My Friendly Neighborhood - stwór wyglądający jak Ernie z ulicy sezamkowej

Michał Wieczorek

Od najmłodszych lat pasjonat game devu i największy w Polsce fanboy Nintendo. Oprócz tego hobbistycznie kolekcjonuje dużo niepotrzebnych, geekowskich gadżetów. Co drugi weekend student game designu.

0 komentarzy

Scena jak z horroru, a to tylko błąd. Czasem deweloperzy są o krok od zawału

Deweloperzy, tworząc gry wideo, często napotykają niespodziewane sytuacje. Coś takiego przytrafiło się jednemu z twórców My Friendly Neighborhood.

Kilka dni temu na Twitterze Johna Szymanskiego pojawił poniższy wpis. W jego treści znajdziecie wręcz przerażające wideo, które wygląda jak wprost wyjęte z koszmaru. Rzućcie okiem na tę przerażającą scenę:

Jeśli nie do końca wiecie, co takiego się wydarzyło na tym nagraniu, to już spieszę z odpowiedzią. Deweloper postanowił stworzyć kilkanaście obiektów przeciwnika w jednym miejscu. Ze względu na to, że wszystkie kopie miały te same współrzędne, początkowo wyglądało to, jakby pojawił się tylko jeden NPC. Po strzeleniu w grupkę doszło do rozprzestrzeniania Ernie-podobnych bohaterów po całej najbliższej okolicy.

Całość wygląda przerażająco, a na domiar tego samo My Friendly Neighborhood jest grą survival horror. Myślę jednak, że Szymanski pewnie nie spodziewał się takiej sytuacji. Co ciekawe, twórca powiedział, że zamierza dodać podobny efekt do samej produkcji, jednak będzie on bardziej kontrolowany – informuje Kotaku.

W ostatnim czasie na Planecie Gracza pojawił się artykuł o innym, nietypowym błędzie. Ten pochodzi z Ghost of Tsushima i należy do tych wyjątkowo śmiesznych. Więcej na ten temat przeczytacie w tym artykule.

Rejestracja konta

Dołącz do grona użytkowników Planety Gracza

Chcesz brać udział w konkursach, wygrywać nagrody i wiedzieć o najnowszych premierach jako pierwszy? Zarejestruj się i dołącz do naszej społecznośći.
Rejestrując się, akceptujesz regulamin naszego serwisu

Masz już konto? Zaloguj się