaakcentować, kiedy przełączamy na wyższe wartości rozdzielczości, a kiedy je obniżamy? Osobiście wolę subtelniejsze dźwięki klikania i zwykły sygnał świetlny, który swoją drogą szybko przyzwyczaja nas do ulubionych konfiguracji, niż irytujące stukania.

Krypton 400 na pewno nie ma się czego wstydzić w kwestii iluminacji. Logo producenta na grzbiecie gryzonia jest równomiernie doświetlone i nie odczuwamy jakości rodem z odpustowej zabawki, jak chociażby w przypadku Lioncasta LM30, gdzie ledwo, jak przez mgłę żarzyła się mała żaróweczka. Tutaj mamy solidne wykonanie i udany układ podświetlenia, o czym wspomniałem już wcześniej.

Para godna uwagi

Dopełnieniem testu Genesis Krypton 400 jest podkładka Natec Time Zone Map – gigant, który mieści w sobie… cały świat! Mająca wymiary 800x400x3 mm mata posiada bowiem mapę Ziemi z uwzględnieniem południków i stref czasowych. Wzór ten jest na tyle uniwersalny, że prawdopodobnie będzie pasował do każdego biurka, choć rozmiary samej podkładki już nie. Mimo gabarytów Time Zone Map po prostu przykuwa oko dużym odwzorowaniem szczegółów. Przy początkowym testowaniu Kryptona 400 na kilka dłuższych chwil odpuściłem granie na rzecz studiowania tej mapy.

podkładka od Natec to prawdziwy olbrzym.

Równie dobre wrażenie, co walory estetyczne, robi wykonanie maty on Nantec. Gumowa podstawa udanie przylega do blatu biurka, zaś obszyte brzegi podkładki zapewniają wytrzymałość na długi czas. To dobra opcja zakupowa zarówno dla młodego, jak i starszego gracza. A wybierając tę matę i Kryptona 400 nie przekroczymy 150 zł.

Gryzoń wart uwagi?

W generalnym rozrachunku Genesis Krypton 400 jest rozsądną opcją dla kogoś, kto nie chce wydawać większej kwoty na myszkę do gier. Technicznie można mieć do niej kilka zarzutów, jak chociażby brak większej finezji w pracy przycisków głównych, podatność na zbieranie odcisków palców czy głośne klikanie guzika od DPI. Da się jednak do tego przyzwyczaić, a co ważne – wspomniane minusy nie zaburzają właściwej rozgrywki. Gryzoń pewne niedociągnięcia nadrabia skromnym, acz mogącym się podobać wyglądem (szczególnie po włączeniu ledów!) i przyzwoitym, czytelnym oprogramowaniem. A w dodatku ma pleciony, 1,8 metrowy kabel. Jeśli przymkniecie oko na pewne niedogodności, nie lubicie udziwnionych myszek z masą dodatków i cenicie sobie prostotę, Krypton 400 jest stworzony dla Was.

Plusy:
+ cena
+ prostota
+ czytelne oprogramowanie
+ przełącznik częstotliwości raportowania

Minusy:
– gumowy grzbiet podatny na „palcowanie”
– ubogi wybór kolorów iluminacji
– nieco toporne przyciski DPI
– przeciętna antypoślizgowa guma

Ocena: 3,5/5

Łukasz Kędzierski

Łukasz Kędzierski

Fan twórczości H.P Lovecrafta i Michaela Crichtona, lubiący ponadto popkulturę lat 80 i 90. W wolnych chwilach wielki kibic Juventusu F.C i miłośnik power metalu. Ubóstwia filmowego Batmana Tima Burtona i komiksowego od Douga Moencha. Entuzjasta gier wszelakich, w których ceni przede wszystkim pomysł i grywalność. Wychowany na Pegasusie, PlayStation i GameBoy’u Advance.