Tego brakuje w Xbox Game Pass. Fani liczą na dodatki
Kiedy do Game Passa wracają dobrze znane tytuły, trudno się ekscytować. Zwłaszcza jeśli już dawno mamy je za sobą. Ale wystarczyłby jeden prosty ruch, by przywrócić emocje: dorzucić do nich DLC. Takie małe „a co jeśli?”, które mogłoby zupełnie zmienić odbiór powracających gier.
Czego potrzebuje Xbox Game Pass? Tego elementu brakuje
Lipiec 2025 w Xbox Game Pass przyniósł kilka solidnych, ale dobrze znanych tytułów: Rise of the Tomb Raider, The Ascent i High on Life. Dla nowych graczy to oczywiście świetna okazja, by nadrobić zaległości, ale dla stałych subskrybentów – no cóż, trudno o entuzjazm. To gry, które już były, często ogrywane do granic możliwości. Tym razem wracają w wersjach podstawowych, bez żadnych dodatków, które mogłyby tchnąć w nie nowe życie.
A przecież każda z tych gier doczekała się naprawdę ciekawych rozszerzeń. Tomb Raider ma pakiety fabularne, w tym świetnie oceniane Baba Yaga i Blood Ties. High on Life ma swoją dziwaczną, pełną absurdów kampanię High on Knife. The Ascent doczekał się epilogu Cyber Heist. Wszystko to materiały, które mogłyby zmienić „meh, już to grałem” w „o, to jeszcze przede mną!”. Tyle że… nic z tego nie trafia do Game Passa.
Microsoft od początku oferował w Game Passie głównie wersje podstawowe, zakładając, że zainteresowani gracze sięgną po płatne DLC. To zrozumiałe — deweloperzy też muszą zarabiać. Ale przy powracających tytułach, często po 2–3 latach od premiery, ten model przestaje mieć sens. Gracze, którzy już przeszli daną grę, nie kupią jej drugi raz dla 2-godzinnego dodatku, a nowi — często nie wiedzą, że rozszerzenia w ogóle istnieją. W efekcie ani twórcy, ani gracze, ani sam Game Pass nie wykorzystują potencjału takich powrotów.
Zobacz też: Gry na komputer (prawie) za darmo. Poznaj sposób na tanie granie na PC
A przecież nie potrzeba wiele. Wystarczyłoby dorzucić choć jeden większy dodatek do każdej powracającej gry, by nadać jej nowej świeżości. Z punktu widzenia Microsoftu — niewielki koszt. Z punktu widzenia graczy, powód, by wrócić do ulubionych światów. A dla deweloperów? Szansa na nową falę zainteresowania i może… sprzedaż kolejnych rozszerzeń. Prosty zabieg, który sprawiłby, że Game Pass nie tylko oferuje gry, ale naprawdę dba o to, by były warte ponownego uruchomienia. No i kto wie — może dzięki temu w końcu zobaczę, o co chodzi z tą całą Baba Jagą w Tomb Raiderze, bez wydawania dodatkowej dychy.
Źródło: trueachievements.com