Sony wie, że przyszłość gier jest zapisana w chmurach

Uroczy astrobot stworzony przez Sony, który leniwie leży
Felieton PG Exclusive

Japoński producent na ostatniej konferencji zaskoczył wielu fanów marki PlayStation. Ja natomiast zdałem sobie sprawę, że zbliża się nieuniknione.

Przypomnijmy, Sony do 2025 roku zamierza zmienić swoje portfolio, w którym połowę gier będą stanowić produkcje mobilne i porty na PC. To oznacza jeszcze więcej znanych marek na platformach poza PlayStation 4 i 5.

Dzięki ekspansji na PC i urządzenia mobilne, i trzeba to powiedzieć, także na gry-usługi, mamy możliwość przejścia z sytuacji, w której byliśmy obecni w bardzo wąskim segmencie całego rynku gier, do sytuacji, w której bylibyśmy obecni niemal wszędzie.

powiedział Jim Ryan w trakcie konferencji finansowej

Jestem w stanie zrozumieć, że przychody z portów oraz gier usług będą stanowić sporą część dla całej firmy. Zresztą nie bez powodu Sony zakupiło Bungie, które sukcesywnie rozwija Destiny 2 i zapewne ma nadzieję, że w przyszłości pomoże w rozwijaniu podobnych produkcji. Po sukcesach Fortnite, League of Legends, czy DOTA 2, nikt już nie ma wątpliwości, że gry usługi zdominują branżę. W końcu nawet Activision Blizzard poszło w tym kierunku, tworząc Call of Duty Warzone. A coś mi się wydaje, że także EA zdecyduje się przenieść EA SPORTS FC (czyli nową FIFĘ) także do tego modelu. Zresztą FIFA obecnie to jedna wielka gra usługa, z tym że za kilka lat, moim zdaniem, będzie jeszcze mocniej opierała się na zyskach z dodatków, być może przechodząc nawet na F2P.

Wracając jednak do Sony. Założę się, że w japońskiej korporacji siedzą spece od badań rynku, którzy cyklicznie wyciągają kryształową kulę niczym Michael Pachter, doradzając gigantowi. W niej mogła pojawić się tylko jedna wizja. Za kilka lat, tradycyjne konsole jakie znamy znikną z rynku, ustępując miejsca streamingowi. Przemawia za tym kilka argumentów.

Nie bez powodu Sony inwestuje w porty gier na PC. Zdobyte na tym polu doświadczenie pozwoli jeszcze lepiej dostosowywać produkcje z własnego portfolio do różnych urządzeń. Zresztą już teraz PlayStation 5 może służyć jako „skrzynka” streamująca na dowolny sprzęt. Sam wiele miesięcy temu odpaliłem na iPadzie Final Fantasy VII Remake, podłączając pada od Xboxa One. Kiedyś abstrakcja, dzisiaj rzeczywistość. Idźmy jednak dalej.

Produkcja konsol jako sprzętów przestaje być opłacalna i robi się problematyczna. Nie dość że brakuje półprzewodników, co hamuje rozwój hardware’u, to po prostu posiadanie mocarnej maszyny przestaje mieć jakikolwiek sens. Wszystko rzecz jasna przez streaming. Jeśli w ciągu najbliższych kilku lat internet jeszcze bardziej przyśpieszy, nie zauważymy żadnej różnicy grając „fizycznie” czy w chmurze. Znikną nie tylko lagi, ale i potrzeba upgrade’u zarówno konsoli, jak i PC. Z jednej strony to zła wiadomość dla producentów sprzętów i pewnie długo będą wstrzymywać oni postęp w tym kierunku, ale na pewno dla takich firm jak Sony czy Microsoft, to świetna opcja.

Potrafię sobie wyobrazić przyszłość, w której PlayStation będzie usługą streamingową niczym Netflix, dostępną na różnych sprzętach. Konsola będzie wtedy dodatkiem dla tych, którzy nie będą mieli komputera czy telewizora bez aplikacji Sony. Podobną ścieżką zapewne pójdzie Microsoft. Gracze natomiast będą się zastanawiać nad tym, którą subskrypcję wykupić. Tak jak dzisiaj się zastanawiamy, czy lepiej opłacić Netflixa czy HBO Go. Nie każdemu taka przyszłość musi się podobać, ale ja z dużą dozą pozytywnej energii rozsiądę się wygodnie w fotelu oczekując lotu nie do chmur, a wręcz do gwiazd. Sony, liczę że mnie jeszcze zaskoczysz!

Promocje

Zobacz wszystkie
Udostępnij:

Prawdziwy Gracz poleca się do polubienia

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie