Chciałbym, żeby nowy Assassin’s Creed wyglądał tak

Chciałbym, żeby nowy Assassin’s Creed wyglądał tak
Felieton PG Exclusive

Aztekowie, Bagdad czy Japonia? Tak wyglądają najnowsze przecieki dotyczące kolejnej odsłony Assassin’s Creed. Żałuje tylko, że to nie moja bajka.

W Assassin’s Creed gram od pierwszej części i do dziś pamiętam jak prawie 15 lat temu zaczynałem przygodę z Altairem i Desmondem. Gra wciągnęła mnie do reszty. Wyprawy krzyżowe, Jerozolima i Damaszek robiły wrażenie. AC było przygotowane z rozmachem, miało niezłą fabułę i mechanikę rozgrywki. Ponadto swego rodzaju nowością było pokazanie dwóch światów, gdzie jeden miał wpływ na drugi.

Kolejne odsłony też były niczego sobie. Tym bardziej, że po pierwszej czułem niedosyt i seria była jak na swoje czasy powiewem świeżości. Do tej pory, oprócz pierwszej części, którą darzę sentymentem, najlepiej wspominam Black Flag oraz Syndicate. BF miał u mnie plusa za kolorowy i pozytywny klimat Karaibów, a tę drugą za zgoła odmienny, brudny i ogarnięty rewolucją przemysłową setting. Rzecz jasna gry te nie były bez wad, zwłaszcza Syndicate. W końcu do dziś nietrudno znaleźć w sieci memy związane z licznymi glitchami, których nawet Cyberpunk 2077 by się nie powstydził.

Przyznam, że po siedmiu latach od wydania Syndicate, brakuje mi jednak nieco mroczniejszego Assassin’s Creeda. Owszem, Valhalla wprowadziła inny klimat od Origins i Odyssey, natomiast nadal nie jest to to, czego szukam.

Marzy mi się AC w trzech wariantach i nie są to te, które obecnie wyciekają do społeczności graczy. Pierwszy to pociągnięcie Syndicate dalej i pójście w stronę początków XX. wieku. Chciałbym zobaczyć nowego bohatera Assassin’s Creed w stylu Thomasa Shelby’iego z Peaky Blinders oraz dodanie gangsterskiego klimatu podziemnego świadka Birmingham. Zanurzyłbym się w taką przygodę, nie powiem. Tym bardziej, że stwarza ona sporo możliwości na chociażby wprowadzenie walk 1 vs. 1 na improwizowanych arenach, czy kradzieży oraz przemytów z użyciem pierwszych samochodów od Forda jak przełomowy model T czy też Austin 7. Byłoby to też pewnie wyzwanie dla samego Ubisoftu, aby stworzyć nowy model jazdy, odpowiadający tamtym czasom. W tle z kolei pojawiłyby się historyczne postacie jak Winston Churchill i oczywiście źli komuniści. Pole do popisu względem fabuły na pewno jest ogromne.

Drugi wariant dla serii Assassin’s Creed, który od dawna chodzi mi po głowie i pewnie nie tylko mnie, jest osadzenie historii w realiach II Wojny Światowej. Niestety marnie widzę to, aby w najbliższych latach Francuzi chcieli pójść w tę historię. Za dużo jest gier traktujących o tym niechlubnym dla ludzkości czasie. Przyznajcie jednak sami, że można by tutaj pokazać wiele ciekawych wątków, nie mówiąc o przedstawieniu alternatywnej wizji dla II Wojny Światowej.

W końcu opcja numer trzy, osobiście dla mnie najlepsza. Rok 1989 i Polska u schyłku komunizmu. Strasznie marzy mi się, aby w końcu duży producent poświęcił swoją grę w całości wydarzeniom, które miały u nas miejsce. Robi to już Netflix w przypadku seriali typu Rojst, czemu więc nie gry? Rozumiem, że temat może być hermetyczny i mało nośny. Zresztą Francuzi zapewne woleliby pokazać bardziej popularne miejsca na świecie, niż chociażby Warszawę. Ja jednak jako gracz mam już dość zwiedzania najpopularniejszych miast Europy, Egiptu czy Japonii. Chętnie pobawiłbym się we własnej piaskownicy.

Nigdy nie byłem dobry w obstawianiu, ale jeśli miałbym odpalić kryształową kulę, to moja pokazywałaby niestety Azteków. Na Bagdad nie liczę i tym bardziej na wyeksploatowaną Japonię (Ghost of Tsushima zdaje się, że postawił zbyt wysoko poprzeczkę). Chyba że Ubisoft czymś mnie zaskoczy? Czego sobie i Wam jako gracz życzę.

Promocje

Zobacz wszystkie
Udostępnij:

Prawdziwy Gracz poleca się do polubienia

Podobne artykuły

Zobacz wszystkie