Kolejne 365 dni zmiażdżone w zagranicznych recenzjach. „50 twarzy Greya to przy tym arcydzieło

Kolejne 365 dni w recenzjach. Całe szczęście - to już ostatnia część
Baza filmów Filmy Filmy i seriale Newsy Newsy Recenzje

Film Kolejne 365 dni trafił na Netflix w zeszły piątek. Postanowiliśmy więc przyjrzeć się recenzjom, jakie pojawiły się przez weekend.

Recenzje są zresztą dokładnie takie, jakich można było się spodziewać. Krytycy nie pozostawiają suchej nitki na zwieńczeniu trylogii opartej na książkach Blanki Lipińskiej. Po raz trzeci jesteśmy więc świadkami podobnej sytuacji – negatywna sława polskiego filmu poszła w świat.

„Laura wreszcie odkrywa, że może człowiek, który ją porwał i seksualnie zniewolił, a teraz zazdrośnie śledzi każdy jej krok, nie jest tym księciem, w którego uwierzyła pod wpływem syndromu sztokholmskiego. Trzeba było trzech filmów, końca mafijnego małżeństwa, postrzelenia, utraty ciąży, wypadku samochodowego i cierpliwych zalotów jeszcze przystojniejszego, jeszcze bogatszego faceta, ale trudno”.

– Jessica Kiang w portalu Variety.

Portal Variety nazywa szybką premierę filmu – od poprzedniej części minęło, jak wyliczono, zaledwie 114 dni – szokującym łamaniem Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Po tak brzmiących pierwszych słowach trudno było spodziewać się pozytywnej recenzji, choć trzeba przyznać, że krytyczka i tak zrobiła, co mogła, by ujrzeć w produkcji pozytywne aspekty.

„W tym momencie myślę, że rozumiem popularność tych głupich filmów, poza tym myślę, że szkoda czasu krytykować je na tym poziomie, na którym zwykle się to robi”.

– Jonathon Wilson w portalu Ready Steady Cut.

Na portalu Rotten Tomatoes recenzje są… dwie. Być może pozostali krytycy wzięli do serca radę Jonathona Wilsona i uznali, że lepiej poświęcić swój czas na dowolne inne zajęcie. Nieco chętniej opiniami podzielili się za to widzowie, a wśród tych aż 42% opinii jest pozytywnych. Widać jednak na pierwszy rzut oka, że nie wszystkie oceny przyznano z odpowiednią powagą, zatem średnia nie jest niestety zbyt miarodajna.

„Ten film jest tak zły, że 50 twarzy Greya to przy nim arcydzieło”.

– Nick Levine w portalu NME.

Jeśli mimo wszystko zdecydujecie się sami sprawdzić Kolejne 365 dni, film można obejrzeć na platformie Netflix.

Udostępnij:

Prawdziwy Gracz poleca się do polubienia

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie